#icUnI
Dwa dni temu w sobotę przyjechał. Zamiast do mnie, to do domu swojej mamy (100 km ode mnie). OK, nie mam samochodu, to wsiadam w busa z córką i jadę, bo ona stęskniona za tatusiem (zawsze mówi, że tatuś jest najlepszy i go kocha najmocniej).
Na miejscu on zapytał mnie, po co przyjechałam, przecież jakby chciał, to by sam przyjechał... Córka zaczęła płakać, a on dodał, że poznał tam inną kobietę i nas nie potrzebuje...
Ja sobie poradzę. Ale mojej córce zawalił się świat.
Na takich "ojców" to brak słów. Dorosłym może się życie nie ułożyć, zdarza się. Ale to nie zwalnia z bycia rodzicem.
Pamiętaj żeby pozwać go o alimenty na córkę. Niech sobie nie myśli, że jak poznał inną kobietę, to przestał mieć obowiązki wobec swojego dziecka.
Alimenty, to tylko łożenie na wychowanie dziecka.
Obecności i troski ojca nie kupisz.
Po pół roku zapomniał, że ma partnerkę i córkę?
Coś nie teges.
Nie wiem czy im się układało przed tym wyjazdem, bo autorka nie przeżyła tego szczególnie, poza troską o dziecko.
Oczywiście, ale przynajmniej nie będzie mógł się migać od łożenia na wychowanie dziecka. A nawet jakby się migał to tylko by sobie długów narobił. Widać on nigdy nie był naprawdę troskliwym ojcem, tylko udawał, skoro córka uważała go za najlepszego i że kocha najmocniej. Pozostaje tylko życzyć autorce, żeby ułożyła sobie życie, żeby znalazła mężczyznę, który da małej prawdziwą ojcowską obecność i troskę.