Kilka miesięcy temu byłem na randce, rozmowa przebiegała świetnie, dopóki nie powiedziałem jej, że jestem magazynierem i wtedy poczułem zmianę jej nastawienia do mnie, chłód i czar prysł. Sama była farmaceutką. Trochę przykre, że dziewczyna tak do tego podeszła, bo ja nie widzę problemu być z kobietą, która wykonuje prosty zawód, liczą się dla mnie inne rzeczy.
Tamta sytuacja wróciła do mnie kilka dni temu, kiedy ją znów zobaczyłem, gdy przyszła z jakimś facetem do mnie na magazyn i wydawałem im kominek na drewno wart więcej, niż zarabiam. Zacząłem się źle czuć we własnej skórze. Wiem, że powinienem coś zrobić ze swoim życiem, bo zostanę starym kawalerem, a nie potrafię się za to zabrać.
Jestem matką dwójki synów. Młode łobuziaki, 7 i 2 lata. Mam również męża. Od 5 tygodni siedzę w domu. Pracowałam, ale 4 tygodnie temu zamknęli mój zakład pracy. Zawsze od czasu do czasu lubiłam sobie wypić lampkę wina. Raz na tydzień, może raz na dwa tygodnie. Odkąd siedzę w domu, z nudów zaczęłam popijać coraz więcej lampek wina. Najpierw jak zawsze jedna lampka, później coraz częściej dwie, trzy, cztery albo cała butelka. Mąż ogólnie nie miał nic przeciwko, sam sobie lubi wypić piwo czy dwa na weekend po pracy. Ale co w tym anonimowego? Mąż o tym nie wie. Jak mam ochotę na wino, kupuję i przy nim wypijam jedną lampkę. Mąż kładzie się już o 19 spać, bo wstaje o 3:30 do pracy. Później, jak już dzieci i on śpią, wychodzę z domu do sklepu obok po kolejną butelkę i wypijam po cichu. Pustą wynoszę do kontenera zaraz po opróżnieniu.
To się zaczęło, odkąd tak długo siedzę w domu. Nie wiem, czy to z nudów. Zajęcia mi nie brak, lubię czytać książki, jak i bawić się z dziećmi. W końcu mam też czas na odpoczynek, nigdzie się nie śpieszę. Ale boję się, że przez to popadnę w alkoholizm. Choć nie wiem, czy już nie popadłam. Dziwię się tylko, że mąż nie zauważył, bo pewnie czuć ode mnie woń alkoholu, jak się kładę do łóżka, ale z drugiej strony on śpi jak zabity. Wraca około południa, a do tego czasu jestem ogarnięta jak co dzień. Nikt by nie poznał, że wieczór wcześniej wypiłam butelkę wina.
Strasznie mi z tym źle, ale coraz bardziej przez to siedzenie w domu mam ochotę się napić...
Jak przyjaciel powiedział mi, że próbował się kilka razy zabić, bo sobie nie radzi, to jak myślicie, pierwszą myślą było: „O nie! Nie radzi sobie, trzeba mu pomóc!”? Zdecydowanie nie... Pierwszą myślą było: „Faktycznie sobie nie radzisz, skoro się nawet zabić nie potrafisz”. Oczywiście nie powiedziałem mu tego. Myślę, że jakby niektórzy znali nasze myśli, to faktycznie byłoby więcej samobójców, a wiadomo, im więcej samobójców, tym ich mniej.
A myślałem, że jestem empatyczny.
Rodzina i znajomi myślą, że dobrze piekę ciasta i ciasteczka. W rzeczywistości mam kilka sprawdzonych przepisów, które zawsze się udają. Dodaję różne owoce, żeby wydawało się różnorodnie, inaczej ozdabiam, czasem przyprawiam np. przyprawą do piernika, dodaję kakao i już mam piernik. Na Wielkanoc piekę takie ciasto jogurtowe jak zwykle, tylko w formie na babkę. Nikt nie narzeka.
Mój ojciec ostatnio dowiedział się, że jest bezpłodny i że z 99,9% pewnością od zawsze strzelał ślepakami. Matka taktycznie wyjechała do rodziny za ocean. Poza mną, do uświadomienia pozostała jeszcze trójka dzieci...
Jakiś czas temu zacząłem myśleć, że popadam w paranoję, bo wydawało mi się, że dziewczyna mojego kolegi trochę za bardzo mnie lubi. Nieraz zdarzyło się, że puszczała mi oczko albo patrzyła w TEN sposób, po którym wiesz, że kobieta czegoś od ciebie chce. Jednak wciąż mówiłem sobie, że mi się to wszystko tylko zdaje.
Przed Wielkanocą widziałem się z moim kumplem, ona też się pojawiła. Rozmawialiśmy o świętach – jak i gdzie planujemy je spędzić. Mój kolega zdecydował, że na święta jedzie do domu. Ja zostaję w Warszawie, a ta dziewczyna mieszka z rodzicami w Wawce.
Napisała mi potem SMS: „Może spotkamy się w święta i pokażesz mi swoje jajka?”.
Chyba jednak nie mam paranoi.
Moja babcia jest po wylewie, szybko wraca do zdrowia i coraz bardziej męczy rodzinę swoim zachowaniem. Kobieta jest nie do zdarcia i raczej z tych, co to lubią wejść komuś na głowę i czekać, aż zacznie tańczyć do jego melodii.
Budzenie wszystkich w nocy o trzeciej tylko dlatego, że musi się napić? Norma. Jęczenie przez 30 minut, bo źle poduszka pod głową leży? Norma.
Najśmieszniejsze, że w dzień babcia normalnie sama wstaje, je i pije, a nawet przechadza się po domu. W nocy ma małą lampkę, coby po ciemku nie musiała w razie potrzeby wstawać.
Przez całą tę sytuację moja mama jest chronicznie niewyspana, a tata coraz bardziej odsuwa się od rodziny, za to ja... potajemnie życzę babci drugiego wylewu.
Mamy w firmie telekonferencje z kamerkami w kilkuosobowej grupie, aby omówić strategie działania i przedstawić pomysły na najbliższe miesiące.
Mój szef płaci mi za to, że podczas takiej konferencji mam na sobie wibrujące majtki i walczę z dojściem na oczach nieświadomych współpracowników.
Będę gderać, dużo...
Po pierwsze:
Pierwsza Komunia Święta, nie interesuje mnie to, że kogoś nie stać, że dziecko chce wesele w sukni z koroną. Moja komunia była 1998 roku. Jest nas troje. Mama i tata, żeby mi chociaż zrobić skromne przyjęcie w domu, nie rozpisywali się po świecie, że proboszcz kazał alby i bez wianka. Łącznie w maju ważyli razem 100 kilo, mama 45, a tata 55 kg. Tak, na kilka skromnych polskich obiadów ze schabowym, ziemniakami, rosołem czy tortem z cukierni i z moją albą, wiankiem ze stokrotek i bukszpanu, torebką, prezentem dla księdza itd. Najważniejsze jest wydarzenie w sercu, a nie nowy quad, telefon czy 10 000 zł. Nauczcie swoje dzieci wyrozumienia, akceptacji.
Po drugie:
Zadania domowe ze szkoły:
Rozżalanie się nad dzieckiem, że w 5 klasie podstawówki nie umie policzyć, że 9 koszyków po 4 zł kosztowało tyle i tyle. Jak nie wiedziałam, jak zrobić, to otwierałam książki szkolne, encyklopedię, atlasy. Sami musieliśmy do tego dojść, nikt waszych dzieci nie będzie głaskał po głowie na 5 roku studiów, że dobrze ściągę przepisał.
Po trzecie:
Śluby, rozwody, zdrady itd.
Nie interesuje mnie, że twój chłop nie chce dać ci rozwodu, najpierw trzeba było brać ślub lub NIE!!! a potem dawać d.... Są śluby państwowe, bez całej tej otoczki świętości. Są intercyzy, rodziny, prawnicy - miliony osób które uwolnią was od problemu. Nie zamieszkuj z nim z nią. I zanim zakochasz się w kolejnym łapserdaku, nierobie, pijaku z wzajemnością do pań to pomyśl, że to ci życie zniszczy.
Byłyby jeszcze ze 4 rozdziały, ale mam 40 stopni gorączki, przeczytam jeszcze coś na Googlu to wyparuje. PRZEPRASZAM!
Niedawno zwichnąłem rzepkę, gdy chciałem uciec przed ochroniarzem na terenie pewnego opuszczonego budynku. Chciałem wyjść przez okno, bo to był parter. Jedna noga na parapet, drugą podnoszę i bum, leżę na ziemi. Ruszam nogą – wszystko git. Po chwili dopiero dotarło do mnie, że coś jest nie tak. Po około 40 minutach przyjechali ratownicy medyczni. Dopytywali, czy jestem trzeźwy. Też w sumie bym nie wierzył, gdyby ktoś po prostu przewrócił się tak o i spadając z wysokości nie większej niż metr, zwichnął nogę.
Żeby było ciekawiej, to nawet nie był ochroniarz. Dotarło to do mnie, bo typ nie robił obchodu. Raczej zajrzałby chociaż przez to okno, bo jednak tam na luzie można wejść. Dodatkowo raczej zwróciłby uwagę na kogoś, kto leży na podłodze z nogą w dziwnej pozycji. Wczoraj uświadomiłem sobie, że ten „ochroniarz” wyglądał bardziej jak... żul. Jestem absolutnie załamany sobą.
Dodaj anonimowe wyznanie