#s4EQk
#EgjmH
Miałem dziesięć lat. Tydzień po świętach Bożego Narodzenia rodzice zrobili u nas w domu spotkanie z wujkami.
Zjadłem ciasto, wypiłem oranżadę i posłuchałem niezrozumiałego dla mnie wywodu wujka na temat literatury nowozelandzkiej, jedna z ciotek zagrała na pianinie jakiś utwór z repertuaru Stanisława Sojki (wyjąc przy tym przeupiornie), a mama skubała sałatkę z pomidorów tłumacząc, że jest na diecie i prędzej kaktus jej na oku wyrośnie, niż da się nakłonić na ciasto. Mój tata tymczasem chwalił się swoją kolekcją znaczków. Jednym słowem – straszliwa nuda.
Koło godziny 21 mama kazała mi się położyć, co też uczyniłem. O 2 w nocy obudziłem się z silną potrzebą oddania moczu (to przez tę oranżadę). Wyszedłem więc z mojego pokoju i zobaczyłem coś, czego zobaczyć nie powinienem. Towarzystwo trochę się opiło. Półprzytomny wujek zataczając się, tańczył walca z choinką, ciocia z nosem czerwonym jak dojrzała wiśnia grała na pianinie sprośną przyśpiewkę „Cztery razy po dwa razy” (wyjąc przy tym przeupiornie), podczas gdy moja mama, utytłana po czoło bitą śmietaną, wpychała w siebie pokaźny kawałek ciasta. W kącie pokoju zaś siedział mój tata i z nogami zarzuconymi za głowę, niczym jakiś jogin-masochista, usiłował podpalić swojego bąka…
Ostrożnie zamknąłem drzwi, aby nikt nie zorientował się, że wstałem. Ostatecznie odlałem się przez balkon. Trauma sceny, którą zobaczyłem, pozostała w mojej głowie do dziś.
#9Dwid
Co ważne dla historii - za czasów podstawówki, gimnazjum i liceum byłam raczej chłopczycą. Jeździłam na desce, nosiłam za szerokie ubrania i zazwyczaj miałam krótkie włosy związane w kitke lub schowane pod czapką. Miałam swoją paczkę - czterech chłopaków i jedna ja. Zazwyczaj nie traktowali mnie jak typowej dziewczyny tylko po prostu jak kumpla. Nawet często śmieszkowali, że przecież ''Aga to Aga, a nie kobieta''. A jak już byłam w jakimś związku to śmiali się, że jestem gejem i takie tam. I super, to były świetne czasy których nie chciałabym zamienić na żadne inne. Nie miałam koleżanek tylko tych swoich patałachów od Coli, kapsli, koncertów itd.
Minęły lata, szkoła się skończyła a ja poszłam do pracy. Chłopięcy styl mi się znudził i zaczęłam ubierać się kobieco. Tak po prostu, być może dorosłam. Każdy z chłopaków również zaczął sobie układać życie w związku z czym nasze drogi nieco się rozeszły aczkolwiek co jakiś czas ktoś wysłał jakiegoś mema na czacie grupowym albo spotkaliśmy się raz na pół roku na piwo.
Wracając do wesela - oczywiście przypadło też tak, że każdy z moich przyjaciół również chciał ze mną zatańczyć. Ci sami faceci którzy całe życie traktowali mnie jak kumpla nagle stali się tacy mili, spokojni i wzięło im się na rozmowy podczas tańca.
Pierwszy powiedział że podobałam mu się od zawsze i bardzo żałuje, że nigdy nie spróbował mnie zdobyć. Ale bardzo cieszy się moim szczęściem i ma nadzieję, że dobrze wybrałam.
Kolejny powiedział po prostu, że szkoda że to on nie jest dzisiaj Panem młodym.
Trzeci patrzył jakoś tak dziwnie na mnie i na koniec tańca przytulił mnie jak nigdy wcześniej.
Jedynie czwarty chłopak ze mną po prostu zatańczył bez dziwnych komentarzy. Nawet zaśmiał się, że w końcu ogoliłam wąsa i wyglądam jak człowiek.
Także super, zebrało się im na wyznawanie uczuć akurat w dniu mojego ślubu. Akurat tego dnia każdy jeden uznał, że to będzie świetna chwila, żeby zniszczyć moje wszystkie wspomnienia związane z nimi w jednej chwili. A gdy lata wcześniej płakałam po raz kolejny po załamanym sercu to żaden z nich nie zrobił nic w kierunku tego, żeby dać mi do zrozumienia, iż coś jest na rzeczy.
W ten oto sposób chyba przestałam wierzyć w przyjaźń między facetem i kobietą i przez resztę wieczoru obserwowałam mojego męża jak tańczył z koleżankami. Bo co, jeśli on też uznał, że w sumie szkoda ze to ta Marysia nie jest dzisiaj w białej sukni?
#MDAVY
Tylko jeszcze musi sprawdzić, jak daleko uda mu posunąć się z jego przyjaciółką, ale jak tylko z nią to zrobi, to wtedy będzie już mógł być ze mną.
#NGoWq
#LllxH
#yS6e7
Dowiedziałam się tu wielu rzeczy, których nie wyszukiwałabym sama w Internecie, w obawie przed zgorszeniem. To tu, kilka lat temu, w wieku 19 lat, na początku studiów, dowiedziałam się, że faceci mają poranny wzwód. Czytałam debatę użytkowników na temat smaku spermy. I wiele innych. Nie uważam, że edukacja seksualna jest w Polsce zła. Mnie na przykład uczyła pani od biologii, poinformowała nas właściwie o tym, skąd się biorą dzieci, jak się zabezpieczać i tak dalej. Ale opowiadanie o pewnych szczegółach na lekcji byłoby niesmaczne. Kiedyś wstydziłam się o tym czytać, teraz już nie. Prawie nikt nie opowiada mi takich historii, bo część znajomych jest przyzwoita, a część - nadal niedoświadczona.
Wiedzcie więc, że Wasze historie czyta z wypiekami na twarzy pewna stereotypowa singielka z prowincji. :D Anonimowe bawi i uczy.
#hOZZl
Kiedyś zaczęłam bardzo się interesować tematyką końca świata i różnymi proroctwami.
Usłyszałam pewnego dnia od babci, że koniec świata będzie, gdy po kolei na tronie Piotrowym zasiądą Polak, Niemiec i Murzyn. No i gdy wybierali następcę Benedykta to po cichu myślałam "oby nie był ciemnoskóry". No i odetchnęłam jak się okazało, że wcale nie. Ale nigdy nie wiadomo...
#LJ879
- O kurczę zapomniałam. Środek nocy jest. Po ludzku zapomniałam.
- Ale pomalować się to pani nie zapomniała.
- ...
- I bardzo dobrze, kobieta bez biletu to jednak przyjemniejszy widok, niż kobieta bez makijażu. Pani śpi dalej, ja pani skasuję...