#eu2KK

Trochę wstydliwe wyznanie, ale nikomu innemu nie umiałabym o tym powiedzieć, a muszę się wreszcie wygadać.

Mam duże potrzeby – mogłabym robić to codziennie, nie miałabym raczej problemu z kilkoma razami w ciągu jednego dnia. Pragnienie bycia zaspokojoną, bliskości drugiej osoby itd. strasznie mnie męczy, zwłaszcza że moje poczucie moralności nie pozwala mi robić tego, z kim popadnie – ba, nawet jak wchodzę z kimś w związek, to unikam zbyt bliskiego kontaktu fizycznego przez przynajmniej kilka miesięcy, a czasem i dłużej.
Tak oto od jakiegoś roku nie miałam kontaktu fizycznego z nikim, bo zakończyłam wtedy ponad czteroletni związek z moim jedynym dotąd partnerem, a teraz boję się angażować emocjonalnie w obawie, że kolejny partner zrani mnie po kilku latach. Bez kompletnego zaangażowania i zaufania do drugiego człowieka nie umiem zdecydować się na tę bliskość, której ostatnio tak strasznie potrzebuje moje ciało.  Od tego pragnienia nie mogę się na niczym skupić, non stop o tym myślę i nic mi nie pomaga... Jestem strasznie sfrustrowana tą sytuacją i trochę zazdroszczę ludziom, którzy potrafią zdecydować się na jednorazową przygodę z kimś w klubie itp., bo z moim obecnym popędem i podejściem do tych spraw zwariuję jeszcze przed końcem roku...

#fwzaB

Będzie gówniane wyznanie. 

Poznałam świetnego faceta, zauroczyłam się. Poszliśmy na randkę, później do klubu. Wypiliśmy kilka drinków, a on zaprosił mnie w końcu do siebie. Wylądowaliśmy w łóżku. Było tak dobrze, że w pewnym momencie puściły mi zwieracze i zesrałam się pod siebie. 

Chyba nie poczuł. Nie zdążyłam nawet posprzątać, bo taksówka przyjechała.
Został z tęsknotą i rzadką kupą na łóżku.

Co będzie dalej? Nie wiem, bo jeszcze się nie odezwał.

#8vNAC

Będzie obleśnie.

Miałam kiedyś małą infekcję intymną z wydzieliną przypominającą żółtawe kawałki mokrego papieru toaletowego. Pomijając cały ból i dyskomfort, przez te kilka dni wygrzebywałam z siebie te grudki, podziwiając przy tym ich rozmiar – im większy fragment, tym większa satysfakcja. Cieszę się, że szybko mi przeszło, ale dawno nie miałam tak dużej frajdy jak wtedy.

#U1hjv

Byłem z moją dziewczyną przez ponad dwa lata, po półtora roku mieliśmy wpadkę, czego rezultatem jest nasza córeczka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że moja (już była) dziewczyna stosowała przemoc fizyczną, wyzywała mnie, obrażała i wszystko, co tylko możliwe, włączając w to nawet to, że kazała mi znaleźć sobie kogoś innego oraz nakazanie mi, że mam się wyprowadzić. Wytrzymywałem to przez prawie dwa lata, ale kilka dni temu, gdy wyszedłem ze znajomym i wróciłem po kilku godzinach i setkach obraźliwych SMS-ów, to zobaczyłem moją spakowaną torbę. Wyrzuciła mnie z domu. Dopiero gdy zobaczyła, jak odchodzę, zdała sobie sprawę, co zrobiła i zaczęła się tłumaczyć, że to przez to, że nie miała za dużo miłości w dzieciństwie oraz wychowywała ją babcia. Chciałem zostać, ale już po prostu nie daję z nią rady i teraz boję się o swoją córkę.
Dodam jeszcze tak na koniec, że na początku ciąży stwierdziła, że nie jesteśmy razem, a przez te dwa lata usłyszałem dwa razy, że mnie kocha – raz po dwóch miesiącach związku (ale potem stwierdziła, że kłamała), a drugi raz, jak odchodziłem.

#bWTOD

Od 183 dni jestem zakochany. Mój przypadek może się wydawać głupi, a nawet żałosny, ale dobija mnie to i muszę w końcu się jakoś wyżalić. Z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej, nigdy wcześniej nie byłem zakochany, z jednej strony daje mi to powód do życia, ale z drugiej jest to dla mnie to strasznie bolesne. Może zacznijmy od początku.
Jestem chłopakiem, mam 17 lat, rok temu zmieniłem szkołę, przez co musiałem powtarzać 1 klasę. Na początku podchodziłem z dużym dystansem do osób w mojej klasie, jednak wszystko się zmieniło, gdy jednego dnia nagle zakochałem się w koleżance z klasy, mimo że wcześniej jej nawet nie lubiłem. Nie potrafię tego wyjaśnić, wydaje się to dziecinne, ale po prostu na nią spojrzałem i to poczułem.

Nie jestem atrakcyjną osobą ani na zewnątrz, ani w środku. Wiem, że jedyne co by mnie uszczęśliwiło, to bycie z nią. Niestety ta wizja jest samolubna. Jedyne czego mogę chcieć dla kogoś, kogo kocham, to aby ta osoba była szczęśliwa.
Z początku postanowiłem, że stanę się lepszą wersją samego siebie, jednocześnie zbliżając się do niej. Jednak wszystko się zmieniło, kiedy nagle to ona zaczęła interesować się mną, ciekawiło mnie to, jednak jestem pewien, że nie była we mnie zakochana. Uznałem, że nie mogę od niej niczego oczekiwać.

W wakacje dużo ze sobą pisaliśmy, trochę lepiej ją poznałem, wiem, czego potrzebuje, wiem, o czym marzy i zamierzam pomóc jej spełnić te marzenia. Nie wiem, czemu to robię, nie oczekuję niczego w zamian, jednak podświadomie chciałbym z nią być i marzę o tym, by stać się najważniejszą osobą w jej życiu, jednak kim niby jestem, żeby tego oczekiwać?

Wiem, że jestem dla niej ważny, problem polega na tym, że nie jestem dla niej tak ważny jak ona dla mnie. Mam mętlik w głowie.
Jesteśmy naprawdę blisko, obiecaliśmy sobie nawet, że nigdy siebie nawzajem nie zostawimy. Ona sama często powtarza „nie pozbędziesz się mnie, nawet na siłę”, cieszy mnie to, ale jednocześnie wiem, że moje uczucia do niej są silniejsze niż jej do mnie.

Jest mała szansa na to, że ona też coś do mnie czuje. Jestem o nią cholernie zazdrosny, ale staram się tego nie okazywać. Ona jest bardzo towarzyską osobą o specyficznym stylu bycia.
Mówiła mi, że zawsze była odtrącana i niechciana, więc postanowiłem, że poznam ją z moimi znajomymi, obawiałem się, że może ona polubić kogoś z nich. W sumie słusznie. Teraz wygląda na to, jakby podkochiwała się w jednym z moich kolegów. Z drugiej strony wygląda to trochę, jakby chciała wzbudzić we mnie zazdrość. Ona często przytula się do swoich kolegów, ja jej jeszcze nigdy nie przytuliłem, spowodowane jest to tym, że wtedy bym się najprawdopodobniej popłakał. Samo trzymanie jej za rękę doprowadza mnie do rozpaczy. Boli mnie widok, jak zbliża się do innych, jednak chcę, żeby była szczęśliwa.

Czemu ja to sobie robię, nie wiem...

#9cAPp

Lekcja WF-u. Trzeba się przebrać, więc ściągnęłam swoje jeansy i założyłam spodenki. Po przebraniu się i skorzystaniu z toalety ja i koleżanka wyszłyśmy ostatnie. Gdy już wyszłyśmy, koleżanka nagle mnie zaczepiła i spytała:
– Ej, a ty się tniesz?
Zdziwiłam się, bo nigdy w życiu nie pomyślałbym o tym, żeby to robić. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie, a ona kontynuowała:
– No bo zobaczyłam na twoich udach takie ślady, tak jakby po cięciu...
– Nie, nigdy bym tego nie zrobiła, nienawidzę bólu. Jestem strasznie wyczulona na ból.

Koniec końców omijałam temat tajemniczych blizn, jak się tylko dało, bo jakoś wstyd mi było się przyznać, że to są rozstępy...

#tJWeB

Sytuacja miała miejsce, kiedy chodziłam jeszcze do podstawówki.

Byłam w łazience w kabinie i nagle słyszę, że weszły jeszcze młodsze wtedy ode mnie dzieci. Czułam, że coś stanie się bekowego, więc schowałam się sprytnie w kabinie, tak że mnie nie zauważyły, gdy sprawdzały, czy są same. Nagle zaczęły razem krzyczeć: „Duchu kibla, jeśli tu jesteś, to spuść wodę!”.
Oczywiście spuściłam.

Ich krzyk, przerażenie i płacz niosący się na całą szkołę tłumił tylko mój śmiech. Jestem złem.

#n1esv

Mam obsesje na punkcie mojego zapachu. Codziennie myję się trzy razy. Potem smaruję się mocno pachnącymi kremami. Do tego dezodorant i dużo perfum. Ponadto ubrania piorę w drogich płynach do płukania i jakieś tam jeszcze perełki zapachowe, żeby ładnie pachniało. Wydaję na to wszystko mnóstwo pieniędzy. Flakon perfum starcza mi na trzy tygodnie. Najgorzej jest latem, gdy są upały. Noszę ze sobą paczkę mokrych chusteczek i co chwilę się nimi wycieram.
A wszystko dlatego, że w gimnazjum nie dbałam o siebie. Nie widziałam problemu w tym, że tydzień się nie myłam. Nie używałam dezodorantu. Po prostu śmierdziałam.

#Igg6V

Pojechałam z siostrą na grzyby. Po kilku godzinach ona miała ich całe wiadro, a ja ani jednego...
Wracając z lasu, poszłam na targowisko i kupiłam grzyby od jakiegoś pana, bo wstydziłam się przed moją babcią, której obiecałam dać trochę grzybów.
Dodaj anonimowe wyznanie