Mam kamienie migdałkowe (kto ma, ten wie, jakie to jest ohydne). Kiedyś, że tak powiem, miałam kosę z takim typem (znęcał się psychicznie nad moją przyjaciółką i oczerniał ją w Internecie) i miałam okazję mu dorzucić do wody takie coś, ale niestety ostatecznie tego nie zrobiłam, bo bałam się konsekwencji, dlatego że to była taka osoba, która potrafi zrobić z siebie ofiarę i inni mu wierzą. Chociaż żałuję, że tego nie zrobiłam, bo miałby „smaczny” napój ;)
Policjant zabrał mi smartfona, a potem oddał. Nie powiedział, czemu to zrobił, a ja byłem w takim szoku, że jeszcze mu chciałem pomóc w używaniu mego smartfona.
W zasadzie chyba bardziej przychodzę po poradę niż podzielenie się śmieszną/wstydliwą historią.
Jestem z partnerem 10 lat, na początku chodziliśmy do łóżka prawie codziennie, nawet jak już razem zamieszkaliśmy, to był ogień. Jednak jakieś cztery lata temu coś się zmieniło – robimy to raz w roku. Ja mam trochę większe potrzeby najwyraźniej, staram się z nim rozmawiać na ten temat, ale ciągle słyszę, że z jakiegoś powodu „nie działa mu sprzęt”. Tylko, cholera, działa! Niejednokrotnie go przyłapałam na samozadowalaniu się.
Próbuję już serio różnych rzeczy, przebieranek, niespodzianek, nagłego Iodzika w środku nocy, ale nawet to ostatnie jest odtrącane.
Zresztą zrobił się z tego taki związek, że w sumie sam z siebie w mieszkaniu nic nie zrobi, wszystko trzeba mu powiedzieć, a on i tak ma w głowie tylko konsolę i unikanie nawet oglądania serialu w łóżku, bo jeszcze byśmy wtedy przypadkiem zaczęli uprawiać s3ks!
Panowie, o co może chodzić?
Dla wytłumaczenia: nie przytyłam, nie ucięło mi nogi. Mam wrażenie, że przez to wszystko nawet bardziej dbam o siebie i jestem atrakcyjna, co potwierdza wielu facetów próbujących zaprosić mnie na kawę.
Czasami, kiedy pierdzę, to specjalnie mocniej się zaciągam, żeby móc powąchać jak bardzo śmierdzi. Najbardziej satysfakcjonują mnie te najbardziej śmierdzące, ale tylko jak puszczam je w zaciszu własnego domu.
Mam kuzyna o dwa lata młodszego. Gdy miałam 17 lat, spędzaliśmy wakacje u rodziny na wsi. W upalny dzień wybraliśmy się na spacer po okolicach. Zmęczeni i spoceni w końcu legliśmy nad brzegiem rzeczki. Wtedy coś mnie podkusiło i zaproponowałam, żebyśmy się wykąpali. Na jego obiekcje, że przecież nie mamy strojów kąpielowych, odpowiedziałam, że co z tego i zaczęłam się rozbierać. Oponował, że to nie wypada, a ja już byłam golutka i wskoczyłam do rzeki. Cały czerwony do mnie dołączył, też nagi.
Wspaniale było poczuć się na parę chwil wolną. Potem wygramoliliśmy się na brzeg i odpoczywaliśmy, aż wyschliśmy. Następnie ubraliśmy się i wróciliśmy do domu, ciesząc się, jak było fajnie.
Od tamtych wakacji minęło kilkanaście lat, więc dlaczego do tego powracam? Zarówno ja, jak i kuzyn od tamtego czasu byliśmy w różnych związkach, ale żaden nie okazał się trwały. W to lato oboje byliśmy singlami, więc zgadaliśmy się, że pojedziemy razem na weekend nad morze. Zaproponowałam Chałupy ze względu na plażę naturystów. Tym razem nie protestował.
Piszę anonimowo, ponieważ to mimo wszystko dziwne wypoczywać nago z własnym kuzynem. Naszym rodzicom na torturach byśmy się do tego nie przyznali.
Jesteśmy dla siebie kompletnie aseksualni, a jednak to przyjemne uczucie, gdy ktoś z bliskiej rodziny cię obserwuje całkiem nagą. Dopiero w takich chwilach czuję pełną swobodę. Czy ktoś jeszcze tak ma?
Mój chłopak (20 l.) jest nieporadny życiowo. Coraz częściej myślę, czy na pewno chcę przyszłości z taką osobą. Jego mama/babcia wyręczają go we wszystkim, on ani nie gotuje, ani nie sprząta. Łóżko codziennie rano ścieli mu babcia, a kolację przynosi do pokoju. On twierdzi, że tego nie chce, ale nie widzę zmiany, odkąd o tym rozmawialiśmy. Kolejny rok na pewno nadal będzie mieszkał z mamą, która codziennie rano szykuje mu ciuchy, a wieczorem piżamę. Jest zdrowy, nie potrzebuje ciągłej opieki. Gdy jest u mnie, jest dzwonienie i wyrzuty, że on sam się nie odzywa co chwilę. Męczy mnie, że priorytetem dla niego jest odebranie telefonu od mamy, czy to gdy jesteśmy na randce, czy w intymnych chwilach.
Wczoraj dowiedziałam się, że moja kuzynka się zaręczyła. Z jednej strony jestem szczęśliwa, a z drugiej zła i płakać mi się chce, bo wiem, że nigdy z nią nie wygram. Całe życie żyłam w jej cieniu, zawsze była ładniejsza, mądrzejsza, skończyła dwa kierunki studiów i była dumą rodziny, gdzie ja z wyglądu jestem średnia, a oceny mierne, nieważne jak bardzo się uczyłam. Zawsze chciałam jej dorównać tylko po to, by usłyszeć od mojego taty, że jest ze mnie dumny, bo zawsze mnie do niej porównywał. Nie wiem co ze mną nie tak, że to tak bardzo boli… No cóż, skoro w szkole i w miłości nie jestem lepsza, to może chociaż w prowadzeniu własnej firmy będę lepsza.
Mojej żonie zaczęło bardzo przeszkadzać, kiedy odpoczywam i poświęcam czas sam dla siebie. Po wybudowaniu domu i jego wykończeniu, po ponad 4 latach pracy głównie moimi rękoma, braku czasu wolnego, zacząłem cieszyć się owocem tej pracy. Zasiaduję ciepłymi wieczorami z piwem na tarasie, oglądam telewizję, odbudowuję relacje z córką i znajomymi, wróciłem nawet do sportu i chyba tak ją przyzwyczaiłem, że cały czas coś robię, jestem zajęty, nieobecny i zachowuję się jak robot, że nie umie sobie poradzić z tym, że jestem ciągiem 15 minut bezproduktywny. Mało tego, mam wrażenie, że ogólnie zacząłem jej przeszkadzać. Nie wiem, co tak naprawdę o tym myśleć, ale nachodzą mnie myśli, że ona mogła kogoś poznać, bo żona ewidentnie nie chce spędzać ze mną czasu i nawet intymność między nami zanikła.
W wieku mniej więcej 5-9 lat byłam trochę bałaganiarą, jak to dziecko. Myślę, że osoby w takim wieku raczej nie lubią sprzątać, chyba że się je zmusi. Potem sytuacja się zmieniła. W wyżej wymienionym okresie słyszałam od niektórych osób z rodziny, że jak taka będę, to nikt mnie nie będzie chciał (takie dziecko nie myśli o związkach, więc jakby XD?) i w ogóle słyszałam, że dziewczynka nie powinna taka być. Słyszałam też, jak można być taka brudasicą i że nie jestem przez to wartościowa i nikt mnie nie będzie lubił. Wtedy sytuacja się zmieniła. Zaczęłam obsesyjne sprzątać, a jak czasem mi się zdarzyło coś zgubić lub szybko nie odłożyć na miejsce, to wpadałam w panikę i szybko to ogarniałam, tak aby nikt nie widział.
Teraz jak słyszę, że ktoś ma przyjść do domu, to zawsze pięć razy sprawdzam swój pokój, czy na pewno nie ma tam chociaż jednego pyłku. A jak ktoś z gości wchodzi do mnie do pokoju, to się czuję jak na jakiejś kontroli osobistej.
Jednak jedno mogę wam zagwarantować: to, czy macie porządek, nie wpłynie na to, czy będziecie mieć związek, jak twierdzi część mojej rodziny. Ja mam teraz super porządek, a i tak nikogo nie mam.
Nie jestem w stanie się podniecić i zaczyna mi to naprawdę przeszkadzać. Kiedyś potrafiliśmy z partnerem współżyć praktycznie codziennie, a teraz jest to maksymalnie 1-2 razy w miesiącu i zazwyczaj muszę udawać, że mam ochotę.
Mój partner myśli, że to z nim jest coś nie tak, bo ciągle mu odmawiam, ale ja naprawdę uważam, że jest atrakcyjny i nadal mi się podoba. Po prostu kompletnie nie mam ochoty na współżycie. Sam stosunek też jest dla mnie niekomfortowy, głównie na początku boli, a pod koniec czuję już tylko, że chcę, żeby się skończyło.
Jakiś czas temu miałam problemy ginekologiczne, ale problem zaczął się dopiero wtedy, kiedy wszystko już minęło. Mój obecny ginekolog kompletnie nie ma pojęcia co się ze mną dzieje, dlatego niedługo planuję go zmienić i porozmawiać z innym lekarzem o tym dokładniej.
Rozmawiałam z partnerem o tym już naprawdę wiele razy, ale on nadal uważa, że problem leży w nim. Widzę, że coraz bardziej się tym denerwuje, a ja mam już dość błagania mnie i prób podniecania mnie na siłę, bo wtedy zamiast czuć jakąkolwiek przyjemność, czuję się po prostu zmuszana.
Najgorsze jest to, że zaczęłam się przez to czuć źle sama ze sobą. Nie wiem, dlaczego tak nagle się zmieniło i czy da się coś z tym zrobić.
Dodaj anonimowe wyznanie