#kCJr0

Historia dla wszystkich, którzy opowiadają, że kiedyś tych autyzmów nie było i że teraz jest taka moda. 
Moi rodzice się mną nigdy nie interesowali i choć mieli prawa rodzicielskie, mieszkałam z babcią. Babcia nie miała koleżanek, utrzymywała jedynie kontakt z najbliższą rodziną – mamą i siostrą. Nie umiała się dogadywać z ludźmi, uprawiać smalltalku i odczytywać mimiki, a sama była jej niemal całkowicie pozbawiona. Miała też jasno ułożone rytuały. Obiad był podawany codziennie 10 minut po tym, jak skończyłam lekcje. Jeśli się spóźniłam chociaż 5 minut, w domu zastawałam ją na skraju załamania nerwowego, przekonaną, że na pewno ktoś mnie porwał i zabił. Codziennie wstawała o tej samej porze, jadła to samo śniadanie, oglądała ten sam program w telewizji. Jakakolwiek zmiana w planie stanowiła dla niej gigantyczny problem, niemal nie do przejścia. Babcia też potrafiła krzyknąć z przerażenia, ponieważ sąsiad dwa piętra wyżej zaszurał krzesłem lub upuścił coś na podłogę. Miała też problem z rozumieniem metafor – oczywiście wiedziała, że dany zwrot ma inne znaczenie, ale bardzo przywiązywała się do konkretnych słów, które zostały użyte, np. była zła, gdy usłyszała z moich ust „i ja to szanuję!” (rozumiała, że mój szacunek jest warunkowany tym, czy się z nią zgadzam). Do tego dochodziły inne kwestie typowe dla spektrum, takie jak obsesyjne zainteresowania, szybkie przebodźcowanie, lęki, rozwolnienie werbalne, przerywanie. Z racji tego, że do niedawna spektrum diagnozowano jedynie u dzieci, które rozwinęły nieprawidłowo mowę, a o autyzmie wysoko funkcjonującym czy kobiecym nikt nie słyszał, babcia otrzymała diagnozę dopiero w wieku 73 lat. Wcześniej była przez swoją odmienność wyśmiewana i niezrozumiana. Słyszała, że śmiesznie mówi, nie ma mimiki, dziwnie gestykuluje, źle opowiada historie (zbyt wiele dygresji), nie patrzy w oczy. Samotność, odrzucenie oraz brak zrozumienia sprawiły, że na spektrum zaczęły się nakładać inne zaburzenia (depresja) i destrukcyjne zachowania, m.in. zaczęła wymyślać choroby i w ten sposób zyskiwać życzliwość otoczenia. 
Obecnie babcia ma 75 lat i podczas gdy inne kobiety w jej wieku leczą się na serce, cukrzyce i osteoporozy, ona regularnie uczęszcza na terapię. I radzi sobie super. Mówi, że gdyby dostała pomoc i diagnozę jako dziecko, to by nie zwaliła wychowania mojej mamy, nie rozpadłoby się jej małżeństwo, być może miałaby normalne dzieciństwo i relacje międzyludzkie. Babcia za moją namową zapisała się też na planszówki. Ma koleżanki, które – choć same nie mają diagnozy – przejawiają zachowania typowe dla spektrum, np. jedna z nich, pomimo sześciu dych na karku, ma echolalię. 
Gdy słyszę te opowieści, że kiedyś nie diagnozowano autyzmu, więc go nie było... No cóż.
ZdarzyloSiewRodzinie Odpowiedz

Moja babcia od strony ojca od zawsze była specyficzna. Ma artystyczne uzdolnienia i pracowała w tej branży. Trudno powiedzieć, czy ma dwubiegunówkę, Aspergera, czy np. schizofrenię. Miewa problem z logicznym myśleniem. Ma jakiś rozum i czasem mądrze coś powie, skończyła bez problemu szkołę średnią, zna się na swojej branży, ale często nie rozumie, co się do niej mówi. Wszystko, co usłyszy, umie tak pozmieniać, żeby pasowało do jej wersji. Bywa agresywna i niebezpieczna. Już w młodości potrafiła wpadać w szał i zagrażać otoczeniu. To nie przyszło z wiekiem. Jest chwiejna emocjonalnie i zmienna. Albo kogoś lubi, albo nie lubi. Za jedno nie takie zachowanie, potrafi kogoś znienawidzić, mścić się, obrażać i zwalczać. Po śmierci mojego ojca, ja padłam ofiarą jej takich zachowań. Potem jej przeszło. Jest miła i cieszy się na mój widok, ale jak zrobię coś nie tak, to potrafi iść przeciwko mnie do lokalnej instytucji. Od młodości bierze leki na uspokojenie, ile chce. Zaczęła po wypadku samochodowym, ale taki charakter miała zawsze, jeszcze przed wypadkiem. Dwie całkiem różne osoby, w jednym ciele. Urodzona tuż po wojnie. Choroby psychiczne były zawsze. A ja marzę po prostu o tym, żeby już nigdy mi nie zagrażała... Jest jedyną osobą, której się boję

Livarot Odpowiedz

A jak znalazła męża I udało jej się przejść przez wszystkie formalności i uroczystości związane ze ślubem? No a potem obowiązek małżeński i poród? Przecież musiało być widać że coś jest bardzo nie tak.

karlitoska

75 lat temu to jeszcze takie czasy, że męża znajdowano jak się ludzie sami nie popoznawali. Pewnie było widać, dlatego jej się relacje nie poukładały, ale ludzie mówili dziwna, a nie w spektrum.

Postac

I te małżeństwa były często takie zadaniowe. Nie z miłości, ale dlatego, że żonę trzeba mieć. Żona w domu, mąż w pracy, mogli się nawet nie lubić.

Dodaj anonimowe wyznanie