#mc6gB
Z jednej strony mnie to nie ruszyło, a z drugiej strony zastanawiam się ile dziewczyn, które mają nienajlepszą opinię, znalazło się w takiej sytuacji jak ja.
#DTE4K
Nie pamiętam już, o co nam poszło, ale zdecydowałem się w akcie zemsty naszczać mu do plecaka.
Najlepsza okazja była w szatni podczas WF-u.
Nikogo nie było, więc wprowadziłem swój plan w życie. Nikt mnie nie nakrył ani nic. Co ciekawe, moja ofiara nie zdradzała żadnych oznak, że wie, co się odwaliło. Zapewne uznał, że picie mu się rozlało. Za to ja miałem wtedy straszną radochę przez resztę dnia.
Patrząc na to teraz, czuję lekki wstyd, ale jednocześnie znów zbiera mi się na śmiech, jak o tym pomyślę.
#pnyKN
Miałam jakieś 5, może 6 lat, miałam kilka koleżanek i jednego kolegę, z którym mieszkałam po sąsiedzku – i jak to dzieciom ciekawym świata i swojego ciała, i nam przyszło pobawić się w doktora. Nasi rodzice często pracowali w „polu”, a my zostawiliśmy sami, i nie było to coś złego, pole było blisko, a my zawsze mniej lub bardziej widoczni. Jak doszło do tego, że rozebrani oglądaliśmy swoje ciała, to nie pamiętam dokładnie, ale za to doskonałe pamiętam, jak przyjemne dla mnie było, gdy odkryłam, że jak się złapie za klejnoty chłopaka i trochę mocniej ściśnie, to on fajnie piszczy...
To był początek. Szkoła podstawowa i „ciągnięcia za warkocz” – chłopak mnie za włosy, a ja kolanem w klejnoty. Tak mi się to spodobało, że na każdą zaczepkę tak reagowałam, miałam z tym wiele przygód.
Czym się dziś zajmuję? Panowie płacą mi za to, że ich poniżam i „torturuję”. Czasem tylko między jękami bólu tych delikwentów myślę, czy byłoby tak samo, gdyby wtedy sąsiad nie dał mi maltretować swoich jajek...
#LCkag
Rozumiem, gdybym obnosił się pieniędzmi i dookoła gadał o swoich podróżach (których notabene za dużo nie ma) czy pokazywał każdemu stan konta. Otóż nie. Gdy kupiłem (dla czepialskich – dostałem od rodziców) telefon, nikomu nic o tym nie powiedziałem, w końcu nie ma o czym, telefon to zwykła rzecz. Okazało się, że chyba nie dla nich. Wyciągnąłem go z kieszeni, nie minęła minuta i już słyszałem „To iPhone X?” z wyraźną, nie wiem, pogardą w głosie? Innym razem, gdy ojciec przyjechał po mnie pod szkołę nowym samochodem, niestety znajomi z klasy to zauważyli. Myślałem, że mnie zamordują wzrokiem.
Ludzie, czy to, że moi rodzice są bardziej zaradni życiowo, czyni ze mnie innego człowieka? Nigdy się nie obnosiłem swoim (ba, nawet nie swoim, tylko rodziców) stanem majątkowym, w klasie mam tylko jedną osobę, z którą rozmawiam na co dzień, mimo to nigdy nie zachowywałem się wobec nich jakkolwiek nie w porządku. Skąd to podejście, że jak mam lepiej, to trzeba mnie jakoś „dojechać”?
#Ud2jc
Nasz związek mimo wszystko istniał przez pewien czas, ale w końcu się wyprowadziłem, a ona zaczęła rozpowiadać wszystkim, że to ja ją krzywdziłem i znęcałem nad nią psychicznie. Tak właśnie zostałem damskim bokserem w kręgu głównie jej znajomych, którzy grozili mi przez następne tygodnie.
Sprawa na szczęście dawno ucichła, ale niesmak pozostał. Tak to jest, że jak kobieta bije faceta, to mało kto w jego wersję wierzy.
#TkVuQ
Sama nigdy do nikogo nie miałam romantycznych uczuć, obecnie mam tylko jedną przyjaciółkę, nie mam bliższego kontaktu z nikim więcej... W podstawówce byłam wyśmiewana i przezywana przez chłopaków, natomiast w klasie w liceum stanowią oni mniej niż 1%. Wydaje mi się, że jestem bi, bo bardzo dawno temu miałam romantyczne uczucia do chłopaka, a w 1 klasie liceum do dziewczyny, jednakże cierpię na nadpotliwość (hyperhydrosis), moje ręce stale są wilgotne, kto by chciał trzymać takiego kogoś za rękę? Przez to też boję się bliższego kontaktu z innymi, bo kiedy mam emocje, to z delikatnie wilgotnych zamieniają się w mokre. Mam też erytrofobię, panicznie boję się tego, że zrobię się czerwona podczas rozmowy z kimś i nie potrafię spojrzeć rozmówcy w oczy, bo od razu czuję ogromny stres i cosplay pomidora na buzi. Kiedy mam rozmawiać z chłopakiem, to czuję tak ogromny strach, że mam ochotę zwymiotować, o spojrzeniu mu w oczy nie ma mowy, moje serce wtedy tak wali, że raz jak podeszła do mnie grupka nastolatków spytać się, czy mam im pożyczyć papierosa, to jedynym słowem, które ledwo co wykrztusiłam było „nie”, po czym ze stania musiałam usiąść na pobliską ławkę, dlatego że myślałam, że zaraz zemdleję, albo dostanę zawału, zrobiło mi się ciemno przed oczami i siedziałam z głową w dół przez kilkanaście minut.
#vLKyx
#JFbIy
#F2hES
Piątek, popołudnie, zimno w biurze jak sam czort, ludzie w polarach siedzą, ja już skończyłem wszystko, co miałem zrobić. Tydzień zamknięty, a do końca pracy zostały mi jakieś dwie godziny. Telefon na biurku dzwoni, patrzę – szefu. Nieważne, że siedzi obok i mógłby mnie po prostu zawołać. Odbieram.
– Słuchaj, jedź do firmy X (jeden z większych producentów wędlin w Polsce) i daj pani W. te papiery. Do rąk własnych.
– OK, która to jest?
– Od razu poznasz, taka tłusta.
Super, wcześniej kończę, na dół do fury, jeszcze tylko godzina warszawskich korków i będę w domu – a po drodze oddam papiery.
Wchodzę do biura firmy X i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, jak ta tłusta baba ma na nazwisko. Uśmiecham się i mówię, że mam oddać te papiery, tylko nie pamiętam nazwiska tej pani. Jedna z babek wygląda z pierwszego pokoju i mówi, że to pewnie dla niej. Szczupła nie była, ale na pewno nie tłusta.
– To nie dla pani – mówię.
– Nie, to dla mnie.
– Nie.
– Ale jak nie pamięta pan nazwiska, to skąd pan wie?
No przecież nie powiem, że to ma być dla tłustej, a ona jeszcze tak gruba nie jest!
– Bo wiem, że to nie dla pani...
Patrzymy się na siebie, ona na mnie jak na debila, ja próbuję telepatycznie wyjaśnić, że nie o nią chodzi i nagle, zza winkla wychyla się Głodzilla – tęga, tłusta i spocona Karyna (zima była, a ta cała mokra). Wyglądała, jakby zeżarła wszystkie te wędliny i czekała na ofiarę z kozła.
– To pewnie dla mnie – rzekła barytonem.
– Tak!!! – rozdarłem się na całe biuro. – To dla pani!
Dałem dokumenty, wszystkie babki się uśmiechają, a gruba schowała się do gawry.
Jeden z wielu żenujących występów w mojej karierze.