Moja babcia leży w szpitalu, wręcz w stanie terminalnym, a ja jedyne co robię, to myślę o tym, co i jak wyremontować w jej mieszkaniu, bym mógł tam zamieszkać. Kocham babcię całym sercem i nienawidzę się za te myśli.
Niektórzy takie podejście traktują jako bezduszne, nieludzkie.
Nie wiem jak ty, ale już jestem pragmatyczny do bólu. Nie kieruję się emocjami (nie mój wybór, to wrodzone), a logiką i praktycznością. Ja taki po prostu jestem, to nic kwestia wyboru.
Może to dla Ciebie jakaś szansa, dlatego nie potrafisz przestać o tym myśleć. Spokojnie, nikt nie jest świętym ideałem, niektórym się tylko wydaje inaczej
Różnie się przeżywa żałobę i wszystko, co związane ze śmiercią bliskiej osoby.
To, co trzeba zrobić tuż po śmierci wręcz wymaga do bólu pragmatycznego myślenia. Jeśli babcia umrze w szpitalu, musisz natychmiast załatwiać zakład pogrzebowy i spakować jej rzeczy, a następnego dnia od rana wybierasz trumnę, ubrania, organizujesz stypę, miejsce na cmentarzu, idziesz do urzędu stanu cywilnego po akt zgonu i słuchasz kłótni w kolejce, kto tu był przed kim. Potem jest pogrzeb, wszyscy podchodzą ci powiedzieć, że im przykro, ale ty musisz jeszcze pamiętać, żeby się rozliczyć z księdzem i zakładem pogrzebowym i myśleć, co zrobić z jedzeniem, które zostało po stypie. A jak już to wszystko ogarniesz i posprzątasz, to sobie przypominasz, że masz w samochodzie rzeczy babci ze szpitala. I nie jesteś w stanie ich stamtąd ruszyć, bo dopiero wtedy to wszystko do ciebie dociera.
Zajmij głowę remontem, żeby nie zwariować.
Niektórzy takie podejście traktują jako bezduszne, nieludzkie.
Nie wiem jak ty, ale już jestem pragmatyczny do bólu. Nie kieruję się emocjami (nie mój wybór, to wrodzone), a logiką i praktycznością. Ja taki po prostu jestem, to nic kwestia wyboru.
Może to Twój mechanizm obronny? Skupiasz się po prostu na czymś innym, żeby nie poddawać się czarnym myślom.
Może to dla Ciebie jakaś szansa, dlatego nie potrafisz przestać o tym myśleć. Spokojnie, nikt nie jest świętym ideałem, niektórym się tylko wydaje inaczej
Winne jest państwo polskie, ktore wywindowało cenę mieszkań na niebotyczną skalę.
Różnie się przeżywa żałobę i wszystko, co związane ze śmiercią bliskiej osoby.
To, co trzeba zrobić tuż po śmierci wręcz wymaga do bólu pragmatycznego myślenia. Jeśli babcia umrze w szpitalu, musisz natychmiast załatwiać zakład pogrzebowy i spakować jej rzeczy, a następnego dnia od rana wybierasz trumnę, ubrania, organizujesz stypę, miejsce na cmentarzu, idziesz do urzędu stanu cywilnego po akt zgonu i słuchasz kłótni w kolejce, kto tu był przed kim. Potem jest pogrzeb, wszyscy podchodzą ci powiedzieć, że im przykro, ale ty musisz jeszcze pamiętać, żeby się rozliczyć z księdzem i zakładem pogrzebowym i myśleć, co zrobić z jedzeniem, które zostało po stypie. A jak już to wszystko ogarniesz i posprzątasz, to sobie przypominasz, że masz w samochodzie rzeczy babci ze szpitala. I nie jesteś w stanie ich stamtąd ruszyć, bo dopiero wtedy to wszystko do ciebie dociera.
Zajmij głowę remontem, żeby nie zwariować.