#eMJYv

Mam 25 lat i kilkanaście tysięcy długu w banku. Przez byłego już ukochanego.
Kiedy się poznaliśmy, żyłam na własny koszt. Pracowałam, wynajmowałam kawalerkę. Kasy czasem mi brakowało, ale nigdy nie pożyczyłam od nikogo nawet złotówki.
Kiedy zaczęliśmy wspólne życie, on miał pracę i stary samochód, który już się sypał. Zamieszkaliśmy razem, wszystko świetnie się układało, nasze mamy za sobą przepadały, istna sielanka. Korzystaliśmy głównie z mojego konta – on przelewał całą swoją wypłatę, bo twierdził, że ja lepiej ogarniam wszystkie wydatki. Robiłam przelewy za mieszkanie, rachunki, internet itd.
Miałam super zdolność kredytową, więc kiedy samochód odmówił posłuszeństwa, wzięłam mały kredyt. Później trzeba było ogarnąć troszkę samochód, a to ubezpieczenie, a to wymiana czegoś. Na to również poszły pieniądze z kredytu. Wszystko układało się super, raty kredytu nawet nie odczuwaliśmy.
Pewnego dnia przez przypadek dowiedziałam się, że on ma jakiś kredyt, którego nie spłacał. Musiał naraz spłacić kilka rat, żeby sprawa nie trafiła do komornika. Wzięłam na siebie kolejne zobowiązanie, bo przecież się kochamy i musimy wspólnie dać radę.
W ciągu dwóch lat wyszło kilka takich „kwiatków” finansowych. Nie wiem, co ja sobie wyobrażałam, kiedy chciałam mu pomagać.

Zostawił mnie, kiedy miał już czyste konto, a ja to wszystko spłacam. Skonsolidowałam wszystkie kredyty, obecna rata jest na tyle niska, że jakoś daję radę, ale myśl, że przez najbliższe 7 lat będę co miesiąc wywalać pieniądze przez moją głupotę, po prostu mnie dobija. Czuję się jak największa idiotka.
coztegoze2 Odpowiedz

Najlepsze co możesz zrobić to wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. To się nie stało samo przez byłego. To Ty brałaś te kredyty. Ty zdecydowałaś, że będziesz wydawać swoje pieniądze na jego auto. I co innego dołożyć się jeśli chcesz, bo też z niego korzystasz a co innego przejąć czyjeś zobowiązania finansowe całkowicie. A Ty właśnie przejęłaś te jego zobowiązania na siebie. Na dodatek jak się okazało, że był nieszczery w tych tematach, bo miał jakiś kredyt, którego nie spłacał to Ty zamiast zrobić odcięcie finansowe wzięłaś kolene zobowiązania na siebie. To było ostrzeżenie, które zignorowałaś.

Weź tę lekcje i idź do przodu. Owszem lekcja droga i niekomfortowa bardzo, ale zrób tak żeby była skuteczna.

Luna111 Odpowiedz

Jeszcze jedna rzecz, która wyszła przy okazji - brak zaradności. Nie Twojej, a partnera. I na to też warto zwracać uwagę w przyszłości. Bo każdemu czasem może się podwinąć noga w życiu, ale jeśli to jego problemy finansowe, to przede wszystkim on powinien gonić do drugiej czy trzeciej roboty, żeby jak najszybciej pozbyć się zadłużenia i nie obciążać Waszego budżetu. Na zmywak, na magazyn, na dostawcę - po południa czy weekendy i dałby radę ogarnąć swoje zobowiązania. A jeśli nawet na to się nie zdobył, to... raczej nie jest to dobry materiał na partnera.

coztegoze2

@Luna111 ale ten facet był zaradny: znalazł sobie kobietę, która mu fundowała rzeczy i spłaciła wszystkie długi. Nie należy mylić zaradności z odpowiedzialnością i uczciwością. Facet ukrywał swoje długi i kredyty, nie płacił rat kredytu chociaż go miał. To jasno pokazuje, że nie miał dobrych intencji. A zostawienie autorki po spłacie długów to już w ogóle wisienka na torcie.

Dragomir

Masa kobiet tak robi, tylko jak odchodzą to nie z czystym kontem, lecz plus minus z połową wszystkiego.

Dodaj anonimowe wyznanie