#gXDHd

Co roku na urodziny wszystkich to ja organizowałam jakieś rzeczy. Piekłam tort, kupowałam prezenty. Tak przez kilka lat, aż w końcu w tamtym roku mnie coś tknęło i zauważyłam, że wszyscy mają mnie w poważaniu na moje urodziny. Jeśli coś chciałam zrobić, to sama musiałam sobie coś zorganizować – upiec torta czy pokazać ręką, jaki chcę prezent. Trochę zabolało, że dotarło to do mnie po takim czasie, ale lepiej późno niż wcale, prawda? Wszystkie mają urodziny w pierwszej połowie roku, więc ja po prostu złożyłam im życzenia przez FB i tyle. Oczywiście było pytanie „co upiekłaś?”, „a co kupiłaś?” – odpowiadałam, że po prostu zapomniałam i nie miałam czasu. 
Wielkie było moje zdziwienie, gdy na moje urodziny dostałam tort i kwiatek z supermarketu. Da się? Oczywiście, że się da. Jest mi strasznie przykro, że musiało to trwać tak długo czasu.
Ach, i żeby nie było – ja mówiłam zawsze, że też bym chciała taką „niespodziankę”, jaką oni dostają ode mnie.

#0Kf0D

Czuję, jak życie przecieka mi przez palce. Czuję się bardzo dziecinna i nieodpowiedzialna, choć staram się wszystko pogodzić; naukę do matury, zajęcia pozalekcyjne, zaplanować co jakiś czas spotkanie z chłopakiem, odpowiednią ilość snu i wszystko inne. Bardzo się martwię o swoją przyszłość, że nie znajdę pracy dla mnie satysfakcjonującej i stabilnej finansowo. Ciągle mam też poczucie, że nie jestem wystarczająco dobra, ponieważ wielu moich znajomych i osób w rodzinie dobrze organizuje czas na wszystko, a przy tym cieszą się życiem i robią mnóstwo świetnych rzeczy. Mój luby jest w jednej z najlepszych liceów, mówi mi, że szkoła nie ma praktycznie żadnego znaczenia i liczy się to, jaka jestem. Bardzo mnie wspiera i kocha, ale przez to wydaje mi się, że ja dla niego nie robię tyle samo i że zasługuje na kogoś lepszego, bardziej wesołego, spokojnego, dojrzałego. Nie wiem, co mam robić.

#3Vtgy

Opuściłam toksyczny dom i jestem przez matkę nazywana niewdzięczną....

Mieszkałam sama z mamą i trójką rodzeństwa do 18 roku życia. Zaraz po 18 urodzinach się wyprowadziłam – powodem było rozwiązłe życie mojej matki. Niestety w domu co chwila jakiś mężczyzna, moje rodzeństwo ma troje różnych ojców... Jak tak można żyć? Zero stabilności emocjonalnej, a jeszcze podczas randek matki ja musiałam być odpowiedzialna za rodzeństwo. Pracowałam od 15 roku życia, by mieć zabezpieczone jakieś oszczędności zaraz po 18 urodzinach.

Gdy wychodziłam z domu, zapytała: „Kto mi pomoże z dziećmi?”. Odpowiedziałam, że ojcowie dzieci lub jej randki, w końcu co tydzień ktoś nowy...

Mam dość, nie chcę żyć w związku, nie chcę własnej rodziny. Przez to, z jakiej rodziny się wywodzę.

#ct9qD

Mam 43 lata, jestem singlem. W zasadzie zawsze nim byłem, gdyż z racji swojego wyglądu połączonego z dość mocnym introwertycznym charakterem i problemami natury intymnej zawsze miałem kłopot z interakcją z kobietami. Co zaburzyło mój spokój? Właśnie kobieta. Tylko w tej sytuacji wszystko jest nie tak. To ona o mnie zabiega i mnie podrywa, a jest to dla mnie sytuacja nowa i stresująca. Spotykamy się, a nawet doszło między nami do pierwszego zbliżenia, na które nie byłem przygotowany i na polu którego poległem. 
Nie trzeba być psychologiem, żeby domyślić się, że ona udaje, że się jej podobam, bo jest 37-letnią samotną matką 2-latka, bez stabilnego zatrudnienia, mieszkającą kątem u schorowanej matki i z kategorii kobiet o takim wyglądzie, że mężczyźni kiedyś pewnie się o nią zabijali. Wyczuła, że mam pieniądze. Powiedziała, że szuka opiekuńczego, dojrzałego mężczyzny, który będzie miał odwagę dzielić z nią trudy wychowania syna, a wygląd ma dla niej znaczenie trzeciorzędne, i podniecają ją inne cechy u mężczyzn, które akurat ja posiadam. 
Teraz meritum tego wyznania: nie wiem, co robić, czuję, że się zakochuję, ale też wiem, że jeżeli zerwę tę relację, to mogę już skończyć żywot jako wieczny kawaler. Nigdy nie miałem takiego bałaganu w głowie.

#SfqmH

Mam dosyć mojego ponad 4-letniego związku. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz między nami do czegoś doszło. Próbowałam już milionów rozmów, próśb, płakałam. Prosiłam o wyjaśnienia, co jest nie tak? We mnie? W nim? Co mam zmienić, co mu się nie podoba? Niby wszystko jest OK. A jednak od lat jest tak samo. Ale ile można prosić…
Po kilku latach przestało mi zależeć. On nie zabiega, nie rozmawia o tym, nie dostrzega mnie seksualnie czy bliskościowo. Zdaje sobie sprawę, jak mnie to boli i jak bardzo na mnie to wpłynęło. Nienawidzę siebie. Nie podobam się sobie, przestałam o siebie dbać, nie widzę czasem sensu, aby chociażby umyć włosy. Brak mi wiary w siebie. Nie umiem się z nim całować, choć i tak robimy to bardzo rzadko i jest to raczej przelotny buziak. Kiedy on chce namiętnie, to ja sztywnieję, a on robi się delikatnie obrażony, że przecież on chce dobrze.
Nie wyobrażam sobie zbliżeń z nim, a bardzo bym chciała, by było normalnie.
I wie o tym. A jego odpowiedź: „No to co ja mam zrobić, skoro ty i tak sobie tego nie wyobrażasz?”.
Z jednej strony nie mam już na to siły, a z drugiej już mi na tym nie zależy. Nie wiem, co robić… Mam dopiero 25 lat, a czuję się jak jedno wielkie g…

#HUUes

Moja była się zaręczyła. I… jest mi z tym bardzo dziwnie. Jedna moja część jest smutna, druga neutralna, a trzecia sama nie wie, co myśli. Minęło już z 5 lat, to była pierwsza taka prawdziwa relacja, którą ona zakończyła ze względu na odległość, jaka nas dzieliła. Wiem, że gdyby nie te kilometry, prawdopodobnie byśmy byli razem ze sobą szczęśliwi. Boli mnie ta wizja. Byłem w wielu innych relacjach, a w nich zawsze coś wychodzi po czasie. Czuję dziwną pustkę, nie wiem, co robić.

#vtpRN

Gdy miałem około 18-19 lat, postanowiłem wraz z kumplami zrobić pewien eksperyment. Polegał on na podpaleniu pierda. Usiadłem na krześle, uniosłem nogę, przybliżyłem zapalniczkę i uwolniłem metan ze swoich trzewi. Ogniem zajął się nie tylko gaz, ale również moje wówczas długie włosy (na głowie) oraz firanka, która znajdowała się w pobliżu.
Dodaj anonimowe wyznanie