#GeaOJ

Jestem żywym przykładem na to, że rynek pracy w 2026 jest dziwniejszy, niż myślicie. Zmieniałam pracę dwa razy w tym roku. Zatrudniłam się zimą magazynie z lekami, po czym po pierwszym miesiącu nie przedłużono mi umowy, bo niby za wolno pracowałam i nie robiłam minimalnych postępów według kierowniczki. Również po miesiącu poszłam do innej pracy fizycznej, gdzie po kilku tygodniach robię najszybciej normę, kierownik chwali mnie za wyniki oraz za to, że bardzo szybko wyłapuję błędy jakościowe. Nie wiem, czy pierwsza firma po prostu nie zatrudnia ludzi na chwilę, żeby szybko zatrudnić następnych, i tak w kółko. Cóż, nie będę płakać za nimi.

#s9hNc

Mam ponad roczne dziecko i jest coś, co mnie rozśmiesza i nie wiem, czy to tylko moje tak ma, czy dzieci w tym wieku tak mają.

Kładziemy go do łóżeczka spać. Głowa na poduszce, przykryty kołdrą. Po chwili się przekręca o 180 stopni. Skopana kołdra robi za poduszkę, a stopy odpoczywają na poduszce.

Dzisiaj dałam poduszkę po drugiej stronie, aby zobaczyć, czy może zwyczajnie woli mieć głowę po drugiej stronie łóżka. Po półgodzinie skopał kołdrę i przekręcił się o 180 stopni.

#DpIAt

Mój mąż mnie zostawił. Po prostu pewnego popołudnia powiedział mi, że ma romans od roku, że to jego jedyna miłość i się wyprowadza. Co dziwniejsze, sypialiśmy ze sobą regularnie, nie miałam żadnych podejrzeń, codziennie mówił mi też, jak to kocha mnie i dziewczynki. Przyznam, że mnie zatkało, bo byliśmy ze sobą od 16 lat, mamy dwie córki, z czego jedna ma 15 lat, a druga 7. Wyprowadził się jeszcze tego samego dnia do kobiety, która doradzała mu rok temu w urzędzie w sprawie jakichś pozwoleń. Wiedziała, że mój mąż ma rodzinę, bo w dobie Facebooka i rodzinnych zdjęć na nim trudno o anonimowość. 

Musiałam sama poinformować dzieci o tej sytuacji. Ciężko to przeżyły, zwłaszcza starsza. Mój mąż za to mieszkał u tej kobiety i ani nie płacił alimentów, ani nie interesował się dziećmi. Dziewczynom było bardzo przykro, a ja wręcz gotowałam się ze złości.

Po trzech miesiącach przyjechał z nią do naszego domu, ponoć by porozmawiać. Dzieci były obecne, więc nie chciałam robić awantury, tylko wysłałam je do pokoju. Jego dziewczyna od progu mówiła, czego ona sobie tutaj nie pozmienia, kiedy „wywali mnie w końcu na bruk”. Do dzisiaj żałuję, że nie zareagowałam inaczej, ale tylko wyprosiłam ją, grożąc policją. Na moje pytanie o alimenty zaczął kręcić, że teraz nie ma, a potem rzucił mi na stół 100 zł. Potem jego dziewczyna zaczęła mnie nękać. Mój mąż musiał jej podać mój numer, a ona wciąż pisała, jak to mnie nie wyrzuci na bruk i że mam się wynosić z jej domu. Gdy pokazałam mu te SMS-y, prosząc, by zajął się tą sprawą, przyznał jej rację i groził, że nas wyrzuci. Nie mogłam w to uwierzyć. Jeszcze rozumiałabym, gdyby chodziło tylko o mnie, ale nie mogłam pojąć, jak ojciec może mieć taki stosunek do swoich dzieci. Koszmar. Miarka się jednak przebrała, gdy ta kobieta zaczęła szykanować mnie i moje dzieci na portalach społecznościowych. Zrobiłam screeny wszystkich jej wiadomości i „złotych myśli” i opublikowałam w internecie, wysłałam je też do jej pracodawcy i wiem, że jakiś czas później zwolnili ją z pracy. Wszyscy nasi znajomi stanęli po mojej stronie. Nawet jego część rodziny odwróciła się od niego i dała mi i dzieciom pełne wsparcie. Rodzice go wykluczyli z testamentu, a niedługo potem ta kobieta go rzuciła, ponieważ został bez kasy.

Niby się zemściłam, ale i tak nie czuję satysfakcji. Często myślę o tym, jak potoczyłoby się życie, gdyby mój były mąż jej nie poznał.

#99klw

Od lat jestem zmorą sklepów z odzieżą sportową. A wszystko to przez moją paskudną budowę ciała. Mam wielkie dupsko i absolutny brak piersi. Gdy idę do sklepu, zdejmuję z wieszaka dwuczęściowe kostiumy i idę zabunkrować się w przymierzalni. Tam montuję własny komplet, łącząc dół od zestawu XXL z górą od zestawu S. Wiem, że to podłe i że w ten sposób narażam sklep na straty, ale nie stać mnie na zakup obu kompletów.

#gu32I

Jestem ojcem dwójki chłopców. Moja żona wyniszcza mnie i dzieci psychicznie. Przez mój błąd niestawiania granic pozwoliłem jej na wymuszanie na mnie wszystkiego. W efekcie popadłem w długi przez zachcianki żony. Teraz obwinia mnie za całą sytuację. Wiem, że brzmię nie jak facet. Teraz zmagam się z depresją wysokofunkcyjną i próbuję odejść. Mając na głowie zadłużenie i wizję prawdziwej wojny, ogarnia mnie jeszcze głębsza ciemność. Ale zrobię to dla moich dzieci. Nie mam komfortu, żeby się „poddać”, szkoda, że nie mam nikogo, kto by mnie wsparł w tym. Trzymajcie się.

#4uoxR

Mam prawie 30 lat i czytam wszystkie te internetowe romansidła o wilkołakach. I powód jest zupełnie inny, niż się spodziewacie.
Z moim mężem poznaliśmy się na studiach, jesteśmy razem 8 lat. Przez długi czas wierzyłam, że znalazłam swojego człowieka na ziemi – byłam wpatrzona w niego jak w obrazek, wspierałam go całą sobą. Utrzymywałam, kiedy nie zarabiał, ratowałam w kiepskich finansowo momentach, dawałam drogie prezenty, których sobie życzył, gotowałam, sprzątałam, prałam, wspierałam w rozwoju kariery. 
Od dłuższego czasu nie potrafiłam zrozumieć, co mi w tym wszystkim nie pasuje – mam kogoś przy sobie, przecież powinnam być szczęśliwa... 
Oczy otwierały mi się powoli – jak nigdy nie złapie mnie za rękę na spacerze czy na zakupach. Nie weźmie ciężkich siatek z zakupami. Nie przytuli, jeżeli mam na sobie piżamę czy dres, „bo nie wyglądam zachęcająco”. Jak jestem zdana sama na siebie podczas choroby, bo on nie chce się zarazić. I dotarło do mnie, że on nie dba o mnie – i czuję się po prostu... nieistotna. Samotna. Nieważna.
I czytam te wszystkie opowieści, gdzie on dla swojej partnerki by góry przenosił, bo tylko to daje mi nadzieję, że może kiedyś znajdę w sobie siłę, żeby odejść. I może spotkam kiedyś jeszcze kogoś, kto o mnie będzie chciał zadbać, chociaż troszkę.

#TeYHp

Jestem w 5 miesiącu ciąży, wiem, że urodzę chłopca. Wszyscy mi gratulują ciąży, ale nie ma czego gratulować, rozpadam się psychicznie. Od momentu, gdy się dowiedziałam o ciąży, mam stany depresyjne, jakby jeszcze tego było mało, ojcem dziecka jest mój kolega, nigdy nie byliśmy razem. Oboje mamy po 23 lata, więc można by było pomyśleć, że facet w tym wieku powinien wziąć odpowiedzialność za sytuację. Wpadłam mimo zabezpieczenia, nie myślałam, że to możliwe, ale najwidoczniej zabezpieczenie, które stosowaliśmy, nie było tak skuteczne, jak myśleliśmy, że jest. Jak tylko się okazało, że jestem w ciąży, on mnie zostawił. Jaka sprawiedliwość jest w tym, że on spieprzył i umył ręce od odpowiedzialności, a ja muszę się z tym mierzyć? Nienawidzę tego, że jestem w ciąży. Kiedyś słyszałam, że ciąża to najpiękniejszy czas w życiu kobiety. A jak jest u mnie? Od samego początku ciąży mam stany depresyjne. Przez cały pierwszy trymestr wymiotowałam, nie byłam w stanie nic zjeść, później tycie. Zmagałam się kiedyś z zaburzeniami odżywiania i chyba teraz mam nawrót. Ryczę za każdym razem, jak się przebieram, jak widzę to, ile przytyłam, jak widzę mój brzuch, którego już nie idzie ukryć, zwłaszcza wieczorem, jak widzę rozstępy i cellulit. Czuję się strasznie sama ze sobą, uważam też, że nie nadaję się na matkę, dlatego mam w planach oddać mojego syna. Ciężko mi go tak nazywać, bo czuję nienawiść do tego, co jest w mojej macicy, ale biologicznie to będzie mój syn. Myślę sobie, że mam nadzieję, że ktoś go dobrze wychowa, ale boję się tego, co mi mówią wszyscy, że pokocham to dziecko. Nie chciałabym go pokochać, chcę tylko odzyskać swoje dawne życie.
Wiecie może, co zrobić, żeby nie przywiązywać się do dziecka i żeby być w stanie go oddać do adopcji?

#GcUBT

Zdarzyło się to 6 lat temu. Miałem wtedy 17 lat i byłem dość szczupłym, ale wysokim chłopakiem, raczej nie uważałem się za słabeusza. Tamtego dnia wracałem z treningu piłki nożnej, zbliżała się już 18 i zdążyło się ściemnić. Gdy opuściłem teren szkoły, jak zwykle skręciłem między bloki i ruszyłem w stronę mojego mieszkania. W pewnym momencie zaczepił mnie jakiś mężczyzna, na oko przed pięćdziesiątką, i zapytał, czy wiem może, która godzina. Zerknąłem na telefon, udzieliłem odpowiedzi i ruszyłem dalej, a facet podziękował i udał się w przeciwnym kierunku.

Do tej pory nie mam pojęcia, jak mu się to udało, ale gdy chwilę później przechodziłem przez bramę jednego z bloków na osiedle, on już tam czekał. Znienacka chwycił mnie za gardło i przygwoździł do ściany. Nie mogłem nawet krzyknąć, bo miażdżył mi krtań, a jedną moją rękę przycisnął kolanem do ściany. Z obleśnym uśmiechem wsadził mi rękę w spodnie... Naprawdę próbowałem się bronić, odepchnąć go albo kopnąć, ale nie miałem dość siły. Czułem, że zaraz zwymiotuję. Do dzisiaj pamiętam smród papierosów, wydobywający się z jego ust. On cały czas patrzył mi w oczy i ocierał się o moje ciało. Gdy skończył swoją „zabawę”, pozwolił mi tylko wziąć głęboki oddech i uderzył mnie w głowę, a ja straciłem przytomność.

Obudziłem się w tej samej bramie bez telefonu, pieniędzy i bez butów, z całą zakrwawioną twarzą. Byłem totalnie wyprany z emocji, jeszcze nigdy nie czułem się tak nieswojo we własnej skórze. Kręciło mi się w głowie, ale dałem radę dojść do domu.
Rodzicom powiedziałem tylko, że mnie okradziono. Było mi wstyd. Nigdy nikomu się nie przyznałem, na policji opowiedziałem tylko o rabunku, bo bałem się, że mnie wyśmieją. W końcu byłem już prawie pełnoletnim chłopakiem, powinienem był umieć się obronić... Tutaj piszę, bo to mimo wszystko duży ciężar, nawet po latach, i chciałbym się go pozbyć.

#iHMbx

Jestem z moim mężem od 3 lat po ślubie, a 5 lat razem. Niestety mieszkamy z moimi teściami pod jednym dachem. Mój mąż i jego matka mają bardzo zażyłą relację między sobą, praktycznie jak para. Wieczne buziaczki, cmoki w policzek, przytulanie. Jest to na porządku dziennym…
Kiedy jego matka siedzi gdzieś na kanapie, a on usiądzie obok niej, to potrafi go głaskać po głowie, nodze. Robią to w towarzystwie wszystkich, nieważne, czy to rodzina, czy obcy ludzie. Brzydzi mnie to od samego początku, brzydzę się jego i jej. Przez to mam z nią złe relacje, bo odnoszę wrażenie, że jest o niego zazdrosna. Czuję się, jakbym odbiła komuś faceta. Czemu z nim jestem? Bo jestem głupia i boję się odejść.
Dodaj anonimowe wyznanie