#J29Bn

Dzisiaj w kościele dosiadła się do mnie taka mała dziewczynka (ok. 3 klasa podstawówki). Zaczęła się Ewangelia. Kiedy panowała grobowa cisza, znienacka usłyszałam jakąś muzykę (klubowy remix), włączoną na full, gdzieś obok mnie. Okazało się, że to tej dziewczynce zadzwonił telefon, a ona jak głupia stała i udawała, że to dzwonek kogoś innego.

W tym momencie wszystkie oczy zwróciły się na mnie (+50 do upokorzenia), nie wspominając już o zabójczych spojrzeniach starszych pań i proboszcza. Stałam jak wryta, czerwieniąc się z zażenowania i złości, bo przecież małe dziecko na pewno nie ma telefoniku, tylko jakaś porypana studentka, i na dodatek go nie wycisza.

Nieźle to rozegrałaś, mała...

#gVyh5

Podoba mi się współlokator, niestety z pewnych powodów nie ma szans na happy end. Wiem o tym i nie rozpaczam z tego powodu, traktuję to jako chwilowe zauroczenie i nawet nie chcę niczego próbować, choć pociąga mnie jak nikt nigdy... Zwłaszcza jego zapach.
Kiedy wchodzę do łazienki, wącham jego ręcznik, na przykład siedząc na tronie. Z kolei kiedy wychodzi na zajęcia, a ja akurat nie pracuję, kładę się w jego łóżku i zanurzam twarz w pościeli, rozkoszując się wonią niepranej od miesięcy kołdry, po czym układam wszystko tak, jak było na podstawie wcześniej zrobionego zdjęcia. 
Boję się co prawda przyłapania, ale ta cała adrenalina jeszcze bardziej uświetnia moje doznania.
Ot, anonimowa psycholka.

#qeweC

Kiedyś, między jedną pracą a drugą, byłam w małym osiedlowym sklepiku. Tak strasznie chciało mi się siku (a nie ma tam toalet dla klientów), że zrobiłam pożytek z mojej ciąży spożywczej i „zadzwoniłam” do mojego narzeczonego, że czuć, iż mały się rusza, ale strasznie mi niewygodnie i non stop muszę biegać do toalety. Pani kasjerka uratowała mi życie i jak już zapłaciłam za zakupy, zapytała: „Piąty miesiąc czy szósty? Brzuszek już pokaźny, więc musi strasznie na pęcherz naciskać, pamiętam, bo mam czworo swoich dzieciaków. Jeżeli pani potrzebuje, to zapraszam do toalety dla pracowników”.

Wyrzutów sumienia nie mam. Jest to jedyny plus z bycia grubym człowiekiem. Bo jakoś tak przykro mi się zrobiło, że nie miała żadnych zastrzeżeń co do domniemanej ciąży i jeszcze takie miesiące wytypowała.

#LT6rE

Wydaje się, że przy produkcji sterylnej nie ma miejsca na żarty i wszyscy powinni być śmiertelnie poważni. Czasem jednak zdarzają się sytuacje niezamierzone i zupełnie nieprzewidziane.

Zbliżał się koniec roku, więc w wolnej chwili postanowiłem przejrzeć surowce przed remanentem. Tyle że na swoim miejscu nie było klucza. Pytam więc, kto wziął klucz od magazynku surowców.
– Zapomniałem ci powiedzieć  – woła kolega z drugiego pokoju. – Pan Nowak z Pomiarów szczytuje w magazynku surowców.
– Cooo? W moim magazynku? To nie może u siebie w łazience?

Idę szybko na koniec hali i co się okazuje? Pan Nowak z Pomiarów nie SZCZYTUJE, ale SCZYTUJE... dane z czujników temperatury.

#n04Xz

Pożyczyłam dziś auto od taty i pojechałam na zakupy. Pod centrum handlowym długo szukałam miejsca, aby zaparkować. Mam niezły problem z parkowaniem i nadal nie wiem, jak zdałam prawko... Parkowanie przysparza mi większego stresu niż niejeden egzamin na studiach. W końcu znalazłam duże miejsce i zaparkowałam bez problemu. Z uśmiechem na ustach udałam się na zakupy.
Niezłą miałam minę, gdy po powrocie z zakupów okazało się, że samochód „oblężony” jest stadem innych wielkich aut. Wsiadłam, odpaliłam silnik i powoli, powolutku próbuję wyjechać. Wsteczny i ruszam. Po chwili okazuje się, że albo przypierniczę w samochód, który stoi za mną, albo zarysuję auto obok mnie. OK, jedynka i powoli do przodu. No dobra, to może spróbuję w drugą stronę. Ani rusz. Ta sama sytuacja. Jakby tego było mało, co chwilę włączał się czujnik parkowania, który popiskiwał i dawał mi znać, że zaraz grzmotnę w auto za mną. Zrobiłam jeszcze kilka podejść. W końcu wyłączyłam silnik i myślałam, że z bezsilności wybuchnę płaczem. No nic, będę stać tak długo, aż inne auta wyjadą...
Nagle ni stąd, ni zowąd przy moich drzwiach pojawia się rozbawiony chłopak, musiał to wszystko widzieć. Czuję, jak czerwienieją mi policzki. Co za wstyd... Chłopak prosi, żebym otworzyła okno, uśmiecha się i mówi cicho: „Pomogę pani”. Auto taty i jego nieszczęśni towarzysze wyszli bez szwanku.

Jeśli to czytasz, dziękuję. Uratowałeś mnie.
Dodaj anonimowe wyznanie