#lm7Oo
Żyję i studiuję w jednym z krajów UE. Mam znajomego, który pochodzi z Izraela, tam się wychowywał, ale ma obywatelstwo kraju, w którym mieszkamy i posługuje się jego językiem jak językiem ojczystym. Jest też ateistą. Postanowił on zacząć w zeszłym semestrze nowy kierunek studiów, orientalistykę, jednak przerwał po kilku miesiącach ze strachu o własne życie.
Po zajęciach z języka arabskiego podeszło do niego dwóch studentów, którzy zdecydowali się na ten kierunek/kurs, ponieważ był to ich rodzimy język. Wskazali małą przypinkę z flagą Izraela na jego plecaku (znamy się od prawie dwóch lat, zawsze nosi ze sobą ten plecak, a ja przypinki nigdy nie zauważyłam) i powiedzieli, że jeżeli zobaczą go tam jeszcze raz, zabiją go.
Kolega poszedł do profesora, aby to zgłosić, ale usłyszał, że sam jest sobie winny.
Jak być tolerancyjnym wobec takich ludzi? Jak okazywać im wsparcie, jeśli wszystko, co dają w zamian, to groźby i brak szacunku?
Chyba zamieniam się w rasistkę.
#d7q28
Ostatnia tego typu sprawa miała miejsce na siłowni. Podczas ćwiczeń podszedł do mnie chłopak, młodszy ode mnie, i zagadał o treningach. Miło się rozmawiało i na koniec gość pyta, czy następnym razem poćwiczymy wspólnie, bo on nikogo tu nie zna. Ja na to, że jasne, czemu nie, ćwiczę co drugi dzień od 12 w południe, taka rutyna. No i za dwa dni gość czekał na mnie punktualnie o 12, zrobiliśmy razem trening, ja skończyłem trochę wcześniej niż on, idę do szatni, a on rzucił za mną coś, co zabrzmiało jak „to do zobaczenia pod prysznicem” – przy czym kiepsko to usłyszałem, bo byłem parę metrów od niego. Chwilę później jestem w jednoosobowej kabinie pod prysznicem i słyszę, że ten mi puka i mówi, żebym go wpuścił. Ja mu na to odkrzyknąłem, że nie ma mowy, ale ten nie odpuszcza, tylko szturmuje te drzwi zamknięte na haczyk. No to ja z całe siły się drę, że won, że nie jestem gejem, że ma wyp@$#$lać – mój miły charakter gdzieś się ulotnił. Jak wyszedłem spod prysznica, to już go nie było i nigdy już gościa więcej nie zobaczyłem.
Opowiadam te historie znajomym i wszyscy pękają ze śmiechu, aczkolwiek mi nie zawsze jest wesoło.
#zw6wM
Raz poszedł za mną do łazienki i obserwował, jak się załatwiałem. Wyglądał tak pociesznie, że rzuciłem mu przysmak na podłogę… „Dzięki, człowieku!” Sytuacja powtarzała się w kolejnych dniach, aż zorientowałem się, że zaczął przybiegać za mną do łazienki, gdy tylko słyszał dźwięk podnoszenia deski sedesowej. Oczywiście nie była to sztuczka, którą chciałem dodać do jego repertuaru, więc przestałem dawać mu wtedy przysmaki. Jednak on zinterpretował to inaczej – „Muszę robić WIĘCEJ sztuczek, to człowiek znowu będzie dawał przysmaki”. W ten sposób podczas moich wizyt w toalecie pies urządzał prawdziwy psi teatrzyk – siadał, warował, turlał się itp. Nic nie przynosiło efektu, aż użył triku z kichaniem. Był taki słodki, że wymiękłem i dałem mu przysmak.
Od tego czasu za każdym razem, jak idę się załatwić, on pojawia się w łazience, siada i kicha raz za razem. Jeżeli zamknę drzwi, to siada przed nimi i też kicha. Żona się pokłada ze śmiechu. Gorzej, że powiedziała o tym znajomym i teraz jak przychodzą do nas goście, to gdy tylko zobaczą, że udaję się do toalety, to zalega cisza i wszyscy nasłuchują psich kichnięć.
#2ndrT
W końcu podstawówkę opuściłam i przyszedł czas na gimnazjum. Tam od nowa – jestem Ukrainką. Starając się zdementować tę „plotkę”, zadałam chyba niewłaściwe pytanie.
– Czy ja ci wyglądam na Ukrainkę? – zapytałam chłopaka, który od razu się z tym wyrwał. Spojrzał na mnie uważnie i w końcu powiedział słowa, które na zawsze zmieniły moje życie.
– W sumie nie... Ukrainki są podobno akurat ładne – odpowiedział.
Wszyscy to podłapali i chyba uznali, że jestem za brzydka na Ukrainkę...
PS Niepolskie brzmienie nazwiska bierze się z czeskich przodków, ale bardzo dalekich, a wymowa... cóż, mam po prostu wadę szczęki i mówiąc „cz”, „sz” bardziej je akcentuję, przez co brzmią nienaturalnie.
#iWDQY
Po co? Na wypadek, gdybym pewnego dnia postanowiła umrzeć – wtedy wyjmę je i zostawię w widocznym miejscu. Co najdziwniejsze, jeszcze nigdy w życiu nie miałam takich planów i nie pamiętam nawet, skąd mi się wziął pomysł na te listy.
#ekh5N
W czasie juwenaliów razem z koleżankami pozwoliłyśmy sobie na odrobinę zabawy przed sesją. Na noc miałyśmy wrócić do mojego mieszkania.
Wróciłyśmy, koleżanka zajęła pierwsza kibel... a ja zesikałam się w spodnie. Szkody były tak duże, że przeciekło też na buty innych dziewczyn.
Wybaczyły, ale nawet duże ilości alkoholu nie sprawią, że o tym zapomną.
#zDBF1
Pamiętajcie, jak wkładacie w coś hajs, a nie jest to wasze, to miejcie na to faktury albo chociaż niech będą to rzeczy, które można później wynieść ;)