#ExRJE

Nigdy nie wykorzystałem okazji i nie poszedłem z żadną dziewczyną na jednorazowy numerek. Zawsze szanowałem kobiety, a mój najkrótszy związek trwał 5 lat.

Dziewczyna, z którą zacząłem się spotykać i mógłbym chcieć spędzić z nią resztę swojego życia, wypłakała mi się teraz przez telefon, że na świecie nie ma dobrych facetów, bo ostatnio ZNÓW ktoś ją przeleciał i nawet nie zadzwonił.

#EJZfh

Kiedy byłam mała, sądziłam, że ospa wietrzna to tak naprawdę ospa „wieczna”.
Więc kiedy na nią zachorowałam, mój mały móżdżek kazał mi napisać testament, ponieważ sądziłam, że będę żyła z chorobą do końca życia.

Moja siostra do teraz czasami się wkurza, że swój „dobytek” zapisałam sąsiadce, a nie jej.

#hojiI

O tym, jak przeżyłam najgorsze dni w swoim życiu. Całe szczęście, że były to dwa ostatnie dni wczasów, bo gdybym przeczytała tego maila wcześniej, to cały wakacyjny wyjazd miałabym do bani.

Przed wyjazdem na Mazury dostałam informację na Facebooku, że moje konto zostało zgłoszone i zostanie usunięte. Oczywiście była to ściema jakiegoś hakera, a ja przez głupotę kliknęłam link. Od tej pory Facebook zaczął mi szwankować. Na wyjeździe z kolei dostałam maila od hakera, że od dawna jestem przez niego obserwowana. Ma mój dostęp do Facebooka, włącza kamerkę, kiedy chce i jeśli nie zapłacę mu kasy, to wszystkim znajomym wyśle filmik, jak robiłam sobie dobrze. Opisał, po której stronie leżałam i po której był telefon. No wszystko się zgadzało. Bez zastanowienia skasowałam tego maila i starałam się sobie wyobrazić, że to sen, jednak co chwilę sprawdzałam, czy dostałam od niego kolejną wiadomość. Myślałam, że oszaleję. Po powrocie chciałam iść na policję, ale nie wyobrażałam sobie opowiedzieć tak żenującej sytuacji.

W życiu nie przeżyłam tak ogromnego stresu. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam, a znajomi tylko dopytywali, co się ze mną dzieje. W głowie horror, chciałam umrzeć, zniknąć. W jednej chwili dowiedziałam się, co czują ludzie chorzy na depresję.

Całe szczęście ten koszmar trwał tylko i aż 3 dni. Po powrocie powiedziałam mężowi tylko o tym klikniętym linku, wyczyścił cały telefon, pozmieniałam hasła i weszłam z komputera na swojego maila. Tam ta wiadomość jeszcze widniała. Przeczytałam ją jeszcze raz na spokojnie. Okazało się, że to mail skierowany do faceta i jednak nic się tam nie zgadza. Poczytałam o tym w necie i okazało się, że takie wiadomości są losowo wysyłane po ludziach. No cud! Cały koszmar minął.

Teraz się śmieję z własnej głupoty, ale to mogło wydarzyć się naprawdę. Ja mam nauczkę. Nigdy więcej zabaw z telefonem w ręku.

#h9raO

Mam dosyć moich rodziców i pięcioletniego brata.
Ojciec jest kierowcą i kiedy już zjedzie z trasy, cały weekend leży plackiem przed telewizorem z piwem, wstaje tylko do lodówki i toalety. Kiedy już coś robi, to z wielką łaską. A żeby gdzieś z nami poszedł, to nie ma mowy. Już dawno odpuściłam sobie próby rozmów i zainteresowania go sobą. Z matką jeszcze w miarę się mogę dogadać, czasem widzi, że dużo robię w domu, skoro ona pracuje. Ale mój brat mnie dobija. Mama potwornie go rozpuściła. Kiedy nie ma mnie w domu, a młody jest, zamykam swój pokój na klucz, który zabieram ze sobą. Inaczej muszę sprzątać. Kiedy ojciec ma się zająć Adasiem, po prostu daje mu tablet albo włącza bajki i ma spokój. A oto kilka akcji braciszka:

– wymyślił sobie zabawę w alpinistę, a za górę posłużyła półka na książki, którą prawie na siebie przewrócił (mama była w kuchni, ja u siebie),
– rozlanie w przedpokoju płynu do kąpieli, żeby zrobić ślizgawkę,
– kiedy byliśmy na zakupach, mama nie kupiła mu zabawki. Oprócz sceny w sklepie zaraz po powrocie do domu zamknął się w łazience. Mama przez pół godziny prosiła go, żeby raczył wyjść, przepraszała i dopiero kiedy obiecała mu dwie nowe zabawki, postanowił wyjść. Niestety, zamknął się tak skutecznie, że nie obyło się bez ślusarza.

Mama twierdzi, że po prostu jest słodkim łobuziakiem i wyrośnie z tego. Ojciec oczywiście chce mieć spokój i gapić się w telewizor.
Próbowałam z młodym się bawić klockami albo planszówkami, ale gdy coś mu nie pasuje, zaczyna szaleć i mnie bić. Odpuściłam, bo od rodziców słyszę, że jestem starsza i mam mu ustąpić. Wiem, że w przedszkolu młody też jest niemożliwy.
Do osiemnastki zostało mi jeszcze 2,5 roku. Mam nadzieję, że wytrzymam.

#ECY6b

Moja córka od dłuższego czasu dziwnie reagowała, coś chowała, gdy tylko zdarzyło mi się „wbić” do jej pokoju. To, że jedna moczy się w wannie, a druga przed lustrem „dyskretnie” wydłubuje wągry z nosa, żadnej nie krępowało. Topless? Przy mamie/córce spoko. Między nami nigdy nie było żadnego tabu. Z woli zarówno dziecka, jak i mojej.

Zważając na naszą zażyłość, zachowanie córki tym bardziej mnie dziwiło. W końcu palnęłam prosto z mostu, że widzę, wiem, rozumiem, o co chodzi? Mam w ogóle nie wchodzić? Chce dodatkowy zamek w drzwiach? Ładną tabliczkę z informacją, że potrzebuje spokoju? Nie. Okazało się, że chodziło o Stefana...

Stefan to młoda sikora modraszka, przyniesiona na nasz próg przez kota sąsiada. Stefan został starannie zabalsamowany, wygląda jak żywy i córka sadza go sobie na brzegu monitora, aby z nim dyskutować podczas pracy. I w sumie... jest śliczny. Też go polubiłam. Ostatnio kocurek przyniósł nam gołębia grzywacza w idealnym stanie – życia mu nie oddamy, ale na imię dostanie Makary. :)

#Sh7SO

Mój 27-letni chłopak po 6 latach związku zablokował mój numer, usunął mnie ze znajomych i zablokował na messengerze, ponieważ nie byłam przekonana co do jego wizji aranżacji łazienki. Łazienka znajduje się w moim mieszkaniu, które kupiłam i remontuję za moje i moich rodziców oszczędności. Mimo to zdecydowałam się na jego wymuszone na mnie rozwiązanie i teraz nie wiem, kto jest większym frajerem. Jestem damskim pantoflem.

#AlesT

Zawsze byłam konkretną babką. Było zawsze tak albo nie – szybka decyzja. Znajomi śmieli się, że to ja w związku noszę spodnie. Daleko było mi do tych świetlistych księżniczek w białych sukniach myślących nad wyborem lakieru do paznokci, żeby do sali pasował, czy jaką ozdobę we włosy dać. Daleko też mi było do matki. Dzieci? Są słodkie, a najbardziej te, które po chwili oddaję rodzicom. Jestem w związku z jednym facetem, którego kocham. Żadnemu z nas nigdy nie było po drodze do ślubu ani dzieci. A jak słyszę od kolegi, że jego laska truje mu dupę o ślubie, to mi się niedobrze robi.

Pewnego razu weszłam na grupę dla organizujących wesele. I wtedy się zaczęło... Jedna strona, druga i teraz na fejsie mam multum takich artykułów. Często myślę, jaka sukienka by mi pasowała, jaki kolor wesela przewodni, ostatnio złapałam się na tym, jakie imię dałabym naszemu dziecku! Co jest najlepsze w tym wszystkim? Nie jestem nawet zaręczona. 

Czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie mam jakiegoś rozdwojenia jaźni, tutaj myśli „ojeju, ślub, ajajaj”, a z drugiej strony myśli „daj se spokój, to do ciebie nie pasuje”. W życiu nie przyznam się do tych myśli przed znajomymi ani nawet facetem. Poza tym wszystko okej, inne decyzje podejmuję na momencie, mówię, co myślę, tylko z tym ślubem i dziećmi jakiś styk mi się przepalił...

#axcft

W naszym biurze często pojawiają się malutkie dzieci właścicieli firmy. Dzieci są cichutkie, nie biegają po biurze, nie krzyczą, nie płaczą. Natomiast moja współpracownica – bardzo głośna mężatka przed czterdziestką, nieposiadająca własnych dzieci – na sam widok tych dzieci zaczyna je wołać przez pół biura, nierzadko zagłuszając przy tym nasze rozmowy z klientami. Śpiewa do tych dzieci, tańczy z nimi po całym biurze, bierze na ręce i obcałowuje (bardzo głośno), tak jak niektórzy robią ze szczeniaczkami. Jak w jej pobliżu pojawiają się dzieci, to nic innego się nie liczy i cała firma jest postawiona do góry nogami, bo ona się bawi z dziećmi. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby ktoś się zachowywał w ten sposób przy dzieciach.
I chyba najgorsze jest to, że te spokojne dzieci zaczynają płakać 5 minut po tym, jak ona zacznie się z nimi bawić. A jej pocieszania są jeszcze głośniejsze.
Nienawidzę siedzieć z nią w jednym biurze... Swoim zachowaniem doprowadza mnie do szału.
Dodaj anonimowe wyznanie