#6ExeF
Mijały lata, większość mojego rodzeństwa super się ogarnęła pod kątem finansowym, w tym ja. Nadrabiam podróże po Polsce i świecie, mam dobrą pracę i zgromadzony niemały majątek w nieruchomościach. Ostatnio wprowadziliśmy się do nowo wybudowanego domu z dużym metrażem, który wygłaskaliśmy i zrobiliśmy szereg parapetówek (dom duży, ale nie aż tak, żeby pomieścić liczną rodzinkę naraz). I co? I kuzynostwo zrobiło się zazdrosne i urwało kontakt. Poza tą dwójką, która nigdy nie miała problemu z różnicą w zarobkach. I to nie jest tak, że ja sobie radzę lepiej od wszystkich, niektórzy są na tym samym lub wyższym poziomie finansowym. Kuzyni, którzy nie mają problemu, ostatnio powiedzieli, że reszta po prostu nie może się już dowartościować wizytami u nas, bo widać, że lepiej sobie radzimy. Wcześniej, mimo że nasze finanse były dobre, to nie było tego widać, bo fotek z wakacji nie wrzucamy, a o zakupach nieruchomości nie wspominaliśmy, kwotami zarobków też nie rzucaliśmy przy stole. Natomiast nowy dom widać i tego już kuzyni nie mogą zignorować... Anonimowa część z mojej strony to ta, że o ile w większości mi trochę przykro, to co do kilku kuzynek mam wielkie poczucie satysfakcji, że je tak trafiło.
#Wm0ra
Który to poziom friendzonu?
#ayNzy
Jest to dla mnie wielki kompleks, ponieważ mam świadomość tego, że ludzie w moim wieku mają ładne i zadbane zęby. Sytuacji nie poprawia fakt, że dosyć często trafiam w mediach społecznościowych na artykuły, w których osoby piszą, że jedną z najważniejszych rzeczy, na jakie zwracają uwagę u drugiej osoby, są właśnie zęby. To nasila moje niskie poczucie własnej wartości. Obawiam się, że w randkowaniu jestem na straconej pozycji. Co prawda byłem w związku z dziewczyną i to już po utracie przedniej „dwójki”, ale cały czas z tyłu głowy mam blokadę. Nikt nigdy nie powiedział mi złych słów na temat moich zębów, ale i tak mam wrażenie, że mogę być źle oceniany z tego powodu.
Z pozytywnych aspektów mogę powiedzieć, że jestem też na końcowym etapie leczenia stomatologicznego swoich zębów. Później będę miał zakładany aparat ortodontyczny i po leczeniu, które potrwa 3 lata, będę miał implanty w miejscu braków. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mógł się w końcu szeroko uśmiechnąć bez żadnych kompleksów. Może wtedy uda mi się zyskać pewność siebie, aby zagadywać do dziewczyn.
#hoQZk
Czy rzeczywiście ja wyolbrzymiam, czy to moja rodzina nie ma żadnych wartości i zdrada po 30 latach małżeństwa to nic wielkiego? Według mnie nie zdradził wyłącznie mojej mamy, ale i całą swoją rodzinę.
#f7BbM
Mój brat popatrzył na mnie uważnie, skrzywił brwi i po chwili namysłu podsumował: „Wygląda na to, że tracisz kontrolę nad swoim życiem i przelewasz frustrację na sprzątanie, myśląc, że przez porządne wysprzątanie domu ułożysz sobie również życie. To nie tak działa, siostra, przestań sprzątać, idź zrób coś dla siebie”.
Przyznam, do zbyt mądrych to on nigdy nie należał… ale tym tekstem mnie ujął – może coś w tym jest?!
#lQ98c
#tHczG
Kilka miesięcy temu stanęłam na nogi, odzyskałam radość i sens życia, wróciłam do pracy. Nikt nie wie, że stało się tak, gdy zasmakowałam w imprezach, na których sypie się mnóstwo mefedronu, kryształu i amfetaminy. Nikt nie wie o tym, że zaliczyłam mnóstwo facetów, niektórzy są 10 lat starsi, inni 10 lat młodsi i niemalże mogliby być moimi uczniami. Nikt nie wie, że uwielbiam trójkąty i zamianę partnerów. Na co dzień jestem towarzyską, wesołą nauczycielką, bardzo lubianą przez uczniów i im oddaną. W weekendy zmieniam się w kogoś, przed kim staram się przestrzegać młodzież.
Wiem, że to hipokryzja, ale nie potrafię zrezygnować z "nowego" życia. Wiem również, że mogę przez nie stracić pracę, szacunek, poważanie. Ale pokusa jest zdecydowanie za silna.
Nigdy dotąd nikomu o tym nie mówiłam i wiem, że nie będę mogła przyznać się do tych dwóch wcieleń, bo stracę jedno z nich. Dlatego w tygodniu sprawdzam prace uczniów, a w weekendy oddaję się szaleństwu. Czuję się, jakbym była dwiema, zupełnie innymi osobami.
#XeDl2
Nikt nie wie, jak zdobyłam 19 tysięcy na pochowanie taty.
Kiedyś oddam tym ludziom pieniądze. Piszę to, by mi ulżyło, bo nawet moja mama nie wie, jak wtedy zdobyłam pieniądze.
#QbHxj
Równocześnie tatuś pije codziennie, nieraz dostałam od niego w twarz za jakąś błahostkę, awanturuje się o wszystko, ale uparcie twierdzi, że skoro chodzi do kościoła, to nie jest to żaden grzech, bo przecież uczęszcza we mszy świętej i wszystko zostaje mu odpuszczone. Otwarcie powiedział, że to wystarczy i mógłby robić o wiele gorsze rzeczy, ale skoro tam chodzi co tydzień, to jest lepszy od tych niechodzących, choćby najświętszych. Gdybym ja żyła jak święta i praktycznie nie grzeszyła, ale nie chodziła do kościoła, to płonęłabym w piekle, bo przecież NIE CHODZĘ DO KOŚCIOŁA.
Dziś mam 23 lata i dalej jestem zmuszana do chodzenia do kościoła. Jestem pewna, że gdy się wyprowadzę, to nie zawitam tam długo, bo po prostu obrzydło mi to miejsce przez przymus. Jego usilne starania, aby zaszczepić we mnie miłość do kościoła, przyniosły zupełnie odwroty skutek.