Ogłuchłam w wieku 17 lat (w wyniku uderzenia). Brak słuchu przeszkadza mi najbardziej w kilku sytuacjach.
Wieczorne spotkania (działka, ogród, jezioro). Przeważnie jest zbyt ciemno i nie sposób, żebym cokolwiek wyczytała z ruchu ust. Mój facet w takich chwilach stara mi się opisywać na komunikatorze mniej więcej na bieżąco, kto co mówi, jednak siedzenie w towarzystwie na komórkach cały czas jest niestosowne, a nie chcę, żeby zamiast się bawić, skupiał się na mnie.
Rozmowy z mężem. Strasznie ciekawi mnie jego głos. Każdą osobę z bliższego otoczenia proszę, aby opisał mi jego barwę. Jednak to pojęcie z czasem stało się dla mnie zbyt odległe, bym mogła sobie to wyobrazić.
Brak możliwości swobodnej rozmowy z nowo poznaną osobą. Czytanie z ruchu ust nie jest tak łatwe, jak może się wydawać. Podczas rozmowy z obcymi ludźmi wyłapuję od 30 do 60% wypowiadanych słów. 90% słów, czyli najlepiej, rozumiem mojego męża.
Ludzie często o mnie plotkują w mojej obecności, gdy tylko coś zaabsorbuje moją uwagę na tyle, że na nich nie patrzę. Jestem mu wdzięczna, że zawsze ukróca takie rozmowy.
Mój poprzedni chłopak powiedział, że w łóżku jęczę jak krowa. Zostało to w mojej głowie i teraz staram się nie wydawać żadnych dźwięków.
Znacie takie uczucie, gdy leżycie godzinami w łóżku i nie możecie zasnąć? I marzycie o tym, by w końcu paść w objęcia Morfeusza? Ja znam to uczucie aż za dobrze... Zawsze bałam się wszystkiego, co straszne, dlatego unikam oglądania horrorów itp. Są niestety rzeczy, którym nie potrafię się oprzeć – gry. Gier typu horror boję się tak samo jak wszystkich innych strasznych rzeczy, ale jest w nich coś takiego, co sprawia, że i tak je oglądam. Za każdym razem tego żałuję. Przeważnie po takich filmikach z gier nie mogę spać, bo najzwyczajniej w świecie się boję. Zawsze jak kładę się spać, zakrywam głowę kołdrą, zostawiając tylko otwór na nos i usta. Czuję się wtedy bezpiecznie, ale i tak nie zawsze mogę zasnąć. Wtedy leżę kilka godzin tak zawinięta i boję się otworzyć oczy, bo przecież gdzieś może się coś czaić. W krytycznych momentach, kiedy już naprawdę nie dało się wytrzymać gorąca, a ja chciałam spać, szlam po mamę i spałam z nią (zdaję sobie sprawę z tego, że jest to dziecinne, tym bardziej że jestem prawie dorosła). W pewnym momencie doszło to do takiego stopnia, że mój organizm przestawał się bać dopiero o godz. 4:00. Miałam tak przez wakacje i w końcu stwierdziłam, że dosyć tego. Koniec z popadaniem w paranoje. Zaczęłam myśleć, co by tu zrobić, żeby przestać się bać. I nagle wpadłam na świetny pomysł – pies. Stróż, który będzie mnie pilnował. Porozmawiałam z rodzicami i niedługo potem wzięliśmy psa, kundelka, który miał trafić do schroniska. Od kiedy mam mojego małego przyjaciela, w końcu normalnie się wysypiam. A moi rodzice nadal śmieją się ze mnie, że wierzę w to, iż pies wielkości mniej więcej dorosłego kota uratuje mnie przed potworami ;)
PS Metoda z psem nie zawsze działa... Czasami w nocy zaczyna bez powodu szczekać. Mój strach w takich momentach wypier**la poza skalę :D
Mam 22 lata, studiuję na polibudzie rankami, a po szkole pracuję do północy. W pracy w każdej wolnej chwili się uczę, a przy tym wszystkim jeszcze większość pieniędzy oddaję bezrobotnej mamie, bo w końcu u niej mieszkam itd.
Chyba z nudów, bo przecież cały dzień siedzi w domu, mama zaczęła tak bardzo wpieprzać się w moje życie, że stała się zupełnie nieznośna, a ostatnio wykrzyczała mi na klatce schodowej wszystko, co o mnie myśli. Że jestem cholernie leniwa, bo jak tylko przychodzę do domu, to idę od razu spać, że jestem nieudacznikiem życiowym, bo pracuję w barze, a w dodatku się szmacę, bo sypiam z moim chłopakiem bez ślubu.
Dodam w tym miejscu, że ona nawet nie wie, kto jest moim ojcem...
Nawet nie mam jak się w tej chwili wyprowadzić, bo przecież parę dni temu oddałam jej prawie całą wypłatę.
Ostatnio podczas seksu z moim partnerem kiedy dochodziłam, zalałam całe łóżko. On podjarany, że damski wytrysk, że doprowadził mnie do TAKIEGO stanu... Pokiwałam głową zawstydzona z lekkim uśmiechem.
Nie przyznałam się, że przed seksem tak strasznie chciało mi się sikać, że po prostu zlałam się do łóżka... Nigdy się nie przyznam.
Nie jestem rasistką, nie popieram rasizmu, rasizm jest obrzydliwy, ale muszę powiedzieć o czymś, co niesamowicie mnie irytuje. Dlaczego większość ludzi myśli, że rasizm odnosi się tylko do czarnych ludzi? W sensie, jeśli biały pobije czarnego, to zaraz cały świat się o tym dowie i będzie jesień średniowiecza, ale jeśli to czarny zrobi coś białemu to nagle cisza i „ojoj, przecież nic się nie stało”. Wkurza mnie, że rasizm niby jest „przywilejem” tylko czarnoskórych ludzi. Nie! „Biały rasizm” też istnieje! Czarni ludzie też są rasistami!
Jeśli kogoś uraziłam tym wpisem, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru, ale coraz częściej widzę zjawisko pod tytułem „czarnoskóry dobry, a biały zły”. To idzie w złą stronę. Po prostu szanujmy się wzajemnie.
Mój mąż od zawsze lubił straszyć mnie dla zabawy. Jak to on określił, „prześlicznie wtedy wyglądam”. Przez jego skradanie się do mnie po jakimś czasie nabrałam odruchu wzdrygania się, jak tylko podszedł za cicho.
I tu historia właściwa...
Pewnego dnia, robiąc sobie rano śniadanie, usłyszałam bardzo malutkie, drobne, szybkie kroczki. Odwróciłam się w stronę hałasu i odruchowo krzyknęłam przerażona.
Okazało się, że był to mój mąż, który dostał nagłych rewolucji żołądka. Tak się przestraszył mojego krzyku, że zesrał się w gacie...
Od tamtej pory mnie nie straszy. :-)
Jako mały dzieciak jadłem czereśnie i przez przypadek połknąłem pestkę. Pamiętam, że bardzo się wystraszyłem, a że mój tato od zawsze był żartownisiem, to rzucił (nie wiem, skąd brał te teksty), że mi z dupska drzewo wyrośnie.
Kilka dni minęło w konkretnym przejęciu, a kilka miesięcy na obserwacji, czy przypadkiem z tyłu jakaś gałąź mi nie wyrasta… Na szczęście nie wyrosła.
Podczas oglądania testu po nieudanym egzaminie dowiedziałam się od profesora, że lepiej dla społeczeństwa byłoby mnie zabić, niż pozwolić mi być inżynierem. Dodam, że egzaminy z innych przedmiotów zdałam.
To będzie dziwaczne i obrzydliwe.
Czasem kładę się na podłodze w łazience, kładę sobie specjalny ręcznik i się obsikuję.
Sikam na siebie, na swoją twarz i na nogi.
Potem biorę długi, gorący prysznic.
Nie wiem, czy mam dziwny fetysz i w sumie sam nie wiem, dlaczego to robię.
Nie wiem, czy jest to w jakimś stopniu seksualne, czy po prostu jestem głupi.
Nigdy tego nikomu nie powiedziałem i chyba nigdy nie powiem.
Zawsze śmiałam się z żartu, że najgorsze połączenie chorób to biegunka i alzheimer, bo biegniesz, ale nie wiesz dokąd... Cierpię od paru lat na chorobę, w której jest delikatny problem z pamięcią, przez co zapominam, że mam problem również z laktozą, więc średnio co 2-3 dni ze smakiem wcinam jogurt lub piję wielką kawkę z mlekiem. Na szczęście jeszcze nie jest tak źle i wiem, gdzie biegnę, ale z żartu już się nie śmieję, bo boję się, że mnie kiedyś gorzej pokarze...
Dodaj anonimowe wyznanie