#m1zP2
#WW6qG
Potem sporo przytyłam w bardzo krótkim czasie. Wszystko przez szalejącą tarczycę, którą już na szczęście leczę. Teraz każdy (dosłownie każdy) z moich bliskich mówi mi, że muszę schudnąć, bo co ja z siebie zrobiłam! Tyle tylko, że ja się bardzo dobrze czuję z moją nową wagą (albo raczej czułam)! Ładnie się zaokrągliłam, w końcu chodzę w krótkich sukienkach, spodniach i spódnicach. Biust też mam większy, bo po prostu obrósł trochę tłuszczem ;) Brzuch mi wystaje, przyznaję, ale myślę, że tragedii nie ma. Wolę to niż wystające kości. Dobrze mi w moim ciele (a przynajmniej tak było). Mówiłam o tym bliskim, ale mi nie wierzą. Sądzą, że nie chce mi się za siebie wziąć i schudnąć, więc tak tylko gadam. Nie wiem, jak ich przekonać. Ciągle mi dogadują, że jestem gruba. Podobno chcą mnie tym zmotywować do chudnięcia, ale ja to odbieram jako atak i podkopywanie mojej samooceny. Przez to wszystko sama już powoli zaczynam w siebie wątpić i zastanawiać się, czy może faktycznie nie ważę za dużo? Być może mój nowy „fajny” wygląd istnieje tylko w mojej głowie, a tak naprawdę jestem grubą, wielką babą? Sama już nie wiem. Ręce opadają. Nikt tak nie potrafi cię dobić jak najbliżsi.
#Ywefc
Przez przypadek jednemu z nich zeskanowałam rzecz, która była innego gostka, i ten mi tylko po angielsku powiedział: „No, this no”. OK. Jeden przycisk i bam, nie ma. Zapłacił. Wziął paragon. Przegląda, pakując zakupy, i komentuje po polsku, przy okazji obrażając mnie, że jak nic nabite jest i za to zapłacił. Nie zna języka, toteż nie zrozumiał, że przy nabitym było dopisane „usunięte”.
Nie mogłam wytrzymać jego gadania, więc pięknie, po polsku, mu odpowiedziałam, że jest to usunięte. Ale się zdziwił, że polski umiem!
#StS5W
Ja nie mogłam się odnaleźć w nowej japońskiej szkole, w nowym miejscu. Nowa szkoła, znajomi, brak znajomości języka kosztowało mnie wiele stresu. Często budziłam się w nocy mokra, więc zaczęłam zakładać na noce pieluchy. Po obserwacji zachowania mojej siostry też zażądałam smoczka. Jej wyraźnie pomógł, więc nie widziałam nic złego, żeby używać go na noce. Wcześniej bardzo długo nie mogłam zasypiać, a tu szybko zobaczyłam efekty, to podziałało na mnie uspokajająco.
Problem w tym, że miał być to okres przejściowy, a ja po kilku tygodniach nie byłam w stanie bez smoczka w nocy się obejść. Bez niego czułam się nieswojo.
Odstawienie smoczka zajęło mi kilka miesięcy — w zasadzie do czasu opanowania języka japońskiego w stopniu komunikatywnym, tak że nie miałam już takiego stresu. Był to długi proces, jednak się udało, choć smoczka w szafce nocnej wciąż trzymam i wspomagam się nim, kiedy nie mogę zasnąć.
#kIyEQ
#uqBsL
#24Ob6
Wszyscy myślą, że poszłam na kurs, by być bardziej niezależna. A ja po prostu chcę odwiedzać psiaki.
Motywacja chyba była dobra, bo zdałam za pierwszym razem :)
#TtD2l
Upodobanie do pogrzebów rozwinęło się tak bardzo, że pewnego dnia, gdy przyszły do mnie kuzynki w odwiedziny, przeprowadziłyśmy mój własny pogrzeb.
Tak, dobrze czytacie. Może nie każdy kojarzy, ale za czasów mojego dzieciństwa modne były piaskownice/baseny w kształcie muszelki. W zestawie było wieko. Tak więc weszłam do piaskownicy, a kuzynki zamknęły mnie w środku. Mama szukała mnie po całym domu i zorientowała się gdzie jest jej córka w momencie gdy wyjrzała za okno i ujrzała taki obrazek: zamknięta piaskownica, dwie kuzynki chodzą w kółko, śpiewają "Anielski orszak" i sypią kwiatki pozrywane z ogródka babci.
Gdybym umarła, to proszę, zróbcie mi pogrzeb w stylu hawajskim. Trumna w kształcie muszli, sypcie kwiaty, zamówcie owoce morza, drinki z palemkami, soki w kokosie. Wszystko na mój koszt.
#lhpHL
Najgorzej jak marudzi, że tak mało zarabia, ale żeby coś zdziałać z tym, to nie... Sam jestem na początku kariery i też nie mam kolorowo, ale widzę możliwości, próbuję jej przetłumaczyć. Jak mówię, że mogę jeździć w delegacje zagraniczne, aby więcej dorobić, poprawić język, to marudzi, że mało będziemy się widzieć. Mówię, że mogę w takim razie szukać pracy zdalnej (mniej płatnej) i jej bym wytłumaczył co i jak w tej pracy (moglibyśmy robić to samo) i możemy przeczekać kryzys u rodziców, brzmi to może mało dojrzale, ale nie widzi mi się spłacać czyjegoś kredytu, gdy mogę to odłożyć na wkład własny... To też nie pasuje.
Kocham ją, więc nie mam sumienia jej powiedzieć, że jak będzie robić prostą robotę i mnie hamować, to zawsze będziemy klepać biedę; żeby wzięła się za poszerzanie swojego doświadczenia, bo studia to nie wszystko i trzeba się rozwijać... Nie wiem jak ją zachęcić. Nie mam czasami na nią siły.