#ehPpD

Jestem kobietą i byłam w dwóch związkach (pierwszy rok, a obecny cztery miesiące). Nie uprawiałam jeszcze seksu i żaden z moich chłopaków tego ode mnie nigdy nie oczekiwał ani nie naciskał. Nie czuję się gotowa i trochę zaczynam się martwić, czy nie mam ze sobą problemu, bo wszystkie moje koleżanki, które są w związkach, już to robiły, a ja mimo tego, że mój chłopak mnie pociąga, po prostu mam blokadę (i z poprzednim też tak było). Wiem, że mój chłopak nigdy by mnie nie skrzywdził i wiele razy o tym rozmawialiśmy, wiem, że jest do tego odpowiednią osobą, ale ja już sama nie wiem, co mnie blokuje przed następnym krokiem. Mam 18 lat i wiem, że jestem młoda, ale czy to nie jest jakieś dziwne, że mimo naprawdę wspaniałego chłopaka jest, jak jest? Nie mam problemów z nagością i ze swoim ciałem, inne czynności też mi nie sprawiają problemu i nie wiem sama, o co już chodzi.

#v4hZG

Chyba mam problem z przewiązywaniem się do ludzi.
Mam 25 lat i nie mam znajomych. Zaczęłam kurs na prawo jazdy i bardzo byłam podekscytowana wizją spotkania się z instruktorem, z którym mogłabym po prostu pogadać jak z drugim człowiekiem. Problem w tym, że jak zaczęłam jazdy, to instruktor okazał się nie być taki rozmowny, jakiego oczekiwałam. A w dodatku mam wrażenie, że się dystansował z lekcji na lekcję.
Postanowiłam, że na następnej jeździe zacznę rozmawiać z nim pierwsza. No i ja go zagaduję, a on odpowiada jednym słowem, a przy tym wzdycha i patrzy się na mnie jak na idiotkę. 
I w sumie taką idiotką się czułam xD

#i5DG5

Mam ogromny problem, by rozmawiać z moim chłopakiem na temat seksu. Wiem, że ten temat jest ważny, jeśli chodzi o związek, jednak nie potrafię się przełamać, a przez fakt, że mój chłopak też jest dosyć zamknięty w sobie, to czasem ciężko mi go zrozumieć. Chcę zacząć temat, słowa jak go zacząć przewijają się na okrągło w mojej głowie, a ja jedynie co jestem w stanie zrobić, to patrzeć na niego i tkwić we własnych myślach. Jestem strasznie wstydliwa, dochodzi do tego overthinking oraz trudność w rozmawianiu na trudne rozmowy.
No dobra, ale o co w sumie mi chodzi? 
Przez ostatnie półtora miesiąca nie uprawialiśmy seksu. Ten okres to głównie były jakieś nieporozumienia, kłótnie, gorsze samopoczucie (oboje nie znosimy dobrze wysokich temperatur), w trakcie straciłam pracę, rwanie wiśni i stres związany z tym, by w ogóle je gdzieś sprzedać, wyprowadzka, nowa praca. Stres i jeszcze raz stres.
Od kilku dni zaczyna się to normować, chociaż wciąż nie w takim stopniu, jak bym chciała, w końcu to dopiero 5 dzień. Jest taki większy spokój, gdzie nie mamy wielu rzeczy na głowie i możemy spędzić wspólnie czas itp.
Całkowicie też rozumiem, że sytuacje z dnia codziennego mają wpływ na współżycie, ale myśl, że coś jest nie tak, chodzi ze mną od początku tego gorszego czasu. Najgorszego jest to, że nie mogę się przełamać, by porozmawiać o tym i nie wiem, co robić, bo bardzo chcę pozbyć się tej myśli z głowy i zwierzyć mu się, tylko że nie potrafię. Strasznie mnie to meczy, momentami doprowadza do płaczu i nawet jeśli on pyta, o co mi chodzi, to nie jestem w stanie się odezwać.

#5UNLk

Pochodzę z małego miasteczka i od zawsze marzyłam o wyrwaniu się z biedy. Pod koniec lat 90. chodziłam do liceum, przyjaźniłam się tam z pewnym chłopakiem. Ambitny, inteligentny, uczył się najlepiej w klasie i planował iść do Warszawy na studia. Ja miałam raczej średnie oceny, nie przywiązywałam do tego wagi, ale lubiłam go. Tuż przed maturą niespodziewanie powiedział, że mu się podobam. To był dla mnie szok, nie chciałam wiązać się z takim nudziarzem, więc dość chamsko ucięłam temat. Zresztą miałam wtedy na oku kogoś innego: starszy kolega z osiedla, wytatuowany motocyklista. Sprowadzał kradzione auta z Niemiec, więc był najbogatszym facetem w blokowisku. Każda dziewczyna się w nim podkochiwała, kiedy wybrał mnie, byłam w siódmym niebie. Szybko wpadliśmy, no i trzeba było wziąć ślub.

Ćwierć wieku później pracuję na kasie w monopolowym. W radiu dziennikarz przeprowadza wywiad z jakimś politykiem. Dziennikarz, który przed maturą wyznał mi miłość, a dziś pewnie nawet mnie nie pamięta. Według Wikipedii ma żonę, kiedyś widziałam artykuł ze zdjęciami jego mieszkania i aż mnie ścisnęło z zazdrości. Moja szefowa uwielbia tę stację, więc codziennie słyszę jego głos. Wracam do domu, patrzę na męża, który z aspirującego gangstera stał się zwykłym dziadem. Od piętnastu lat „nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem”. Patrzę na córkę, ze wszystkich facetów na naszym osiedlu chyba tylko ksiądz nie był z nią w łóżku. Syna nie ma w domu, zostało mu 6 lat do odsiadki. Młodszy syn ma 13 lat, co chwila jestem wzywana do szkoły z powodu bójek.

Jak to się stało? Po ślubie zamieszkaliśmy u rodziców męża, on początkowo coś tam zarabiał, ale szybko wyszła na jaw jego agresja. Za każdym razem jak chciałam odejść, przepraszał mnie i obiecywał, że się zmieni. Z biegiem lat dostaliśmy mieszkanie socjalne, duże, ale w kompletnej ruinie. Żeby zarobić na remont, wyjechałam do Holandii na truskawki i robiłam tak co roku przez 15 lat. Najmłodszy syn jest owocem zdrady, mąż o tym nie wie. Przestałam wyjeżdżać w trakcie pandemii, ale jednak przez większość czasu dzieci były pod „opieką” męża. Stąd ich podejście do życia.

Ugotowałam obiad, siedzę sama w domu i płaczę. Mąż pewnie wróci od kolegi po północy, znowu trzeba będzie go taszczyć po schodach. Wychowawczyni ostatnio przyłapała syna na paleniu marihuany. Córka powtarza moje błędy, a ja jestem bezsilna. Co za ponury absurd, żeby o wyborze faceta decydować za młodu, kiedy jest się kretynką.

#MBFcI

Jestem w związku od 13 lat i mam dwójkę dzieci. Przez wiele lat wydawało mi się, że moje życie jest poukładane. Była rodzina, wspólne życie, codzienność i wszystko to, co buduje się przez lata. Ale gdzieś w mojej przeszłości była ona. Dziewczyna, którą pokochałem. Minęło około 10 lat, odkąd mieliśmy ze sobą kontakt. Przez ten czas każde z nas poszło swoją drogą. Ona wyszła za mąż, ja stworzyłem rodzinę. Żyliśmy osobno i przez długi czas potrafiłem wierzyć, że tamte emocje zostały w przeszłości.

W tym roku jednak napisałem do niej. I wystarczyła jedna wiadomość, żeby coś, co wydawało się dawno zakończone, wróciło z ogromną siłą. Wróciły wspomnienia, emocje, tęsknota i uczucia, o których myślałem, że już nie istnieją.

Zdradziłem swoją kobietę z tą, którą kocham. I właśnie to jest najtrudniejsze do przyznania przed samym sobą. Z jednej strony mam rodzinę, dzieci i 13 lat wspólnego życia. Z drugiej – pojawiła się osoba, przy której poczułem coś, czego nie potrafię po prostu wyłączyć.

Ona również ma męża. To sprawia, że sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy 10 lat temu. Mamy swoje życie, zobowiązania i ludzi, których możemy zranić. A mimo tego uczucie wróciło.

Nie wiem jeszcze, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi. Wiem tylko, że nie potrafię udawać przed samym sobą, że nic się nie wydarzyło. Przez 10 lat żyłem bez niej, a jedna wiadomość wystarczyła, żeby otworzyć drzwi do czegoś, co najwyraźniej nigdy do końca we mnie nie umarło. I teraz stoję pomiędzy tym, co zbudowałem przez 13 lat, a uczuciem, które wróciło po dekadzie.

Najtrudniejsze nie jest nawet pytanie, kogo kocham. Najtrudniejsze jest pytanie, co zrobić z tą miłością, żeby nie zniszczyć życia swojego, jej i ludzi, którzy nam ufają.

#Vet7b

Nie nadaję się do życia społecznego. Na myśl o wejściu do miejsca publicznego, nieważne jakiego, dostaję ataku paniki. Robię wszystko, by się z tego wymigać, potrafię zbierać się przez pół dnia, by wyjść do głupiego sklepu na drugiej stronie ulicy.
Stresują mnie ludzie, interakcje międzyludzkie i to wszystko wokół.
Jestem krytykowana przez każdego. Rodzinę, przyjaciół i nieznajomych.
Jestem w tym sama.
Nie miałam kolorowego życia. Wokół mnie sami alkoholicy i narkomani.
Wiem, że wielu też to przeżyło i jakoś nie boją się wychodzić, walczyć. Ja nie potrafię. Boję się. Nawet nie jestem w stanie określić czego konkretnie. Boję się ludzi, relacji i wszystkiego, co nieznane.
Naturalnością ludzką przecież jest ciekawość, a ja się jej boję.

#IGhzP

Kiedyś, jak byłem mały (może 6 lat), tata kupił takie małe bramki i piłkę. Graliśmy z moim bratem i tatą w dużym salonie. Niedokładnie pamiętam, jak to było, ale chyba przegrałem i straciłem gola. Wkurzyłem się i zacząłem się bić albo kłócić z bratem. Tata szybko zareagował, wykluczył mnie z gry i wygonił z salonu.

A ja, jako mały dzieciak, odpaliłem tryb zemsty: odkręciłem gaz w kuchni, wziąłem chusteczkę, podpaliłem ją i wrzuciłem do śmieci... 
Dobrze, że mama szybko wyczuła dym, bo puściłbym chatę z dymem.

Na swoje usprawiedliwienie – nie wiedziałem, że mogę spalić dom. Miałem 6 latek, mały piroman. Do dziś to wspominam.

#9Y9Jh

Jakiś czas temu pracowałam na sprzedaży lodów i często potrafiłam być tam 10 dni z rzędu. Kiedyś świeżo po maratonie dniówek w robocie pojechaliśmy z chłopakiem do sklepu. Głową widocznie byłam jeszcze w pracy, ponieważ po płatności kartą sama oberwałam z terminala paragon, który lokale biorą dla siebie, by później podliczyć, ile zarobili z terminala... 
Nigdy nie zapomnę wzroku tej kasjerki :D

#Tfl1I

Wiele osób z rodziny ma problem z moją pracą.
Wcześniej zajmowałam kierownicze stanowisko w jednym z dużych sklepów, ale po pojawieniu się dziecka zrezygnowałam. Męczyło mnie bycie dyspozycyjną niemal 24/7 na telefonie, niestandardowe godziny pracy, brak regularności, ciągła ciężka praca, bo firma zatrudnia za mało pracowników + przecież jesteśmy pod kamerami i nas też obserwują. Do tego użeranie się z ludźmi i nieproduktywnymi pracownikami, za których obrywałam ja.
Aktualnie jestem dozorczynią, zarabiam minimalną i mimo wszystko czuję... spokój. Mam swoje obowiązki (dzienne, tygodniowe i miesięczne), które muszę wykonać. Jeśli zrobię je szybciej, mogę usiąść i odpocząć. Po pracy telefon milczy. Głowa jest wolna od zmartwień, jak zorganizować kolejny dzień. Lokatorzy mnie lubią, bo mają czyste i schludne osiedle. Jedna zmiana, regularny sen i posiłki. Czuje się lepiej fizycznie i psychicznie.
Ale w oczach rodziny wciąż widzę politowanie, bo „stać mnie na więcej”.

#EHrPv

Jestem z moim mężem już kilka lat.  W pewnym momencie mąż zaczął łysieć, od czubka głowy do czoła. Zaczął szukać rozwiązania problemu. Przeszczep włosów w Turcji. Włosy zaczęły odrastać i wszystko OK. 
Później stwierdził, że przytył. Dieta, siłownia, bieganie. Schudł, nabrał mięśni. Stwierdził, że nie podobają mu się jego zęby. Znowu Turcja. Uśmiech jak z obrazka. Zrobił operację nosa, bo miał bardzo krzywy i długi nos. Po operacji w końcu zaczął akceptować siebie. Nabrał pewności siebie, zmienił pracę, zaczął pięknie zarabiać. 
A ja? 
Jestem o niego totalnie zazdrosna. Widzę, że podoba się innym kobietom. Widzę, jak na niego patrzą. Cały czas wydaje mi się, że mąż z każdą flirtuje, że kobiety lecą na niego. Jego odpowiedź taka sama: „Nie przesadzaj”. Nie wyglądam jak modelka, a on już tak. Jestem na siebie wściekła, że zgadzałam się na to wszystko. 
Teraz mąż ma nowe rytuały – siłownia, basen, sauna, bieganie. Nie chodzę do takich miejsc, bo boję się, że będę coraz bardziej zazdrosna. Wolałam go, jak siedział w domu z lekkim brzuchem, łysiejący i z krzywym nosem.
Dodaj anonimowe wyznanie