#4VDwW
#MgsJu
Mieszkam za granicą, pracuję w firmie, w której pracują też głównie inni młodzi Polacy. Oni przyjeżdżają i od poniedziałku do piątku wynajmują pokój, a na weekend zawsze zjeżdżają do domu. 8 na 10 żonatych mężczyzn nawet się nie kryje z tym, że chodzą na panienki, ba, jeden przed drugim się przechwala gdzie i z jaką to nie był. Ostatnio jeden wyszedł z panią z busa, w którym robili wiadomą czynność, a przy uchu trzymał telefon i rozmawiał z córeczką, która akurat zadzwoniła. Potrafią się w paru umawiać na wieczorne podboje, a za 5 minut rozmawiać o swoich żonach i dzieciach. Sprawdzam na Facebooku, jak one wyglądają i najczęściej to śliczne młode dziewczyny, nieświadome, co mężuś, zapewniający, jak bardzo tęskni, wyprawia.
Czy 5 dni to naprawdę tak długo, żeby nie wytrzymać bez kobiety? Wiem, że się ufa i każda myśli, że jej facet by tego nie zrobił, ale dziewczyny, nawet nie wiecie, ile z was się myli.
#tSvUM
#dd4cx
Będąc z tą dziewczyną, zaczął do mnie wypisywać nieprzyzwoite teksty, więc zrobiłam zrzut ekranu i wysłałam jego (już byłej) dziewczynie. Chłop musi nauczyć się w końcu szacunku do kobiet, bo to, co on wyprawia, jest chore.
#yjUkI
Pod tamtym wpisem pojawiło się mnóstwo różnych komentarzy. Niektóre wspierające, inne niestety przykre i raniące. Ale wiecie, dlaczego piszę o tym dzisiaj?
Bo niedługo miną 2 lata, odkąd jestem z mężczyzną, który każdego dnia pokazuje mi, czym jest prawdziwa miłość. Który nosi mnie na rękach, daje mi poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że znów potrafię być szczęśliwa. Naprawił we mnie rzeczy, których sam nigdy nie zepsuł. ❤️ Pokazał mi, że miłość nie musi boleć, że nie trzeba bać się własnego partnera i że można być kochaną tak, jak zawsze się na to zasługiwało.
I jeśli dzięki temu wpisowi chociaż jedna dziewczyna znajdzie w sobie siłę, żeby odejść od faceta, który ją krzywdzi, to będzie to warte wszystkiego. Nawet tych komentarzy, które wtedy czytałam: „sama jest sobie winna”, „głupia, bo się dała” czy „pewnie sama się prosiła”.
Dziewczyny, jeśli jesteście w takim miejscu, w jakim ja byłam kiedyś, i czekacie na jakiś znak, żeby w końcu zawalczyć o siebie… niech ten wpis będzie właśnie tym znakiem. ❤️
Wiem, że odejście nie jest łatwe. Wiem, że czasem strach, przywiązanie i nadzieja, że ktoś się zmieni, potrafią trzymać nas w miejscu przez lata. Ale chcę Wam powiedzieć jedno: zasługujecie na miłość, która nie rani, na spokój, bezpieczeństwo i życie bez strachu.
Będzie ciężko. Być może najtrudniej właśnie na początku. Ale pewnego dnia obudzicie się obok kogoś, przy kim nie będziecie musiały bać się kolejnego dnia. I wtedy zrozumiecie, że było warto. Że Wy też możecie być szczęśliwe. 🥹❤️
Nie bójcie się wybrać siebie. Wasze życie może być jeszcze piękne. ❤️
#BVK5j
#okze4
W pewnym momencie pracownik zaczął coraz wolniej, gorzej wypełniać swoje obowiązki. Musieliśmy wiecznie po nim poprawiać. Jedna rozmowa, druga, trzecia. Pracownik jeszcze bardziej zlewał pracę. Co chwilę papieros, przerwa, udawanie, że pracuje. Dostał ode mnie opierdziel, ale nie przejął się tym. Śmiał mi się w twarz. Po kolejnych akcjach powiedziałem szefowi, że nie chcę go u siebie w zespole. Szef zaczął, że do emerytury musi dociągnąć, że to, tamto. Pracownik zaczął jeszcze bardziej olewać pracę, ale to już na maksa. W ciągu zmiany potrafił nie robić nic przez sześć godzin. Pił kawę, palił papierosy. W związku z tym, że robiliśmy za niego jego pracę, nie wyrabialiśmy się z wieloma rzeczami, przez co wiecznie obcięta premia, ucięte nadgodziny i awantury z szefem.
Pracownik miał jeden sekret. Uwielbiał pić do upadłego. Zawsze w weekend. No to kolejne zgłoszenia do szefa po weekendzie, bo czuć od niego alkohol – ponoć zawsze pokazywało 0.00...
Nie wytrzymałem. Pewnego dnia, kiedy nic nie robił, zacząłem dolewać mu do kawy wódki. Niedużo. Po trochę. Nawet nie poczuł, że coś nie tak. Jak już „wypił” ćwiartkę, poszedłem do szefa i powiedziałem, że jest pijany, że butelkę ma w szafce. Szafka nie była zamykana. Alkomat. Wydmuchał prawie promil. W szafce znaleźli butelkę po wódce. Został zwolniony dyscyplinarnie.
Sytuacja działa się przez ok. 3 lata. 3 lata katorgi z tym człowiekiem. Wyśmiewania mnie, drwienia ze mnie, szydzenia. Nie czuję się z tym źle, że został zwolniony. Mam satysfakcję. Nazwijcie mnie, jak chcecie. Nikt z Was nie przeżył tego, co my przez tego pracownika. A dlaczego o tym piszę? Żodyn we firmie nie wie, że wszystko zaplanowałem. Żodyn.
#0EXkN
Mam 23 lata i wciąż z nią mieszkam.
#o2UUU
Moja mama poznała Darka, jak miałam sześć lat. Była już po rozwodzie z moim ojcem, który odchodząc od niej, zapomniał, że ma córkę. Darek dość szybko się do nas wprowadził i będąc szczerą, byłam dla niego wredna i dałam mu popalić, ale on krok po kroku przekonał mnie, że jest w porządku facetem. Kochał moją mamę, a dla mnie był jak przyjaciel, sojusznik i naprawdę dbał o mnie. Gdy miałam siedemnaście lat, mój świat znowu się rozwalił. Matka zdradziła Darka i wyrzuciła go z domu. I gdy za nim płakałam, to mówiła, że to obcy dla mnie człowiek i mam nie histeryzować. Dla mnie to nie był obcy człowiek – to był mój Darek i czułam, jakbym znowu straciła ojca. Bo byłam pewna, że po tym, co zrobiła moja matka, ja przestanę dla niego istnieć.
Na moje osiemnaste urodziny Darek zadzwonił do mnie z życzeniami i umówiliśmy się na mieście. I od tamtej pory widujemy się w tajemnicy. Zawsze mogę na niego liczyć – czy to gdy np. popsuła mi się pralka, czy gdy potrzebowałam pożyczyć trochę grosza.
Darek jest dla mnie jak ojciec, a on też mówi do mnie „córeczko”. Jestem już blisko trzydziestki i powinnam mieć siłę, by wyznać matce, że Darek mnie nie porzucił, że nadal jest w moim życiu, ale się boję.