#bi6wx

Dopiero jako nastolatek odkryłem, że moja matka jest chorobliwie nadopiekuńcza. Nie lubiła się ze mną rozstawać i zawsze miała mnie na oku. Przez całe dzieciństwo wmawiała mi, że mam astmę i różne alergie, tylko po to, bym siedział z nią w domu, zamiast ganiać z innymi chłopakami na podwórku.

#izfoI

Wracając z podstawówki do domu mijałam po drodze osiedlowe sklepiki, między innymi dwa sklepy papierniczo-zabawkowe. Uwielbiałyśmy z koleżanką do nich zachodzić. Nie kupowałyśmy nic, po prostu wchodziłyśmy, oglądałyśmy co jest (zimą pewnie nieźle wkurzając personel - śnieg na butach) i wychodziłyśmy.
I tak któregoś razu ekspedientka jednego z tych sklepów (i chyba właścicielka) poprosiła mnie na stronę, żeby porozmawiać - i oskarżyła mnie o kradzież pocztówki z koniem (wartość ~1zł, chociaż w tamtych czasach złotówka była warta trochę więcej). Oczywiście nie powiedziała wprost, że to ja, raczej zadawała pytania mające mnie zmusić do przyznania się, jednak ja rżnęłam głupa, że nie wiem o co chodzi. I w zasadzie po części to była prawda - wiedziałam, że kobieta mnie oskarża o kradzież (a udawałam, że nie wiem), tyle że to nie ja tę pocztówkę zwinęłam.
Kobieta nic więcej nie zrobiła, bo w sumie nie mogła - żadnych dowodów przecież nie miała, a nikt policji dla jednej pocztówki wzywać nie będzie.

Było mi tak głupio (z samego faktu, że mnie ktoś o coś takiego oskarża), że moja noga już nigdy więcej nie stanęła w tym sklepie.
W sumie do tej pory mi smutno :(

#21WmP

Hobbystycznie tworzę drzewo genealogiczne mojej dość licznej rodziny. Nie jest to łatwe, bo w latach powojennych krewni rozjechali się po całej Polsce i z wieloma z nich urwał się kontakt. W miarę możliwości jeżdżę po parafiach i urzędach zbierając jakiekolwiek informacje, nawiązałam też kontakt z kilkoma osobami z dalszej rodziny. Dziś dowiedziałam się, że ja i mój narzeczony mieliśmy wspólną prababcię... Cóż, czasem chyba nie warto drążyć.

#xxKCj

Jakiś rok temu dodałam tu wyznanie, gdzie uderzył mnie ojciec, no ale jako że dopiero przeprowadziłam się do innego kraju, to nie chciałam tego nigdzie zgłaszać. Wątpię, że ktoś to pamięta, ale od tamtego wyznania było tylko gorzej.

Ogółem, przeprowadziłam się ponad rok temu z rodzicami i młodszym bratem do innego kraju. Jako że system szkolnictwa jest tu trochę inny od polskiego, dopiero w następnym roku idę do nowego liceum.

Dzisiaj nie poszłam do szkoły, bo źle się czułam - miałam nudności i dosłownie myślałam, że rano zwymiotuję. Poszłam do mamy rano przed planowanym wyjściem do szkoły, żeby jej powiedzieć, że się źle czuję i czy mogę zostać w domu, na co mi odpowiedziała, że pewnie zmyślam, i że mam iść i tak. Jako że naprawdę myślałam, że zwymiotuję, wolałam postawić się mamie i uniknąć tego, że mogłabym się zbłaźnić przed klasą czy coś.

No to zostałam w domu, przespałam się z jakieś dobre kilka godzin więcej, i jak wstałam z łóżka, to do pokoju przyszła mama, zamknęła się ze mną tam, i przez dobrą godzinę opowiadała mi, jaka jestem zła i okropna, że nie zasługuję na pójście do liceum (cały rok moje życie wyglądało szkoła -> sprzątanie w domu -> nauka w domu), że skończę w maku (staram się znależć pracę na wakacje, by mieć jakieś oszczędności, ale na razie nikt mnie nie przyjął), że nikt mnie nie polubi w liceum bo nie znam aż tak dobrze języka, że zasłużyłam na to, że nikt mnie nie lubi w mojej klasie i szkole (dołączyłam w ostatnim roku podstawówki, i po prostu trudno mi było znaleźć kogoś bliższego, bo każdy już się zna + bariera językowa), że jestem okropną i niewdzięczną córką (pomagam im w domu jak mogę, sama zajmuję się bratem, sprzątam mieszkanie, gotuję, robię pranie), że nie zasługuję nawet na to, by mnie karmili w domu.

Moi rodzice wcale mi nie ułatwiają tego wszystkiego, bo muszę przy nich chodzić na palcach, by nic mi nie zrobili - nadal mam ogromnego siniaka na udzie, po tym jak moja mama ostatnio popchnęła mnie na kant stołu, jak ostatnio (jej zdaniem) źle przygotowałam sos do makaronu, praktycznie codziennie mnie wyzywają albo poniżają jeśli zrobię cokolwiek nie po ich myśli. Raz wróciłam po 21 do domu, bo byłam na mieście, i mimo że im o tym powiedziałam i na bieżąco z nimi pisałam, to i tak kiedy tylko wróciłam do domu, zaczęli mi grozić że zabiorą mi telefon i zabronią mi wychodzić z domu, bo nie powinnam wracać o takiej porze.

I szczerze mówiąc, sama już nie wiem, czy to jest normalne. I tak raczej nic nie mogę z tym zrobić, oprócz wyprowadzki, jak będę starsza, nad czym obecnie pracuję, więc chyba po prostu chciałam się wygadać i kogoś się zapytać, czy tak normalnie wygląda życie domowe, i czy po prostu wymyślam i dramatyzuję. Dzięki za przeczytanie moich wypocin :)

#s3ryf

Jestem dorosłą kobietą. Zawsze byłam atrakcyjna i przyciągałam mężczyzn, jednak pewnego typu mężczyzny nigdy nie było w moim życiu.
Zazdroszczę kobietom, które wychowywały się z ojcem. Całe dzieciństwo tęskiniłam za tą męską obecnością, kimś kto ogarnie ten cały bałagan czterech bab w domu. Niestety tata jeszcze przed moim narodzeniem miał wypadek- nic niezwykłego, pijany kierowca. Mama została sama z dwójką i mną w drodze. Nie przeczę, naprawdę dała sobie świetnie radę, a było jej bardzo ciężko. Tylko jak pomyślę, tata to jedyny mężczyzna w życiu który nie seksualizuje kobiety (w sumie dziadków też nie miałam, a na syna za wcześnie) . Po prostu szkoda mi, że nie miałam okazji poznać tego typu bezinteresownej miłości od płci przeciwnej.

#NB274

Jestem naprawdę szczupła i masa osób pyta mnie o sekret mojej figury. Z uśmiechem odpowiadam, że ćwiczenia. Ale to tylko pół prawdy.

Nie potrafię oszczędzać pieniędzy. Każdą złotówkę wydam na jakieś nie do końca potrzebne rzeczy. Jedyne, czego potrafię sobie odmówić, to jedzenie. Więc żyję tydzień na paczce makaronu i serku topionym, by móc kupić kolejną bluzkę czy książkę.

#q5nWN

Mam ojca. „Pijak” to chyba najbardziej trafne jego określenie. Nie ma dnia, żeby nie wychlał sobie piwka, dwóch czy czterech. Ogólnie jest nerwowym człowiekiem, ale czasem da się z nim żyć (pije tylko wieczorami). Mama też swoje dokłada, więc żyje im się razem nie za dobrze.  Jako że ojciec z czasem narobił mi wstrętu do swojej osoby i alkoholu (aczkolwiek nie idę ze skrajności w skrajność i czasem sama dzióbnę pół puszki piwa), postanowiłam, że nigdy nie zwiążę się z mężczyzną, który będzie mi o nim przypominał.

Teraz mam chłopaka. Lubi alkohol. W sumie nie jestem pewna, czy można nazwać go alkoholikiem, bo raczej nie przesadza z tym piciem, ale zazwyczaj lubi sobie wypić do kolacji itd. Pod względem charakteru to zupełnie dwie różne osoby i tu nie ma co porównywać. Rozmawialiśmy już na wiele sposobów o tym, że wychowałam się w domu, w którym codziennie wieczorem patrzyłam na zalanego, leżącego na kanapie ojca i ciężko mi zaakceptować taką częstość spożywania alkoholu, jaką spożywa mój chłopak. Niby miał zacząć pić mniej, ale mam wrażenie, że to mu nie wychodzi. Niby nie jest agresywny, ale boję się (jakoś siedzi mi to w psychice) rozmawiać z nim, kiedy jest pod wpływem alkoholu. Bardzo go kocham, chciałabym, aby się udało, ale boję się, że nie dam rady sobie poradzić z tą kwestią, bo na pewno nie stłamszę w sobie tej niechęci do alkoholu.

#BLoDe

Witam, jestem matką dwójki dzieci. Jakiś czas po ślubie, wracając z zakupów na osiedlu pod blokiem trafiłam na taksówkarza w zaparkowanym samochodzie bawiacego się swoim.... "małym samochodzikiem".
Po odchowaniu dzieci na tyle by mieć więcej czasu dla siebie, zaczęłam chodzić na saune, podglądając "samochodziki". Mój mąż do tej pory nie wie dlaczego tak chętnie chodzę się pocić wiedząc, że nie lubie lata i upałów.

#bhHH9

Mimo że mój tata zabiera mnie na bardzo drogie wycieczki, nie czuje się szczęśliwa. Mimo że zabiera mnie w moje wszystkie wymarzone miejsca, gdy cokolwiek pójdzie nie tak, nawet z niczyjej winy, on zawsze znajdzie sposób by zwalić winę na mnie. Gdy wyjdzie jakieś nieporozumienie, zawsze jakoś obarczy mnie wina tylko po to by się wyżyć. I nigdy nie przeprosi. Tylko zabierze na kolejną wycieczkę, i kółko się zatacza.

Kocham go, ale chcę przestać czuć się wkoncu winna za wszystko.
Dodaj anonimowe wyznanie