#xseyw

Poniedziałek, godzina 7:20. W półśnie stoję na przystanku i czekam na miejską limuzynę. Podchodzi do mnie chłopak, coś na oko +/- 20 lat i się pyta, gdzie jest przystanek X, bo chce jechać do centrum pojazdem numer 17, odpowiadam, że tutaj, zaraz za rogiem, tylko skręcić i przez pasy przejść. Chwilę później podchodzi kobieta i mówi, że szuka stomatologa. Pokazuję niegrzecznie palcem, że to ten budynek, po drugiej stronie drogi. Podziękowała i odeszła. Nareszcie jedzie mój autobus, ale znienacka wyskakuje na mnie babcia i się pyta:
- Ten autobus co do Oszołoma jedzie to już był czy nie był?
- Tak, był przed chwilą.
- A kiedy będzie następny?
- Za 40 minut.
- Łoo, to stać nie będę. - I poszła w cholerę.

Mój 107 podjechał, usiadłam wygodnie na przednim siedzeniu i tak jadę z pół godziny, aż na horyzoncie widzę gmach swojej uczelni. Wysiadam, już bardziej obudzona i nieprzypominająca zombie i uświadamiam sobie, że: przystanek, o który pytał się chłopak, był w drugą stronę, stomatologa nigdy na moim osiedlu nie było, a autobus do Oszołoma miał być za 2 minuty.
To im pomogłam :D

#lkamQ

Często tu widzę wyznania osób, które czują pustkę.  Stwierdziłem, że i ja dołączę do anonimowych po raz pierwszy.

Generalnie jestem facetem po trzydziestce, z super pracą, bardzo dobrymi zarobkami, własnym mieszkaniem. Mogę się też poszczycić super przyjaciółmi. Klasyk. Niby wszystko w życiu super... a tu pustka. Szczególnie w chwilach po kolejnym rozstaniu łapie mnie dół. Co jest pewnie normalne, ale moim największym problemem jest wtedy to, że wszystko wydaje się sztuczne. Kwestionuję siebie na każdym kroku. Czy ja na pewno chcę to zrobić, czy też znowu chcę zarzucić czymś emocje? Każde moje hobby, czynność czy nawyk zaczynam kwestionować. Robię to ja czy robię to po to, by mnie lubiono, czy żebym ja siebie takiego lubił?
Przykłady?
Siłownia – robię to dla dobrego samopoczucia czy dla euforii wynikającej ze zmęczenia?
Dbanie o dietę – znowu, dla mojego dobra czy po to, by się komuś podobać?
Różne hobby – oj, pewnie robię to po to, by ludzie mnie lubili.

Brakuje mi poczucia prawdy, rzeczywistości. Ostatnio rozkminiam, że tylko ból daje mi takie poczucie – spokojnie, jeszcze się nie tnę, ale coraz częściej fantazjuję, o tym. Na ogół pomaga mi myślenie, że to wszystko jest krótkotrwałe i minie. Teraz niestety myślę o tym, że jak wszystko jest krótkotrwałe, to nic nie ma sensu. Tylko ból jest prawdziwy.
Sądzę, że to zagubienie, bycie dla siebie samego kimś obcym jest najgorsze w stanach depresyjnych. Potrafię wszystko kwestionować i krytykować. Jedynym rozwiązaniem jakie widzę, jest życie bez emocji, a to z kolei wydaje mi się absolutnie, kurna, smutne.

Chodzę grzecznie na terapię i mam nadzieję, że to przejdzie, a jak nie, to cóż... Pójdę w ślady rodziców i będę zapijać pustkę.

#DXMqv

Ostatnio widziałam wyznanie o tym że szkolne nauczanie powinno się skończyć bo nas wykańcza fizycznie i psychicznie. Nie jestem w stanie się z tym kłócić bo to prawda sęk w tym, że ja osobiście jestem w na tyle głębokim dole, że myśl powrotu między ludzi mnie przeraża. Panicznie boje się że nie wyrobie ani z nauką ani z znoszeniem innych z czym miałam problem przed tym całym syfem...

#Hw7rJ

Jestem już w 8 klasie. Zawsze miałam problemy z matmą, ale jakoś tam sobie radziłam, jednak teraz czuję, że to mnie przerasta. Chodzę na korki dwa razy w tygodniu. Dodatkowo robię po pięć różnych ćwiczeń dziennie. Uczy mnie jeszcze wujek i mój tata. I co? I nic... Wciąż nic nie umiem. Może jestem wyjątkowo tępa? Nie wiem. Mój mózg po prostu nie przyswaja tej wiedzy. Nie wiem już co mam robić.

#njD9V

Pewnego dnia w biedronce  stojąc w kolejce pewna pani weszła przede mnie i jednego Pana, po czym zwróciłam jej uwagę stojąc z małym dzieckiem, które już się bardzo niecierpliwiło (rozumiecie sytuację nie była tylko z pomidorami lecz kosz wypchany po brzegi). Widząc zdenerwowanie mojego dziecka postanowiłam upomnieć panią (najprawdopodobniej babcia z córką pampersy też w koszu), że ja stoję w tym i tym miejscu kulturalnie ze względu na przejcie mogła mnie nie zauważyć 😅.

I zaczęła się awantura na pół sklepu, ale po pierwszym zdaniu tej pani powiedziałam, że proszę, żeby stała tam sobie gdzie stoi nie ma problemu, a pani 😔 abym przeszła do następnej kasy, po czym odpowiedziałam po raz drugi, że wiem co mam robić, pani na to, że zaraz mi kopa w D.u.pe zaj... Naprawdę czasem lepiej się nie odzywać...

#Lm1sb

Gdy byłam mała, w jakimś filmie padło słowo na „k”. Zapytałam babci, co to znaczy. Odpowiedziała, że to brzydkie słowo, powinno się mówić „prostytutka”, i że jest to taka pani, która śpi z panami i dostaje za to pieniążki. Pokiwałam głową i wróciłam do zabawy. Mama, która przy tym była, uznała to za na tyle satysfakcjonujące wyjaśnienie, że nie widziała potrzeby, by się wtrącić.
Jakiś czas później, na kolędzie, ksiądz zapytał, kim chcę zostać, gdy dorosnę.
- Prostytutką! - odpowiedziałam rezolutnie.
Chyba dostrzegłam ogólną konsternację, bo dodałam jeszcze:
- Mnie tam bez różnicy, z kim ja śpię...
Mamie było wstyd tym bardziej, że był to raczej zaprzyjaźniony ksiądz. Po jego wyjściu bardzo dosadnie wyjaśniła mi „uroki” tej profesji.

#61wJH

Wyznanie o tym jak skutkuje nadopiekuńczość rodziców.

Jestem jedynaczką, córką bardzo nadopiekuńczej i przerważliwionej kobiety. Nie typowej madki, która wywyższa swoje dzieci, wręcz odwrotnie - takiej która zawsze ma z czymś problem. W dzieciństwie nic nie mogłam robić sama. Cokolwiek zrobiłam, zawsze było źle. Cały czas słyszałam słyszałam teksty typu: "dokładniej żuj jedzenie", "dokładniej myj ręce" i to nawet w wieku kilkunastu lat. Gdy coś zrobiłam niechcący, np zbiłam coś, darła się na mnie jakbym kogoś zabiła. Ale to nic - kontrolowała nawet moje zeszyty i nie raz kazała mi zmieniać cały zeszyt na nowy, bo okładka jej się nie podobała. Gdy ja lub koleżanka napisałyśmy mi coś niezwiązanego z tematem lekcji w moim zeszycie, potrafiła wyrwać mi kartkę. Ogólnie podstawówkę przesiedziałam zamknięta w pokoju, bo cały czas miałam szlaban. Za co? Nie pamiętam. Na pewno nic istotnego. Nie miałam wtedy żadnych przypałów z używkami czy policją, w szkole byłam spokojna.

Aktualnie jestem dorosła i nie znoszę towarzystwa innych kobiet. Mam kilka stałych koleżanek, ale do reszty niezbyt chce się zbliżać. Po prostu mam wrażenie, że baby ciągle mają jakieś durne problemy i pretensje! Nie wiem już czy naprawdę tak jest, czy jestem przewrażliwiona przez moją matkę...

#kztiA

Mój ludzki niewolnik zapaskudził mi odchodami kuwetę i zwalił winę na mnie. Jego rodzice wzięli mnie do weterynarza zbadać. Nie cierpię nosidełka brudne, naszczane i niewygodne. Przez niego straciłem pół dnia w kolejce. Głupia służba zdrowia.... Jakiegoś kundla przyjęli przede mną, powinny być osobne bezkolejkowe wejścia dla kotów.
Nie daruję, ja się jeszcze zemszczę na nim, na razie obsikałem mu buty, ale wymyślę coś lepszego, przyniosę mu jakąś mysz niech wie, że będzie następny.
Dodaj anonimowe wyznanie