#BfYQ0
Będąc w 9 tygodniu ciąży, nie mam brzucha jak piłka do kosza, szczególnie jak ubiorę się w sweter można go uznać za "kilka dodatkowych kilogramów". Fizycznie mam się naprawdę dobrze, nie mam prawie żadnych objawów... poza wymiotowaniem dzień w dzień dalej niż widzę. Zmieniłam dietę, piję samą wodę, biorę witaminy. Lekarz rozkłada ręce, mówi, że przejdzie, to tylko hormony. Trudno. Jakoś żyć trzeba.
Mąż w delegacji, ja mam do pracy na później, tak że rano po śniadaniu wpakowałam się do samochodu i wyjechałam na front. Zaraz wigilia, więc jak co roku ludzie zadeptują się w sklepach, walczą na miecze o karpia i wydzierają sobie z rąk ostatnią lalkę Barbie dla Dżesiki. Mimo ciągłych działań wojennych w marketach człowiek coś jeść musi, szczególnie jak dosłownie je za dwóch. Przebrnęłam przez sklep, nazbierałam zakupów do 1/3 kosza (około 20 artykułów). Stanęłam w kolejce i zajęłam się przeglądaniem internetu. Postałam tak sobie spokojnie dosłownie kilka minut, aż przyszedł on, ubrany cały na biało, z wózkiem pełnym zakupów, otoczony lekką mgiełką z taniej wody toaletowej. Owijam sobie szalikiem pół głowy, że niby zimno. Mimo że ledwo oddycham, to przez te resztki tlenu nadal czuję woń zapachu zakupionego w kiosku lub na poczcie.
Zaczęło mnie mdlić. Czując co się święci i widząc sznur ludzi przede mną, zdecydowałam się pierwszy raz użyć argumentu "Czy mogę wejść bez kolejki? Jestem w ciąży i źle się czuję" (od razu zaznaczę, że w sklepie, w którym robiłam zakupy, nie było tak zwanych kas uprzywilejowanych). Zostawiając wózek podeszłam do kasy i kulturalnie zadałam rzeczone pytanie Pani Kasjerce po 60, wyglądającej jak uosobienie dobrodusznej babci. Jakie więc było moje zdziwienie, jak powiedziała, że się na to nie nabierze i jak chcę tak ludzi wrabiać, to mam sobie sztuczny brzuch kupić dla wiarygodności. Sporo osób z kolejki wyraziło aprobatę dla słów kasjerki. Nie jestem zbyt kłótliwą osobą, więc wróciłam do kolejki na swoje miejsce, powtarzając sobie, że ból i nudności to tylko psychika, gdzie mój duch walki? To jeszcze tylko chwila. I powiem, że trzymałam się naprawdę dobrze, przez jakieś 15 minut. Będąc już w połowie taśmy, rozpoczęłam haftować na podłogę.
Mina ludzi, którzy przed chwilą jeszcze obrabiali mi 4 litery między sobą - bezcenna. Złość kasjerki - warta jeszcze więcej. A mąż po powrocie, jak tylko usłyszał co się stało, zostawił pisemną skargę w BOK-u.
Jako osoba wymiotująca w każdej ciąży, pierwszy trymestr cały czas, a następne tylko sporadycznie, coś mi się nie zgadza.
To jesz za dwóch czy pijesz samą wodę?
Są leki na mdłości, więc lekarz rozkłada ręce?
Wymiotujesz w kolejce do kasy, ale chodzisz do pracy?
Masz siłę chodzić gdziekolwiek (praca, przed pracą zakupy) przy wymiotach cały czas?
Wiesz, że masz takie mdłości, i nie nosisz woreczka ze sobą? Tylko rzygasz na podłogę w sklepie?
Je za dwóch i pije samą wodę, bo zrezygnowała z kawy, herbaty, soków itp.
A odruch wymiotny był spowodowany zapachem perfum, w ilości których niektórzy naprawdę potrafią przesadzić - kto pracuje z ludźmi, ten niestety wie.
Z jedzeniem i piciem już wyjaśnione.
Ja musiałam na podobnym etapie ciąży wyjść ze sklepu, bo facet przede mną na kasie położył jakieś mamroty na których widok zrobiło mi się tak nie dobrze, że czułam, że taraz będzie podobna akcja jak w tym wyznaniu 😆
Widać dobrze wiesz czym one pachniały :)))
Ok, odebrałam to jako brak możliwości jedzenia czegokolwiek więcej, bo sama tak miałam, że piłam tylko wodę i nic nie jadłam.
Mnie zastanawia gdzie wy wszyscy spotykacie takich chamskich ludzi. Jak się poprosi i się powie że mi się śpieszy ludzie przepuszczają w kolejce. Ja przepuszczam nawet ludzi którzy o to nie proszą a mają mniej rzeczy niż ja, mnie też parę razy przepuszczono jak miałam jeden czy dwa produkty.
No i tak to jest właśnie. Wymyślana jest jakaś głupia zasada ala Robin Hood, zabierzemy silniejszym, damy słabszym. I tworzą się niesprawiedliwości, bo jak zdecydować komu się bardziej należy? I powstaje zasada od zasady. I za chwilę kolejna grupa czuje się dotknięta. Więc dodajemy jeszcze więcej zasad. A gdyby tak nie przyjmować roli Boga i nie decydować, kto jest bardziej poszkodowany z góry? Komu można zabrać, komu dać, tylko postawić ludzi na równych warunkach? Że mdłości u nastolatki byłyby traktowane tak samo jak mdłości u ciężarnej? Wtedy nie musiałabyś się martwić czy widać czy nie. A może by zamiast pytać arbitra (kasjerki) przyjąć, że pytamy zainteresowanych, a więc ludzi, którym realnie wchodzimy w kolejkę i zabieramy czas? Bo wyobraź sobie sytuacje, że w tej kolejce też stoją ludzie, po których „nie widać”, że się z czymś zmagają.
Nie byłoby problemu, czy 800+ jest przepijane, czy należy się niepracującym, bogatym, że wiek emerytalny nierówny, czy pierwszy powinien wejść dziadek słaniający się na nogach, ciężarna czy młody chłopak z wadą serca. Czy dziecko może się drzeć w bibliotece, bo to tylko dziecko. Co gdyby nikomu nie zabierać siłą, arbitralnie czasu, pieniędzy, możliwości, co gdyby wszystkich dotyczyły takie same, proste zasady? Co gdyby autorzy swoich własnych decyzji w pierwszej kolejności brali za nie odpowiedzialność, a nie było to przerzucane na Bogu ducha winnych ludzi?
Ktoś to zrozumiał?
@Dragomir: tak, to robienie afery o to, że są grupy jak kobiety w ciąży czy krwiodawcy, którzy mają pierwszeństwo w kolejce. I że to ciemiężenie innych i niesprawiedliwość, że takie pierwszeństwo jest, bo ktoś inny w kolejce może czuć się źle a nie ma pierwszeństwa. I I potem przejście na "problemy świata".
Dziękuję. Nie nadążałem za meandrami tego komentarza, był dla mnie zbyt chaotyczny i ogólny sens mi uciekł.
@coztegoze, napisanie komentarza w miejscu przeznaczonym do pisania komentarzy uważasz za „robienie afery”?
Tak, jest to ciemiężenie innych. Też bym chciała, żeby nikt nie czekał w kolejkach, wszyscy mieli dużo pieniędzy, miejsca siedzące, parkingi blisko sklepu i domu itd. Ale żeby komuś dać to komuś innemu trzeba zabrać. To co mi się nie podoba, to że w naszym społeczeństwie coraz więcej jest zasad mówiących komu zabierzemy, a komu damy. Chcecie finansować czyjeś l4, przepuszczać w kolejkach, dofinansowywać bezrobotnych z wyboru itd to to róbcie, ale nie nakazujcie innym. Bo jak widać po wyznaniu, nie jesteście w stanie tego sprawiedliwie ocenić.
Też byś chciała żeby wszyscy mieli dużo pieniędzy? To podziel się z nimi.
Ale pewnie tego nie robisz, więc tyle na ten temat.
Gdyby nie Cariban wymiotowałabym całą ciążę. Polecam. 👌🏻