#Aq8ef

Może to trochę głupie, ale od 3 lat prześladuje mnie jedna sytuacja.

Będąc w galerii i czekając na film, musiałem pójść skorzystać z toalety.

Dwie ważne informacje:

1. Ze względów zdrowotnych muszę korzystać z kabiny.
2. W sytuacjach, takich jak nagłe wyrwanie mnie z chwili relaksu, strasznie się stresuję. Mój mózg wywala system i zaczynam gadać głupoty.

Dlaczego to ważne?

Otóż gdy byłem w kabinie, giga zrelaksowany po 5 godzinach trzymania, nagle ktoś zapukał w drzwi i zapytał, czy wolne. Mój mózg dostał laga i odpowiedziałem: „Tak, zapraszam” ...

Po tym siedziałem jeszcze z 20 minut w kabinie, żeby mieć pewność, że ta osoba już sobie poszła. Potem, ze wstydem, poszedłem na film, z którego nic nie pamiętam, bo cały czas myślałem o tym, co się wydarzyło.

#1nJXE

Krótko o sobie: 29 lat, 158 cm, 115 kg. Niedoczynność tarczycy + insulinooporność. Wycięty rak jajnika, wraz z jednym jajnikiem. Bulimia i głodówki... szeroko pojęte zaburzenia odżywania. Ciągłe próby odchudzania zakończone klęską.
Po co to piszę? Bo pierwszy raz w życiu czuję się szczęśliwa. Nie dlatego, że mnie wyleczyli, bo lekarze nadal lubią mnie odsyłać od drzwi do drzwi. Nie dlatego, że pomimo walk o schudnięcie cokolwiek się zmieniło (od kilku lat mam problem z tym, że albo nie jem, albo jem raz dziennie), ale dlatego, że opuściłam wszystkich i zamieszkałam sama daleko od rodzinnego domu. Nie zrozumcie mnie źle, kocham swoich rodziców nad życie i wiem, że oni też mnie kochają, jednak ich podejście przez wiele lat mnie krzywdziło.

Grubi ludzie wiedzą, jak mocno obrywa psychika pod wpływem ciągłych wyzwisk i szykan w szkole, a dzieci bywają okrutne, wręcz bezwzględne w tępieniu odmiennych osobników. Ja to przeżywałam, po czym wracałam do domu, otrzymując kolejną falę krytyki, dobrych rad i wskazówek, które miały mnie motywować. „Nie jedz tego!”, „Nie ubieraj tego, cellulit ci strasznie widać”, „Ćwiczyłaś dzisiaj?”, „Widziałaś te ładne sukienki? Szkoda, bo się nie zmieścisz”... Masa tekstów, niepozornych tekstów, które wywoływały u mnie mdłości, po których miałam ochotę wyć, bo ja nie potrzebowałam motywacji, potrzebowałam spokoju, przytulenia i akceptacji.

Po usunięciu raka podjęłam decyzję o wyprowadzce, rodzice ciężko to przeżyli, długo protestowali, ale ja wiedziałam, że nie mogę tak dalej. Wyjechałam prawie 600 km od domu, gdy tylko zechcieli mnie zatrudnić w małej firmie. Ciasne mieszkanko, na opłacenie którego ledwie mnie stać. Kiepska praca, której nie lubię. I wiecie co? Wolność. Nikt na mnie krzywo nie patrzy, gdy po domu chodzę skąpo ubrana, nikt mi nie zabrania nosić krótkich sukienek „bo cellulit”, nikt nie krytykuje tego, co jem i ile posiłków zastępuje smoothie (uczę się jeść 5 razy dziennie, póki co ustawiam budzik :)). Codziennie chodzę do pracy, po pracy cztery razy w tygodniu na basen i skromnie przeżywam dzień za dniem. Nadal gruba, nadal zakompleksiona, z masą problemów zdrowotnych, a mimo to szczęśliwa.

#tSbR9

Od czterech lat śpię nago niezależnie od pory roku. Wyjątkiem są tylko pobyty u rodziny, w szpitalach i innych miejscach, gdzie osoby postronne mogłyby zobaczyć za dużo. Moja partnerka również tak robi, od kiedy mieszkamy razem. Poza tym, że przyjemnie się przytulić w nocy do drugiej osoby, a nie do ubrania, to w ten sposób... kontrolujemy się nawzajem. Znamy się z forum dla osób autoagresywnych i mamy mnóstwo blizn „własnej roboty” z dawnych czasów. Teraz bardzo rzadko robimy sobie krzywdę, ale dla spokoju ducha wolimy się upewniać i w razie potrzeby odpowiednio szybko zareagować.

#s9hzl

Ostatnio w przypływie chwili i pewnej dawki alkoholu poznałam (jak mi się wtedy wydawało) wspaniałego faceta. Coś jak miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej usłyszenia, bo zaintrygował mnie na początku jego głos. Postanowiłam jechać z nim na koniec świata, a raczej kilkadziesiąt kilometrów dalej, do niego... A co, jak się bawić, to na całego, pomyślałam...

Po fantastycznej nocy budzi mnie ktoś z jego rodziny i pyta, czy wiem o tym, że facet, przy którym całkiem niedawno usnęłam, jest poważnie chory psychicznie i że wyszedł z domu i nikt nie wie, gdzie może być. A ja na jakimś zadupiu...

Nawet kac fizyczny nie umywał się do moralnego.

#SO1Ry

Razem z moją narzeczoną odkładamy każdy grosz na wesele. Przez to nie stać nas na wakacje – wspólnie zdecydowaliśmy, że odpuszczamy w tym roku. Pomimo że była to nasza wspólna decyzja, ona szybko jej pożałowała, oglądając zdjęcia znajomych z wakacji w Internecie. Miała dość oglądania zadowolonych koleżanek na plaży, podczas gdy ona musiała chodzić do roboty.

Tak ją to sfrustrowało, że postanowiła „udawać”, że jest w Grecji. Wzięła tydzień urlopu i rozpowiedziała koleżankom, że leci na last minute na Rodos. W czasie wolnego smarowała się samoopalaczem i ubierała się codziennie w inny kostium kąpielowy.

Robiła sobie codziennie zdjęcia w naszym ogródku, po czym nakładała na nie w jakimś programie tło – ze zdjęć Grecji, które znalazła w Googlach. Do każdej foty lała do szklanki sok, podpisując, że pije kolorowe drinki. Finalnie ludzie pisali jej, że jej zazdroszczą pięknych wakacji, a ona śmiała się do rozpuku.

#jXmCX

Pewnego pięknego zimowego dnia, po zajęciach na uczelni, wracałam autobusem do domu. Kupiłam bilet u kierowcy i jak najszybciej próbowałam znaleźć sobie miejsce. Pech chciał, że gdy już zlokalizowałam miejsce siedzące, autobus nagle ruszył, a ja zachwiałam się i zupełnie przez przypadek usiadłam na kolanach pewnego miłego chłopaka. Speszona sytuacją powiedziałam: „Przepraszam! Myślałam, że zdążę, jak jeszcze stał...”. Chłopak parsknął śmiechem, a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię.

Młody człowiek okazał się tak sympatyczny, że całą drogę do domu rozmawialiśmy, po czym zapytał o mój numer telefonu.

Już dwa lata jesteśmy małżeństwem i zawsze z uśmiechem na twarzy wspominamy nasze pierwsze spotkanie :)

#WeB3D

Jestem zazdrosna o moją siostrę. Jak ona coś zrobi, to od razu wszyscy koło niej skaczą. To samo jak płacze czy jak coś osiągnie. Nasi wspólni przyjaciele też ją wolą. Ja też tak chcę. Zawsze jak byłyśmy dziećmi i ona płakała, to od razu było, że moja wina. A jak ja płakałam, to było „Nie przesadzaj”. Zazdroszczę jej tej uwagi innych.
Dodaj anonimowe wyznanie