#MoR7S
Kiedy nikogo nie ma w domu, wykonuję różne zadania aktorskie, śpiewam też utwory. Po wszystkim włączam na YouTube dźwięki aplauzu i udaję, że kłaniam się przed ogromną publicznością.
Ukłony, machanie i posyłanie całusów do widowni mam chyba opanowane do perfekcji.
#E5H9P
Zmęczeni długim spacerem przysiedliśmy w parku, w którym jest niezliczona ilość drzew, a co za tym idzie - ptaków również. Z błogą nieświadomością kontynuowaliśmy pyszne lody.
W pewnym momencie usłyszałam kapnięcie, które zignorowałam. Nagle mój lód zmienił smak na strasznie gorzki. Połączyłam wszystkie wątki... Ptak nasrał mi na loda. Nie powiedziałam tego chłopakowi, za krótko się znaliśmy i nie chciałam wyrzucić loda, bo zrobiłoby mu się przykro, że nie smakuje mi jego wybór. Zjadłam do końca.
#cgQlg
Pierwsze co zrobiłam, kiedy gra się uruchomiła, to wyciszyłam dźwięk, bo nie przepadam za tymi melodyjkami z aplikacji.
Okazało się, że to on zaprojektował muzykę i dźwięki do tej gry i dlatego mi ją pokazał. Potem stwierdził, że skoro jest tak słaba, że ludzie wyłączają dźwięk po pierwszych 5 sekundach, to nie ma sensu się w to bawić.
Przeze mnie odrzucił kilka propozycji od innych firm i w zasadzie skończył z muzyką, a przynajmniej pokazywaniem jej publicznie.
Niby nic złego nie zrobiłam, ale jakoś tak mi z tym dziwnie.
To on jest jakiś dziwny albo raczej to ty nie do końca dopracowałas opowiadanie. Jak ktoś poważnie myśli o pisaniu muzyki go gier to pierwsze co by zrobił to by spytał co z tym początkiem jest nie tak. Bo w końcu początek jest najważniejszy. A na pewno z powodu wyłączenia głosu by nie podejmował życiowych decyzji.
#qkOvl
Jestem sama. Nie mam rodziny.
#IylJM
Od małego byłem wychowywany w rodzinie katolickiej, choć nie jakiejś fanatycznej, raczej takiej średniej. Rodzice nigdy ze mną nie rozmawiali o pszczółkach i kwiatkach oraz miłości licząc na to, że szkoła wszystko dobrze przedstawi i oni nie będą musieli (przynajmniej tak myslę). Trochę mam im to za złe, bo o ile kwestie fizyczne prędzej czy później jakoś się pozna, to o podstawach dobrej relacji: miłości, zaufaniu, szacunku, ... raczej nie wspomina się w szkole (w moim przypadku tak było).
Mam siostrę i w czasach młodości liczyłem na to, że to ona najpierw rozpocznie cały ten czas randkowania, spotykania, się itd., a ja przy okazji poobserwuję i później będzie moja kolej. Tak się jednak nie stało. Siostra jeśli się z kimś spotykała, to ukrywała to przed nami i dopiero około trzydziestki powiedziała nam jak już się zaręczyła.
Żałuję, że nikt nie przedstawił mi tego wcześniej w odpowiednim świetle, z odpowiednim nastawieniem, nie pomijając kwestii emocji, uczuć, miłości, ...
Bez takich wskazówek odkryłem masturbację i pornografię, a im dłużej w tym siedziałem (i cały czas mi się zdarza), tym trudniej mi było porozmawiać z realną kobietą, zaciekawić się, zachwycić, pomyśleć o niej jak o kimś więcej niż tylko jak o przedmiocie seksualnym dla mojej chwilowej przyjemności.
Kiedy miałem około 30 lat poznałem przy okazji różnych aktywności fajną dziewczynę. Znaliśmy się kilka lat i choć nie była raczej miss Polski, to zakochałem się w niej (była bardzo dobrą osobą). Kiedy już chciałem przejść do następnego etapu, zachorowała na nowotwór i zmarła.
Przez parę lat po tym zdarzeniu, nie było mi w głowie poznawanie innych dziewczyn.
Później przyszedł Covid, więc poznawanie znowu było utrudnione.
W końcu parę lat temu uznałem, że największe szanse, żeby kogoś poznać będą na jakiejś apce randkowej, więc założyłem sobie konta na kilku apkach.
Na tych portalach raczej większość osób przeszła już swoją inicjację. Ja jeszcze nie i w związku z tym czuję się tam trochę nieswojo, niepewnie -co raczej widać po mnie i moim profilu.
Uznałem, że skoro już tyle wytrzymałem bez sexu, to warto byłoby przeżyć swój pierwszy raz będąc chociaż zakochanym, a nie tylko dla przyjemności.
Nie chciałbym wpaść w jakiś sex bez zobowiązań i używać tylko partnerek jak rzeczy do własnego zaspokojenia bez miłości, szacunku, zaufania, ...
No i teraz jestem w tym punkcie gdzie szukam kogoś. Choć pewnie mój profil odpycha większość kobiet, to liczę na to, że znajdzie się ta jedna właściwa dla mnie.
PS Tym którzy mają dzieci radzę wprowadzać je w podstawy dobrych relacji (miłość, szacunek, odpowiedzialność, ...).
Piszesz o relacji opartej na miłości, szacunku i zaufaniu, ale jednocześnie całe Twoje wyznanie kręci się wokół seksu. Może warto odpuścić ten temat, a nacisk położyć po prostu na miłe spędzenie czasu z jakąś kobietą.
#noSaC
Może ktoś się obrazi, ale większość to idioci, mam na myśli komentujący rolki, filmy, shorty.
Przecież im głupszy film, im coś bardziej kontrowersyjnego, tym większe zasięgi, autorzy dobrze zdają sobie z tego sprawę.
Ostatnio modne: ładna kobieta mówi, że kiedyś budowali zamki, a teraz nie chcą zapłacić na kawę.... To strzał w 10, ludzie w komentarzach ją obrażają, siebie nawzajem też. Taki jest cel – autorowi zasięgi rosną.
Przykładów jest mnóstwo.
Później ludzie myślą, że tak wygląda życie, że takie mają ludzie oczekiwania.
Ale żeby się przekonać, że jest inaczej, trzeba wyjść do ludzi, a to już problem.
#NHVkY
Jestem niedługo po 20. Skończyłam szkołę, zdobyłam tytuł technika weterynarii. Pracowałam w zawodzie około 4 miesiące, dopóki nie doszło do wypadku w pracy, gdzie uszkodziłam nogę i mam problem z poruszaniem się do tej pory. I nie wiem, co robić. Mieszkam na chwilę obecną z rodzicami, bo musiałam zrezygnować z pracy, pójść na operację i wrócić do funkcjonowania. Niestety rodzice są toksyczni, mam wrażenie, że nie uważają mnie za człowieka z uczuciami, z pewnymi trudnościami związanymi z doświadczeniami, które miałam za dziecka. Mam takie wrażenie, że mają gdzieś moje uczucia, że czuję się bezsilna i cały czas są kłótnie, które moim zdaniem są po prostu nieporozumieniami. Próbowałam z nimi rozmawiać wielokrotnie, że to nie jest zdrowe, że musimy nauczyć się rozmawiać ze sobą, ale mówią mi, żebym się zamknęła, bo jestem dzieckiem i że się wywyższam... Szukam pracy, jakiejkolwiek, ale bez skutku, szukam mieszkania do wynajęcia, chodzę na terapię, ale... mam wrażenie, że nic nie ma sensu. Nie mam przyjaciół, z którymi mogłabym pogadać ani nikogo, kogo mogłabym poprosić o pomoc, o chłopaku nic nie wspomnę, mam bardzo złe doświadczenia z mężczyznami, przez które po prostu się boję zostać z nimi sam na sam.
Czuję się samotna, opuszczona, bezsilna, nie wiem, co mam robić. W grudniu napisałam list pożegnalny, bo po prostu nie widzę sensu mojego dalszego istnienia na tym świecie, ale jestem tutaj, bo jestem tchórzem, który boi się cokolwiek zrobić ze sobą w tym kontekście. Nie chcę współczucia, chcę po prostu wysłuchać was, czy też tak macie, a nawet jak sobie poradziliście. Dzięki za przeczytanie. Mam nadzieję, że chociaż wasze życie idzie powoli do przodu w dobrym kierunku : )
Moi rodzice też wychowali dzieci w duchu „dzieci i ryby głosu nie mają”. Jak się moje dziecko rozpłakało, to moja mama zaczęła się śmiać. Jak było starsze, to zaczęła je straszyć („pies Cię ugryzie” i podobnie), bo ma „taką śmieszną minę jak się boi”.
Masz pewnie podobnych rodziców.
Zastanów się, co by Ci dało szczęście. Może pójdź do psychiatry, a nie tylko na terapię. Może potrzebne są leki. I nie poddawaj się w szukaniu pracy i mieszkania. W życiu jest wiele rzeczy, które mogą dawać szczęście - wystarczy tylko znaleźć swoje.
#8ytHb
Partnerka miała psa, 2-letniego maltańczyka, który był wychowany nieco inaczej niż nasz 5-letni mieszaniec. Z jej rodzeństwa nikt nie mógł go przygarnąć, bo mają dzieci – jedno jest uczulone na psy (na ślinę, nie sierść), drugie jest jeszcze za małe, nawet nie ma chyba roku. Więc to my musieliśmy go przygarnąć – tata go chciał wziąć pod swoją opiekę. Ostatnio zgadaliśmy się, że mieszaniec będzie mój, a maltańczyk jego.
Ale... czy to dziwne, że mnie praktycznie nie rusza brak partnerki taty i bardziej mi przeszkadza to, że musimy się zajmować kolejnym psem? I czy to dziwne, że niby tak lubię psy, ale za tym nie przepadam? Niby maltańczyk i nie powinien mieć za dużo potrzeb, ale jest strasznie niewytrenowany w kwestii załatwiania się i w ch*j często się zdarza, że sra w domu. Tylko że ja nie wiem, co w ogóle tata robi w tej kwestii. Zawsze to ja sprzątam po małym, kiedy się załatwi w domu.
Mam serdecznie dość. Jakieś patenty na potty training? Pies ma klatkę, ale chyba już się od niej wystarczająco odzwyczaił i kiedy go zamykam, to piszczy, a mi to przeszkadza (jestem przewrażliwiona na dźwięki, mam autyzm). Nie wiem, co robić...
#EbARH
Nie, nigdy nie miałam traumatycznych przeżyć. W szkole mnie nie lubili, ale nigdy mnie nikt nie bił itp. Możliwe, że mam autyzm – u kobiet jest on inny niż u mężczyzn.
W każdym razie permanentnie się boję, nawet wypisania anonimowego wyznania.
Praktyczny prezent. xD A tak na serio, to jeśli kiedyś mówiłaś, że chciałabyś iść na depilację albo przynajmniej się golisz, chłopak z dobrej woli mógł dać Ci ten prezent.