#YFNOp

Powiedziałem dziś chłopakowi, w którym kocham się od dłuższego czasu, że mi się podoba. Dzisiaj też się dowiedziałem, że on nie jest gejem. Nasz wspólny znajomy po prostu stwierdził, że śmiesznie będzie zrobić mi psikusa te dwa lata temu, utrzymywać mnie w stanie beznadziejnego zakochania i przez cały ten czas nie naprostować sprawy.

#CEuuO

Siedzę sobie w autobusie w drodze do pracy. Mijamy kilka przystanków, a na jednym z nich wsiada mężczyzna z chłopcem, który ma nogę i rękę w gipsie, dziecko nie mogło mieć więcej niż 11-12 lat. Usiedli, ojciec wziął syna na kolana. Na kolejnym przystanku wsiadła starsza pani i stanęła koło faceta i chłopca.  Wszystkie miejsca były już zajęte. I zaczęło się sapanie, przestępowanie z nogi na nogę i patrzenie z wyrzutem na chłopczyka... I nagle padło: „Jak to tak można, nie ustąpić miejsca, teraz to ta młodzież taka niewychowana”... Na to domniemany ojciec mówi, że chłopak ma przecież nogę w gipsie, jak ma stać? I bach, iskra zapalna. „Ja to jestem starszą osobą, kręgosłup mnie boli, nie widzi pan, że zakupy niosę?”. I rozpoczęła się kłótnia... W końcu kierowca zwrócił pani uwagę, że jak się nie uspokoi, to zaraz wysiądzie. 
Najlepsze, że pani wysiadła trzy przystanki od wejścia do autobusu... I co, warto było się kłócić? Żal mi tych kamiennych serc starszych ludzi.

#V6BJt

Pracuję na stoisku jubilerskim. Przychodzi babka i wydziera się, że żąda reklamacji. Pytam się, o co chodzi, a ona: „To wasza wina! Sprzedajecie buble! I to pewnie przez zepsute zapięcie!”. Ponownie pytam, co się stało. I słucham abstrakcyjnego powodu do zwrotu pieniędzy: „Pewnie przez zepsute zapięcie go zgubiłam! Bo po zakupach zorientowałam się, że nie mam kolczyka i pewnie w przymierzalni go straciłam!”.

Klientka żądała rozpatrzenia reklamacji pod kierunkiem dania jej nowej pary lub zwrotu pieniędzy. I nieważne jest to, że nosiła je przez trzy miesiące (liczę od daty zakupu) i wszystko było dobrze...

Śmiać mi się chciało, ale reklamację spisałam. Jak widać, niektórzy uważają, że wszystko im się należy, a wszystko złe to nie ich wina.

#GXaQr

Jestem ignorantką historyczną — może to moja wina, ale nawet jeśli tak, to nie wyłącznie moja. Trafiałam zawsze na takich nauczycieli historii, u których wystarczyło oddać zeszyt czy wykuć daty na pamięć, żeby mieć 5. Dlatego dziś nie mam pojęcia o większości wydarzeń historycznych, w szczególności dotyczących Polski — mam wrażenie, że bardziej nam wpajano rewolucję francuską i bitwę pod Termopilami. Za to nie wiem, kim są żołnierze wyklęci, kim był Gomułka i na czym tak naprawdę polegała komuna. Stwierdziłam, że jakoś to po prostu nadrobię, ale nie mam pojęcia jak — podręczniki są do luftu, z filmów dowiem się szczątkowych informacji... Od dłuższego czasu próbuję się wszystkiego nauczyć, ale mam takie luki, że nie jestem w stanie tego ogarnąć...
No ale jakby ktoś pytał o bogów greckich albo przyczyny rewolucji amerykańskiej tudzież bostońskie picie herbaty, to znam to akurat doskonale...

#AAPYH

Uwielbiam obczajać nosy u ludzi. Nosy znajomych, ludzi w autobusie, w przychodni, na uczelni, wszędzie. Uwielbiam przyglądać się, jaki mają kształt, jak są duże, czy mają garba, czy może są zadarte. Im bardziej nos ekstrawagancki, tym lepiej, np. ogromny orli nos z garbem à la Chopin. Nosy damskie, nosy męskie... Nosy dzieci są zwykle bardzo podobne, więc nie obczajam. Najbardziej lubię garbki — mniejsze lub większe, lub takie o szerokiej i dość płaskiej nasadzie i trzonie.
Nosy mnie niesamowicie fascynują ze względu na swą unikatowość.

#9DMhp

Kiedy byłam mała moja babcia powiedziała mi, że od jedzenia margaryny traci się wzrok, więc, kiedy poszłam do przedszkola i wyczułam margarynę na kanapce, stanowczym głosem oznajmiłam przedszkolance, że nie będę tego jeść, bo nie chcę być ślepa...
Do tej pory jak mijam ją na ulicy to ze mnie śmieszkuje...

#wvtc7

Moja sześcioletnia córka często chodzi po domu i śpiewa. Najczęściej są to aktualne hity lub zasłyszane na imprezach rodzinnych kawałki. Często przekręca teksty. I tak piosenka Sanah „Kolońska i szlugi” według jej wersji brzmi „Gorączka i szlugi”. Z kolei hit Zenona Martyniuka „Oczy zielone” śpiewa: „Przez te oczy, te oczy zielone, oszalałem, gwiazdy chyba tym oczom oddały cały blaaa-aa-ask. A ja serce miłości spragnione ci oddałem, tak zakochać, zakochać się można CAAAŁY CZAS...”.
„Wolność i swoboda” Boysów w remiksie mojej gwiazdy: „Niech żyje wolność! Wolność i ... STODOŁA!”.
Zwykle przypisywałam tę umiejętność genom męża. Było tak do chwili, gdy podśpiewując sobie w pracy za radiem: „Chyba dosyć już mam, tyle straconych szans, dobrze zaczęło się, teraz w chaosie trwa. Awaryjny zawrót łba, ewakuacji nadszedł czas” nie zorientowałam się, że w tekście jest „awaryjny ZAWIÓDŁ PLAN”.

Chyba czas pogodzić się ze swoimi ułomnościami i nie zwalać ich na męża.

#11Wd3

Mój pierwszy, a zarazem ostatni horror obejrzałam w wieku 7 lat. Oglądałam go razem z mamą i nie pamiętam już, o czym dokładnie był, ale to nieistotne. Istotne jest natomiast to, co działo się potem w moim umyśle. Bałam się własnego cienia... a codzienne wizyty w łazience, by się umyć, kończyły się cichym płaczem po nocach ze strachu. Bałam się zostawać sama na dłużej niż minutę. Po tym, jak przez dłuższy czas leczyłam się z mojego dziecięcego lęku, przysięgłam sobie, że za żadne skarby JUŻ NIGDY W ŻYCIU nie sięgnę po tego rodzaju filmy. Choćby się waliło i paliło... i cóż tu się więcej rozwodzić, trwałam w moim postanowieniu, do czasu aż skończyłam 17 lat.

Tego feralnego dnia w liceum moją pierwszą lekcją była religia, a temat dotyczył opętania i egzorcyzmów. Myślę sobie okej, jakoś to przetrwam. I radziłam sobie naprawdę nieźle... do czasu aż dwie laski z tyłu klasy nie wpadły na genialny pomysł, by obejrzeć „Egzorcystę”. Ku mojej radości nauczycielka nie zgodziła się na oglądanie tego rodzaju filmu na lekcji, zgodziła się natomiast pójść na kompromis i zamiast tego puściła nam dokument o przeprowadzanych na pewnej kobiecie egzorcyzmach. Przez jakieś pół godziny siedziałam z zasłoniętymi uszami, gdy po klasie roznosił się głos/krzyk jakiegoś „demona” uwięzionego w ciele młodej kobiety. Krzyki i prychnięcia, które się z niej wydobywały, gdy ta próbowała zmówić modlitwę, doskonale pamiętam do teraz.

Chociaż od tego czasu minęły już prawie cztery lata, do teraz mam kłopoty ze snem. Bywają noce, gdy obsesyjnie wpatruję się w ściany i szukam jakichś demonicznych twarzy. I choć jest już lepiej niż na samym początku, są dni, gdy potrafię sobie wmówić wiele bzdur co do tego, że demony istnieją, że przyjdą do mnie i zrobią mi to, co tamtej kobiecie na filmie. Nie jestem jakoś mocno wierzącą osobą, nigdy nie byłam i wiem też, że z czasem mi przejdzie, tak jak przeszło, gdy byłam małą dziewczynką, ale nie zmienia to faktu, że bywam po prostu przerażona.

#AqEGM

Mam 18 lat i totalnie nie dogaduję się z mamą. Pewnie powiecie, że każdy tak ma. To prawda, tylko że my jesteśmy... diametralnie, totalnie inne.
Ja lubię pastelowe kolory. Mama kocha jaskrawe.
Ja kocham kupować rzeczy. Mama nienawidzi rzeczy.
Ja kocham koty. Mama nienawidzi kotów.
Ja uwielbiam moje przyjaciółki. Mama nienawidzi moich przyjaciółek.
Ja nie jestem osobą wierzącą. Mama jest.
Ja lubię lekko (naturalnie) się malować. Mama tego nienawidzi.
Ja lubię naszych sąsiadów. Mama ich obgaduje.
Ja mam swoje poglądy. Mama za to na mnie krzyczy.
Cokolwiek nie powiem, i tak będzie źle. Mama krzyczy, zaprzecza, karze mnie, obgaduje i czuję, jakby miała mnie dość. Nie wiem, czy jest COKOLWIEK, w czym byśmy się zgadzały.
Dodaj anonimowe wyznanie