#2dMUI

Jestem dorosłą kobietą. Mam dziwne zainteresowanie, a mianowicie zbieram lalki. Z reguły kupuję zniszczone i odnawiam je, mam w swojej kolekcji także te droższe. Wkładam w to całe serce, jednak rodzina twierdzi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć. Nie potrafią zrozumieć, że jest to moja pasja.

#iiGQg

Jako nastolatek lubiłem masturbować się w nietypowych miejscach (np. pusta sala w szkole). Tak jakoś ta cała adrenalina, związana z tym czy ktoś odkryje, dodatkowo mnie pobudzała do grzechu Onana. Niestety, życie dało mi nauczkę.
Kiedyś byłem u wujka w pracy, ale jako że coś nagłego mu wypadło, to zostawił mnie samego w biurze. Spodnie w dół i ruszyłem do roboty, żeby jak najszybciej skończyć. Tak, wujek zapomniał czegoś i wrócił.
Tak, zobaczył mnie, ale odwrócił wzrok i udał, że nie widział, a ja w tym czasie jakoś się hmm... ogarnąłem? Tak, mamy nadal kontakt. Nie, nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Czasami jak go widzę, to o tym nie pamiętam, a czasami mam ochotę wykopać dołek, zakopać się w nim i odkopać jak już będzie po wszystkim.

#GTqUW

Moja prababcia postanowiła zasiać iskrę żaru w osiedlowym domu kultury. Nie żeby się nudziła, bo to dzika kobieta, której czasu zawsze, wszędzie i na wszystko jest za mało. Ona stwierdziła, że to jej obowiązek "poruszyć te stare, plotkujące prukwy spod jej balkonu, bo ma dość ich gęgania". Jak powiedziała, tak zrobiła.

Poprosiła o lekcję obsługi dysku USB, podpinanego do przenośnego radia. Potem o nauczenie jej jak ściągać z Internetu wybrany utwór i go na ten dysk nagrywać. Prababcia wnuki kocha, szanuje, miłuje, ale przez niemal rok, poza świętami, ani moja mama, ani ja, z prababcią niemal nie miałyśmy kontaktu, bo wiecznie była zajęta.
Po tym roku, w okresie karnawału, babcia prosi mojego tatę o filmowanie oraz ew. o montaż. Mnie o makijaż odmładzający i mamę o pomoc w szyciu. Każde z nas prosiła też o dyskrecję, nie "wysypanie" się przed innymi. Całokształt prababcinego planu poznaliśmy dopiero w TEN dzień...

Na scenę domu kultury wyskoczyły ubrane w pasiaste, mocno dopasowane i falbaniaste suknie panie. Wykonały one WSZYSTKIE figury kankana, włącznie z pionowym oraz poziomym szpagatem i gwiazdą. Babcie dały czadu tak, że aż mi prawie majtki spadły. Twarze mimo makijażu może i nie te, ale ruchy... jak ja bym tak chciała umieć!

Prabcia zapytana o całą sytuację stwierdziła, że pradziadka poznała jako tancerka (szesnastoletnia!), i tak dobrze tańczyła, że dziadek wracał, i wracał, a ona czekała i czekała, tylko na niego. Co więcej, znalazła takie babki w mieście, które miały podobną przeszłość. Z nimi się umówiła i zaczęły treningi.

''Owdowiała" po roku znajomości z pradziadkiem. Nie mieli ślubu, nie mieli nic, tylko te wieczory w burdeliku co dwa tygodnie. Jedyne co prababci zostało, to jego szelki, zdjęcie i zagnieżdżona w jej macicy moja babcia, mama mojej mamy.

Prababcia nikomu nigdy wcześniej się nie przyznała, jak to naprawdę było. Zawsze powtarzała nieco bardziej moralną, heroiczną historyjkę. Wtedy coś się w niej pękło, tak samo jak tętniak w mózgu dwa tygodnie później.

#D1ZPG

Kilka lat temu, kiedy byłam w gimnazjum, miałam chłopaka. Taka szczenięca miłość.
Pewnego razu razem z koleżankami zauważyłyśmy, że jest mu smutno – więc od razu pytania „co się stało?”, „czy możemy jakoś pomóc?”. Nie spodziewałyśmy się odpowiedzi, jaką dostałyśmy: „Mój brat nie żyje, miał wypadek na motorze i umarł, za trzy dni jest pogrzeb”. I od tego czasu mój biedny chłopak ubierał się na czarno, a my robiliśmy wszystko, żeby go pocieszyć (mieszkamy w malutkim miasteczku, o wypadkach wiedzą tu momentalnie wszyscy, w gazetach też zawsze wzmianka się pojawia, a tu nic... ale kto by w ogóle o tym pomyślał).
Trzeba było wybrać się na pogrzeb. Z koleżanką wystroiłyśmy się jak to na pogrzeb przystało i ze zniczami w dłoniach udałyśmy się do wioski, w której miał się odbyć. Byłyśmy 5 minut przed czasem, a na cmentarzu pusto, na parkingu nie ma samochodów. Hmm, co jest grane? Idziemy przejść się po cmentarzu, żaden grób niewykopany. No to piszę SMS-a. To co dostaję w odpowiedzi powala mnie na kolana. Napisał, że pogrzeb jednak jest w innej miejscowości, źle zrozumiał. Yy, no OK. Za daleko, żeby się tam wybrać, wszyscy w żałobie, pewnie się nie dogadali.
Ale coś nam nie pasowało. Pytamy przechodnia, bo na wiosce wszyscy się znają.
- A on w ogóle ma brata? - odpowiada.
Kolejny mówi:
- Oni wszyscy są za granicą.
Inny mówi:
- O żadnym wypadku nie słyszałem...
No okej. Poszłyśmy do wspólnej znajomej, a z nią pod jego dom. Ku naszemu zdziwieniu, na podwórku chodziła jego mama i karmiła kury! Szybko SMS, a on na to „bo mama tak się źle czuła, że po pogrzebie pojechała do domu, nie została na stypie”.
Aha... Podeszłyśmy do mamy zapytać, czy jest w domu.
- Dwie minuty temu pojechał z tatą na pole - odpowiedziała.
Najlepszy pogrzeb, na jakim byłam :)

Dlaczego wymyślił tę całą historię?
Bo chciał ze mną zerwać, ale nie wiedział jak :D

#svXY0

Moja młodsza siostra (13 lat) ma kanał na YouTubie. Nagrywa tam jakieś niby blogi. Ale ostatnio przeszła samą siebie – postanowiła przed kamerą obciąć sobie włosy. Wyszły bardzo krzywo, przez co niezbędna była interwencja fryzjera. Młoda chciała mieć włosy do ramion, koniec końców sięgają jej do brody.

Ot, taka przestroga, aby dzieciaki dla fame'u nie robiły dziwnych rzeczy.

#8ls10

Jakiś czas temu byłam nad wodą, jako że nie opanowałam jeszcze umiejętności pływania (przez 17 lat mojego życia nie było jakoś okazji się tego nauczyć) moja dobra koleżanka zorganizowała mi duże koło. Weszłam więc do tego koła, co by się nie utopić i postanowiłyśmy popłynąć na zjeżdżalnię. Oczywiście ludzie patrzy na mnie z rozbawieniem, no ale co zrobić wole się nie utopić. 

W pewnym momencie podpływa do nas chłopiec (lat 7/8) i mówi "Hmm... Mam jedno pytanie." ja bardzo lubię dzieci, więc uśmiechnięta pytam jak ono brzmi i słyszę "Dlaczego taka duża dziewczyna nie potrafi pływać?", zaśmiałam się i odpowiedziałam, że jeszcze się nie nauczyłam.


Chłopiec uśmiechną się kpiąc i bacznie mi się przygląda (w ramach wyjaśnienia muszę wyznać, że mam BARDZO mały biust) chwilę jeszcze na mnie patrzy po czy zaczyna krzyczeć "O mój Boże, gdzie Ty masz cycki?!".


Mnie zatkało zaczęłam się śmiać, nie wiedziałam co powiedzieć, a on zaraz dodaje z politowaniem "Już wiem, pewnie ci się skurczyły jak moje jaja". Po tych słowach zbita z tropu nie wiedząca, czy się śmiać, czy odpowiedzieć odpłynęłam.
Chłopca zapamiętam do końca życia, a historia zawsze bawi znajomych.

#yovag

W mojej bliskiej rodzinie (ciotki, wujki, dziadkowie, teściowie) jest:
1. morderca, który odsiaduje wyrok,
2. facet, który bił i gwałcił swoją żonę,
3. gość, który zdradzał żonę i molestował swoje dzieci
4. trzech samobójców
Tylko dwie z tych osób są ze sobą spokrewnione (dwaj bracia).
I choć nie czuję, by te sytuacje miały na mnie szczególny wpływ (mam kochającego męża i dzieci, jestem szczęśliwa), to za każdym razem, chcąc napisać wypasione wyznanie, boję się, że ich dzieci i wnuki czytają anonimowe i domyślą się, że ja to opisałam.

#YSwqL

Jestem masochistką...

Ale nie w takim sensie jak myślicie. Jakoś tak się składa w moim życiu, że przeważnie jak się z kimś kłócę, to przez messengera lub whatsappa. Od lat mam taką taktykę, że układam sobie mowę, piszę ją (poprawiając uprzednio 300 razy, aż brzmi tak jak chcę), wysyłam, a następnie wyłączam internet i nie czytam odpowiedzi. Przez następną dobę lub dwie nie zaglądam tam, bojąc się co tam zastanę. W międzyczasie ciągle o tym myślę, jestem podenerwowana, nie mogę jeść, ani spać, ale nie mogę tam też zajrzeć - to silniejsze ode mnie.

Właśnie od doby nie otworzyłam wiadomości od chłopaka, z którym się pokłóciłam i postanowiłam rozładować trochę stres pisząc to wyznanie.
Czy ktokolwiek też tak robi, czy tylko ze mnie jest taki chory człowiek?
Dodaj anonimowe wyznanie