Słowem wstępu, mam naturalnie bardzo ciemne włosy, ale jasne i rzadkie brwi. Od pewnego czasu lekko przyciemniam je brązowym cieniem, mam do tego specjalny, cienki pędzelek, sprawdza się doskonale.
Jakiś czas temu, gdy nieco zaspałam i musiałam szybko wyjść z domu, zobaczyłam, że mój pędzelek leży na półce w łazience, a nie w mojej kosmetyczce. Zdziwiłam się, ale uznałam, że widocznie go tam zostawiłam przez przypadek dzień wcześniej. Szybko zrobiłam makijaż i wybiegłam z domu. Na przystanku i w autobusie zauważyłam, że ludzie dziwnie mi się przyglądają, ale byłam zbyt zaspana, żeby się tym przejmować. W szkole koleżanki na mój widok wybuchły śmiechem i oznajmiły, że moje brwi są granatowe!
Jak się później okazało, mama, która wychodziła niedługo przede mną, również była spóźniona i postanowiła pójść na łatwiznę - nie mogła znaleźć swoich pędzli, więc po prostu wzięła z mojej kosmetyczki pierwszy od góry pędzelek i użyła do granatowego cienia. Po wszystkim rzuciła go na półkę i zapomniała o nim. A ja byłam na tyle zaspana, że jakimś cudem tego nie zauważyłam i po prostu zrobiłam sobie makijaż.
Dla tych, co nie lubią niedokończonych historii - granatowe brwi starłam mokrą chusteczką, mama dostała ochrzan, a koleżanki z klasy do tej pory mi to wypominają.
Chciałabym się z Wami podzielić pewną sytuacją, która miała miejsce kilka miesięcy temu.
Pewnego dnia postanowiłam wybrać się na przejażdżkę. Czasem lubię wsiąść w auto i po prostu jechać przed siebie słuchając muzyki oraz ciesząc się otaczającymi widokami. Niestety ta przejażdżka nie skończyła się dla mnie dobrze.
Kilkanaście kilometrów od mojego miasta miałam wypadek samochodowy. Młody mężczyzna w stanie upojenia alkoholowego wjechał we mnie. Pamiętam tylko, że huk był straszny, wszystko dookoła mnie się kręciło, czułam się bezwładna. Na kilka minut straciłam przytomność. Przebudziłam się na krótką chwilę w momencie jak strażacy / ratownicy, nie wiem dokładnie kto, położyli mnie na ziemi. Usłyszałam tylko 'Dziękujemy, ale dzisiaj nie będą nam potrzebne kochana, wyjdziesz z tego'. Straciłam ponownie przytomność. Obudziłam się w szpitalu, co mi się stało jest mało istotne w tym wyznaniu.
Po kilku godzinach odzyskania przytomności, postanowiłam sprawdzić portfel. Znalazłam w nim wszystkie dokumenty oraz moją kartę Dawcy Narządów z karteczką 'DZIĘKUJĘ'.
Najwidoczniej jeszcze nie uratuję kogoś, ale w przyszłości na pewno.
Wyznanie, które nadaje się tylko dla Anonimowych.
Prowadzę wykłady i ćwiczenia na prywatnym uniwersytecie. To moja dodatkowa praca – dojeżdżam tam na jeden dzień w tygodniu na zajęcia od rana do popołudnia, mam około 50 studentów w małych grupach.
Jest tam taka studentka, absolutnie zwyczajna, niczym niewyróżniająca się, nie wpadła mi w oko ani nic z tych rzeczy. Niedawno ni z gruszki, ni z pietruszki miałem erotyczny sen z nią w roli głównej, w klimatach delikatnego BDSM, gdzie ona była tą dominującą i wyprawiała ze mną różne bolesne rzeczy. Sen był z rzędu tych, które tak zapadają w pamięć, że pamięta się każdy szczegół.
Od tego czasu jak prowadzę zajęcia z nią na sali, nie mogę patrzeć w jej stronę, bo co na nią spojrzę, to wyobraźnia podsuwa mi scenki z tego, co ona tam ze mną wywijała i od razu tracę wątek: już kilka razy zdarzyło mi się podczas wykładów zawiesić w pół słowa i zapomnieć języka w gębie. Raz podczas zajęć zadała mi pytanie, a ja wręcz się zaciąłem, odpowiadając, i zrobiłem czerwony jak burak.
Żeby nie zostać pochopnie ocenionym: jestem statecznym gościem w średnim wieku, moje dzieci mają prawie tyle samo lat co ci studenci, nigdy nie miałem najmniejszej ochoty na żadne flirtowanie albo fantazjowanie ze studentkami – dziewczyny młodsze ode mnie o połowę to stanowczo nie mój temat. BDSM to też nie moja bajka, nie mam zielonego pojęcia, skąd ten sen się wziął – pewnie pora dzwonić po psychologa.
Właśnie przypomniałam sobie historię z dzieciństwa.
Rzecz działa się pierwszego kwietnia, kiedy miałam około 5 lat. Razem z babcią pojechałyśmy do cioci. Spaceruję z babcią po podwórku i nagle poczułam, że coś mnie swędzi w nosie. Nie zwracałam na to uwagi, bo wtedy miałam katar i myślałam, że chce mi się kichać. Za parę minut informuję babcię, że chyba wyczułam muchę w nosie! Nawet bzyczała. Babcia to zignorowała, myślała, że chciałam ją nabrać z okazji prima aprilis.
Przyjeżdżamy do domu, mówię znowu babci, że dalej mnie w tym nosie swędzi i że nie żartuję. Babcia podała mi chusteczkę i wydmuchałam z nosa największą muchę, jaką kiedykolwiek widziałam :D Była wielkości paznokcia. A najśmieszniejsze, że wciąż żyła i nawet odleciała.
Zastanawiam się tylko, jak taka duża mucha zmieściła się w moim małym nosie :D
Wydałem dziś wszystkie moje pieniądze na ten miesiąc. Całe 2,50 zł. Nieźle jak na człowieka po studiach.
Gdy miałem siedem lat, miałem mały plac zabaw ze zjeżdżalnią na podwórku. Wchodziłem na dach tej konstrukcji z gołym fajfusem i sąsiedzi wszystko widzieli.
Kolega mi powiedział, że dziewczyna, która gnębiła mnie w podstawówce, została psycholożką.
Wiem, że ludzie się zmieniają, ale czuję pewien niesmak...
Będąc dzieckiem, miałem kolegów, przyjaciół, wychowywałem się w małej miejscowości. Szybko wyjechałem za granicę, tam próbowałem ułożyć sobie życie – nie wyszło, wziąłem rozwód, wróciłem w rodzinne strony, kupiłem mieszkanie.
Problem w tym, że nie mam kompletnie znajomych, przyjaciół, nie mam z kim wyjść, pogadać. Część dawnych znajomych się wyprowadziła, inni mają rodziny pozakładane.
Nie mam pojęcia, jak poznać nowych znajomych.
Myślałem, że bycie całkowicie samemu mi służy, może i służyło, ale tylko jakiś czas.
Chyba że tak po prostu wygląda dorosłe życie.
Od dłuższego czasu odczuwam nieustanny wstyd. Gdyby się nad tym logicznie zastanowić, nie mam do tego powodów, myślę, że jestem całkiem porządna. Ale wystarczy, że ktoś np. zwróci mi uwagę za chodzenie po drodze rowerowej, i już mam zniszczony następny tydzień. Będę o tym myśleć bez przerwy, nie będę mogła spać, a po nocach będę ryczeć. Nawet jeśli cały dzień minął mi świetnie, ta jedna sytuacja może sprawić, że stracę ochotę na cokolwiek. Jak przestanę przejmować się jednym, zaraz pojawia się coś innego, no bo takie drobne wpadki zdarzają się ludziom regularnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w sytuacji, jaką podałam powyżej, ten, kto zwrócił mi uwagę, zapomniał o tym 5 minut później, jednak ja nie potrafię. To jest takie żenujące, że kiedy o tym myślę, to łapie mnie jeszcze większy wstyd, no bo jak można przejmować się takimi głupotami? Jest mi tak strasznie głupio, że osiągnęłam aż tak skrajny poziom nadwrażliwości. Nie obwiniam ludzi, przez których czuję się w ten sposób. Wiem, że to tylko moja wina. Mam wyrzuty sumienia o wszystko, nawet jak zapomnę powiedzieć paniom w sklepie „dzień dobry”. To bardzo utrudnia mi życie, chciałbym przestać się tak przejmować.
W rodzinnej wsi pod Krakowem był do kupienia w okazyjnej cenie dom, wiadomo, że do remontu. Kupiłem, zacząłem remontować, masa czasu na to schodzi.
W tej wsi mieszkają moi rodzice oraz dwójka rodzeństwa, wybudowali domy. Pozostała dwójka rodzeństwa mieszka w promieniu 15 km, też w domach jednorodzinnych.
Mam dość, ciągle chcą, żebym u któregoś pomógł przy czymś – a to elewacja, a to ogrodzenie, a to działka... Niekończąca się historia.
Pomóc muszę, przecież to rodzeństwo, u rodziców też ciągle jest coś do pomocy, mają gospodarstwo. Oni oczywiście też mi pomagają przy remoncie, choć wolałbym robić wszystko sam i nie musieć chodzić do nich.
Żałuję, że kupiłem dom tak blisko nich, rodzina rodziną, ale spokój cenna rzecz.
Dodaj anonimowe wyznanie