#eQELl

Zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko. Chcieliśmy go, czekaliśmy na nie. Jednak nigdy nie byłam słodkopierdzącą mamusią w ciąży, która dostała zapalenia odpieluszkowego, czy jakoś tak. W końcu nadszedł dzień porodu. Miałam cesarskie cięcie. Kiedy się obudziłam... no właśnie. Pierwsza myśl – radość, że zaraz zobaczę moje dziecko. Jednak kiedy dano mi dziecko do potrzymania, pierwsza moja myśl brzmiała „ja pierniczę, jaka ona jest brzydka...”. Żeby nie było – kocham córkę, chcę dla niej jak najlepiej, ale do dziś za każdym razem, kiedy na nią patrzę, nie mogę wyzbyć się ze swojej głowy myśli, że jest okropnie brzydka. Kochana, grzeczna, ale brzydka. I nic tego nie zmieni. Kiedy mąż/mama/teściowa/dziadek/koleżanka rozczula się nad nią, mówiąc: „jaka ona śliczna/urocza”, to patrzę na nich z niedowierzaniem i politowaniem i zastanawiam się, czy mają problemy ze wzrokiem, czy mówią tak, żeby mnie pocieszyć, bo przecież sami widzą, że mam brzydkie dziecko.

I nie chcę, żeby to zabrzmiało pusto czy próżnie, ale mąż jest naprawdę przystojny (nie tylko wg mnie, ale wielu kobiet), ja też nie jestem brzydka, powiedziałabym – takiej przeciętnej urody. Ale z córą coś nie wyszło ;)
upadlygzyms Odpowiedz

Piękno bądź brzydota leżą wyłącznie w oku patrzącego, więc jedno i drugie nie wyklucza się nawzajem.

HansVanDanz Odpowiedz

Kwestia postawy. Na ogół to rodzice twierdzą, że ich dziecko jest najpiękniejsze na świecie, nawet gdy tak nie jest.
Ja na szczęście mam piękne dzieci 😁

3210 Odpowiedz

No i pewnie zostanę zlinczowana ale uważam że noworodki są brzydkie.

anonimowe6692

Są, zdecydowanie. I to wszystkie, bez wyjątku. Wyrośnie z tego dość szybko

Postac

Ja mam dwójkę urodzona silami natury i jedno przez cięcie. To przez cięcie było zdecydowanie ładniejsze jako noworodek. Ale już jako miesięczne dzieci wszystkie były takie same. Czyli jak dla mnie najpiękniejsze na świecie ;)

Postac Odpowiedz

Jakbyś urodziła naturalnie to dopiero by było brzydkie dziecko. Jeszcze czerwone i odkształcone po przechodzeniu przez kanał rodny. Ale to mija, a uśmiech swojego bombelka (takiego kilkumiesięcznego) to najpiękniejsza rzecz na świecie.

AaRr Odpowiedz

A ile czasu minęło od porodu? Mam wrażenie, że dzieci dopiero po paru miesiącach zaczynają nabierać urody.

Czaroit Odpowiedz

Moja kumpela była uważana przez matkę za małego potworka. No brzydactwo się urodziło, i trudno. Takie też trzeba kochać. Matka kochała i dbała jak umiała, ale ciągle twierdziła, że jej córka to mała szkarada.

Problem w tym, że kumpela jest przepiękna. Złote loczki, cudowna harmonijna buzia, oczy jak niebo. Nie mogłam uwierzyć, że była brzydkim niemowlęciem, więc poprosiłam o zdjęcia. Aniołek. Śliczny aniołek, idealne niemowlę do reklamy kaszek.

Jak napisał Upadły - piękno jest w oku patrzącego. Z jakiegoś powodu Twoje oko "chce" widzieć brzydotę we własnym dziecku. Zastanów się nad tym, tak na spokojnie. Co Ci to daje, że tak postrzegasz swoje dziecko?

Co by było, gdybyś widziała w nim piękno? Jak byś się wtedy czuła? Jak zmieniłby się Twój stosunek do córki, gdybyś uważała ją za piękną? Czy poświęcałabyś jej tyle samo uwagi, tak samo dotykała, tak samo o niej mówiła? Czy Twoje postrzeganie córki ma wpływ na nią samą? Czy ona wie/czuje, że uważasz ją za brzydką?

I w drugą stronę. Jak by to było mieć naprawdę szpetnego potomka a uważać go za prześliczne dzieciątko? Jak taka postawa wpływa na matkę i dziecko? Na relację między nimi?

Zadawaj sobie tego typu pytania. Bez presji, że oczekiwania natychmiastowej odpowiedzi. Po prostu pytaj swoje wnętrze. Być może po jakimś czasie przyjdzie do Ciebie zrozumienie. Zrozumienie czegoś o wiele ważniejszego, niż mogłabyś się spodziewać.

SamoZycie Odpowiedz

A mateczka piękna?

3210

Napisała że nie najbrzydsza.

Dodaj anonimowe wyznanie