#3qS7h

Wiecie, co jest niesprawiedliwe? Że poświęcam na naukę dużo więcej czasu niż jakikolwiek inny student, którego znam, a i tak finalnie kończę z gorszymi wynikami niż inni. Siedzę nad materiałami od rana do wieczora. W czasie roku akademickiego jeszcze dodatkowo pracuję, ale każdą „wolną” chwilę wykorzystuję na naukę. Zaniedbuję przez to moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Nie mam żadnych pasji ani zainteresowań poza nauką. Uczę się w weekendy, święta, nawet wakacji nie mam, bo mimo wszystko zdarzają mi się poprawki we wrześniu. No cóż, nie posiadam wrodzonej umiejętności szybkiego przyswajania wiedzy, tylko potrzebuję na to zdecydowanie więcej czasu niż inni. Przez naukę nie mam życia, bo właśnie z ostatnich czterech lat pamiętam tylko podręczniki. Oczywiście, to jest w zupełności mój wybór, żeby ukończyć studia, bo dla rodziny mogłabym pracować na kasie w sklepie. Zrobiłabym chętnie doktorat, ale na marzeniach pewnie się skończy, bo nie mam żadnych publikacji ani ocen, które gwarantowałby mi miejsce w szkole doktorskiej...

Ale nie myślcie sobie, że ten czas, jaki poświęcam na naukę, świadczy o tym, że będziecie mieli w społeczeństwie kolejną lekarkę, prawniczkę czy inżyniera, tylko nauczycielkę, której obecnie oferowana jest niewiele ponad najniższa krajowa. Wybrałam tę ścieżkę, bo w tamtym momencie nie miałam na siebie innego pomysłu. Nie kierowałam się wizją długich wakacji itd., bo ja nienawidzę nicnierobienia i muszę coś robić, a bardziej chęcią pogłębiania wiedzy i jej przekazywania... Ale na tym na pewno już nie polega praca nauczyciela w dzisiejszym świecie.

To jest naprawdę głupie, że w wieku 16 lat (albo nawet mniej), wybierając przedmioty szkolne w liceum, obieramy sobie ścieżkę na całe życie... Żałuję, że ktoś we mnie nie uwierzył i nie pokazał mi innej ścieżki niż human.

#rbLPC

Mam czasem myśli, przez które czuję się jak zły i podły człowiek.

Moi dziadkowie mają psa, kundelka. Jest już stary, ma około 10 lat, jest spasiony i ma problemy ze zdrowiem, głównie z płucami. W tym momencie nie może nawet biegać, bo zaraz staje zmęczony.

Niedawno podczas odwiedzin odkryłem, że część jego paznokci jest tak długa, że wbija się mu w łapę, a spora część futra to jeden wielki ubity filc. Zwróciłem uwagę o tym dziadkom, podziękowali za uwagę i powiedzieli, że wezmą go do weterynarza.

Wciąż myślę, czy nie powinienem zgłosić tego gdzieś indziej, do fundacji na przykład. Szkoda mi psa, bo widać, że się tylko męczy. Z drugiej strony nie wiem, czy byłbym w stanie to zrobić rodzinie.
Wybory moralne nigdy nie były moją specjalnością.

#sDZ7J

Nie jest to wyznanie, a bardziej prośba.
Ostatnio wracałam z koleżanką autem, niby spokojny dzień, nic się nie działo, jednak zwróciłyśmy uwagę na auto przed nami. Jechałyśmy za nim już jakiś czas, jechał szybko, nie za bardzo w linii, ale rozmawiał przez telefon, więc myślałam, że skończy i wszystko będzie okej. Jednak było coraz gorzej, mężczyzna rzucał się na fotelu kierowcy i to dość bardzo. Uznałyśmy, że to akurat już niezbyt normalne, patrząc na całość, i zadzwoniłyśmy na policję. Za kawałek go złapali i sprawdzili, nie wiem, ile miał dokładnie, nie pytałyśmy, ale autem już dalej nie pojechał.
Nie mogę sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy nie zareagowały albo by dojechał lub zrobił komuś krzywdę. Błagam was, jeśli widzicie coś podejrzanego, reagujcie, może ocalicie czyjeś życie bądź zdrowie.

#RaWEb

Mieliśmy kolegę... Zakończył swój żywot przez Tinderówke, która oskarżyła go o g... Sąd uniewinnił naszego kolegę, jednak spędził on w areszcie 2 miesiące. Wyszedł inny z tamtego miejsca.... zmienił się, z nikim nie rozmawiał... Teraz go nie ma, rodzice stracili dziecko, my kumpla.... A lampucera nie poniosła żadnych konsekwencji za fałszywe oskarżenie.

Unikajcie takich portali jak Tinder....

#xPKlE

Kiedyś oglądałam „W11” i był odcinek o tym, że kobieta wyrzuciła noworodka na śmietnik, a oni go znaleźli i uratowali. Mój mały mózg też chciał znaleźć takiego noworodka, żeby mieć rodzeństwo, więc wpadł na pomysł chodzenia po śmietnikach i szukania. Jak pomyślał, tak zrobił. Rodzeństwa niestety nie znalazłam.

#NxNky

Mój chłopak dwa miesiące temu odziedziczył mieszkanie po prababci. 80 m w wyremontowanej kamienicy w centrum Warszawy, trzy pokoje, balkon, miejsce parkingowe. W środku piękne, drewniane meble. Nic tylko się wprowadzać. Jesteśmy razem od początku marca, o spadku powiedział mi od razu, ale twierdził, że musi jeszcze pozałatwiać jakieś formalności. Ze względu na krótki staż związku nie proponowałam jeszcze wspólnego zamieszkania, chociaż w głębi serca liczyłam, że sam mi to zaproponuje. Z tego, co wiem, testament podpisany u notariusza jasno wskazywał go jako jedynego spadkobiercę.

Dziś dowiedziałam się, że ten debil właśnie sprzedał nasze przyszłe gniazdko. Ot tak po prostu, nawet nie zapytał mnie o zdanie. Pieniądze przeznaczył na kupno działki na jakimś podlaskim zadupiu (nie mam nic do mieszkańców Podlasia, ale tam jest naprawdę kilometr do najbliższego sklepu). Początkowo myślałam, że mieszkanie było zadłużone, ale nie. On po prostu chce sobie wybudować dworek stylizowany na Soplicowo i tam żyć „bezstresowo na łonie natury”. Na pytanie, skąd weźmie pieniądze, odpowiedział, że w razie potrzeby będzie uprawiał ogródek. Ludzie, trzymajcie mnie, chłop 28 lat. Zapytacie, dlaczego tak szybko sprzedał? Podobno tylko dlatego, że nie podobał mu się układ pomieszczeń, zwłaszcza pięciokątny kształt jednego z pokoi (mieszkanie narożne). Nabywcą jest jakiś rentier, który pewnie przerobi to na mikrokawalerki.

Jestem załamana, myślałam, że okaże się tym jedynym, a okazał się zwyczajnym frajerem. Napisałam mu, że z nami koniec, leżę sama w domu i płaczę nad butelką wina.

#kQQ27

Niedawno przeczytałam tutaj wyznanie #wC17I i poniekąd właśnie ono przypomniało mi pewne wspomnienia z mojego dzieciństwa. Bardzo się tego wstydzę.

Moczyłam się w nocy do około 12 roku życia. Z perspektywy czasu wiem, że spowodowane to było moją sytuacją w domu. Mój ojciec był alkoholikiem i niejednokrotnie w nocy wszczynał awantury, podczas których bił moją mamę. Bardzo się go bałam. Do około 9 roku życia myślałam, że wszystkie dzieci na noc mają zakładaną pieluchę. Dopiero kiedy w drugiej klasie szkoły podstawowej miałam jechać na dwudniową wycieczkę, dowiedziałam się, że to nieprawda. Mama nakrzyczała na mnie, że nie mogę założyć na noc na tej wycieczce pieluchy, bo to wstyd i że to nie jest normalne, że mając 9 lat moczę się w nocy. Później było gorzej. Mama z czasem chciała mnie tego "oduczyć" i po prostu pewnego dnia przestała mi zakładać pieluchę na noc. Nic to nie dało. Mama każdego ranka na mnie krzyczała, że łóżko znowu jest posikane. Powtarzała, że nie ma już do mnie sił.

Problem ustał dopiero wtedy, gdy mój ojciec dostał wyrok za znęcanie się nad rodziną i poszedł siedzieć. Miałam wtedy 12 lat.

#PC2Vq

Podobam się tylko starszym facetom...

Mam 21 lat i żaden chłopak w moim bądź zbliżonym do mojego wieku się mną nie interesuje. Komplementy na temat wyglądu słyszę jedynie od mężczyzn 40+. Wyglądam raczej ok, ani przepiękna ani brzydka.
Pozostaje jedynie związać się ze starym kawalerem albo być singlem przez najbliższe x lat..

#wAZH1

Nazywam się Tomek, mam 24 lata i od lat walczę z dużym problemem. Mieszkam na małej wsi, gdzie każdy zna każdego, jestem dość przeciętną osobą i lubianą, mam dziewczynę, z którą jestem już dość długo, wcześniejsze związki też nie były jakieś przelotne, ale po skończeniu 18 lat zauważyłem, że coraz bardziej fascynują mnie faceci. Uwielbiam kobiece ciała, ale coraz częściej mam fantazje z facetami, i to przeważnie starszymi, gdzie ja jestem osobą uległą. Na co dzień nie zwracam na żadnego faceta uwagi, a przez kilka dni w miesiącu nie mogę wytrzymać.
Zawsze czułem opory i wiem, że nie powinienem jej złamać, jednak wczoraj wszystko runęło. Jedna wiadomość i spotkanie w aucie. Obcy facet koło 50 i stało się... Przez wszystkie te lata nie czułem się lepiej, adrenalina i przyjemność nie do opisania. A dziś okropne wyrzuty sumienia. Kocham moją dziewczynę, ale nie wiem, co z tym zrobić.
Dodaj anonimowe wyznanie