Moja teściowa jest świadkiem Jehowy... I nie będzie to wyznanie o złej teściowej, moja jest naprawdę w porządku. Ale sytuacja rozbija się o to, że za tydzień będzie przechodzić poważną operację i może być potrzebna transfuzja. Teściowa została wręcz zmuszona do podpisania oświadczenia, że jako członek tej religii nie chce przyjmować krwi, a pełnomocnikiem odnośnie spraw medycznych zrobiła dwóch obcych mężczyzn z tej wspólnoty...
Jak można kazać człowiekowi skazać się na śmierć? NIE ROZUMIEM!
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, trzymajcie kciuki...
Dodaj anonimowe wyznanie
jest taki gość, Andrzej Bochenek , on słynie z tego że operuje Świadków, wg ich zasad - tak ogólnie napisałem, jak wgooglujesz temat dowiesz się więcej, może warto pójść w tą stronę?
Jesli jest swiadkiem Jehowy to do niczego nie zostala zmuszona.
Nie jest tajemnica, ze Jehowi nie moga miec transfuzji wiec czemu tak Cie to dziwi?
No to tak właśnie nie wygląda. Świadkowie Jehowi są zmanipulowani przez starszych i ,,ciało kierownicze". Myślisz że jak teściowa autorki nie była jeszcze świadkiem, tylko ,,zainteresowaną" (niżej napisałam dlaczego raczej nie urodziła się świadkiem), to jej powiedzieli ,,Słuchaj, jak zostaniesz świadkiem, to nie będziesz mogła przyjąć transfuzji krwi". No nie, na pewno przedstawiali bycie świadkiem w samych superlatywach i możliwe że ostrzegali ją przez ,,kłamstwami" światusów/wykluczonych/odstępców na temat świadków jehowy. A nawet jak była od początku wejścia w to w pełni świadoma, że świadkowie nie mogą mieć transfuzji, to raczej nie myślała o tym, że co jak ona będzie potrzebować transfuzji. Zapewne też ją zastraszyli (o czym też napisałam niżej), więc tak, została zmuszona. Niezmanipulowana ani niezastraszona osoba nie dałaby się zmusić obcym osobom do podpisana takiego oświadczenia. Chociaż gdyby była w pełni zmanipulowana, to sama by podpisała takie oświadczenie, bez ,,zachęty" starszych.
Nic nie zmienia faktu, ze jest to dorosla, myslaca osoba. Ktos moze jej mowic skocz z mostu a ona moze odmowic.
Wiara to wybor, ona wybrala taka, nie inna wiec musi uszanowac swoje wlasne wierzenia.
Nie mozna obwiniac kogos za swoj wlasny wybor.
Sprawdź sobie kanał Światusy, to się dowiesz jaki w rzeczywistości to ,,wybór". To jest jak z toksycznym związkiem. Nawet były tu wyznania kobiet, które twierdziły że nie wpakowałyby się w taki związek, że by odeszły jak tylko facet pierwszy raz by je uderzył (nawet dzisiaj pojawiło się wyznanie ewidentnie zmanipulowanej kobiety, która mimo, że ,,Kiedyś sobie mówiłam, że jeśli facet kiedykolwiek zaatakuje mnie fizycznie, to odejdę" nie odeszła (choć mam nadzieję, że to się zmieni), mimo wielu red flagów (a w komentarzach tam jeszcze kolejny red flag wyszedł w postaci tego, że dla niego żaden z psychologów/psychiatrów nie jest dość kompetentny). U świadków takim toksycznym partnerem Jehowa (reprezentowany przez starszych i ciało kierownicze) i tak samo na początku jest bombardowanie miłością, cud miód orzeszki, podobnie jak toksyczni ludzie wybierają osoby, które z jakiegoś powodu są akurat w kryzysie, bo takimi łatwiej manipulować, a taka osoba to wpada i jak już się ochrzci to bombardowanie miłością ustaje i zaczynają się wymagania, których nigdy nie będą mogli spełnić, bo zawsze ,,mogą robić więcej dla Jehowy, za mało się starali". Nawet jak czują że coś jest nie tak, to i tak sobie to tłumaczą, że to z nimi jest coś nie tak. Jak ofiara w toksycznym związku. Są ludzie którzy z tego wyszli, tak jak są ludzie, który uwolnili się z toksycznych związków, ale to nie jest łatwe i nie wystarczy stamtąd wyjść, żeby pozbyć się świadkowskiego prania mózgu. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że świadkowie jehowy znają swoją Biblię, potrafią znaleźć fragment ze swojej Biblii na wszystko (nawet jeśli nie od razu, to na następne studium już mają przygotowaną odpowiedź, i oni oczywiście nie mówią, że na następnym studium podadzą ci odpowiedni fragment, tylko że to bardzo ciekawe pytanie, że się zastanowią nad tym na następne spotkanie), a katolicy (nie wiem czy teściowa autorki wcześniej była katoliczką, w ogóle wierzącą, ale można założyć że tak) w większości nie znają swojej
Biblii, więc nie wyłapią że świadkowie cytują im jakieś swoje tłumaczenia, nie zgadzająca się z katolicką Biblią. Świadkowie nie bez powodu boją się głosić żydom, bo żydzi mają obowiązek znać Torę, studiować ją całe życie. U katolików najczęściej znajomość Biblii kończy się na tym co ksiądz czyta na mszy, a Biblia w domu tylko stoi na półce i się kurzy. Do księdza, który studiował teologię świadkowie też raczej głosić nie pójdą Chociaż Światusy miały wywiad z dziewczyną, byłym świadkiem, która próbowała ,,nawrócić" księdza na jehowych, ale to raczej rzadkość i oczywiście jej się (na szczęście) nie udało.
Nawet jesli ktos probuja toba manipulowac to wciaz twoj wybor czy na to pozwolisz, czy nie.
Jasne, sa osoby slabsze psychicznie, sa silniejsze ale nic nie zmienia faktu, ze dorosla osoba ma mozg i potrafi go uzywac.
Takie rzeczy jak religia, zwiazek to wybor.
Nikt cie do nich nie zmusza.
Widać że nadal nic nie rozumiesz. O dorosłych świadkach, którzy wychowali się w rodzinach świadkowskich (czyli nie znają innego świata, najpewniej nie mają bliskich poza organizacją albo nie utrzymują z nimi kontaktu, bo świadkowska rodzina się od nich odcięła), też byś powiedział że tkwienie w tym to ich wybór? I uwaga: ich manipulacja nie wygląda tak, że manipulacja od razu się rzuca w oczy dla kogoś, kto nie zna ich metod i przy tym oni sami są zmanipulowani, nie uważają tego co robią za manipulację, tylko że ratują kogoś przed śmiercią w Armagedonie. Oni nawet będą twierdzić, że nie zamierzają zmienić ci religii/zrobić z ciebie świadka. Jak trafi im się ktoś oporny, kto po długim studium nie robi żadnych ,,postępów" i jeszcze zarzuca ich logicznymi pytaniami (a oni muszą ciągle prosić o czas na przemyślenie tego, a tak naprawdę przygotowanej odpowiedzi zgodnej z JW.org) to raczej po jakimś czasie odpuszczą, bo ,,nie rokuje". Jak ktoś wpadnie w ich sidła, zostanie zmanipulowany, to potem jest manipulowany dalej i on nie widzi tego jako manipulację. Wybór jest tu tylko pozorny. Są ludzie którzy faktycznie są szczęśliwi w tej organizacji, ale to nie zmienia faktu, że wielu ludzi jest tam zwyczajnie zmanipulowanych, a nawet ci już przebudzeni potrafią tam tkwić i udawać, żeby nie stracił rodziny i ,,przyjaciół", bo nie mają nikogo w świecie. A i po odejściu efekt życia wśród świadków jehowy nie znika magicznie.
*stracić
Ta sekta jest niegroźna, przynajmniej nie wysadzają się w imię boga (podobno) pokoju i miłosci.
Jest groźna dla wyznawców.
Ale to ich wybór.
Ale nie wybór ich dzieci.
Bez religii to jak prosiaczki, tylko obetrzeć słomą.
Dragomir, sprawdź sobie kanał na YT Światusy i przekonasz się jaki to ich wybór. To kanał prowadzone przez małżeństwo, które urodziło się rodzinach świadkowskich, ale przeprowadzają też wywiady z byłymi świadkami (i nie tylko), także tymi którzy zostali świadkami w trakcie swojego życia, jako osoba dorosła albo jeszcze nie, ale nie na zasadzie, że rodzice zostali świadkami, to dziecko też zostało, bo nie miało wyjścia), jak zapewne było z teściową autorki. Bo jakby urodziła się jako świadek jehowy, to mąż autorki też byłby świadkiem, bo tak matka by go wychowała. Wykluczone żeby był odstępcą lub wykluczonym, bo wtedy matka nie mogłaby z nim rozmawiać (ani z jego żoną ,,ze świata"), chociaż ostatnio dostali ,,nowe światło", że mogą rozmawiać z wykluczonymi, mówić im ,,dzień dobry", ale i tak. Świadkowie jak to oni zapewne wykorzystali jakąś tragedię w życiu teściowej autorki (autorka nie wspomina o teściu, więc może żałobę po mężu wykorzystali?), bo wiedzą że ludzie w jakimś kryzysie są bardziej podatni na manipulację. Niektórych tak potrafią zmanipulować, że odetną się od rodziny ,,ze świata" (a jak się nie ma nikogo poza zborem, bo albo się urodziło świadkiem i nikogo innego się nie zna albo samemu się odcięło od rodziny ze świata po dołączeniu do świadków, to jest ciężko takiemu ochrzczonemu świadkowi (nieochrzczonego ostracyzm w razie odejścia nie dotyczy) odejść, nawet jak już przestał w to wszystko wierzyć, bo po prostu nie chce zostać samotnym, zwykły strach że sobie nie da rady poza organizacją, że nie da rady odnowić kontaktu z nieświadowską rodziną, znaleźć przyjaciół w świecie, dlatego tacy ludzie w tym tkwią.), teściowej autorki aż tak nie zmanipulowali, bo widać że ma kontakt z synem i synową, ale zapewne liczy na to, że ,,nawróci ich na prawdę". Oni mogą nawet sobie nie zdawać sobie sprawy, że ona im głosi. Świadkowie będą ci sami mówić, że coś było ich decyzją (i nie chodzi tu tylko o transfuzję), decyzją ich sumienia, ale rzeczywistość jest inna.
Dodajmy do tego jeszcze fakt, że chociaż teoretycznie chrzczą tylko dorosłych i świadomych ludzi, to prawda jest inna. Często chrzest przyjmują dzieci/nastolatki (oczywiście niby ,,dojrzałe duchowo"), bo presja otoczenia, bo kolega/koleżanka się ochrzcił/ochrzciła, bo spodobał/a się ochrzczony/a kolega/koleżanka ze zboru. A nie ma żadnego prawa powstrzymującego ich przed tym, bo świadkowie jehowi są legalni, a do tego największa religia w Polsce, czyli katolicyzm, chrzci niemowlęta, które w żaden nawet minimalny sposób nie są tego świadome, a gdyby rząd chciał zdecydować, że przyjąć chrzest w jakiejkolwiek religii można będąc dopiero dorosłą, dojrzałą osobą (dajmy na to 30 lat, bo Jezus miał 30 lat jak został ochrzczony), to wielu katolików, biskupów katolickich by się zesrało, bo wtedy by się okazało, że w Polsce nie ma wcale tylu katolików jak się wydaje, bo zabrakłoby elementu, który sztucznie zawyża ich liczebność. Świadkowie Jehowy akurat mają tendencję spadkową w Polsce i tak. Dzieci świadków mają przesrane. Praktycznie brak normalnego dzieciństwa, bo mikołajki klasowe zabronione, wigilia klasowa zabroniona, urodziny zabronione, a wiec i brak prezentów urodzinowych/świątecznych (bo jedyne święto jakie świadkowie mają, czyli Pamiątka Śmierci Jezusa, jest smutne, nie ma w tym radosnego świętowania), niby dają dzieciom prezenty bez okazji, ale w rzeczywistości nie zawsze tak jest. A rodzice potrafią odmówić zgody na transfuzję krwi u swojego dziecka, bo zmanipulowany wierzy, że tak ocali je przed śmiercią w Armagedonie, że nawet jak teraz umrze, to zobaczą się w raju na ziemi. Na szczęście Polskie prawo ma na to sposób w postaci tymczasowego odebrania praw rodzicielskich przez sąd rodzinny, żeby lekarz mógł podać dziecku krew bez zgody rodziców. W przypadku dorosłych świadków niestety prawo nic nie może poradzić, bo są dorośli. Choć teściowa autorki zapewne została zastraszona, że jak przyjmie krew, to ją wykluczą i zginie w Armagedonie, że nie zobaczy
swojego męża w raju (jeśli mam rację, że zwerbowali ją jak była w żałobie po mężu), że da zły przykład rodzinie ze świata i jej syn i synowa nie zostaną świadkami i nie przeżyją Armagedonu.
Mój dobry kolega jest świadkiem jehowy, na wszystkie pytania mi odpowiada, jak potrafi, z jego perspektywy jest wszystko pięknie i cudownie (ja zaczynam temat, on tylko raz zaczął, gdy był podekscytowany jakimś wydarzeniem religijnym, które przeżył). Przyjął chrzest jako dorosły, z własnej woli, bardzo się angażuje, jego brat się nie zdecydował, ale nikt nie ma mu tego za złe. Najwyraźniej trafił w swoim otoczeniu na dobrych i szczerych ludzi w swoim wyznaniu. Ale zauważyłam jedno, nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie są różni, że część faktycznie może zmuszać, naciskać i manipulować swoją rodziną. Szczerze jednak, gdyby wszyscy świadkowie byli, jak on i jego otoczenie, pewnie nie byłoby tak wielu negatywnych opinii.
Solange, zgadzam się z tym. Nie wszyscy świadkowie są źli (nawet ci manipulujący niekoniecznie są źli, bo oni sami są zmanipulowani, wierząc że ratują komuś życie; widać twój kolega się do nich nie zalicza, skoro nie ma za złe bratu, że się w to nie zaangażował i jak rozumiem nie próbuje mu głosić, przekonać go) i są świadkowie, którzy są w tym naprawdę szczęśliwi. Światusy nawet to podkreślają, mimo że sami odeszli. Oni krytykują system, stosowane tam manipulacje, nie ludzi. Ba! Mówili też nawet że jak jest starsza osoba, która jest cała życie w organizacji, wierzy w to, to nie warto jej wybudzać, niech umrze szczęśliwa wierząc w co wierzy. Żeby nie wywracać starszej osobie życia do góry nogami.