#65PKV

Moja mama była alkoholiczką. Właściwie dalej jest, ale niepijącą. Jej libacje do nieprzytomności trwały latami.

Parę miesięcy temu skończyłam 17 lat. Na urodziny dostałam parę win. Nie wiem czemu, ale stwierdziłam, że napiję się z matką, żeby zrozumiała, że to również wpływa na mnie. Po skończeniu którejś butelki mój żołądek zaczął się buntować. Matka widząc, że zarzygałam pół kuchni, po pijaku zaczęła robić mi wywód, że nie powinnam tyle pić. Odpowiedziałam, że ona robi to codziennie... Dziwię się, ale te słowa jakoś do niej trafiły. Kazała mi wrócić do pokoju, a sama posprzątała. Po jakimś czasie słyszałam, jak wylewa swoje zapasy do zlewu. 

Od tamtej pory mama nie pije. Poszła na terapię. Osoby, które ją znają, wciąż zastanawiają się, jak to się stało, że z dnia na dzień przestała. Tylko ja i matka wiemy, co się tak naprawdę stało.

#pBuiN

Mój tata należy do osób dość impulsywnych, nienawidzi wielu rzeczy, ale szczególnie denerwują go psie gówna rozsiane po chodniku, ewentualnie na trawce pod blokiem. Jest on dość nerwowy, ale zawsze za pierwszym podejściem jest miły. 
Ostatnio piesek jakiejś Karyny zostawił soczystą niespodziankę na chodniku pod naszą klatką. Tata, wielbiciel psów, zwrócił uwagę owej pannie, że nie posprzątała po swoim piesku. Karyna na to bardzo uprzejme upomnienie wybuchnęła tacie śmiechem prosto w twarz i powiedziała: „Ziemia wchłonie” i nie przeczuwając zagrożenia odeszła, bo jeszcze nie wiedziała, z kim ma przyjemność. Ojciec zirytowany wyciągnął z kieszeni worek przygotowany na takie sytuacje, pozbierał odchody i pobiegł za Karyną. Gdy ją dogonił, z kamienną twarzą, podszedł i... wręczył jej ten worek. „Jak się pani tym nie zajmie, to sprawdzimy chłonność pani kurtki...”. Karyna zbladła, otworzyła usta, ale nic nie powiedziała. W końcu, czerwona jak burak, otworzyła śmietnik i wrzuciła „prezent” do środka. Tata kiwnął głową z aprobatą, jakby właśnie uczył dziecko tabliczki mnożenia. „Miłego dnia” – rzucił i wrócił do domu, nucąc sobie pod nosem.

Karyna chyba zrozumiała, bo ostatnio widziałam ją z woreczkiem, jak sprzątała po swoim psie. :)

#mdtqg

Zmęczona po całym dniu i wizycie u lekarza wracałam do domu z mamą. Jechałyśmy tramwajem. Moja mama jest bardzo ostrożna, więc od razu kazała skasować mi bilety. Tak też zrobiłam i dosłownie minutę później usłyszałyśmy komunikat o kontroli biletów.
Podeszła do mnie grubsza kobieta, miała może z trzydzieści lat. Nieustannie żując gumę, kazała mi pokazać bilety. Jak się okazało, cyfry niedokładnie odbiły się na jednym z biletów, a na drugim w ogóle ich nie było. Były tylko dwie dziurki, więc miałam pewność, że wkładałam je do kasownika. Kobieta uznała, że bilety są nieodpowiednio skasowane. Ja natomiast stwierdziłam, że to nie moja wina, że kasownik źle działa. W odpowiedzi usłyszałam głośne: „A może włożyłaś sobie dwa naraz?”. Nie pamiętam, kiedy przeszłyśmy na ty, a to, że jestem młodą osobą, nie znaczy chyba, że nie zasługuję na odrobinę szacunku? Pani po chwili doszła do wniosku, że chciałam sobie oszczędzić tych kilku złotych i przejechać na gapę. Próbowałam zachować spokój. Powstrzymałam się od zbędnych komentarzy, nawet kiedy dodała, że już nie raz miała do czynienia z takimi cwaniarami jak ja.
Podeszła do nas druga kontrolerka i powiedziała, że najlepiej będzie, jeśli po prostu sprawdzą ten kasownik. Po odblokowaniu zaczęła kasować puste karteczki. Kasownik raz nanosił cyfry, a raz nie. Na jednej karteczce były wyblakłe, a na drugiej nie było ich wcale. Oczywiście mina „przemiłej” pani była bezcenna. Kasownik był zepsuty i to nie była moja wina. Pani wysiadła na następnym przystanku, nic więcej nie mówiąc.

Okazując komuś szacunek, również go wymagam. Serdecznie pozdrawiam panią, która tego nie zrobiła. Mam nadzieję, że pewnego dnia znajdzie pani inną pracę i nie będzie musiała się więcej użerać z takimi cwaniarami jak ja.

#HDFMG

Od paru dni codziennie przed pójściem spać masuję skórę kostką lodu. Podchodziłam do tego raczej sceptycznie... a tu po dwóch dniach kuracji ludzie zaczynają mnie pytać, czy stosuję jakiś nowy kosmetyk do twarzy, bo nagle zniknęły mi cienie pod oczami.
Najzabawniejsze jest to, że przez długie lata próbowałam chociaż trochę je rozjaśnić przy użyciu drogich kremów, maści i innych cudactw, a wystarczyło zastosować zamrożoną wodę, by całkowicie pozbyć się problemu. ;)

PS Znajomym mówię, że nic nowego nie stosuję i udaję, że nie wiem, o co im chodzi.

#fGmcA

Mąż mnie upokarza.
Rozwodzimy się, mamy dogadane wszystko, ale nadal mieszkamy razem i żyjemy ze sobą, tyle że mój mąż w domu zachowuje się inaczej niż podczas rozmów z innymi ludźmi. Dowiedziałam się ostatnio, że ponoć nie sypiamy ze sobą i śpimy osobno, a od drugiego znajomego, że go ode mnie odpycha, za to wspólna znajoma powiedziała, że podczas rozmowy wspomniał, że pomimo uczuć, jakimi mnie darzy, wie, że nigdy nie da mi tego, na co zasługuję. Kiedy o to zapytałam, powiedział, że to nieprawda i w rozmowie z koleżanką powiedział, że nic do mnie nie czuje. Ja pomimo podjęcia decyzji o rozwodzie nie rozmawiam o tym ze znajomymi z szacunku do niego i do tego, co nas łączyło, ale chyba czas zacząć mówić prawdę.

#evqlW

Niecały miesiąc temu straciłam mamę. Przy różnych czynnościach np. zmywanie naczyń, siedzenie przy stole (szczególnie bez pozostałych członków rodziny) czy prowadzenie auta napływają mi wspomnienia związane z nią, tj. jakaś rozmowa albo jej śmiech, czy też to jak siedziała i była wkurzona na mnie albo kogoś innego. I wtedy chce mi się płakać, bo zawsze mogłam do niej pójść i pogadać o wszystkim, zadzwonić, żeby porozmawiać albo się o coś zapytać i doradzić, a teraz już tego nigdy nie zrobię. Tęsknię za nią i dalej nie dochodzi do mnie, że już jej nie ma, że nie poplotkujemy, że nie obejrzymy razem kolejnych odcinków tureckich seriali, nie przytulę się do niej i nie powiem, że ją kocham. Czuję, jakbym straciła cząstkę siebie i swojego serca. Niektórzy mówią, że trzeba żyć dalej, że będzie dobrze, ale to nieprawda, nic nie będzie dobrze, pójdę dalej, ale co z tego, jeśli nie ma już w moim życiu najważniejszej osoby na świecie? W dzień jest dobrze, bo jak coś robię, to tyle nie myślę, ale w nocy... w nocy po zamknięciu oczu widzę, jak leży na szpitalnym łóżku w jej ostatnich chwilach.
Dlaczego dobrzy ludzie odchodzą tak wcześnie?

#6lC8H

Dopiero niedawno odkryłam, że mój okrutny trądzik tak naprawdę nie był trądzikiem, tylko reakcją alergiczną na płyn przeciwtrądzikowy, którego używam już dobre parę lat. Lata cierpień i wstydu, a wystarczyło przestać to naprawiać i samo by przeszło. Czuję się jak debil...

#ij8fX

Cofnijmy się 22 lata wstecz. Wczasy z rodzicami i dwójką rodzeństwa nad naszym pięknym polskim morzem Pogoda była piękna, rodzice zabrali nas na plażę, środek wakacji, na plaży tłumy... Budowaliśmy zamki z piasku obok morza. Nagle mój malutki 3-letni móżdżek ubzdurał sobie, że zobaczył dziadka na plaży. Bezmyślnie wstałam i poszłam do pana, który okazał się zupełnie kimś innym. Spłoszona ja ruszyłam do rodziców... No i właśnie, nigdzie nie mogłam ich znaleźć, więc bezmyślnie ruszyłam przed siebie. Nie wiem kiedy rodzice zauważyli, że zniknęło im najmłodsze dziecko, ale po jakimś czasie szukały mnie już wszystkie służby ratownicze na plaży. Opis dziecka: dziewczynka, 3 lata, drobna, brązowe krótkie włosy... Co miała na sobie? Zonk, golasek... Szukaj igły w stogu siana (wtedy większość dzieci biegała beztrosko na plaży na golasa).
Akcja trwała, moja wędrówka też... Aż wycieńczona, przestraszona rozbeczałam się na środku plaży i jakaś starsza pani się mną zainteresowała. Okazało się, że przeszłam z plaży w Pobierowie aż praktycznie do Pogorzelicy (5 godzin poszukiwań). Na koniec dnia rodzice mnie odebrali, ekipie poszukiwawczej i pani, która mnie znalazła, podziękowali. A mnie po powrocie do pensjonatu zlali... Tyle pamiętam z tych pięknych wakacji.

PS Moi rodzice nigdy nie zwracali na nas zbyt dużej uwagi, co gorsza, ta akcja im oczu na to nie otworzyła.

#QpSE8

Jestem alkoholikiem i narkomanem czystym od czterech miesięcy. Generalnie ogarniam się, pracuję normalnie, chodzę na terapię i próbuję żyć. Po prostu nie biorę, nie piję. Ponadto w związku siedzę przeszło 5 lat. Pannę kocham, w zasadzie dla niej to wszystko złe udało mi się rzucić i oczywiście chwała jej za to, że większość zła przetrzymała jakoś ze mną.

Właśnie przed chwilą, chcąc sprawdzić budzik na jej telefonie (mój był rozładowany), przeczytałem, iż ją denerwuję, ma mnie dość, a po studiach, które skończy za rok, planuje się wyprowadzić z mojego mieszkania i wyjechać w Bieszczady.

Trochę przykro, nieco rozumiem.
Dobrze, że już wiem, iż rzuciłem alko i dragi dla siebie.
Dodaj anonimowe wyznanie