#yWAy3

U mnie w rodzinie kobiety nigdy nie pracowały zawodowo. Choć jestem w stanie zrozumieć babcie, bo inne czasy, a i kobiety miały więcej pracy w domu, musiały przygotować obiad, wszystko robić ręcznie, bez odkurzacza, zmywarki, pralki – to była ciężka praca. Moja matka do dziś prosi ojca o pieniądze np. na krem czy nowe majtki, bo potrzeba. Nie chciałam tak żyć i odkąd mogłam, pracowałam, a gdy wyszłam za mąż i urodziłam dzieci, to zaraz po macierzyńskim do pracy. Nie było łatwo, logistyka i współpraca z mężem były konieczne, by to się udało, ale teraz mam dom i spokój, że w przyszłości będę mieć własną emeryturę i nie muszę prosić męża o parę groszy na choćby wodę, gdy jestem poza domem, a chce mi się pić.
Moja siostra, tak jak matka, uznała, że chce być panią domu, a nie pracować. Rozmawiałam z nią, tłumaczyłam jej, ale nigdy nie chciała pracować, powtarzała, że za marne pieniądze nie będzie się zrywać rano i wysłuchiwać kretynów szefów, poza tym ma męża, który ją utrzymuje i ją kocha.
A teraz po ponad piętnastu latach jej mąż ją zostawił i odszedł do innej. A ona, bez doświadczenia zawodowego, w wieku czterdziestu trzech lat nie ma nic i wróciła do rodziców. Ojciec nie daje jej spokoju, tylko powtarza, że dzieci wychował, a ona jest dorosła i nie będzie jej utrzymywać. Matka chce jej pomóc, wiem to, ale nie ma jak.
Siostra jest bez kasy na własne życzenie, a ja mogę powiedzieć (w myślach, bo nie na głos) „a nie mówiłam?”. Obecnie szuka jakiekolwiek pracy, by móc się wyprowadzić od rodziców. A ja w duchu się cieszę, że wyszło na moje.

#QjFtR

W grudniu 2025 w tragicznym wypadku samochodowym zmarł mój chłopak. Miał wrócić do mnie na święta z pracy w Hiszpanii.
Dziwnie mi z tym, ale już od dawna nie boli mnie jego śmierć. Byliśmy razem 1,5 roku, tylko większość czasu mnie zdradzał, czasem bił, bardzo często się kłóciliśmy. Były sytuacje, że ja spałam obok niego, a on pisał z inną laską. Kiedyś jak został wyrzucony z mieszkania przez siostrę, zamieszkał u mnie na jakiś czas. Po kilku miesiącach jak już mieszkał u siebie, dowiedziałam się, że gdy mieszkał u mnie, był z trzema dziewczynami naraz, ja miałam wtedy 16 lat, a dwie inne jego kobiety 14 i 17...

#EcWbX

Wychowywała mnie narcystyczna mama. Całe życie musiałem prosić się o uwagę, żeby nie być lekceważonym… by na koniec i tak słuchać, że ona jest ofiarą. Nie pytajcie czego, w jej mniemaniu wszystkiego. Nie skłoniły jej do refleksji moja depresja, nerwice ani nadciśnienie spowodowane stresem. Jakiś czas temu zachorowałem na raka. Myślicie, że to ją skłoniło do przemyśleń? Lekceważy mnie chyba jeszcze bardziej. Ostatnie 1,5 roku poświęciłem na tłumaczenie, że mnie całe życie krzywdzi. Próbowałem wszystkiego – ma to gdzieś. Jedyne co mam od tego, to nawrót nerwicy. Nie wiem, co robić, bo po tym wszystkim stała się dla mnie obcym człowiekiem. Nie nauczyła mnie niczego w życiu, do dziś borykam się z bałaganem, który robi. Za to nadal słucham o tym, że jest pokrzywdzona, bo ona przecież zawsze chce dobrze i wszystko jest moja wina. Piszę to, bo jest mi przykro. Dzisiaj usłyszałem śmiech, gdy wspomniałem, że jestem chory. Jeśli ona nie potrafi, to chociaż wy trzymajcie za mnie kciuki.

#50cSr

Jestem mężczyzną tuż przed czterdziestką, mam żonę i dziecko w drodze.
Nikt o tym nie wie, ale dość regularnie, gdy jestem sam lub dość pewny, że nikt nie będzie przeszkadzał, przeglądam najnowsze fanarty z pewnej kreskówki i te lepsze dodaję do ulubionych na moim profilu na portalu dla artystów internetowych. Samo to, że dorosły lubi kreskówki, chyba już nie jest jakoś ogólnie źle widziane. Problem w tym, że chodzi o kreskówkę, której głównym odbiorcą miały być małe dziewczynki, a która jednak zebrała dość spore grono fanów u chłopców i mężczyzn. Wiecie, taka o kucykach. Zawsze lubiłem i otwarcie oglądałem bajki w stylu nienajnowszego dobrego Disneya, Pixara czy Dreamworks. Uważam, że ta konkretna kreskówka też ma coś w sobie z tamtych produkcji. To sprawiło, że wstępnie wciągnąłem się w nią, ale to, co najbardziej mnie do niej przywiązał, to jak bardzo mi ona pomogła. Akurat stała się na tyle popularna i znana w sieci, gdy miałem jeden z najcięższych i bardzo samotnych okresów w moim życiu. Zacząłem oglądać tak z czystej ciekawości, co w niej takiego jest, no i nieźle mnie wciągnęła. Ona mnie dosłownie uratowała psychicznie, pozwoliła zająć głowę czymś pociesznym i wciągającym jednocześnie. Dodatkowo pomogła wrócić do mojego małego hobby, jakim jest rysowanie (które porzuciłem gdzieś na wczesnym liceum), co też pomogło odciągnąć myśli. Na początku jeszcze tworzyłem i publikowałem część swoich prac w sieci, całkiem dobrze mi wychodziły, jednak już od paru dobrych lat, definitywnie od małżeństwa, już znów tego nie robię. Zostało mi tylko przeglądanie prac innych ludzi.
Planowałem zdradzić żonie ten mój mały sekret, ale niestety nie czuję, by zrozumiała i dobrze to odebrała.

#UfJfK

Mając gdzieś tak 18 lat, wracałam późnym wieczorem do domu. Będąc już na swojej ulicy, zobaczyłam auto, które zaczęło zwalniać. Kierowcą był jakiś facet, zaproponował mi podwózkę. Ja grzecznie odmówiłam (byłam blisko domu). Facet nie ustępował i cały czas coraz bardziej nachalnie mówił, że on mnie odwiezie itp. Ja, będąc już przy swojej bramie, lekko wystraszona powiedziałam, że ja tu mieszkam, więc tym bardziej nie ma potrzeby i skręciłam do siebie.
Wydaje mi się, że facet pomyślał, iż ściemniam i chcę go spławić. Będąc mniej więcej na półpiętrze, usłyszałam, jak skręca autem w bramę, wysiada, trzaska drzwiami i biegnie. Zaczęłam tak szybko przebierać nogami, jak nigdy w życiu. Wbiegłam na drugie piętro, na którym mieszkałam, weszłam jak najszybciej do domu i zaczęłam krzyczeć: „Mamo, ktoś mnie goni”. Mama prędko wyszła na klatkę, ale nikogo już nie było. Nie chcę nawet sobie pomyśleć, co by było, gdyby wtedy to nie była moja brama albo gdyby mnie złapał.
Najgorsze jest to, że minęło prawie 10 lat, a ja do tej pory boję się przejeżdżających wieczorem aut. Zawsze, gdy widzę, jak jakieś jedzie, chowam się gdzieś. W dzień też często mam jakiś taki strach w sobie, że faceci z aut mnie obserwują po to, żeby później wieczorem gdzieś mnie złapać.

#io9g7

Byłem uzależniony. W zasadzie nawet nie wiem, czy dalej nie jestem. Większość ludzi mierzy się z uzależnieniem od alkoholu, tytoniu, kofeiny czy narkotyków. Moje uzależnienie polega na obsesji na punkcie drugiej osobie.
Poznałem dziewczynę 4 lata temu, nasza relacja była „on/off”. Często nie mieliśmy kontaktu po zerwaniu, a końcowo i tak do siebie wracaliśmy. Przełom tego nastał w grudniu. Nie gadamy od tej pory. Minęło osiem miesięcy. Na początku mnie zaczepiała przez social media, ale niedawno usunęła wszystkie konta. Wiem, że jej nieobecność to dla mnie lepsze rozwiązanie, przy niej dostaję stanów depresyjnych. Z drugiej strony, nie umiem bez niej żyć. Od ośmiu miesięcy pracuję na potęgę, byle nie mieć czasu o niej myśleć, aby nie sprawdzać kont jej przyjaciół, żeby choć trochę się coś o niej dowiedzieć. Chciałbym to zakończyć, a jednocześnie chcę, żeby wróciła.

#dDd5Y

W wieku dziecięcym słuchałam dużo muzyki i czytałam teksty wszystkich moich ulubionych piosenek. Zawsze myślałam, że „Woah” to imię. Zastanawiałam się, czemu to imię jest w tak wielu utworach. Myślałam, że to po prostu jakaś dziewczyna czy żona kogoś z zespołu i piszą o niej dużo piosenek. Jakimś cudem mój młody umysł nie połączył tego z faktem, że akurat śpiewane było „ooo”.

#aZlXl

Rodzice zawsze mówili, że kochają swoje dzieci tak samo. To największe kłamstwo, jakie słyszałam przez całe życie. Między mną a bratem jest rok różnicy i zawsze to on miał nowe rzeczy czy pozwolenie na swobodę, to mój brat mógł złapać złą ocenę, ja nie – było to tłumaczone faktem, że jest starszy i w końcu to chłopak.

Mając troszkę ponad trzydzieści lat, przekonałam się dokładnie, jak wygląda ich miłość do mnie. Z mężem spłacamy kredyt za dwupokojowe mieszkanie, a mój brat dostał od rodziców mieszkanie w nowym budownictwie, bo mężczyzna musi mieć swój kąt.

I nie chodzi o pieniądze, ale o sam fakt, że brat według nich zasługuje na prezenty, pomoc, a ja jakoś sobie mam poradzić. Przykro.

#P0K3e

Spotykałam się z najbardziej toksycznym człowiekiem, jakiego spotkałam w swoim życiu. Lokalizacja w telefonie musiała być włączona 24/7, musiałam pisać i gadać z nim 24/7, nie miałam czasu dla siebie, pracy, szkoły i przyjaciółek, po prostu nie mogłam nic. Obrażanie się o wszystko, wysyłanie codziennie (CODZIENNIE!) długich rozprawek na temat tego, że nigdy go nie zostawię, kocham go na zabój i jestem tylko i wyłącznie w niego zapatrzona. Czy szkoła, czy praca, czy moje życie prywatne musiało być kontrolowane przez niego. 
Pewnego dnia odwołali mi w szkole wszystkie zajęcia i to był dzień, gdzie miał mnie odebrać ze szkoły, by pokazać kolegom z mojej klasy, że mam chłopaka i mają się do mnie nie odzywać, nawet gdy wychodzimy na fajkę. Niestety plan uległ zmianie i wysłałam mu potwierdzenie od nauczyciela, że niestety zajęcia się nie odbędą, ale mogę się z nim spotkać gdzieś na mieście. Myślałam, że zareaguje w spokojny sposób i napisze „oki, no to spotkajmy się tu albo tam”, nic bardziej mylnego. „Specjalnie to zrobiłaś, bym nie mógł przyjść pod szkołę, tak? Boisz się? Twoi koledzy nie wiedzą, że masz chłopaka? Pewnie z jakim spotkałaś, co? A ten kolega wie, że jesteśmy razem?”. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Teraz mogę się z tego śmiać, a wtedy to chciałam już dzwonić do oddziału psychiatrycznego, by go wzięli na stałe. :)

#ltEnT

Z moim byłym partnerem rozstaliśmy się w dobrych stosunkach. Oboje czuliśmy, że nasz związek zmierza donikąd i nie byliśmy dla siebie odpowiedni. Około miesiąca później dostałam pewnych symptomów, które skłoniły mnie do zrobienia testu ciążowego. Pozytywny. Początkowo ogarnęła mnie panika, ale po przemyśleniu wszystkiego uznałam, że urodzę i wychowam to dziecko, nawet jeżeli ojciec nie będzie chciał mieć z nami nic wspólnego. Mój eks nie oczywiście nie był szczęśliwy z tego powodu, ale zapewnił, że pomoże mi w trakcie ciąży i będzie zaangażowany w życie dziecka po jego urodzeniu.

I tutaj pojawia się problem... On jest bardzo zaangażowany, ale w moje życie. Chce, żebym cały czas siedziała w domu i nigdzie nie wychodziła, żeby dziecku się nic nie stało. Chce, żebym zaprzestała wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń i ograniczyła wszelki ruch. Sugeruje, że to już najwyższy czas, żeby odjeść z pracy (ciąża nie jest zagrożona). Cały czas do mnie wypisuje, czy jestem u siebie w mieszkaniu, a jeżeli nie, to dlaczego, z kim jestem i o której planuję powrót do domu. Kiedy dowiedział się, że byłam ostatnio z innym mężczyzna na lunchu i kawie, zrobił taką awanturę, że co ja sobie myślę, wychodząc z innymi mężczyznami, podczas kiedy noszę jego dziecko. Oczywiście on nie widzi nic złego w umawianiu się z innymi kobietami...

Ja nie jestem inkubatorem, ale kobietą, która ma inne zajęcia poza siedzeniem w domu, czytaniem książek dla młodych matek i wybieraniem potencjalnych imion.
Kiedy byliśmy razem, nie był ani chorobliwie zazdrosny, ani kontrolujący. Teraz... stał się kompletnie inną osobą. Chcę mieć z nim dobry kontakt, bo to jednak ojciec mojego dziecka, ale nie zamierzam tolerować takiego zachowania. Zastanawiam się, czy po narodzinach mu przejdzie, czy będzie tylko gorzej.
Dodaj anonimowe wyznanie