#cwhvo

Od zawsze byłem nieśmiały w stosunku do kobiet. Będąc w liceum, poznałem dziewczynę, na której widok moje serce zaczynało bić szybciej. Przez cały czas wpatrywałem się w nią jak w obrazek. Bałem się zagadać, a właściwie nie wiedziałem, jak to zrobić. Na studniówce kilka razy z nią zatańczyłem i poczułem, że muszę jej powiedzieć, co do niej czuję. Kilka dni po studniówce napisałem do niej na GG (wtedy jeszcze ludzie tego używali). Pisaliśmy przez wiele godzin i prawie codziennie. 

Liceum się skończyło i na jednej z imprez pożegnalnych pod wpływem wypitego alkoholu powiedziałem jej, że ją kocham. Po fali pytań typu „Czy ty wiesz, co mówisz?” i stwierdzeń „Pogadajmy lepiej na trzeźwo” zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Napisałem jej wiadomość, w której opisałem, jak bardzo ją przepraszam za to, co się stało. Po tym nasze drogi się rozeszły. 

Spotkaliśmy się w tym roku w maju. Porozmawialiśmy szczerze, wspominając stare czasy i wtedy usłyszałem od niej, że ona też wtedy się we mnie zakochała i wciąż czasem o mnie myśli. Szkoda, że usłyszałem to tuż po moim ślubie...

#FpnYV

Gdy byłam mała, miałam obsesję na punkcie erotyki. Kochałam mangę i anime, więc zaczęłam rysować komiksy o takich podtekstach. Potem zaczęłam rysować na ścianach na klatce w naszym bloku – obrazki przedstawiające księdza z zakonnicą, bondage, członki itd. Nigdy nie wracałam na to samo piętro, bo bałam się, że ktoś mnie widział, choć nikt mnie nigdy nie złapał na tym.

Żodyn się pewnie nie domyśla, że robiła to kilkuletnia dziewczynka.
Żodyn.

#gz6RO

Moja dziewczyna, od kiedy pamiętam i od kiedy ją znam, zawsze była bardzo ambitna. Skończyła dwa kierunki studiów jednocześnie, pracowała przy tym, uczyła się języków. W związku z tym w ogóle nie jestem zdziwiony, że dziś pnie się po awansowej drabince w korporacji. Jakiś czas temu dostała kolejny awans, tym razem już na kierownika swojego działu. Wiązało się to naturalnie z podwyższeniem wynagrodzenia, obecnie zarabia dwa razy więcej ode mnie. Nie mam z tym kompletnie problemu, nie uraża to w żaden sposób stereotypowej, męskiej dumy w moim przypadku. Jednak mam nieodparte wrażenie, że to właśnie ona widzi w tym problem. Od kiedy dostała awans, zaczęła wydawać bardzo dużo pieniędzy na rzeczy materialne. Wszystko, co posiada, musi być najdroższe i firmowe. Najlepsze kosmetyki, najdroższe perfumy, ubrania za kilkaset złotych. Przeprowadziliśmy się do apartamentu, ponieważ przestało jej odpowiadać nasze wcześniejsze mieszkanie, które wynajmowaliśmy od lat, i które w moim przekonaniu miało wspaniały klimat – przeżyliśmy tam masę wspólnych, wspaniałych chwil. Teraz żyjemy w apartamencie, za który w większości płaci moja partnerka, a ja się tylko częściowo dokładam, ponieważ zwyczajnie nie stać mnie na wynajem takiego lokalu. Nie gotujemy, ona codziennie chce jadać w restauracjach w centrum miasta. Co drugi wieczór nie ma jej w domu, ponieważ regularnie odwiedza kosmetyczkę, fryzjera, stylistykę, spa. I niby to wszystko nie brzmi najgorzej, ale boli mnie fakt, że moja dziewczyna się diametralnie zmieniła przez ostatnie kilka miesięcy.
W dodatku wypomina mi, że mało zarabiam. Twierdzi, że jestem nudny, bo chcę gotować wieczorami, choć kiedyś robiliśmy to wspólnie. Nie chce oglądać razem seriali, bo teraz w grę wchodzi tylko koncert lub teatr. Kiedyś rozmawialiśmy o założeniu rodziny, a teraz doszła do wniosku, że nie chce mieć jednak dzieci.
To wszystko sprawia, że zaczynam być nieszczęśliwy. Kocham moją dziewczynę, planowałem się jej oświadczyć, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że ona jest dziś już innym człowiekiem.

#fEMEW

Moja mama kilka lat temu utrzymywała kontakt z pewnym Tunezyjczykiem. Mama gadała z nim poprzez social media, a nawet zaczęliśmy gadać z nim przez video chat. Zaproponował nam, abyśmy przyjechali do niego, do Tunezji. Jako iż był to październik, było tam jeszcze w miarę stosunkowo ciepło. Mama kazała mi poprzeglądać oferty wypoczynku w jednym z kurortów tego oto kraju. Było tanio, więc postanowiliśmy pojechać. Gdy chcieliśmy do owego Tunezyjczyka napisać, nic nie odpisywał. Zapadł się pod ziemię. Urwał kontakt. Potem po prostu odpuściliśmy wyjazd i zostawiliśmy sprawę w spokoju.

Bodajże dwa tygodnie później ukazał się miesięcznik naszego miasta, taki bezpłatny, który rozdają na ulicach. Jeden z artykułów szczególnie przykuł moją uwagę. Napisane było o kobiecie, która pojechała na „wakacje” do Tunezji i ślad po niej zaginął. Była również mowa o użytkowniku o tym samym pseudonimie, z którym utrzymywaliśmy kontakt... Do dzisiaj, gdy o tym myślę, przechodzą mnie ciarki i zastanawiam się, co by było, gdybyśmy to my pojechali zamiast tej młodej kobiety...

#ys5fD

W szkole zawsze byłam szarą myszką. Nie byłam przebojowa, a przez to też niezbyt lubiana. Pewnego dnia zaczęło mi to przeszkadzać. Chciałam otworzyć się na ludzi, świat, spróbować nabyć więcej pewności siebie. Pewnego dnia mojej kuzynce udało się zaciągnąć mnie do klubu nocnego. Miałam 17 lat. Obawiałam się wielu rzeczy, w końcu był to mój pierwszy raz. Kuzynka z natury jest bardzo charyzmatyczna i gadatliwa, szybko zapoznała się z jakimiś ludźmi. Ja właściwie stałam w kącie i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. W pewnej chwili podszedł do mnie nieznajomy chłopak. Może to śmieszne, miłość z klubu, ale naprawdę tak było. Moja pierwsza miłość. Tamtego wieczoru dużo rozmawialiśmy, byłam bardzo speszona, ale dla niego nie było to wyzwanie. Wymieniliśmy się numerami telefonu, okazało się, że mieszkamy dosyć daleko od siebie, ale nie przeszkadzało nam to. Był podobny do mnie. Naprawdę. Pierwszy raz czułam się przy kimś tak swobodnie. Zakochałam się po uszy, naprawdę chciałabym napisać, że żyjemy długo i szczęśliwie. Niestety tak nie jest. Po mniej niż roku znajomości zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Wraz z młodszym bratem i matką. Nie mogłam się pozbierać, chodziłam do psychologa, ale średnio mi to pomagało. Minęły dwa lata. Praktycznie nie było poprawy. Bliscy sugerowali mi znalezienie sobie kogoś, zapomnienie. Miałam w końcu 20 lat, nie powinnam bezustannie zadręczać sobie życia. Po jakimś czasie postanowiłam spróbować. Pełna obaw założyłam konto w aplikacji randkowej. Spotkałam się z kilkoma facetami, ale żaden ostatecznie nie wydał się dla mnie interesujący. Do czasu. Poznałam kolejną osobę. Ciągle porównywałam go do dawnego partnera. Musiało minąć sporo czasu, nim wyznałam mu miłość i oswoiłam się na nowo z byciem w związku. No więc co tak złego się wydarzyło?
Prowadziłam samochód. Zima, lód. Nie wyrobiłam na zakręcie. Wpadliśmy w poślizg, byłam przygotowana na najgorsze.

Nic nam się nie stało. Najedliśmy się strachu, lekko obiliśmy. Nic więcej. Ja natomiast wpadłam w histerię. Nie mogłam się uspokoić. Pamiętam słowa ratownika medycznego, który później był z nami na miejscu. „Dlaczego pani ciągle płacze, przecież mieliście dużo szczęścia”.

Nie jeżdżę samochodem. Jeśli na horyzoncie widzę auto, nie przejdę przez ulicę, przez pasy. Mam ogromną traumę. Wróciłam na psychoterapię, ale chyba nie widzę efektów. Za to zdecydowanie polubiłam spacery...

#VMGqt

Niedaleko mojego osiedla jest takie miejsce, gdzie jako nastolatka spędzałam sporo czasu razem ze znajomymi. Dużo zieleni, ławek, ogólnie przyjemna miejscówka. Ważnym elementem w historii jest fakt, że obok jeżdżą pociągi.

Któregoś dnia siedziałam z koleżanką na górce przy torach, gdy zobaczyłam dwie dziewczyny idące właśnie torami. Zaniepokoił mnie fakt, że zachowywały się dziwnie. Postanowiłyśmy sprawdzić, czy wszystko w porządku. Gdy podeszłyśmy bliżej, okazało się, że jedna z nich chciała się rzucić pod pociąg, a druga próbowała ją powstrzymać. Obie były mocno pijane. Próbowałyśmy ją zaciągnąć na górę, ale stawiała opór i gdy tylko się wyrywała, od razu gnała na tory. My dwie szczupłe dziewczyny i jej pijana koleżanka nie mogłyśmy jej utrzymać. Z przerażeniem zauważyłam nadjeżdżający pociąg. Gdy był naprawdę blisko, wiedziałam, że nie damy rady jej odciągnąć, więc postanowiłyśmy się na niej położyć, by nie mogła się rzucić. Nigdy nie zapomnę uczucia, gdy leżałam na jednych torach, a po drugich obok przejeżdżał pociąg, trąbiąc przeokrutnie. Gdy pociąg przejechał, a dziewczyna się trochę uspokoiła, udało się ją przekonać, by stamtąd poszła. Dziewczyny pokierowały się w stronę osiedla i tyle je widziałyśmy. 
Później widziałam ją jeszcze kilka razy, ale wątpię, by mnie pamiętała. Mam tylko nadzieję, że jest szczęśliwa i nie żałuje tego, że w tamtym momencie nie straciła tego, co ma najcenniejsze.

#Dv6hz

Co wy wiecie o zazdrosnych facetach...

Spotykałam się z facetem. Pewnego razu postanowiłam zrobić nam romantyczną kolację, szybko to ogarnęłam, więc został mi czas na ogarnięcie siebie. Weszłam pod prysznic, użyłam chyba wszystkich możliwych maseczek na włosy i postanowiłam ogolić sobie okolicę bikini (nigdy nie goliłam się tam całkiem, ale liczyłam, że mu się spodoba).

Nadeszła 20, kurczak gotowy, ja cała w skowronkach czekam na mojego misia.
Przyszedł. Zjedliśmy razem kolację, było bardzo romantycznie. Weszliśmy do naszej sypialni, bardzo napaleni ściągamy swoje ubrania i nagle... mój facet stwierdził, że na pewno go zdradzam. Zapytacie czemu? Otóż uważał, że jeśli kobieta nagle ogoli swojego bobra, to musi mieć kogoś na boku.

Cóż... s3ksu nie było, ale za to dostałam kilka razy w twarz.

#dELiw

Od najmłodszych lat miałam problem, by iść na dwójkę gdzieś poza domem. Bałam się każdego wydawanego przeze mnie dźwięku, odgłosów chlupnięcia, dźwięków z brzucha i tego, że ktoś będzie mnie oceniał przez pryzmat tego, ile siedzę w kiblu. Problem urósł do tego stopnia, że jedynym miejscem, gdzie mogłam się załatwić, był kibelek w domu. Byłam całkiem niezła we wstrzymywaniu. Potrafiłam nie iść do WC przez dwa tygodnie, czyli tyle ile mnie więcej trwały kolonie. 
Problem zaczął się, gdy poszłam do liceum do innego miasta. Wtedy wracałam jeszcze do domu co tydzień i jakoś dawałam radę, ale schody zaczęły się przy wyjeździe na studia. Co gorsza, mieszkałam wtedy w dużym akademiku, gdzie WC były oddzielone tylko ścianką i każdy mógł wszystko czuć i słyszeć. Jako patent wymyśliłam wtedy, by jeździć do najbliżej galerii handlowej do WC, w najbardziej oddalonej części, ale to tylko przy już wyjątkowo naglącej przyczynie.
Czułam, że mój problem powoli przeradza się w niezłe gówno, postanowiłam więc sama zawalczyć o swoje podejście, bo przyczynę widziałam w psychice. 
Zaczęłam od mówienia tego, że idę siku. Wstydziłam się strasznie, ale dziewczyny z pokoju również często to komunikowały. Gdy oswoiłam się już z tą myślą, próbowałam z korzystaniem z WC w akademiku, ale robiłam to najczęściej w środku nocy. Zajęło mi to kilka długich lat, ale dziś jestem w stanie nawet pierdnąć przy swoim chłopaku :)

Mam nadzieję, że każdy z „kupowym” problemem w końcu się przekona, że to nie jest takie straszne!

#tyKIx

Mam 16 lat i mam chłopaka, który jest ode mnie o rok starszy. Znamy się prawie rok, a jesteśmy razem 2 miesiące. Bardzo go kocham i wiem, że zawsze chce dla mnie jak najlepiej, dba o mnie i w każdy dzień pokazuje to, że zależy mu na mnie. Mogłabym się długo rozpisywać na temat tego, jaki on jest, ale nie to jest tematem tego wyznania. Chodzi o to, że ostatnio daliśmy się ponieść pożądaniu. Podwinął moją koszulkę, a ja w końcu pomogłam mu ją zdjąć. Myślałam, że na tym się to skończy, lecz on po chwili odpiął mój stanik i zaczął całować. Jeśli mam być szczera, nie czułam się wtedy niekomfortowo, nie byłam przerażona, było to przyjemne doznanie, bo zrobiła to osoba, której ufam, lecz gdy skończyliśmy i później odprowadzał mnie do domu, zaczęłam to analizować. Widział, że coś jest nie tak i cztery razy spytał, czy wszystko w porządku, czy coś się stało itd. Kocham go i naprawdę planuję spędzić z nim resztę życia. Wiem, że on widzi to w ten sam sposób, lecz mam zaledwie 16 lat. Czy to zbyt wcześnie na takie rzeczy? W moim otoczeniu mało kto w ogóle ma chłopaka lub dziewczynę, a takie sytuacje to już w ogóle są wszystkim obce, tak że wiem, że jeśli powiedziałabym o tym komukolwiek, najprawdopodobniej wszyscy krzywo by na mnie spojrzeli, nazwali dziwką i puszczalską. Mój chłopak powiedział, że jeśli mam jakiekolwiek obawy, nigdy więcej tego nie zrobi, jeśli nie będę chciała. Jego znajomi, którzy są w podobnym wieku, już w większości mają takie rzeczy za sobą, a nawet są już na dalszych etapach.
Chciałabym poznać waszą szczerą opinię na ten temat, ewentualnie w jakim wieku zaczęliście robić takie rzeczy.
Dodaj anonimowe wyznanie