#coKwQ

Wróciłem wczoraj nieco pod wpływem. Postanowiłem się odświeżyć przed wtargnięciem do alkowy, gdzie spała małżonka. Gorący prysznic – ot co.
Po kilku minutach kojącego prysznica poczułem szukającego ujścia cichacza. No i uszedł... niestety zabrał ze sobą coś jeszcze. Ogólnie rzec by można, zesrałem się na drzwi kabiny. Smród w zamkniętej kabinie był taki, że nim zdążyłem się ewakuować, puściłem pawia na panel prysznicowy.
Ostatnią resztką sił otworzyłem kabinę i odwaliłem breakdance na płytkach stopami umazanymi w kupie. Tyle zapamiętałem.

Rano obudziła mnie małżonka (wielki szacun dla jej tolerancji i powagi).
Łazienka jak w krakowskim hotelu po wizycie angielskich kibiców. Ratując się przed kasacją facjaty o wagę łazienkową, przebiłem dłonią deskę klozetową, a dłoń powędrowała tak głęboko w czeluść kibla, że pękł nadgarstek. Do zdjęcia deski z przedramienia trzeba było wezwać szwagra (choć równie dobrze można było od razu opublikować to na fejsie).

Od dziś nie piję...

#ZwEWA

Mój dziadek oznajmił ostatnio, że chciałby nauczyć się obsługi Internetu. Wszyscy bardzo się tym wyznaniem przejęliśmy, bo nestor naszego rodu liczy już sobie 86 wiosen i tego typu życzenie świadczy o tym, że nadal pragnie podążać za nowinkami technologicznymi. Pożyczyłam więc dziadkowi laptopa i spędziłam trzy dni na tłumaczeniu, co do czego służy, jak korzystać z przeglądarki i jakie strony najlepiej odwiedzać. Staruszek okazał się bardzo pojętnym uczniem i już drugiego dnia surfował po witrynach historycznych i popularnonaukowych, wyraźnie zainteresowany treścią artykułów.
Wczoraj odebrałam od dziadka mojego laptopa. Z przerażeniem odkryłam, że dziadzia nie tylko odkrył internetową pornografię, ale zdążył założyć konto na portalu randkowym i wysyłał bardzo jednoznaczne propozycje jakimś młodym dziewczynom. Jakże ja się cieszę, że nie zdążyłam go nauczyć obsługi kamery...

#KHxrJ

Na początku roku postanowiliśmy z mężem, że w urlopie letnim postaramy się o ciążę. Natura niestety nie wchodzi w grę, dlatego znaleźliśmy odpowiednią klinikę i przeszłam już niektóre badania. Od kwietnia oboje mieliśmy dostać podwyżki w pracy, byłoby łatwiej. Jednak pojawił się kryzys w firmie i wszystko padło. Podwyżki przesunięte na bliżej nieokreślony czas, a wręcz nie wiadomo, czy firma przetrwa, a klinika odwołała wszystkie badania i zabiegi.
Mój mały, poukładany w głowie świat się zawalił.

#4pZQH

Około 6 lat temu, jako uczeń zawodówki o profilu gastronomicznym, miałem praktyki na kuchni w jednym z ośrodków. Pewnego dnia miałem pozornie proste zadanie: wydać obiadokolację dla około 40 osób. Na tę obiadokolację było przygotowane spaghetti bolognese.
Na kuchni zostałem ja i pomoc kuchenna, gdyż kucharze, po moim zapewnieniu, że dam sobie radę, poszli szybciej do domu.
Kolacja prawie w całości wydana, gdy nagle z okienka kelnerka pyta się mnie, gdzie jest kolacja dla dwóch wegetarianek. Jako iż nie miałem wtedy smartfona z internetem, na którym to szybko sprawdziłbym, co wegetariańskiego i dobrego można przygotować na szybko na kolację, wpadłem na wspaniały pomysł. Otóż po prostu przecedziłem cały sos przez bardzo drobne sitko, tak żeby nie było tam ani kawałka mięsa, doprawiłem pieprzem i solą i podałem z makaronem jako „makaron z sosem pomidorowym”. W duchu modliłem się, żeby owe panie nie odgadły, że coś jest nie tak. 
Po jakimś czasie otwiera się okienko, kelnerka na mnie patrzy i mówi: „Panie wegetarianki kazały pochwalić kucharza, bo zrobił bardzo dobry sos”.

#Zw7YV

Dziś mija pół roku, odkąd wyjechałam na drugi koniec Polski, by uciec od patologicznej rodziny (zaniedbywanie dzieci, przemoc głównie psychiczna, alkohol, MOPS, rodzice nigdy nie pracowali legalnie, ojciec na czarno, dorywczo).
Mieli mi pomagać finansowo – nie otrzymałam ani złotówki, ale to nieważne, bo wolę mieć święty spokój niż ich pieniądze. I czuję, że wreszcie zaczynam przystosowywać się do życia z ludźmi. Coraz mniej się boję. Sama chodzę do sklepu, załatwiam sprawy, co przy takiej fobii do ludzi wyniesionej z domu jest bardzo dużym sukcesem. Obecnie szukam drugiej pracy, bo poprzednia firma zbankrutowała.

Co w tym anonimowego?
Oni wszyscy w domu myślą, że wyjechałam, by uczyć się w innej szkole, zgodnie ze swoimi talentami.

#iwfYM

Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych w małym miasteczku, a zaraz po drugiej stronie ulicy mieszka moje wujostwo. Mają córkę, starszą ode mnie o 18 lat, którą uwielbiałam, odkąd pamiętam, była miła i ładna jak lalka. Kiedy miałam 8 lat, rzadko bywała już w domu, bo mieszkała w dużym mieście, pracowała i powoli układała sobie życie po studiach ze swoim chłopakiem. 

Pewnego dnia po szkole zauważyłam ją, jak wchodziła do domu, wiec od razu zapytałam mamę, czy mogę do niej iść. Mama zadzwoniła i zapytała, czy nie będę przeszkadzać, kuzynka się zgodziła i już po chwili siedziałam w jej pokoju, opowiadając jej o moim szkolnym życiu. Od rana bolał mnie dziwnie brzuch, ale za bardzo się tym nie przejmowałam. Dopiero kiedy wstałam z łóżka, zobaczyłam na pościeli czerwoną plamę. Bardzo się przestraszyłam, nie wiedziałam wtedy jeszcze o okresie. Kuzynka mnie uspokoiła, powiedziała, że nic złego się nie dzieje i zaprowadziła do łazienki. 
Dostałam ręcznik i miałam się umyć, a ona w tym czasie skoczyła do mojego domu po czystą bieliznę i spodenki. Kiedy wróciła, dała mi podpaski, wytłumaczyła na spokojnie, co to okres, dlaczego się go ma, powiedziała o różnych objawach, jakie można przy nim lub przed nim mieć, jak właśnie ból brzucha, kręgosłupa etc. i że miesiączka jest czymś naturalnym i nie ma się czego wstydzić czy bać. Poopowiadała troszkę o rodzajach podpasek, o tym, że higiena jest w te dni ważniejsza niż zwykle, że powinnam na wszelki wypadek w plecaku zawsze mieć ze sobą podpaskę czy czystą bieliznę, bo na początku okres może nie być regularny. Byłam wtedy naprawdę bardzo przerażona i do dziś jestem jej bardzo wdzięczna, że tak bezstresowo mi wszystko wyjaśniła. Mama myślała, że na taką rozmowę jest jeszcze za wcześnie, a spotkanie na ten temat w szkole odbyło się jakieś pół roku później (dostałyśmy też kolorowe pudełka z różnymi rodzajami podpasek). 

Mam nadzieję, że każda dziewczynka ma w swoim życiu kogoś tak dobrego, jak moja kuzynka, bo nie zawsze niewiedza spowodowana jest ignorancją rodziców czy szkoły, a w czasie dojrzewania dużo może zaskoczyć.

#Lp209

Kiedy miałam jakieś 7 lat, umarł mój sąsiad. Spytałam moich rodziców, jak wygląda pogrzeb i całe przygotowania, bo to był pierwszy raz, kiedy umarł ktoś, kogo znałam. Rodzice wytłumaczyli mi to bardzo dosłownie, a nawet za bardzo. Włącznie z przetrzymywaniem nieboszczyka w lodówce itd.

Jakiś czas później zdechł mój chomik, a ja chciałam zrobić mu zrobić pożegnanie godne przyjaciela. Więc mama dała mi pojemnik po lodach i pozwoliła go pochować. Ale ja byłam „sprytniejsza” i wiedziałam, jak ma to wyglądać, więc po kryjomu schowałam pojemnik z chomikiem do lodówki. Niestety incydent bardzo szybko wyszedł na jaw i mama nakrzyczała na mnie i próbowała wytłumaczyć, że tak nie wolno i że mam iść do taty na dwór i chomika zakopać.

Nie wiem, co mną wtedy kierowało, ale pomimo wszystko chciałam schować chomika do lodówki. I schowałam – w innym pojemniku, nakrywając go mrożonym koprem.

Na następny dzień przyjechali na obiad dziadkowie, mama zawsze ziemniaki sypała koperkiem, więc kiedy wszyscy siedzieli już przy stole, mama zaczęła posypywać ziemniaki nałożone już na talerz koprem...
Do dziś nie zapomniałam miny i krzyków wszystkich przy stole, kiedy mama z pudełka wyciągnęła chomika... Obiadu nie było, ja dostałam manto, a chomik skończył w ogródku.

#j3Thg

Będzie długo i umoralniająco.

Mam 16 lat, skończyłam gimnazjum. Szkoła była mała, wiejska. Jednym z przedmiotów było WDŻ, uczyła go katechetka. I teraz chcę powiedzieć o kilku informacjach prosto z lekcji WDŻ.

1. Antykoncepcja. W książce mieliśmy omówiony kalendarzyk (nmpr), o prezerwatywach było wspomniane, a pigułki czy jakakolwiek inna antykoncepcja hormonalna została pokazana jako najgorsze zło i powód wielu chorób (raka!).
2. Choroby weneryczne. Nie były omówione wcale.
3. Anatomia i układ rozrodczy. Cytat z mojej nauczycielki ''chłopcy mają penisa, a dziewczynki pochwę". Tyle.
4. Role w związku. Mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. Mężczyzna powinien decydować, ponieważ to on jest do tego przystosowany.
5. Godność człowieka. Nie mówiliśmy o tym, czym jest gwałt czy molestowanie i jak wpływa na człowieka. Dziewczynki mają być skromne i nie prowokować, bo mechanizmy działające w chłopcu nie pozwolą mu się opanować. Nie mówiliśmy co robić w wypadku naruszenia naszej prywatności.
6. Ponadto o ginekologu mówiono, żeby chodzić tylko w najpotrzebniejszych przypadkach, ponieważ badanie ginekologiczne uwłacza naszej godności. Kobieta nie powinna rozwodzić się z mężczyzną, tylko dbać o stałość związku.

To nie wszystko, opisałam to, co najbardziej mnie uderzyło. Próbowałam nie wyrażać swojej opinii, abyście mogli wyciągnąć własne wnioski.
Dodaj anonimowe wyznanie