#qHvdT

Właśnie miałam wskoczyć pod prysznic, kiedy dostałam smsa od chłopaka, że przyjedzie dzień wcześniej niż planowaliśmy. Chwilę później pojawia się w łazience, by powiedzieć mi, że już jest i będzie czekał w moim pokoju.

Wychodzę spod prysznica opatulona w ręcznik, otwieram drzwi, a on siedzi na moim łóżku z kawałkiem papieru w ręce.
- Chyba ze mną nie zrywasz, prawda? - zapytałam żartem.
Ku mojemu zdziwieniu on pokręcił głową, że tak i powiedział:
- Napisałem do ciebie list. Chcesz się najpierw ubrać zanim przeczytasz?
- LIST?! ZRYWASZ ZE MNĄ PRZEZ LIST?!  - wykrzyczałam.
- Po prostu przeczytaj - dodał ze spokojem w głosie
- Mam go przeczytać przy Tobie?! - wciąż nie wierzyłam w to, co słyszę.

Stwierdził, że tak, więc usiadłam i czytałam. Ten kretyn nawet nie zadał sobie trudu przepisania tego listu, bo niektóre słowa były przekreślone. Moje "ulubione" to: "nie kocham cię już.", podczas gdy wcześniejsza wersja brzmiała: "Nie kocham Cię tak bardzo jak kiedyś". Przeczytałam cały dwustronicowy list będąc w ręczniku, a on w tym czasie nie powiedział ani słowa...

#SNLzo

Kiedyś poszedłem na imprezę do klubu.

Spotkałem tam swoją znajomą, którą znałem już od dawna. Należała do tych osób, które po alkoholu stają się "łatwe", a gdy naprawdę się wstawiła, to do tego stopnia, że sama nieświadomie zapraszała do swojego mieszkania facetów, którzy wykorzystywali sytuację. Często też dała się podpuszczać, była pod tym względem naiwna. Podobała mi się, z wyglądu 9/10, z charakteru też, ogólnie była bardzo miłą, bardzo dobrą osobą - taką, że nikt by się nie spodziewał, że ma dość "niechlubne" przygody, jak spanie z trzema naraz...

W każdym razie w trakcie imprezy mnie zauważyła, trochę pogadaliśmy, zaczęliśmy się bawić, praktycznie spędziliśmy ze sobą pół imprezy. Czasami znikała, żeby napić się drinka albo shota. Kiedy była już wstawiona, pojawiła się od niej "propozycja". Zaczęła dotykać, całować...

Kusiło mnie, żeby wykorzystać sytuację, hormony zaczęły działać, jak to facet... "Dobra, idziemy" - powiedziałem. Doprawiła się jeszcze 3 shotami i poszliśmy do niej.

Jak się to skończyło?
Zaprowadziłem ją do mieszkania, pościeliłem łóżko i ją położyłem, po czym wyszedłem od niej i wróciłem do siebie. Wolałem już wyciągnąć ją sam z klubu pod pretekstem, niż żeby jakiś napalony koleś ją wykorzystał, kiedy jest wpółprzytomna. Nie żałuję.

#6deOn

Głupio przyznać, ale niepokoją mnie therianie i otherkin. Therianie to osoby wierzące, że mentalnie są psami lub kotami, a nie ludźmi. Noszą maski zwierząt i chodzą na czterech nogach na Tik Toku.


Otherkin to osoby, które wierzą, że nie są ludźmi tylko czymkolwiek innym - jak np. Elf czy kosmita (widziałam taki przyladek). Ludzie na Reddit i Tumblr próbowali mnie przekonać, że to normalne, ale ja wciąż podchodzę do tego bardzo sceptycznie.

#kfYzH

Mam 37 lat, jedyny związek miałem ponad 10 lat temu, nigdy nie było u mnie seksu, a seks z przypadkową osobą, jak i „lekkich obyczajów” nie wchodzi w grę, musi być u mnie uczucie. Czemu w trakcie związku go nie było? Otóż ona go nie chciała ze mną, wolała z innym. Każda próba poznania jakiejś dziewczyny na portalach randkowych czy czatach kończy się klapą, gdy tylko widzą, jak wyglądam (patyczak 50 kg ze względu na tzw. zespół Marfana).

#Wc7WX

Rok 2013. Juwenalia w Poznaniu. Byłem wtedy studentem drugiego roku na Politechnice Poznańskiej. Zbliżała się późna godzina, koło 23. Żegnaliśmy się już ze znajomymi, każdy zmierzał w swoją stronę. Po kilku minutach, w miejscu nieco mniej zatłoczonym, zaczepia mnie para młodych osób - prawdopodobnie studentów. Dziewczyna zachęca cicho: "Ej, znamy perkusistę zespołu Myslovitz, chodź z nami, to go poznasz!". Kątem oka widzę, że w zaroślach do których zamierzali mnie zaprowadzić, stały dwie inne osoby, nieśmiało spoglądając na mnie z ukrycia... Ale wydało mi się to bardzo dziwne i podejrzane... Po co miałoby im zależeć, żebym poznał kogoś takiego? Przyspieszyłem kroku i wsiadłem do pierwszej taksówki stojącej na poboczu. Do dziś wracam myślami do tamtej sytuacji. Co by się stało, gdybym poszedł z nimi? Kim byli ci ludzie? Pewnie nigdy nie poznam odpowiedzi...

#3uiI4

W tym roku mam 50 lat. Dopiero po czterdziestce zacząłem zauważać, ile mam w sobie traum z dzieciństwa i jak one bardzo przeszkadzały mi w życiu. Nadal przeszkadzają, ale już je dostrzegam i potrafię zneutralizować, wyjaśnić sobie.
Jednak jak pomyślę, że mógłbym mieć tę wiedzę w wieku 30 lat i jak bardzo moje życie mogłoby wyglądać inaczej... 
Uświadomienie sobie pewnych spraw, wydarzeń z przeszłości, które ciągle mają wpływ na twoje życie, pozwala zdjąć z siebie ciężar.
Jeśli masz 30 lat i czujesz, że sobie nie poradzisz ze wszystkim z przeszłości, nie męcz się, idź na terapię, pogadaj z kimś, weź leki. Nie czekaj.
„Zycie jest takie piękne...”

#Z2TeE

Brat wyjechał na zarobek za granicę. Życie nie było dla niego łaskawe i po wielu perypetiach został na tym świecie sam. Ma mnie i siostrę, nie licząc dalszej rodziny która jest tylko na zdjęciach.

Zostawił w dużym mieście swoje mieszkanie. Żadne luksusy ale na własność troszkę ponad 50m. Chciał bym te mieszkanie doglądał, uznał że nie chce wynajmować no bo nie wie, jak mu się życie na obczyźnie potoczy i przynajmniej na początku chce mieć gdzie wrócić w razie potrzeby. Dostałem klucze i umówiliśmy się że będę zaglądał tam raz na miesiąc albo przy okazji.

Czas mijał, po pół roku brat nadal pracował i układał sobie życie kilka tysięcy kilometrów od domu. Pojechałem do mieszkania i wtedy się zaczęło. Wszystko na raz.

W mieszkaniu zagościli tzw Squatersi. Łącznie 5-6 osób 2 kobiety reszta mężczyźni. próbę wejścia do mieszkania uniemożliwił mi wymieniony zamek a po chwili mocne odepchnięcie przez jednego z nich który drzwi otworzył. Przerażony wizją że się ich nie pozbędę wróciłem do samochodu mówiąc że pomyliłem piętra.
Postanowiłem zastanowić się na chłodno co z tym zrobić.

Wtedy zadzwonił brat. Uznał że chce zjechać do Polski na dwa trzy tygodnie, ogarnąć mieszkanie, wynająć je i pozałatwiać trochę spraw.

Trzeba było działać szybko. Powiedziałem mu o całej sprawie i uznaliśmy że załatwimy to sami, bez policji.
Brat wrócił, dodam tylko że to człowiek słusznej postury a i ja ułomkiem nie jestem. Zorganizowałem grupę ludzi. Wszystko było gotowe.
Brat wrócił. Razem z nim w sobotę ok 14 pojechałem pod mieszkanie, na miejscu było już 5 moich znajomych.
Poszedłem do mieszkania, zadzwoniłem dzwonkiem i gdy drzwi się uchyliły bez żadnego ostrzeżenia wparowalem do środka. Za mną reszta ,, ekipy ".

Na miejscu były 3 osoby 1 kobieta dwóch facetów. Posadziliśmy ich na kanapie w salonie, nie stawiali jakiegoś większego oporu. Zabraliśmy im telefony i zaczęliśmy ich pytać o to dlaczego się włamali. Jak to oni że to prawo że im chuja zrobimy i tak dalej. W międzyczasie pozostali pakowali do worków wszystko co nie było meblami i wyposażeniem i wynosili do postawionego przy wejściu busa. Ktoś myślała że to wyprowadzka i bez żadnych problemów w 2 godziny mieszkanie zostało opróżnione. Potem wyprowadziliśmy ich z tego mieszkania, zabraliśmy klucze i czekaliśmy na policję. Ta się pojawiła po około 2h. Otworzyłem drzwi, udawałem wielkie zdziwienie, pokazałem że z bratem robimy tu remont porządki i tak dalej i że to pomyłka. Uwierzyli. Squatersi się wynieśli i więcej ich nie widziałem ale w drzwi i zamki zainwestowalismy sporo, do tego alarm i kamery. Nam się udało dzięki wsparciu... Ale ile jest takich którym się nie udało i latami płacą za takie szuje społeczne?

#TxIqI

Mam 19 lat, jestem w 4 klasie technikum. Został mi rok szkoły. We wakacje zaczynam pracę na 2 miesiące (restauracja). Boli mnie to że moi rodzice w niczym nie chcą mi pomóc. Mój samochód zaczął się psuć, mam zapłacić sama za mechanika. Bo „pracujesz więc utrzymujesz” (słowa taty). Nie mam pieniędzy nie wiem co mam zrobić. Jest mi bardzo przykro, szczególnie że moja młodsza siostra dostaje wszystko to co by chciała a ja na wszystko muszę sama sobie zapracować..
Dodaj anonimowe wyznanie