#VFiA6

Nigdy nie zapomnę tej imprezy. Poznałam na niej pewnego chłopaka, na którego początkowo kompletnie nie zwracałam uwagi. Aż do momentu, gdy zaczął się do mnie "rzucać" - dosłownie. Źle się zrozumieliśmy w trakcie rozmowy i wybuchła wielka awantura – właściwie z niczego. Dziś nawet nie pamiętam co było punktem zapalnym.

Oboje mieliśmy wypite, więc włączyły nam się agresory. Zaczęliśmy się wyzywać, oblaliśmy się nawzajem piwem, a ostatecznie doszło – uwaga – do bójki. Tak, pobiłam się z tym chłopakiem. Przyłożyłam mu z pięści w twarz i skończył z podbitym okiem, on za to odwdzięczył się ostrym przyłożeniem w bark, który bolał mnie przez kolejne dwa dni. Impreza skończyła się więc tragicznie, rozeszliśmy się do domów.

Nazajutrz wydzwaniał do mnie z przeprosinami – i tak przez kilka tygodni. Zdobył mój adres i przyszedł z bukietem kwiatów. Kilka miesięcy później zostaliśmy parą, a wczoraj mi się oświadczył.
Może i od miłości do nienawiści jeden krok, ale – jak widać – w drugą stronę to również działa!

#1K2SB

Moja córka ma 5 lat. Strasznie prosiła mnie ostatnio, bym poszła z nią do McDonalda. Wiem, że fast food to najgorsze zło, dlatego unikałam podawania dziecku takiego jedzenia – Zosia jeszcze nigdy nie była w tej restauracji. Zosia chodzi jednak do przedszkola, a wiadomo, że rówieśnicy mają ogromny wpływ na dziecko. Nasłuchała się od kolegów o Happy Mealu i zabawkach, dlatego strasznie chciała tego spróbować. Poszłam z nią więc do tego nieszczęsnego McDonalda.

Gdy byłam na miejscu, spotkała mnie komiczna sytuacja. Jakaś przypadkowa – najwidoczniej niezrównoważona - starsza pani zatrzymała się specjalnie przy naszym stoliku, aby nawrzeszczeć na mnie na środku centrum handlowego. Darła się: „Jak możesz tak truć swoje dziecko, ty leniwa babo! Ugotuj coś córce, a nie karmisz ją tym syfem i chemią! Co za matki w tych czasach, szkoda tych dzieci!”. Nie odpowiedziałam, bo uznałam, że nie ma to żadnego sensu. Zosia po wyjściu z tej restauracji stwierdziła, że „wcale nie było takie super” i niezwykle cieszę się, że nie będę musiała tam wracać.

Piszę to tylko w jednym celu, by podkreślić jak bardzo prawdziwe jest powiedzenie „pozory mylą”. Trzymajmy nosy w swoich sprawach, kochani, a będzie nam wszystkim przyjemniej się żyło.

#UYpn6

Mam 24 lata i nigdy nie byłam w związku. Coraz częściej boję się, że nikogo nie spotkam.

Pochodzę z małej wsi, a moje poczucie własnej wartości od zawsze było dość niskie.

Do liceum fizycznie chodziłam zaledwie rok. W mojej klasie na 28 dziewczyn było tylko dwóch chłopaków. Potem rozpoczęła się pandemia i nauka zdalna, więc praktycznie całe liceum spędziłam w domu, na wsi. Później zaczęły się studia, a studiowałam typowo kobiecy kierunek, na którym 99% osób stanowiły kobiety. Skupiłam się przede wszystkim na nauce i wtedy właściwie nie szukałam nikogo. Ewentualnie epizodycznie korzystałam z Tindera, ale nigdy nic z tego nie wyszło.

Niedawno skończyłam studia, dużo schudłam i zaczęłam czuć się ze sobą trochę pewniej. Pomyślałam więc, że fajnie byłoby w końcu kogoś poznać. Założyłam Tindera i Badoo, ale niestety wyszła z tego totalna klapa.

Byłam na dwóch spotkaniach. Mimo dużej liczby par większość rozmów dość szybko się urywała. Od razu zaznaczę, że same spotkania są dla mnie naprawdę bardzo stresujące, mimo że za każdym razem starałam się podejść do nich na luzie.

Mam aktualne zdjęcia, zrobione dosłownie miesiąc temu, więc nie chodzi o to, że ktoś spotyka się ze mną po zobaczeniu zupełnie innych zdjęć.

Na jednym ze spotkań okazało się, że mężczyzna wyglądał zupełnie inaczej niż na zdjęciach. I nie były to jakieś drobne różnice — na zdjęciach miał gęste włosy, a na spotkanie przyszedł praktycznie łysy, z ogromnymi zakolami. Do tego rozmawiało się słabo, głównie przez to, że poczułam się oszukana.

Na drugim spotkaniu było podobnie. Facet wyglądał inaczej. Jako pierwsze wyciągnął e-papierosa i zaczął przy mnie palić, nawet nie pytając, czy mi to przeszkadza. Ja sama jestem osobą niepalącą.

Od razu zaznaczę też, że wzrost jest dla mnie istotny, ponieważ sama jestem wysoka - mam 1,73. Na profilu miał podany wzrost 1,80 m, a na żywo okazało się, że jesteśmy praktycznie tego samego wzrostu.

Mimo wszystko byłam miła i starałam się podtrzymywać rozmowę, chociaż chłopak okazał się dość gburowaty. Po około 40 minutach po prostu wstał i powiedział, że tego nie czuje i nie będzie tracił na mnie czasu.

Nie będę udawać, że w ogóle mnie to nie ruszyło. Poczułam się po tym trochę źle. Po miesiącu korzystania z aplikacji randkowych mam już jednak naprawdę dość, więc je odinstalowałam. I teraz właściwie nie wiem, gdzie mogłabym kogoś poznać.

Mam sporo zainteresowań — trenuję boks, tańczę, staram się dbać o siebie. A mimo to przez całe to doświadczenie zaczęłam czuć się naprawdę źle i zastanawiać się, co jeszcze mogłabym zrobić.

Najbardziej boję się chyba tego, że mimo starań nikogo nie spotkam. Że coś jest ze mną nie tak albo że po prostu jest już za późno, żeby zacząć. Chodzę do psychologa, ale ciężko mi sobie z tym poradzić

#5Y6X7

Dzieckiem będąc, na początku lat 2010tych, odkryłam przypadkiem fetysz seksualny moich rodziców. Odkryłam, nie ogarnęłam oczywiście o co chodzi (choć bliżej mi już było do 18tki niż dalej), dopiero jakiś czas temu, jako dorosła baba, zrozumiałam.
Matka miała album ze zdjęciami - swoimi. Jej starsi robili jej masę fotek. Często się nimi chwaliła, zupełnie normalne fotki. Ale ewidentnie wykorzystywała to z moim starym do seksu. Parę razy widziałam album przy ich łóżku, czasem otwarty na stronach gdzie akurat mamuśka w latach młodzieńczych prezentuje np. długie nogi albo rajstopy.
Także takiego fetyszu się nie spodziewała bym bo ogólnie to mega normalni ludzie...
I nie czuję żadnego obrzydzenia ani nic, staram się zrozumieć.

#JUW3w

Moja dziewczyna w ogóle nie stara sie dla mnie w łóżku. Jest nastawiona na branie. Próbowałem rozmawiać, ale pierwsza rozmowa nic nie dała, a pogorszyła sytuacje. Ona myśli, że powinienem być zadowolony jeżeli sie rozbierze, położy a moją najwiekszą przyjemnością jest dostęp do jej ciała. Jestem już tym mocno sfrustrowany, od kilku razy przestałem od siebie dawać, kończyłem szybko pierwszy, bez zbędnych czułości, namiętnej gry wstępnej i kilku pozycji podczas. Skomentowała to, że z ogiera zmieniam się w kucyka i jej to nie odpowiada. Powiedziałem, że mi też brakuje jej zaangażowania, skupienia się na mnie, dopieszczenia, ale nie na zasadzie byle jakości, tylko chciałbym poczuc jej zaangażowanie i co z tym teraz zrobimy? Odpowiedziała, że w takim razie musimy sie mocno zastanowić nad tą relacją, skoro uważam, że jest dla mnie niewystarczająca. Przerażające jest to, że ona myśli, że wszystko z nią wporzadku, a wina leży po mojej stronie. Nie umiem do niej dotrzec.

#PpXtW

Od dwóch lat widzę tę samą osobę w różnych miejscach. Gdzieś w galerii handlowej, albo na losowej ulicy w mieście, albo w parku lub jak jedzie autem. Zawsze, znajdę się w odpowiednim miejscu i czasie, tam gdzie ona jest. Dodam, że ja nie mieszkam tam gdzie ta osoba, tylko dojeżdżam. Wcześniej do szkoły, teraz na jakieś zakupy, albo do biblioteki itp.
Nie wiem czy ona mnie widzi w tych randomowych miejscach. Trzy razy było takie spotkanie, że faktycznie mnie widziała, fajnie się uśmiechnęła, pomachała mi. A tak to widzę ją gdzieś dalej, albo po drugiej stronie ulicy. Dwa lata temu, były to takie spotkania raz /dwa razy na 2/3 miesiące, a od jakiegoś roku jest raz, dwa, albo trzy razy na MIESIĄC. Bardzo lubi mi się śnić, pamiętam każdy szczegół. A jeszcze większym hitem jest dla mnie to, że czasami widzę jakieś obce osoby, które pierwszy raz w życiu widzę, co mają np. takie same ruchy, te same włosy, ten sam głos (!), te same teksty (byłam kiedyś z tą osobą dosyć blisko, bardzo lubiła powtarzać jedno zadanie, które utkwiło mi w głowie, miałam wrażenie, że zwracała na mnie szczególną uwagę pośród innych).
Zastanawiam się, bo przesądna nie jestem, ale czy ta osoba coś ode mnie chce? Mam jakąś sprawę z przeszłości nie rozwiązaną? Bo na prawdę, jak ja jestem osobą, która raczej bierze wszystko przez pryzmat rozsądku, tak tu zaczęłam się poważnie zastanawiać.

#jcdpD

Dziwna sprawa
Wchodzę do łazienki w szkole i otwieram drzwi tak jak się otwiera poprostu normalnie. Jedne były uchylone to je otworzyłam a tam jakaś dziwna laska siedziała na kiblu z książką i zaczęła coś gadać po rosyjsku. Uciekłam z kibla( tamtą dziewczynę zostawiłam z drzwiami otwartymi na oścież.)
Dodaj anonimowe wyznanie