#abj1J

Sytuacja miała miejsce dziś rano i należy raczej do takich, których nie opowiada się publicznie, bo ludzie mogą nas wziąć za socjopatę.

Po podniesieniu klapy od sedesu okazało się, że leci rdzawo-czerwona woda. Moją pierwszą myślą nie było to, że przecież miało nie być wody w tym dniu i pewnie spływają pozostałości z rur. Nie. To była druga myśl. Pierwszą myślą było: „Kurde, zarżnęli kogoś w wodociągach?”.

Czasami naprawdę boję się swoich myśli. ;)

#hMliX

Do tej pory jest mi za to wstyd i czuję się jak stalker, ale przez kilka lat miałem dostęp do historii haseł wyszukiwarki na koncie Google mojej kierowniczki. Kiedyś musiała zalogować się na wspólne konto Gmail i nie wylogować. Na co dzień korzystała z innej poczty, więc pewnie o tym zapomniała. Zorientowałem się przez przypadek, kiedy po zalogowaniu na YouTube pojawiały mi się dziwne podpowiedzi do „zobacz ponownie”. I tak, od strony do strony, przeszedłem do historii wyszukiwania w Google. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie wyszukiwał nigdy głupot, ale po tym, co tam było, zupełnie straciłem do niej szacunek.
Zapracowana i zawsze mądrzejsza od wszystkich w pracy, okazała się po prostu ponadprzeciętnie głupia. Sprawdzanie, co tam robiła dziś w biurze i po pracy stało się dla mnie rutyną. Wiedziałem, kiedy planuje urlop, o którym wszystkim powie ostatniego dnia. Wiedziałem, że wcale nie jedzie do Karpacza, tylko leci na Fuertę i że przez 8 godzin wyszukiwała promocji na kostiumy kąpielowe, czytała życiorys Edyty Górniak i sprawdzała ile lat ma Cezary Pazura, zamiast przygotowywania raportu, na który tak głośno narzekała. W końcu widziałem, jak zajmuje się dzieckiem po notorycznie wypisywanych hasłach „Jak zająć sześciolatka na godzinę”, „Jak upiec ciastka w 5 minut”,  „Jedzenie dla dziecka na wynos”, „Jak dziecko połknęło guzik, to czy muszę jechać na pogotowie?”, „Gorączka dziecka co to znaczy?”, „Czy jak wyjdę, to dziecko budzi się w nocy?”. Facepalm za każdym razem. Brak podwyżek dziwnie zbiegał się z „odsysanie podbródka Warszawa” i „tania sprzątaczka codziennie”. Do tego były: „gotowa umowa wzór”, „o czym rozmawiać z podwładnym”, „jakie miny wzbudzą respekt pracownika”... WTF? :D 
Wyrzuty sumienia pojawiły się, kiedy wychodziła wcześniej z pracy, a ja wiedziałem, że chodzi o problemy małżeńskie i terapię. Ba, wiedziałem dokładnie, jakie to problemy, bo wszystko pełnymi zdaniami wyszukiwała w Google. 
Nigdy się o tym nie dowiedziała, zmieniła kompa, więc problem zniknął sam, a i ja też już z nią nie pracuję. Pilnujcie, gdzie się logujecie!

#KU6Ku

Jestem już dorosłym człowiekiem, kończę studia, mam za sobą pewne doświadczenia związkowe. Wychowałem się w domu z bratem i rodzicami. Wydawałoby się, że zawsze byliśmy zgraną rodzinką, która lubi ze sobą spędzać czas. Niemniej zabrakło w niej według mnie jednego czynnika. Otóż rodzice nigdy, odkąd pamiętam, nie okazywali sobie czułości cielesnej. Chociaż może źle się wyraziłem... były (i są) pocałunki w policzek czy w czoło, ale nic więcej. Nigdy nie widziałem, żeby była między nimi jakaś chemia. A starałem się dobrze przyglądać. Wiadomo, że z takimi sprawami się ukrywa. Ale chyba to nie jest normalne, że w zdrowym małżeństwie nie dąży się do sytuacji sam na sam z małżonkiem chociaż raz na jakiś czas. Oglądam filmy czy seriale, w których mówią, że w wieku 50 lat to już „tylko” raz w tygodniu. A tutaj jestem pewny, że przez miesiące lub nawet lata nie mieli okazji na cokolwiek, bo zawsze albo ja, albo brat byliśmy w domu. Chyba że wynajmowali w tym celu pokój w hotelu w godzinach pracy... Jak się zrobiliśmy starsi, to staraliśmy się z bratem wysyłać rodziców na wyjazdy we dwoje, na które jeździli niechętnie i wracali prędzej pokłóceni niż w skowronkach. 
Na co dzień sypiają w innych pokojach. Rozumiem, że wygodniej jest mieć duże łóżko tylko dla siebie, ale chyba jak się kocha kogoś, to się chce go/ją mieć jak najbliżej. Ale oni śpią osobno, odkąd tylko pamiętam. Długo myślałem, że wszyscy tak mają, i odbiło się to na mojej psychice. Nie umiem inicjować zbliżeń z dziewczynami. Pociągają mnie, marzę o tym, ale przez to, że seksualność była czymś obcym w domu, to wydaje mi się nienaturalna, nie na miejscu. Lubię sprośności, ale jak je komuś mówię, to czuję się... gorszy. Temat seksu wydaje mi się ogromną tajemnicą, o której można mówić tylko szeptem na ucho.

Od razu mówię, że rodzice nie kłócą się jakoś często, w każdej innej kwestii to normalne, w miarę zgrane małżeństwo. Po prostu mam wrażenie, że matka dała ojcu szlaban na zbliżenia jakieś 20 lat temu. Tylko o co foch może trwać tyle lat? Marzę o tym, żeby kiedyś wrócić do domu, jak będą się w pośpiechu spoceni ubierali...

#RNdqv

Mój kot zakochał się w mojej dziewczynie. Odkąd tylko zaczęliśmy widywać się u mnie, Toffi nie opuszcza jej na krok, kiedy ona wychodzi, zaczyna żałośnie miauczeć, snuje się smętnie po domu, zachowuje się jak nieszczęśliwie zakochana nastolatka. Słucha też tylko jej. Przykład? Od czterech lat próbujemy całą rodziną oduczyć go drapania mebli, bezskutecznie. Izie wystarczyło kilka minut, powiedziała mu coś w stylu: „Nie podoba mi się, kiedy tak się zachowujesz” i problem rozwiązany! Gdy oglądamy film na kanapie, Toffi siedzi na jej kolanach i nie ma siły, która by go stamtąd ruszyła, miewa też napady zazdrości, kiedy chcę pocałować swoją dziewczynę, raz nawet ugryzł mnie w brodę, poza tym strzela fochy i prycha. Iza się z tego śmieje, ale czuję, jakby nawet wolała sierściucha ode mnie. Z nim wita się najpierw, jego mizia po główce, jemu przynosi smakołyki, prawi komplementy... Jestem przekonany, że gdyby Toffi był człowiekiem, zrobiłby wszystko to samo dla niej, jest w nią wpatrzony jak w obrazek.

Nie wiem, czy moja luba jest jakąś zaklinaczką czy czymś takim, że tak oczarowała tego kota, ale zaczynam być poważnie zazdrosny. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spędziliśmy czas sam na sam. Mój kot odbija mi dziewczynę.

#J2BxK

Obecnie mam 25 lat, niedawno dowiedziałam się, że mam raka w zaawansowanym stadium. Marna szansa, abym w pełni się z tego wyleczyła. Cóż mi więc pozostało? Jedynie pogodzić się ze swoim losem.
Nie mówiłam o tym nikomu, jedynie chłopakowi, na którym mogłam polegać, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ten zostawił mnie jednak i powiedział, że to go przerasta, nie może już dłużej ze mną być. Śmieszne, bo po niecałym tygodniu był już w związku z jakąś inną dziewczyną, widziałam na Facebooku. Zostawił mnie właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebowałam wsparcia. Serce pękło, zostałam z tym całkiem sama.

#MPo0m

Wychowałam się w biednej rodzinie. Najtańsze jedzenie, ubrania z lumpeksu, wakacje w domu, bo na nic nie było nas stać. O wymarzonej Baby Born mogłam zapomnieć.
Tak samo jak o deskorolce.

Jak wyprowadziłam się z domu i zaczęłam sama zarabiać, zaczęłam odkuwać sobie to, czego za dzieciaka nie miałam.
Kupowałam sobie Lego, puzzle, no i wymarzoną Baby Born.
W sklepie z zabawkami jestem stałym gościem.
A w mieszkaniu mam cały pokój zabawek, w tym moje ulubione Minionki i Krainę Lodu.
Takie oto wyznanie 22-letniej singielki.

#ujy5E

Byłam wtedy dzieckiem, miałam z 9 lat. Księża z mojej parafii organizowali dwutygodniowe kolonie dla dzieci w moim wieku i trochę starszych. Byłam bardzo podekscytowana, to miał być mój pierwszy taki dłuższy wyjazd, gdzie miałam być bez rodziców, tylko z kolegami i koleżankami z mojej szkoły. Ksiądz, który to organizował, niezbyt za mną przepadał. Byłam takim dzieckiem, które zdawało zawsze dużo pytań typu „skoro Bóg jest dobry, to dlaczego na świecie są choroby?” i tym podobne. Byłam po prostu ciekawa, nie widziałam w tym nic złego. Zawsze mi odpowiadał tylko tyle, że nie powinnam zadawać takich głupich pytań i najlepiej, żebym siedziała cicho, nigdy nie tłumaczył dlaczego. Mimo wszystko jakoś nigdy nie miałam do niego wrogiego nastawienia. Byłam dobra i życzliwa, nie lubiłam się z nikim kłócić itd.

Pierwszy tydzień – wszystko było super. Na początku drugiego tygodnia siedziałyśmy wieczorem z koleżankami (dostałyśmy czteroosobowy pokój), jedna z nas, nazwijmy ją Ania, wpadła na super pomysł, żeby nastraszyć inne dzieciaki. Otworzyła okno i zaczęła wyć jak wilk, ile tylko miała sił w płucach (nie pytajcie, dzieciaki mają czasem dość głupie i bezsensowne pomysły). Zapomniała przy tym, że pokój opiekunów był tuż nad nami. Po jakiejś minucie do naszego pokoju wpadł ksiądz (ten, który mnie nie lubił) z jednym z opiekunów. Zaczęli się drzeć, że co to ma być, co my robimy, jest późno i powinnyśmy spać. Od razu stwierdził, że to na pewno ja wpadłam na taki poroniony pomysł. Nie pamiętam dokładnie, co tam mówił, ale jedno zdanie szczególnie utkwiło mi w pamięci: „Nie prowokuj mnie, gówniaro, bo jak zrobisz to jeszcze raz, to będziesz wyć, ale z bólu”. Nie powiem, było mi przykro. Ania ani żadna z koleżanek nawet się słowem nie odezwały. Później byłam „tą dziwną dziewczynką”. Opiekunowie z księdzem przez następny tydzień bardzo mi dogryzali. Śmianie się ze mnie, chamskie odzywki itp. były na porządku dziennym.

Jakoś ten tydzień minął, szczęśliwie wróciliśmy do domu. Z nikim nie gadałam o tym, było mi głupio po prostu.

1,5 tygodnia później dostaliśmy pamiątkową płytkę ze zdjęciami. Bardzo chciałam je obejrzeć. Ogromnie się zawiodłam, kiedy zobaczyłam, że wszystkie zdjęcia, na których byłam, ukazywały mnie w dość kompromitujących pozach, a specjalnie szczupła wtedy to nie byłam. Np. zdjęcia, na których byłam, zrobione na jakiejś tam plaży, ukazywały tylko zbliżenie na mój brzuch, nogi, tyłek. Wszystko bardzo przybliżone na owe części ciała. Wszyscy znajomi oczywiście się ze mnie śmiali. 
Do tej pory czuję wstyd, jak sobie o tym pomyślę.

#in6Ad

Mój mężczyzna potrafi zmienić się w minutę w człowieka, którego nie znam. Jest kochanym mężem i ojcem, jest troskliwą i ciepłą osobą. Już na początku naszej drogi zauważyłam, że bardzo łatwo jest go wyprowadzić z równowagi, ale uznałam, że da się wspólnymi siłami nad tym zapanować. Niestety, ja nie potrafię go powstrzymać. Robi się coraz bardziej agresywny. Nigdy nie podniósł ręki na mnie ani na dzieci, ale jego słowa wypowiadane w szale trafiają nieraz mocniej niż prawy sierpowy. Wystarczy mu mała iskra... Nawet nie muszę być zapalnikiem, a i tak cała agresja słowna spada mi na głowę.
Wiele razy mówiłam mu, że boli mnie to, jak się zachowuje. Wiele razy informowałam, że oddalam się od niego z każdą taką akcją. On za każdym razem przeprasza, twierdzi, że nie wie, co się z nim dzieje. Nie chce słyszeć o żadnej terapii.

Teraz chwilowo mieszkam u rodziców wraz z dziećmi. Dałam mu odetchnąć i przekonać się do tego, co go czeka, gdy w końcu przestanę mieć do tego cierpliwość.
Nie mam pojęcia co robić. Rodzice twierdzą, że powinnam go zostawić... ale jak mogę odejść od ojca moich dzieci, dobrego człowieka, którego kocham, tylko dlatego, że jest chory? Czy to nie jest zbyt samolubne?

#j08M1

Parę dobrych lat temu na nasz numer stacjonarny dzwonili cały czas telemarketerzy z zaproszeniem na jakieś spotkania, na których naciągali na kasę. Nie pomagały prośby i groźby, żeby nie dzwonili. 
Raz zadzwoniono do nas z zaproszeniem, a za przyjęcie go miałam dostać kolczyk – drugi do odebrania przy wizycie na spotkaniu. Poprosiłam więc ładnie o wysyłkę zaproszenia, dla świętego spokoju. Oczywiście nie poszłam, ale kolczyk dostałam.

Niedługo później znowu dzwoniono z takim zaproszeniem. Zrobiłam to samo i stałam się posiadaczką całkiem niebrzydkich kolczyków. Od tego czasu telefonów było mniej ;)
Dodaj anonimowe wyznanie