#7bYaR
#nj6Gw
Była to dla mnie tak bardzo krępująca sytuacja, że do dziś się czerwienię na samo wspomnienie. :)
#b97uM
Jako że przez lata byłam zaniedbana (ile można myć zęby samą wodą?), z biegiem czasu moje uzębienie bardzo ucierpiało (niedożywienie i brak najprostszej pasty do zębów zrobił swoje). Aktualnie do wyrwania mam prawie cały jeden łuk (zostały same korzenie, niektóre już zarastają dziąsłami), poszłabym to wszystko wyrwać, ale jestem bardzo młodą osobą i przy tak znaczącej utracie zębów jest spore ryzyko, że zdeformuje mi się szczęka (rozjadą się zęby, które mam zdrowe), ponadto z biegiem lat może ubywać kości i z czasem może okazać się, że nie będzie już na czym tej protezy mocować. Technologia poszła naprzód, dzisiaj można pojedynczo wymieniać zęby, ale kosztuje to krocie. Mimo tego, że pracuję, nie stać mnie na tak wielki remont uzębienia. Czuję się z tym źle. Stosuję specjalne dentystyczne preparaty, dzięki którym nic dalej się nie psuje, a bakterie się nie rozwijają i tak holuję przez życie to, co mi zostało z tych zębów w nadziei, że w końcu uzbieram na swoje „trzecie zęby” i je po prostu wymienię. W tej chwili jednak mając kredyt mieszkaniowy i przedszkolaka na utrzymaniu skupiam się nad tym, by to jemu niczego nie brakowało.
#X5Nlf
Styczeń — babcia spaceruje, trzymając w jednej ręce laskę/kulę, czasami nawet daje radę bez żadnego podparcia.
Koniec stycznia/początek lutego — babcia spaceruje, trzymając w jednej ręce kulę, a w drugiej czyjąś rękę, bo nie jest w stanie sama dojść np. do łazienki.
Druga połowa lutego — babcia spaceruje z balkonikiem, bo musi mieć równe oparcie w obu rękach, nie jest już w stanie dojść do łazienki.
Pierwszy tydzień marca — babcia najczęściej siedzi na wózku inwalidzkim, po bardzo silnych lekarz przeciwbólowych jest osłabiona, praktycznie śpi po 15-18 godzin dziennie, bo nie da się jej dobudzić, już nie ma siły w nogach, żeby chodzić, że tak powiem, „na piechotę”.
Drugi tydzień marca — babcia już nie spaceruje, leży w łóżku albo siedzi w fotelu, żeby kręgosłup jej troszkę odpoczął, nie może ustać na nogach nawet z czyjąś pomocą.
Trzeci tydzień marca — babcia praktycznie nic nie je, ale przyjmuje dużo płynów, nerki przestają pracować.
Ostatni tydzień marca — babcia nie je, nie pije, pielęgniarka nie może wbić się w żyłę, aby założyć wenflon, bo wszystkie żyły są zapadnięte...
Siedziałam przy mojej kochanej babci, karmiłam ją, prowadziłam do łazienki, a gdy już nie mogła chodzić, zmieniałam pampersy. Nie żałuję, że nie wychodziłam na imprezy, spotkania ze znajomymi. Nie żałuję, że zawaliłam sobie pierwszy rok studiów i zaczynam moją edukację od początku. Myślę, że każdy domyśla się, jak ta historia się kończy... Kilka dni przed Wielkanocą babcia odeszła.
Powiem Wam, że nigdy w życiu nie przeżyłam czegoś tak okropnego — ta bezsilność, kiedy cierpi osoba, którą kochasz, kiedy krzyczy z bólu, umiera na twoich oczach, a ty nic nie możesz z tym zrobić...
Na koniec życzę Wam wszystkim, żeby Was i Waszych bliskich nie spotkało nigdy coś takiego.
PS Nigdy nie zapomnę tego lekkiego uśmiechu, który babcia miała na twarzy, gdy jej serduszko przestało bić. Po jej śmierci cierpiała cała rodzina, ale ja czułam ulgę, że cierpienie babci się skończyło.
#1iWxR
Mamy listopad, no trzymajcie mnie...
#nZNOv
#FuEEH
Wszystko było pięknie aż do pierwszego września. Po rozpoczęciu wróciłam do domu i zobaczyłam zapłakaną mamę. Spytałam, co się stało. Powiedziała, że nie mamy pieniędzy, a co za tym idzie nie stać nas na zapłacenie rachunków i kupienie podręczników. Tata potwierdził jej słowa. Oczywiście oddałam im wszystko, co miałam.
Cóż... Następnego dnia siostra dostała ogromny telewizor, a brat konsolę i nowy telefon dotykowy. Za to, co zostało, wyremontowali swój pokój.
Najlepsze jest to, że rodzice dobrze zarabiają i mogli sami kupić te wszystkie rzeczy.
Nie, to jeszcze nie koniec.
Nie poddałam się. Zaczęłam zbierać na nowo. Tym razem nawet nie udawali. Po prostu zabrali moje pieniądze.
#LTGRj
Mieliśmy ok. 6 i 8 lat. Jego mama (moja chrzestna) robiła wielki remont. Na podwórku stało pełno beczek z wapnem, betonem i innymi miksturami oraz jakieś rury, blachy i co tylko. Padał deszcz i w beczkach była woda. Nikt nie pomyślał, żeby to posprzątać. Po podwórzu latały kury, kaczki itp., bo to w końcu wieś. Razem z kuzynem wpadliśmy na pomysł zbrodni doskonałej... Kuzyn podtopił dwie brązowe kury (po przygodzie z beczką były białe od wapna), a zwłoki schował pod blachami. Po paru dniach ciocia zorientowała się, że brakuje jej dwóch kur. Mój kuzyn popsuł zabawę, rozpłakał się i przyznał, że to nasza sprawka. Ja też się rozpłakałam i powiedziałam, że to on je zabił. Mój płacz był skuteczniejszy, bo nie dostaliśmy ochrzanu ani nic. Do dziś wszyscy się z tego śmieją, a mi żal tamtych kurek :-/.