#mvLug

Kiedy jestem w pracy i jest mi zimno, uciekam do toalety pod pretekstem, że idę na dwójkę, ale tak naprawdę ogrzewam swoje ciało pod suszarką do rąk i udaję, że biorę prysznic. Czas wtedy wymyka mi się spod kontroli. Jak wracam, to wszyscy rzucają mi dwuznaczne spojrzenia. 
Dziś wyznałam to mojej koleżance z pracy. Okazało się, wszyscy tak robią. Tylko pracodawca zastanawia się, dlaczego przychodzą takie wysokie rachunki za prąd.

#QhSvu

Moja siostra podarowała mi swój stary telefon. Próbowała go sprzedać, lecz z marnym skutkiem, więc stwierdziła, że może ja będę miała z niego pożytek. 
Po uruchomieniu urządzenia zdałam sobie sprawę, że siostra nie usunęła z niego zupełnie nic. W kontaktach znalazłam masę numerów zapisanych jako Sugar Daddy, Dominujący, Uległy, BDSM itp. Potem weszłam w galerię i zobaczyłam foldery o podobnych nazwach. W każdym były jakieś naprawdę ostre zdjęcia, nagrania... 


Moja siostra od trzech lat jest mężatką, a tego telefonu używała jakiś rok temu :/

#lnq1j

Jestem typowym warszawskim słoikiem i jak byłem w Warszawie kilka pierwszych razy, to mój ojciec zawsze mówił „a tu jest plac prostytucji”, czy coś w tym stylu.

Minęło 15 lat mieszkania w tym mieście i dopiero dziś dowiedziałem się, że to Plac Konstytucji...

Zabijcie mnie, tylko nie strzałem w głowę, bo tam i tak nic chyba nie mam.

#72ZHM

Poszedłem do weterynarza uśpić mojego 17-letniego psa, mojego najlepszego przyjaciela, z którym spędziłem całe swoje życie.

Wizyta była umówiona wcześniej, ale kiedy weszliśmy do gabinetu, weterynarz uśmiechnął się i spytał wesoło „To jak? Zwykła kontrola, co?”.

Płakałem. Bardzo...

#0two7

Zdradziłem swoją żonę z prostytutką. Wszystko nagrałem. Pokazałem jej nagranie. Wniosła sprawę rozwodową do sądu. Dostałem rozwód. Zostawiłem nasze mieszkanie żonie. Była żona znienawidziła mnie do granic możliwości. Rodzina tak samo. Znajomi też. 
Dlaczego to zrobiłem? Dowiedziałem się, że mam raka z przerzutami i nie ma dla mnie ratunku. Zrobiłem to wszystko celowo, żeby moja żona nie cierpiała, jak będę umierać. Kredyt mieszkaniowy spłaciłem. Teraz jestem już w szpitalu. Czekam na śmierć...

#cBRS0

Podwoziłam dziś teścia na spotkanie (ze względu na wiek i stan zdrowia nie może sam jeździć), trasa około 3 godzin w jedną stronę.
Rozstaliśmy się na parkingu i pomyślałam, że skoczę do sklepu (centrum handlowego), żeby dokupić rzeczy na obiad. Przy okazji chciałam skorzystać z toalety.
Jak chciałam, tak zrobiłam, tylko że zupełnie zapomniałam, że nie jestem w domu (od jakiegoś czasu pracuję zdalnie i rzadko jestem na zewnątrz kilka godzin) i nie zamknęłam drzwi kabiny (w domu nie zamykam, mieszkam tylko z mężem).
Pozycja na Małysza i nagle drzwi się otwierają.
Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony, ja czy ta pani ;).

#5HU0L

Miałam dziesięć lat, kiedy pojechałam do babci na wieś. Z pokoju, w którym miałam spać, okna wychodziły na las i do ich ściany przylegało łóżko. Jako że miałam problem z pęcherzem, potrafiłam budzić się nawet dziesięć razy w nocy. Zazwyczaj leki pomagały, ale raz jeden o nich zapomniałam i musiałam maszerować do łazienki. Potem nie mogłam zasnąć, więc z nudów odsłoniłam roletę.
Początkowo wszystko było OK, ale potem zobaczyłam mężczyznę dźwigającego kogoś na rękach. Było ciemno, ale jestem w 100% pewna, że tą osobą była naga dziewczyna.
Poszedł do lasu, a ja zamiast kogoś obudzić, odczekałam chwilę i poszłam spać.

Przez dwa dni nie działo się nic niezwykłego, ale trzeciego, kiedy się obudziłam, zastałam w salonie kilka sąsiadek. Córka jednej z nich zaginęła. Wezwano policję. Jako że miała problemy z poruszaniem się, wybuchła panika. Wszyscy włączyli się w poszukiwania. Internet nie był jeszcze aż tak dostępny, ale w gazecie wspomniano o tym.
A ja? Milczałam. Nie wiem dlaczego. Być może bałam się.

Dziewczyny dalej nie znaleziono, a ja piszę o tym, bo dziś dowiedziałam się, że niedawno w tamtych okolicach zaginęła inna dziewczyna.

#FjoKA

Działo się to ponad 20 lat temu, jako gówniarz pełen pomysłów, razem z kolegami postanowiliśmy porzucać w samochody. Nie były to kamienie, tylko kasztany, żołędzie, jabłka dziczki, czyli coś, co nie zniszczy samochodu, a jedynie wywoła (lub nie) pewną reakcję kierowcy. Rzucanie oczywiście było z ukrycia, coby nie ładować się na przypał. I tak kilka takich akcji było, kierowcy co najwyżej zwolnili lub zatrzymali się, by obejrzeć, czy nie ma zniszczeń i jechali dalej.
Jeden raz zapamiętałem szczególnie: schowaliśmy się pod dużym dębem i pech chciał, że obrzucaliśmy kilkukrotnie ten sam przejeżdżający samochód dostawczy.
Po ostatniej serii z żołędzi samochód się zatrzymał i wybiegło z niego dwóch facetów, wybiegli i lecą do nas, my oczywiście w długą, ale po ok. 100 m dogonili nas, stwierdzili, że rzucamy w nich kamieniami i że zaraz za to dostaniemy.

Tłumaczenia, że to były żołędzie, przeszły bez echa. Faceci zrobili tak, jak mówili – jeden z nich zdjął pas skórzany ze spodni i każdy z nas dostał po dupie ze 2-3 razy.

Dupa nie bolała, bo zasłoniłem ją ręką, bolała więc ręka.
Po tym wszystkim przeszła nam ochota na rzucanie w samochody.
Dodaj anonimowe wyznanie