#2MTRB

Będzie obrzydliwie, ohydne i dziwnie. Ale was to nie rusza.

Zjadałam kupę, dużo, często i ze smakiem.
Do tego stopnia że nauczyłam się po jakim jedzeniu jest jaki smak odchodów. I pod to ustawiałam posiłki.
A wszystko zaczęło się jak miałam jakieś 10 lat. Dostałam owsików i któregoś razu się drapiąc wyjęłam jednego z tych pasożytów na palcu. Po chwili przyglądania się jemu, wsadziłam palec do buzi i go zjadłam. Tak śmiesznie strzelił między zębami, ledwo wyczuwalnie. Tak mnie to zaintrygowało, że wsadziłam palec w tyłek i rozpoczęłam wydobycie. I wtedy posmakowała mi własna kupa.

A gdy dostawałam owsików jeszcze kilka razy, zawsze odwlekałam ich leczenie.

I tak się teraz zastanawiam pisząc to wyznanie (chyba pierwszy raz w życiu) jak od tej kupy musiało mi z buzi zalatywać.

#BxjSK

Kiedyś, ilekroć słyszałam o historiach kobiet, które były bite, poniżane i ogólnie doznawały szeroko pojmowanej przemocy ze strony partnera, a mimo wszystko nie decydowały się od niego odjeść, bardzo im się dziwiłam. Do czasu.

Na początku wszystko było jak w bajce. Poznaliśmy się na koncercie naszego ulubionego artysty. Byłam zauroczona już po kilku minutach rozmowy, co nigdy mi się nie zdarzyło. Zaczęliśmy się spotykać, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Myślałam, że spotkałam miłość swojego życia. Był zabawny, inteligentny, czuły... Gdy razem zamieszkaliśmy, było jeszcze lepiej. Zdecydowaliśmy się na ślub. I wtedy się zaczęło... Po raz pierwszy uderzył mnie podczas miesiąca miodowego; za to, że „podrywałam kelnera”. Dostawałam za wszystko. Z czasem powody stawały się coraz bardziej absurdalne, a ciosy mocniejsze. Bił tak, by nie było widać śladów. Do tego wyzwiska, ciągłe powtarzanie, że jestem nic nie warta, brzydka, głupia... Zabrał mi karty płatnicze; musiałam prosić się o pieniądze nawet na podpaski. Sam kupował mi kosmetyki i ubrania, bo „muszę jakoś wyglądać”. Nikomu nic nie powiedziałam; było mi wstyd, bałam się... Sama nie wiem. Nie bił mnie jedynie wtedy, gdy byłam w ciąży, w którą zaszłam w wyniku wymuszonego współżycia. Zaledwie trzy dni po powrocie z córką ze szpitala złamał mi rękę i wybił dwa zęby. Wszystkim mówiłam, że spadłam ze schodów.

Kiedy się ocknęłam? Po siedmiu latach. Przywiozłam córkę z przedszkola, chwilę potem wrócił on. Miał podły nastrój, więc chciałam zejść mu z oczu i pójść z małą do jej pokoju. Powiedziała, że jest głodna i... wybuchł. Zaczął się drzeć, że jeśli będzie tyle żarła, to będzie gruba jak jej stara (nigdy nie ważyłam więcej niż 50 kg, przy wzroście 1,7 m; jedynie w ciąży przytyłam 8 kg), że nikt jej nie zechce i będzie musiał ją utrzymywać do końca życia... Zosia się rozpłakała, a jego rozwścieczyło to jeszcze bardziej. Ruszył w jej kierunku. W tym samym momencie coś we mnie pękło. Złapałam za nóż i zagroziłam, że jeśli ją dotknie, to go użyję. Na szczęście podziałało.

Wzięłam przerażoną córeczkę na ręce i wybiegłam z domu. Godzinę później siedziałam na kanapie w domu moich rodziców i wszystko im opowiadałam. Nigdy nie czułam takiej ulgi.

Od tamtego dnia minęło 7 lat. Wyprowadziłyśmy się z Zosią za granicę i budujemy swoje życie od nowa.

#DNrcF

Pewnie nie jestem jedyna, ale jeśli mam się umyć nago na publicznym basenie pełnym babć, to mi to w ogóle nie przeszkadza, ale jeśli miałabym zrobić to samo przy np. siostrze czy koleżance, to już nie bardzo. Przy zupełnie obcych osobach się nie wstydzę, a przy osobach, które znam, już totalnie nie dałabym rady.

#ERhDD

Matka harowała w dwóch pracach, ojciec chlał. W końcu umarł i matka pracowała jeszcze więcej. Ja musiałam się opiekować o 5 lat młodszą siostrą. Prowadzałam ją do szkoły, jak była większa, to odrabiałam z nią lekcje. Odgrzewałam obiad, potem sama gotowałam. Nawet prałam, a w końcu przejęłam też prasowanie. Jak siostra była starsza, to odkurzała i tyle. Resztę robiłam nadal ja. Czemu się nie zbuntowałam? Nie wiem. Wydawało mi się, że tak już po prostu musi być, że moim obowiązkiem jest pomagać mamie.

Teraz mam 36 lat. Siostra ułożyła sobie życie. Ma męża, który nie jest przemocowcem ani alkoholikiem. Ma dobrze płatną pracę i dwoje zdrowych dzieci. Mają piękny dom.
Ja żyję jak nastolatka (czyli tak jak nigdy wcześniej). Miałam faceta, ale się rozstaliśmy. Nie umiem być w związku. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu, mam kota, dużo roślin i książek. Nie mam dzieci. Mam znajomych, ale nie mam przyjaciół. Głębszych relacji też nie umiem nawiązywać. Nie jestem całkiem nieodpowiedzialna. Pracuję i płacę rachunki, ale nie odkładam pieniędzy. Wydaję na podróże. Ubieram się kolorowo. Niepoważnie – jak mówi mama. Mam fioletowe włosy (na szczęście charakter mojej pracy na to pozwala). Lubię dobrze zjeść na mieście. Teraz rzadko gotuję w domu. Lubię spacerować i słuchać audiobooków, ale nic poważnego i ciężkiego. Nic pasującego do mojego wieku. Same young adulty.

Z siostrą mam złe relacje. Mówi, że wychowałyśmy się w tym samym środowisku, a tylko ona wyszła jakoś na ludzi. Ja jestem niepoważna i przegrałam życie. Mam do niej żal, że nie docenia tego wszystkiego, co dla niej zrobiłam. Ona uważa, że robiłam to tylko po to, żeby teraz mieć pretekst do użalania się nad sobą.
Matka martwi się, że skończę samotna i nieszczęśliwa, że już dla mnie za późno na własną rodzinę.
Ja ogólnie lubię moje życie, ale czasem mam chwile zwątpienia i myślę sobie wtedy: a co jeśli mama i siostra mają rację?

#vMb66

Gdy się urodziłam, to moja mama wpadła na genialny pomysł by dać mi na imię Bazylia. Tata niestety nie miał dużo do gadania, bo głównym argumentem mamy było to, że to ona nosi dziecko przez 9 miesięcy, a później je rodzi, a on tylko daje nasienie. Więc się nie kłócił.

Na szczęście, w urzędzie okazało się, że nie ma takiego imienia i nie mogli takiego wpisać w papiery, więc wybrali inne. Ale do tej pory mama czasem do mówi Bazylia i raz jej się zdarzyło w miejscu publicznym.

#OVtEd

Byłam w moim pierwszym związku prawie 3 lata. Z dnia na dzień kochałam go coraz mocniej, on też mi pokazywał, że mnie kocha. Ale nagle pewnego dnia zmienił się. Stwierdził, że nie wie, czy chce być ze mną. Ja głupia kilka dni starałam się zmienić jego zdanie, lecz gdy on miał się postarać, nie kiwnął palcem. I w taki sposób zostałam sama ze złamanym sercem i nie wiem czy się pozbieram. Na pewno łatwiej jest to zrobić, gdy znasz chociaż powód. A on go nie miał...

#urAk3

Stało się to dzisiaj po południu. Postanowiłem, że zamknę się w pokoju i obejrzę sobie jakiś film dla dorosłych.

Wszedłem na stronę i oglądałem. Gdy byłem mniej więcej w środku seansu, kliknąłem w ekran aby zobaczyć, ile jeszcze zostało. Potem skończyłem oglądać i wyszedłem z pokoju.

Gdy wyszedłem na przedpokój, zobaczyłem zdziwione oczy babć, mamy i taty oraz brata, który ledwie powstrzymywał się od śmiechu. Wszedłem do pokoju i okazało się, że cały filmik obejrzała ze mną rodzina, bo gdy sprawdzałem ile zostało do końca filmu, przypadkiem dotknąłem w przycisk „przesyłaj na telewizor”.

Potem stałem na środku pokoju i nie wiedziałem co powiedzieć. Wstyd jak diabli.

#4umwA

Założyłem sobie fejkowe konto na fejsbuku i podołączałem do kilku lokalnych grupek feministycznych, żeby mieć tzw. "materiał" do kręcenia beki ze znajomymi. Zamiast tego dowiedziałem się, że moja bliska przyjaciółka została zgwałcona przez swojego narzeczonego (nic o tym nie wiedziałem), a mój ojciec molestuje pracownice w swojej firmie i są w trakcie zbierania dowodów, żeby założyć mu sprawę na policji. Dziwnie się z tym czuję.
Dodaj anonimowe wyznanie