#cos7W

Przypadkiem w pewnej kwestii zrozumiałem kobiety. 
Jestem rozwodnikiem, ojcem (syn ma 5 lat) i zdałem sobie sprawę, że kiedyś gdzieś tam w głębi duszy psioczyłem na kobiety, że dzieci robią sobie z przystojnymi badbojami, a później nagle mądrzeją i znajdują sobie do wychowania tych dzieci spokojnych, ułożonych, przeciętnych facetów. Doszło do mnie, że zrobiłem analogicznie. Dziecko mam z ładną i inteligentną kobietą i kiedy przekazałem geny dalej, po naszym rozstaniu ważne przy wyborze nowej kobiety było dla mnie tylko to, żeby nie miała toksycznego charakteru, nie była gruba i oziębła. Uroda, inteligencja, inne cechy przestały się jakoś specjalnie liczyć. Złapałem się na tym, że tak jak te kobiety, na które narzekałem, sam przekazałem geny dalej z najlepszą możliwą kobietą, jaką znalazłem, a teraz priorytetem jest odpowiedni charakter. Biologię trudno oszukać.
upadlygzyms Odpowiedz

Wybrać do przekazania genów ładną choć wredną.
Hmm, jeśli dzieci dodatkowo odziedziczą twoją inteligencję, to będą głupimi wredotami.
Wspaniała przyszłość.

Nie martwie sie o charakter syna i czy sobie poradzi w zyciu. Wiekszosć charakteru odziedziczył po matce, a ona jest inteligentna, uparta, dominująca, chce rzadzic. Dlatego też nam nie wyszlo, chciała dominować, a ja nie chcialem być zdominowany i miałem wlasne zdanie. O ile na poczatku przed urodzeniem sie dziecka, klocilismy sie i godzilismy co chwilę, tak po urodzeniu sie syna cud, że że ktoreś z nas nie miało założonej niebieskiej karty. Sam swiety nie byłem ale z tą kobietą nie dało sie życ.

upadlygzyms

A to już zupełnie inna bajka niż w wyznaniu.
Niniejszym wycofuję mój negatywny wpis dotyczący twojej byłej żony.

anonimowe6692 Odpowiedz

Tak jakby dobry charakter nie był cechą wartą przekazania. Wiem, że to pewnie bait, ale tak naprawdę ta biologia, która działa w takich przypadkach jest dużo prostsza. Zwyczajnie, człowiek niedoświadczony kieruje się tylko pociągiem fizycznym. Ten pociąg fizyczny sprawia, że łatwo o wpadkę. A przy następnym związku, ten człowiek jest już bogatszy o doświadczenia i lepiej wie czego szukać. Mamy tendencję do nadmiernego komplikowania intencji ludzkich, podczas gdy w większości przypadków są one bardzo proste. Takie tłumaczenie sobie, że chodziło tylko o przekazanie genów to też bardzo wygodny mechanizm, pomagający poradzić sobie z odrzuceniem/niezdolnością stworzenia związku z tą pierwszą partnerką.

karlitoska

Pociąg fizyczny to podświadoma manifestacja chęci przekazania genów, więc oboje macie rację - tylko, nikt nie mówi, że bym sobie z nią/nim zrobił/a potomka, tylko „ale bym ruchal/a” :D

anonimowe6692

Tak, jasne, pociąg wiąże się z chęcią przekazania genów. Tylko czytając to mam wrażenie, że autor chciał się tak trochę wywyższyć nad byłą partnerką na zasadzie "potrzebowałem jej tylko do przekazania genów, potem szukałem kogoś innego", podczas gdy tak naprawdę pewnie próbował stworzyć z nią jakąś relacje i to się po prostu nie udało. To nie musi być jego wina, że się nie udało, ale wydaje mi się, że cała racjonalizacja, że chciał tylko geny przekazać, jest takim mechanizmem obronnym do poradzenia sobie z porażka odniesiona w tym związku. No bo jak już patrzymy tak biologicznie, to każdy chce zapewnić swojemu dziecku jak najlepsze warunki, a najlepsze warunki mają dzieci wychowujące się w pełnych rodzinach :)

Probowalem stworzyc z nią relacje, ale to sie nie udało. Nie planowałem, że przekaże geny i sie ulotnie. Zorientowałem się, że pomyślałem tak kiedy już się rozstaliśmy i szukałem innej kobiety. Złapałem się na tym, że zaczęły sie dla mnie liczyc inne priorytety. Pojawiła sie wtedy w glowie myśl: przecież ona nie musi być jakoś ładna, dzieci z nią mieć nie bedę, ważne, aby była spokojna i chętna.
Taki był sens mojego wyznania, że calkowicie nieswiadomie zachowałem sie jak niektore kobiety na które narzekałem. Nie planowałem znalezc ładnej, zrobic jej dziecka i odejść wtedy do spokojnej mniej urodziwej.

SamoZycie Odpowiedz

Czyli ładna i inteligentna była toksyczna i seksualnie oziębła?

Taka właśnie była.

karlitoska

Choinaprzed40 odpowiedzi na inny Twój komentarz sądzę że mogliście być po prostu toksyczni dla siebie - skoro Ty też swietyn nie byłeś

Dragomir

Czyli wqurwiałeś ją w dzień, bo ci nie dała w nocy, i dziwiłeś się czemu nie chce jej się dla ciebie wypinać. Ty się jeszcze musisz wiele nauczyć o kobietach i o sobie samym, a to może być najtrudniejsze bo wymaga stanięcia wobec prawdy o sobie samym w krytycznym świetle.

Są pewne słowa które ranią bardziej niż ostrza, i te rany nigdy się nie zagoją do końca. I choćbyś później robił pompki na fivcie, to ich nie cofniesz jak już raz je wypowiesz. Ale nawet jeśli ich nie mówisz ale myślisz tak, to ona już to czuje.

Sandysss Odpowiedz

Debil

Dragomir Odpowiedz

Hooya tam zrozumiałeś. Pewnie dałeś jej tak popalić że się ledwo pozbierała, a narzekasz że była taka czy taka. Co to znaczy że nie byłeś święty? Prowokowałeś do kłótni? Latałeś do sąsiadek? Upijałeś się? Awanturowałeś? Stosowałeś przemoc? Proszę o rozwinięcie.

Czasami po sobie nie posprzątałem, czasami zapomiałem o czymś co miałem zrobić, czasami też miałem zły dzień w pracy, a w domu byłem rokojarzony. To rozumiem, przez niebycie swietym. Z innymi kobietami nie flirtowalem, nie pisalem. Nie wolno mi było popelniać najmniejszych błędów, typu kalafior musiał być ugotowany idealnie, a ruchy przy sprzątaniu nie za wolne, więc kłociliśmy się, bo nikt nie bedzie za mną chodził i robił awantur, że myje lustro nie w taki sposób jaki ona uznaje za wlasciwy. Jeżeli nie rozumialem czegoś co chciala mi przekazać lub potrzebowałem chwili żeby się nad tym zastanowić to wpadała w szał, a ja wpadalem w szał, że ona sie unosi, zamiast wytlumaczyc. Odcieła mnie od znajomych, prawie jej sie udało od rodziny, nawet kiedy zalatwilem opiekunke zeby gdzies wyjsc i zeby nie musiała mi marudzic, ze ona siedzi przemeczona z dzieckiem a ja wychodze to przed wyjsciem miałem obowiązkową awanturę żeby nie było za miło, a jak już wyszedłem to co chwile sms-y, telefony tak żebym o niej nie zapomiał. Kiedy mialem opinie lub zdanie ktore nie były zbieżne z jej linią, zaczynała sie awantura, a że nikt mi nie bedzie mówił, co mam myslec i co lubic, awantury były czesto. Mogę mówic i mówic. Dobrze, że to już koniec.

Aha i nswiazując do Twojego, że mi nie dała w nocy..... Nie dawała mi od momentu ciąży. Czasami kiedy mielismy epizody bez kłotni naobiecywała, że dziś wieczorem wreszcie sie pokochamy, ale przychodził wieczór i zmieniała zdanie.

Dragomir

No to rzuca trochę więcej światła na te historię. Fajnie byłoby usłyszeć jeszcze jej wersję wydarzeń dla lepszego rysu sytuacji. Z tego co piszesz była ciężka w pożyciu. Przerabiałem już różne tematy w życiu i zdarza się i taki "egzemplarz", który nie umie funkcjonować bez awantur (które sama rozkręca o byle gunwo), i jeszcze oczekuje że będzie się ją przepraszać za to.

Ona w jej mniemaniu zawsze była bez winy i mówiła, że to ja ją prowokuje i to moja wina, bo wyprowadzam ją z równowagi swoim zachowaniem, a poza tym jestem taki i owaki. To byś od niej uslyszał.

Dragomir

Brzmi narcystycznie. O ile to jej charakter a nie chwilowe wahania hormonalne, to dobrze że odszedłeś.

Dodaj anonimowe wyznanie