#XbQVz

Od kiedy pamiętam, jestem dosyć chłopięca; lepiej dogadywałam się z chłopakami w klasie, lubiłam bawić się samochodzikami, do tej pory lubię survival. W każdym razie mojemu tacie bardzo to zawsze przeszkadzało, mówił mi, że dziewczyna nie powinna nosić krótkich włosów, że żaden chłopak mnie nie zechce, kiedy nie będę umiała ugotować tradycyjnego polskiego obiadu, jakieś takie drobne docinki. 
Kiedy powiedziałam, że mam chłopaka, zapewne wyobrażał sobie, że będzie miał od teraz z kim chodzić na strzelnicę albo robić różne samcowe rzeczy. Zapewne się zdziwi, kiedy dojdzie już do spotkania, bo mój luby nie dość, że jest bardzo wrażliwy, nie znosi hałasów, to jeszcze ma długie włosy. Często się śmiejemy, że to on jest moją dziewczyną. Problemem dla mnie jest to, że podniecają mnie kobiety. Nie wyobrażam sobie bycia z jakąś w romantycznym związku, chodzi stricte o aspekty seksualne. Kocham mojego chłopaka i chcę z nim spędzić resztę życia, ale trochę się boję, że przeze mnie będzie nieszczęśliwy i nieusatysfakcjonowany. Nie wiem, czy to normalna sprawa, nie wiem, co mam robić.

#3HAb7

Ambicją mojej żony było być kurą domową z kilkorgiem dzieci. To drugie zrealizowała, choć ze względów zdrowotnych skończyło się na trójce.
Gdy miałem już stabilną, dobrze płatną pracę, zaczęliśmy na poważnie zastanawiać się nad zabezpieczeniem finansowym dla niej, gdyby rozjechała mnie ciężarówka albo inna harpia pożarła. Zdecydowałem, że wolę zainwestować w nią niż potencjalnych bankowych złodziei i przekonałem do ukończenia jakichś sensownych studiów, aby ewentualnie mogła utrzymywać się sama. Już z dyplomem wysyłała od czasu do czasu podania o pracę, bardziej dla picu niż z potrzeby. W ten sposób, niejako przypadkiem, dostała świetne miejsce w bardzo atrakcyjnej firmie. Nie zależało jej specjalnie, więc nie miała oporów przed otwartym krytykowaniem błędów i wypaczeń, choćby przychodziły z samej góry. Zostało to przyjęte zaskakująco pozytywnie, a oberguru filii mógł się wykazać inicjatywą oddolną w czasie niespodziewanego audytu.
No i tak awansowała szybko i wysoko, w międzyczasie zarabiając ze dwa razy tyle, ile ja.
Teraz siedzi na sofie z trzema laptopami naraz, robiąc sobie przerwy od nich na zrobienie obiadu, ponieważ pracuje zdalnie.
Ostatnio stwierdziła nieco melancholijnie, że chyba popełniła błąd i otworzyła drzwi, których zamknąć się już nie da. Kto raz posmakował świeżej krwi, ten będzie jej później szukał.
Tak że, drogie Panie, ostrożnie z karierą. Od pewnego punktu jest to droga bez powrotu.

#nGA1r

Mam 35 lat, zaraz po maturze wyjechałem za granicę do pracy w stoczni. Miałem wtedy narzeczoną, niestety po 8 latach razem w Niemczech mnie zostawiła dla bogatszego gościa, wtedy postanowiłem, że zmieniam środowisko i kraj. Pojechałem do Szwecji, też nieźle zarabiałem, ale miałem tylko weekendy dla siebie. Poznałem dziewczynę, było nam całkiem dobrze, ona ma troje dzieci, ale mi to nie przeszkadzało. Musiałem pojechać do Polski parę spraw załatwić, bo kupowałem wtedy mieszkanie nad morzem, i się okazało, że mnie zdradzała przez te trzy tygodnie, jak mnie nie było. No nic, odpuściłem. Pomyślałem, że znajdę sobie dziewczynę w Polsce, ale nie chcę tu pracować, to znalazłem rozwiązanie – zrobiłem sobie potrzebne kursy i zostałem marynarzem, pracuję na barce w systemie 4 na 4 tygodnie (płacą mi i na statku, i jak siedzę w domu) wszystko po to, aby mieć więcej czasu, żeby kogoś poznać. I tu jest problem – poznaję kogoś; wszystko jest super, jest dobry Vibe, spacery itp., ale jak się dowiadują, gdzie pracuję, to wszystko się psuje i ghostowanie potem; to samo na portalach typu badoo (chyba używałem już wszystkich) – jak się dowiadują, jak pracuję, to albo usuwają parę, albo blokują. Kurde, jestem pół roku w domu i mi za to płacą, to chyba lepiej niż robić w korpo i się zarzynać? Mam świetną pracę, dobrze płacą, głupi też nie jestem, znam pięć języków obcych, dobrze gotuję, sprzątam, sam wszystko robię w domu. Może problem w tym, że jestem miłym gościem, pomocnym? Nie jestem typem bad boya. Już nie wiem, jak i gdzie szukać, na ulicy czasami też próbowałem zagadywać, nie jestem nieśmiały – wszystko się kończy, jak się dowiadują o mojej pracy. Nie mam pojęcia czemu.

#Uvvfj

Z boku wyglądam na twardą babę, która zawsze ma gadane i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Ale jak nikt nie patrzy, oglądam sobie stare bajki z dzieciństwa w stylu Reksio, Rumcajs, Krecik albo nawet Barbie… Więc jak ktoś wydaje się wam groźny, opryskliwy, mający gadane czy arogancki, to pamiętajcie, że może skrywać podobny sekret ;)

#cr37f

Nie kochałam mojego poprzedniego chłopaka. To wspaniały człowiek i zdecydowanie świetny przyjaciel, jednak ja nigdy nie poczułam tego słynnego „czegoś więcej”. To był mój pierwszy związek i myślałam, że każda dziewczyna kocha swojego chłopaka taką platoniczną miłością (niechęć do robienia wszystkiego, co robią pary, też nie wzbudziła moich podejrzeń).
Tak więc wkręciłam sobie, że go kocham i żyłam w pięknej nieświadomości przez miesiące... z jednym szczegółem.
Zazwyczaj przed snem wyobrażamy sobie piękne przyszłe scenariusze, prawda? Tak więc ja wyobrażałam sobie, że mój chłopak magicznie traci pamięć i przestajemy być parą. Taka tam przyjemna myśl na koniec dnia!

#epvHp

Dobija mnie fakt, że nie podobam się nikomu. Mam 17 lat, a nigdy nie byłam w związku, nawet nigdy z nikim nie kręciłam. Wiem, że dla wielu osób jestem nieatrakcyjna przez moją nadwagę, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Moje przyjaciółki co chwilę mi opowiadają, co za kolejny typ do nich napisał, zagadał albo zaobserwował. A ja czuję się jak gówno, bo nigdy czegoś takiego nie miałam. Nie wiem, jak to jest dostawać od kogoś taką uwagę. Mam momentami wrażenie, że jestem gorsza przez to, że nie zwracam uwagi ani osób tej samej płci, ani płci przeciwnej, podczas gdy one mogą sobie przebierać w chłopakach i dziewczynach. Chciałabym chociaż raz zobaczyć, jak to jest faktycznie z kimś kręcić.

#jJvTK

Mam 22 lata i nie chcę mieć dzieci. Nigdy. Nie lubię dzieci, tylko te, które są w mojej rodzinie albo dzieci znajomych. Większość moich koleżanek ma już dzieci albo jest w ciąży, a mnie skręca, jak je widzę.
Nie byłabym w stanie zajść w ciążę, wiedząc ile energii, czasu, nerwów i pieniędzy się na tym traci. Nie byłabym w stanie zaakceptować mojego ciała po ciąży. Nie byłabym w stanie zaakceptować tego poświęcenia. Nie byłabym dobrą matką. Dlatego świadomie i z wielką chęcią wybieram przyszłość bez dzieci.

#VTxZt

Byłam przekonana, że hipnoterapia polega na zahipnotyzowaniu kogoś i rozmowie z jego podświadomością. Natomiast moja hipnoterapeutka kazała mi po prostu wygodnie siąść na kanapie i wyobrazić sobie przyjemne miejsce, a później „przenosić” ciężkość od stóp do głów itp. Nic mi to nie pomogło, a zapłaciłam za wizytę 700 zł. Miało mi to pomóc w bólach psychosomatycznych, ale nic mi to nie dało, jak i rozmowa z trzema psychoterapeutami.

#eWLWC

Gdy byłam w liceum, na jednym z konwentów zagadnął mnie chłopak, dla historii Jan Kowalski. Robił zdjęcia cosplayerom, mówił, że jest fotografem, miał nawet profesjonalnie wyglądający sprzęt. Fajnie się gadało, wymieniliśmy się namiarami. Po jakimś czasie zaprosił mnie na sesję zdjęciową. Pokazał mi swoją stronę, było tam wiele pięknych zdjęć. Na social mediach nic nie miał, ale mówił, że rozdziela życie prywatne od zawodowego. Trochę się wahałam, bo sesja miała być w plenerze, ale nawet moja rodzina mnie namawiała, żebym poszła, bo wszystko wyglądało profesjonalnie. Przed terminem sesji złapała mnie jakaś infekcja, napisałam do Kowalskiego, żeby ją przełożyć. Po tym nagle kontakt się urwał, a on skasował konto. Myślałam, że zwyczajnie się obraził.
Minęło kilkanaście lat, na konwenty jeżdżę teraz jako gość. Na jednym z nich oficjalnym fotografem był Jan Kowalski. Mężczyzna koło 70. To do niego należała strona, którą wysłał mi chłopak w licealnych czasach. Nie znał tego chłopaka ani nie wiedział, że przedstawia się jego personaliami i pokazuje jego stronę. Do dziś się zastanawiam, co by się stało, gdybym wtedy poszła na tę sesję zdjęciową.
Dodaj anonimowe wyznanie