#NPocB

Odkąd pamiętam, ojciec pił i był agresywny. Pewnego dnia za dzieciaka nawet kilkakrotnie uderzył mnie, bo nie chciałam chodzić na tańce ludowe. Im jestem starsza, tym czuję większe obrzydzenie do tego człowieka. Zawsze wyzywał matkę, a ona mu się dawała. Oddawała mu całe swoje pieniądze, bo książę tak chciał. Nie miał do niej szacunku, zresztą do mnie i mojej siostry też nie ma. Kiedy miałam 15 lat, zaczął wyjeżdżać w weekend niby na robotę. Kiedy go nie było, dom był o wiele spokojniejszy, bardzo to lubiłam. Jednak sielanka nie mogła trwać wiecznie i okazało się, że zdradzał matkę. Nie przez miesiąc, tylko kilka lat. Mieszkał z tą kobietą, a przychodził do nas na obiady – rozumiecie, jaka to abstrakcja? Matka nie była mu dłużna i też go zdradziła. Oczywiście obie strony są winne, ale według jego filozofii jak facet się skurwi, to nikt nic nie gada, a jak kobieta, to uhuhuh, koniec. Nie zliczę, ile razy wzywałam policję na chatę, ile razy wstałam o trzeciej rano, bo on nawalony płakał, mimo że miałam do szkoły. W Wigilię musiałam wzywać na niego policję i go zabrali, bo chciał podpalić dom. Po nowym roku, gdy sytuacja lekko ucichła i matka pojechała z nim na spotkanie grupy, to ją pobił i myślał, że nie wezwę policji – no to się przeliczył. Stałam się kozłem ofiarnym, przez niego miałam próbę s. Rok po niej się wyprowadziłam i zostałam zwyzywana od najgorszych. Przyjeżdżam tylko na święta ze względu na mamę i siostrę, ale ten gnój stał się jeszcze gorszy, pije codziennie nawet po 12 piw i nie pamięta tego. Wyzywa mnie, bo się stawiam. Jest obrzydliwy. Sam jego widok wywołuje u mnie ciarki obrzydzenia. Rodzina ma wywalone, tylko ja reaguję na jego zachowanie. Jednej nocy stało się coś dziwnego – kiedy spałam, on się napił i stał nade mną, sapiąc. To było bardzo niepokojące, ale podczas konfrontacji oczywiście to ja wyszłam na tę złą. 
Najlepsze, że ten człowiek myśli, że gdy wezmę ślub, to on będzie miał miejsce honorowe... A ja nie chcę go w moim życiu. Nienawidzę go z całego serca i gdybym tylko mogła, to wolałabym się nie urodzić albo wybrać ojca najdalej od niego.
Czy ja naprawdę jestem aż tak złą osobą? A może za dużo myślę i po prostu panikuję? Nie wiem, co robić, dobija mnie ta sytuacja. Czy to źle o mnie świadczy, jeśli brzydzę się własnym ojcem?

#I3Bqz

Boję się, że stracę kontakt z rzeczywistością. Od dwóch lat choruję na schizofrenię. Początkowo objawy były lekkie, ale leki nie działały. Próbowałam sześciu różnych leków i od ponad pół roku jestem na dwóch z nich. Powiedziano mi, że jestem lekooporna i mam złe rokowania. Od jakiegoś czasu moje halucynacje zdarzają się kilka razy dziennie, są coraz bardziej realistyczne i już powoli mam problem, by rozpoznać, co jest prawdą. Leki jedynie powodują mi skutki uboczne – zmęczenie, zasłabnięcia, mdłości i zwroty głowy. Boję się, co będzie za kilka lat, skoro w niecałe dwa lata choroba tak bardzo się rozwinęła. Myślę czasem, czy nie lepiej byłoby umrzeć (ale nie planuję sobie nic robić), zanim właśnie stracę kontakt z rzeczywistością, zanim zrobię coś komuś. Boję się, że nie będę świadoma własnych czynów.

#ASbBc

Kilka miesięcy temu byłem na randce, rozmowa przebiegała świetnie, dopóki nie powiedziałem jej, że jestem magazynierem i wtedy poczułem zmianę jej nastawienia do mnie, chłód i czar prysł. Sama była farmaceutką. Trochę przykre, że dziewczyna tak do tego podeszła, bo ja nie widzę problemu być z kobietą, która wykonuje prosty zawód, liczą się dla mnie inne rzeczy. 
Tamta sytuacja wróciła do mnie kilka dni temu, kiedy ją znów zobaczyłem, gdy przyszła z jakimś facetem do mnie na magazyn i wydawałem im kominek na drewno wart więcej, niż zarabiam. Zacząłem się źle czuć we własnej skórze. Wiem, że powinienem coś zrobić ze swoim życiem, bo zostanę starym kawalerem, a nie potrafię się za to zabrać.

#GfpRU

Jestem matką dwójki synów. Młode łobuziaki, 7 i 2 lata. Mam również męża. Od 5 tygodni siedzę w domu. Pracowałam, ale 4 tygodnie temu zamknęli mój zakład pracy. Zawsze od czasu do czasu lubiłam sobie wypić lampkę wina. Raz na tydzień, może raz na dwa tygodnie. Odkąd siedzę w domu, z nudów zaczęłam popijać coraz więcej lampek wina. Najpierw jak zawsze jedna lampka, później coraz częściej dwie, trzy, cztery albo cała butelka. Mąż ogólnie nie miał nic przeciwko, sam sobie lubi wypić piwo czy dwa na weekend po pracy. Ale co w tym anonimowego? Mąż o tym nie wie. Jak mam ochotę na wino, kupuję i przy nim wypijam jedną lampkę. Mąż kładzie się już o 19 spać, bo wstaje o 3:30 do pracy. Później, jak już dzieci i on śpią, wychodzę z domu do sklepu obok po kolejną butelkę i wypijam po cichu. Pustą wynoszę do kontenera zaraz po opróżnieniu.

To się zaczęło, odkąd tak długo siedzę w domu. Nie wiem, czy to z nudów. Zajęcia mi nie brak, lubię czytać książki, jak i bawić się z dziećmi. W końcu mam też czas na odpoczynek, nigdzie się nie śpieszę. Ale boję się, że przez to popadnę w alkoholizm. Choć nie wiem, czy już nie popadłam. Dziwię się tylko, że mąż nie zauważył, bo pewnie czuć ode mnie woń alkoholu, jak się kładę do łóżka, ale z drugiej strony on śpi jak zabity. Wraca około południa, a do tego czasu jestem ogarnięta jak co dzień. Nikt by nie poznał, że wieczór wcześniej wypiłam butelkę wina.

Strasznie mi z tym źle, ale coraz bardziej przez to siedzenie w domu mam ochotę się napić...

#gmTQo

Jak przyjaciel powiedział mi, że próbował się kilka razy zabić, bo sobie nie radzi, to jak myślicie, pierwszą myślą było: „O nie! Nie radzi sobie, trzeba mu pomóc!”? Zdecydowanie nie... Pierwszą myślą było: „Faktycznie sobie nie radzisz, skoro się nawet zabić nie potrafisz”. Oczywiście nie powiedziałem mu tego. Myślę, że jakby niektórzy znali nasze myśli, to faktycznie byłoby więcej samobójców, a wiadomo, im więcej samobójców, tym ich mniej.
A myślałem, że jestem empatyczny.

#M1ccY

Rodzina i znajomi myślą, że dobrze piekę ciasta i ciasteczka. W rzeczywistości mam kilka sprawdzonych przepisów, które zawsze się udają. Dodaję różne owoce, żeby wydawało się różnorodnie, inaczej ozdabiam, czasem przyprawiam np. przyprawą do piernika, dodaję kakao i już mam piernik. Na Wielkanoc piekę takie ciasto jogurtowe jak zwykle, tylko w formie na babkę. Nikt nie narzeka.

#yzwaK

Jakiś czas temu zacząłem myśleć, że popadam w paranoję, bo wydawało mi się, że dziewczyna mojego kolegi trochę za bardzo mnie lubi. Nieraz zdarzyło się, że puszczała mi oczko albo patrzyła w TEN sposób, po którym wiesz, że kobieta czegoś od ciebie chce. Jednak wciąż mówiłem sobie, że mi się to wszystko tylko zdaje.
Przed Wielkanocą widziałem się z moim kumplem, ona też się pojawiła. Rozmawialiśmy o świętach – jak i gdzie planujemy je spędzić. Mój kolega zdecydował, że na święta jedzie do domu. Ja zostaję w Warszawie, a ta dziewczyna mieszka z rodzicami w Wawce.
Napisała mi potem SMS: „Może spotkamy się w święta i pokażesz mi swoje jajka?”.

Chyba jednak nie mam paranoi.

#odp9P

Moja babcia jest po wylewie, szybko wraca do zdrowia i coraz bardziej męczy rodzinę swoim zachowaniem. Kobieta jest nie do zdarcia i raczej z tych, co to lubią wejść komuś na głowę i czekać, aż zacznie tańczyć do jego melodii.
Budzenie wszystkich w nocy o trzeciej tylko dlatego, że musi się napić? Norma. Jęczenie przez 30 minut, bo źle poduszka pod głową leży? Norma.
Najśmieszniejsze, że w dzień babcia normalnie sama wstaje, je i pije, a nawet przechadza się po domu. W nocy ma małą lampkę, coby po ciemku nie musiała w razie potrzeby wstawać. 
Przez całą tę sytuację moja mama jest chronicznie niewyspana, a tata coraz bardziej odsuwa się od rodziny, za to ja... potajemnie życzę babci drugiego wylewu.

#mNY8d

Mamy w firmie telekonferencje z kamerkami w kilkuosobowej grupie, aby omówić strategie działania i przedstawić pomysły na najbliższe miesiące.

Mój szef płaci mi za to, że podczas takiej konferencji mam na sobie wibrujące majtki i walczę z dojściem na oczach nieświadomych współpracowników.
Dodaj anonimowe wyznanie