Po tygodniu nieobecności w pracy zafundowanym przez wróżkę grypę wpadłem wreszcie do biura, przywitałem się ze wszystkimi (swoją drogą musieli za mnie nadrobić masę roboty, więc moja niebytność nie była im na rękę), po czym wszedłem w szklaną ściankę, pociąłem sobie mordę i złamałem nogę. Lubię tę robotę, ale jak pomyślę o powrocie, to już chyba lepiej będzie jak odejdę...
Parę dni temu byliśmy z moim narzeczonym na kolacji u jego rodziców. Podczas posiłku przypomniałam sobie, że muszę wziąć o tej porze tabletkę antykoncepcyjną, więc dyskretnie chciałam ją połknąć i właśnie w tej samej chwili zebrało mi się na nagłe kichnięcie. I to tak niefortunne, że nie zdążyłam w pełni zakryć ust i tabletka poleciała wprost na talerz mojego przyszłego teścia. Nie miałam odwagi się przyznać i tylko patrzyłam, jak z kolejnym kęsem bierze ją do swoich ust.
Byłam dziś rozbita przeziębieniem, więc zamówiłam kebsa do domu.
Teraz jestem rozbita przeziębieniem i zatruciem pokarmowym.
Pracuję jako fryzjerka. Ostatnio przydarzyła mi się komiczna sytuacja, jak z jakiegoś kawału, tyle że naprawdę.
Wchodzi 10-, 11-letni chłopczyk z panem (jak myślałam, że z kimś z rodziny). Okej, chłopczyka mam ostrzyc i nic więcej. W trakcie roboty pan zapytał, czy może skoczyć do bankomatu, zgodziłam się, bo jest dosłownie parę metrów dalej. Czekam, czekam i nic. Robotę skończyłam i zaczęłam się już stresować (panu mogło się coś stać). Zaczęłam wypytywać chłopczyka, a ten trochę kręcił, wyglądał na rozbawionego i mówi, że to nie był jego tatuś, tylko obcy pan zaproponował strzyżenie za darmo. Ja w szoku, nie wiem, co powiedzieć... W końcu wydarłam od niego numer do rodziców, na szczęście odebrali telefon, przyjechali po niego i zapłacili, przepraszając.
Po jakimś tygodniu przyszedł ten pan z kwiatami i przeprosił. Okazało się, że wyczytał to gdzieś w Internecie i razem z chłopczykiem (który był jego siostrzeńca) postanowili zrobić taką akcję... Domyślam się, że moja mina była bezcenna.
Czasami myślisz o kimś tak dużo, że zaczynasz się zastanawiać, czy to wszystko w ogóle ma dla tej osoby jakieś znaczenie. Analizujesz każdą rozmowę, każde słowo, każdy drobiazg. Próbujesz zrozumieć, co kryło się za czyjąś reakcją, dlaczego w jednej chwili wszystko wydaje się bliskie, a w drugiej sama już nie wiesz, co o tym myśleć.
Nie rzucasz wielkich słów i nie wymagasz obietnic. Po prostu próbujesz zrozumieć osobę, na której ci zależy. Pytasz, kiedy czujesz, że coś jest nie tak. Chcesz wiedzieć, co ją uraziło, starasz się słuchać i zrozumieć, nawet jeśli sama nie wiesz, jak powinnaś postąpić. Jednak czasami masz już dość własnych myśli. Ciągłego analizowania, prób zrozumienia tego, czego nikt ci nie wyjaśnił. A najbardziej przeraża cię myśl, że nadajesz temu wszystkiemu znaczenie, którego druga osoba być może wcale nie dostrzega. Bo bardzo boli, kiedy ktoś mówi ci, że mu się podobasz, a mimo to nie potrafisz pozbyć się wątpliwości. Kiedy jego słowa dają ci nadzieję, a później zostajesz sama ze swoimi myślami, próbując zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje.
Chłopaki, czasami dziewczyna może nie mówić Wam wprost o tym, co czuje, ale to nie znaczy, że niczego nie zauważa. Ona też myśli, wątpi, próbuje Was zrozumieć i szuka odpowiedzi w drobiazgach. Czasami po prostu chciałaby przestać analizować każde słowo i w końcu zrozumieć, co to wszystko właściwie znaczy.
Moja eksszwagierka zawsze była sprytna, ale ostatnio ten spryt coraz częściej zahacza o chamstwo i zaczęło mnie to kłuć za bardzo w oczy. Podrzuca własne dziecko komu się da, a najczęściej mi, na całe dnie, a dziecko wraca do niej nakarmione, wybawione, a i czasem nawet wykąpane i od razu do spania. Pomocą materialną i tą niematerialną też nie gardzi. Narzeka wokół, jak jest jej źle jako samotnej matce i nawet obcy ludzie przynoszą jej różne rzeczy. Nie przeszkadza jej nawet to, że od prawie roku jestem też samotnym rodzicem i również nie mam łatwo. Mnie nikt nie przynosi obiadów, toreb jedzenia i nie świadczy na moją rzecz za darmo różnych prac. Jako facet muszę radzić sobie sam. Nie wiem tylko jak z tym skończyć na tyle delikatnie, żeby moja córka tego nie odczuła, bo jednak dwie 7-letnie kuzynki są ze sobą mocno zżyte.
Umówiłem się z moją dziewczyną na randkę z okazji rocznicy związku. Odpicowała się – pomalowała i włożyła piękną sukienkę. Powiedziałem jej więc zgodnie z prawdą, że wyjątkowo pięknie wygląda w takim wydaniu. Stwierdziła, że „muszę uważać ją za brzydką na co dzień, kiedy nosi delikatny makijaż i zwykłe jeansy”. Wpadła w histerię i wybiegła z restauracji. Nie odzywa się do dziś.
Serio?
Kiedy widzę, że ktoś ma ubrane buty odsłaniające palce albo jakiekolwiek skrawek stopy, to wyobrażam sobie, jak wyglądałby boso. To samo z włosami – gdy ktoś, raczej mężczyzna, łysieje bądź ma zakola, to oczami wyobraźni widzę go łysego.
Jestem z partnerem ponad 3 lata, ale od roku wszystko się zmieniło. Gdy dzwoni kolega, od razu do niego biegnie, wcześniej nie pił tyle, ale codziennie wraca od niego pijany. Gdy mówię mu, że koledzy mają na niego zły wpływ, to twierdzi, że przesadzam, później sobie wkręca, że go zdradzam itd., ale najgorsze jest to, że nie potrafi ze mną rozmawiać szczerze na trzeźwo, tylko po pijaku, a ja nie wierzę w te brednie po pijaku. To samo tyczy się spaceru – chcę z nim wyjść na spacer, to mu się nie chce, ale dzwoni kolega, to w dwie minuty jest ubrany. Sama nie wiem, czy mnie nadal kocha, czy jestem dalej ważna dla niego. Ale jest mi strasznie przykro. Sama już nie wiem, co mam robić.
Pracowałam na jednym ze stadionów w Poznaniu. Nie kupujcie tam jedzenia. Jedzenie, które spada na podłogę, jest podawane klientom, a po podłodze wcześniej biegały myszy oraz chodzili pracownicy.
Dodaj anonimowe wyznanie