#xLkua

Opowiem wam o pewnej rozmowie, która miała miejsce parę tygodni temu. Rozmowa była o Polakach. O naszym kraju i o ludziach.

Pewnie każdy z nas słyszał o rodakach za granicą, a w szczególności w Anglii. Jest nas tu wielu, wielu z nas było tutaj przynajmniej raz w celach zarobkowych, niektórzy zostali i pracują, niektórzy założyli rodziny i pozostali na stałe. Jestem Polką i nigdy się tego nie wstydziłam. Mieszkam w Anglii prawie 3 lata, pracuję, mam mieszkanie. Nigdy nie porównywałam swojej kultury do kultury Anglików, ja po prostu się dostosowałam. Opowiadam o sobie i o moim kraju, gdy ktoś chce posłuchać.

Parę tygodni temu chciałam się wybrać do znajomych, zamówiłam ubera i gdy wsiadłam do samochodu nie wiedziałam, że rozmowa z kierowcą otworzy mi oczy trochę na to, jak nas spostrzegają inni, obcokrajowcy. Kierowca był miły, miał brązową skórę, ciemne, bujne włosy. Przyznał, że nie urodził się w Anglii. Po moim akcencie wywnioskował, że ja również. Powiedział wprost, że jestem Polką. Opowiadał o swoich kolegach Polakach i powiedział również, że Polacy nigdy nie trzymają się razem za granicą, jest nas tu dużo, a nigdy nie przywieźliśmy swojej kultury tutaj, jedzenia i zwyczajów. Hindusi przywieźli jedzenie, Chińczycy też, a Polacy nic. Powiedział też, że my ciężko pracujemy, zarabiamy kasę i wiemy jak nią gospodarować, ale nie cieszymy się popularnością. Uważamy, że zawsze jesteśmy lepsi od wszystkich, Polka Polce wydrapałaby oczy. Nie szanujemy siebie nawzajem i innych ludzi. Próbujemy narzucać swoje zasady.

Pierwszy raz poczułam lekki wstyd siedząc z tym człowiekiem. Mogłabym mu powiedzieć "wszystkich wrzuciłeś do jednego wora", ale nie potrafiłam. Obcy dla mnie człowiek przez 15 minut podróży powiedział coś, co wiedziałam odkąd tu jestem.

Ta rozmowa utknęła mi w pamięci. Powiecie, że skoro mi tak źle, to mam wracać do Polski. Wrócę, ale nie teraz. Otworzyłam się do ludzi, do obcokrajowców. Moją najlepszą przyjaciółką jest dziewczyna z Rumunii. Niesamowita kobieta. I nie noszę głowy wysoko w górze, bo to, że jesteś Polakiem nie znaczy, że jesteś królem świata. Mamy wspaniałą kulturę, jedzenie, ale jesteśmy zepsuci. Wraz z przekroczeniem granicy zamieniamy się w samolubne istoty. Szkoda. Bo moglibyśmy wiele osiągnąć.
Retiro Odpowiedz

Kumpel, który mieszka w Anglii prawie 10 lat powiedział, że Anglicy myślą o nas w 3 kategoriach: ciężko pracujący ludzie, decorators (szpachlowanie, malowanie, wykończeniówka) i ostro pijący. Gdy w Londynie w polskim klubie zaczyna się bójka tamtejsza policja dzwoni zawsze po posiłki ;D

Kurina3

Widzisz, problem leży w tych polskich klubach etc. Dlaczego nie mogą iść do normalnego klubu, baru, fryzjera? Taka postawa nie pomaga w asymilacji z lokalsami i w nauce języka, który jest barierą. I tu kółko się zamyka.

Anonimek112

@up
polskie kluby to nie tylko proba izolacji, ale również przeszczepienia na tamtejszy gruby również i kultury, a w tym wypadku najczęściej kulinariów o których było wspominane. Kiedyś w polskiej restauracji jadłem najfajniejszy gulasz ever.

Happyfalcon1 Odpowiedz

Rzeczywiście jest duży % pasujący do Twojego opisu, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Odnosząc się tylko do braku przynoszenia naszej kultury, w mniejszych miejscowościach są organizowane tzw. polskie dni i wtedy polska społeczność obchodzi je po polsku zapraszając zagraniczch znajomych, żeby mogli poznać nasze zwyczaje. Cieszy się to zainteresowaniem :) jest wzajemny szacunek i często anglicy są zaskoczeni np. gościnnością. Zazwyczaj te akcje są organizowane przez polski kościół lub sobotnie polskie szkoły. Fajna sprawa :)

agathe

Ja o kulturze dodam jeszcze to, że to nie tyle Hindusi przywieźli swoją kuchnię do UK, co raczej Anglicy przywieźli ją sobie sami z Indii. Przecież Indie należały do imperium brytyjskiego i były nawet nazywane jego "perłą w koronie". To wtedy Anglicy zaczęli na większą skalę przywozić stamtąd przyprawy i wiele nieco przerobionych przepisów, takich jak butter chicken.

Widliczka Odpowiedz

A mnie uderzyło tutaj co innego: brak kultury osobistej u tego taksówkarza. Spotyka kobietę pierwszy raz w życiu i do tego w sytuacji zawodowej, nawet nie na stopie prywatnej i zaczyna wykład, że Polacy są tacy, siacy i owacy. Wiedząc że ona jest Polką. No co za dziad. Może jeszcze gdyby poprzestał na tych paru miłych rzeczach. Jeszcze może nie obrażał Polaków, ale myślę że gdyby wiózł zamiast młodej i nieśmiałej dziewczyny, stereotypowego "Sebixa" to dostałby za swoje gadanie wpierdol. A co do samego opisu Polaków: do jednych pasuje jak ulał, do innych nie. A kulturę i jedzenie to Polacy akurat również zabierają ze sobą, tylko po pierwsze, nie narzucają jej innym, a po drugie, jako że jesteśmy Europejczykami, to nie rzuca się tak w oczy, bo jest podobna. I poza tym, to nie jest ogólna opinia o Polakach. Bywają o wiele gorsze i o wiele lepsze. A to była jedynie opinia jednego niewychowanego dziada. I według mnie autorka nie powinna sobie nią zawracać głowy.

Novara

A mnie ciekawi jak zareagował by się taksówkarz, gdyby autorka wyznania zaczęła wymieniać co jej się nie podoba/stereotypy nt. arabów, hindusów, czy innych emigrantów z Azji/Afryki.

Inetta

Oj, jeszcze by ją gdzieś wywiózł XD

PaniDyrektor Odpowiedz

Bardzo często jest tak, że celem wyjazdu Polaków na Wyspy jest chęć zarobkowa - ale nie wyjeżdżają pełnymi rodzinami. Liczy się ciężka praca i odkładanie oszczędności, aby jak najszybciej wrócić do ojczystego kraju.
Może na przekazanie polskiej kultury po prostu nie ma czasu? Kwestia zachowań to już indywidualna sprawa, ale niekoniecznie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka. Ja również słyszałam różne rzeczy np. o Hindusach, ale nie uważam, że wszyscy są tacy.
Pamiętam Irlandię kilka lat temu. Wcale nie można powiedzieć, że Polacy byli nieuprzejmi. Wręcz przeciwnie, każdy sobie pomagał. Nie wiem czy się aż tyle zmieniło przez te lata, może po prostu usłyszałaś kiepskie stanowisko.
Jeżeli ten tekst coś zadziałał, to dobrze, że otworzyłaś się do ludzi. Warto.

chouette Odpowiedz

Naprawdę mnie to nie dziwi. Dlaczego za granicami naszegi kraju miałoby być inaczej, skoro w samej Polsce jesteśmy sobie wrodzy i zawistni?

Vito857 Odpowiedz

W każdym narodzie spotkasz takich, co wyżej srają niż dupę mają. Nie ma od tego wyjątków.

Dragomir Odpowiedz

No śniadzi to akurat lubią narzucać swoją kulturwę. Sami się nie dostosują bo im religia zabrania, ale inni mają się dostosować do nich choć oni sami są gośćmi u tych innych.

badar Odpowiedz

Ponad 15 lat za granicá, razem z rodziná. 3 lata to jest niewiele, taksówkarz mógl powtarzac to co mu polaczki powiedzialy. Piszé polacki bo przez pierwsze lata emigracji zauwazylem i unikalem jak ognia pewien procent ludzi z Polski który przy swojej ogromnej i nie popartej kompletnie niczym megalomanii obrazali wszystki nacje dookola i paradoksalnie najbardziej Polaków opowiadajác bzdury o kradziezach samochodów, piciu i oczywiscie uczác wszystkich dookola polskich przeklenstw. Po jakims czasie, rozmowach i prostowaniu tego co ci idioci nagadali stwierdzilem ze to ze to nie sá Polacy tylko zwykle parszywe polaczki, cholerna patologia przez którá wstyd czasem glosno sié po polsku odezwac - poniewaz jak uslyszá to od razu zaczynajá rozmawiac jak ze swoim ziomkiem. Ja z tá patologiá nie mialem do czynienia w Polsce i nie chce miec tutaj.

Novara Odpowiedz

Buractwo i cebulactwo nie zna granic. Jak ktoś był chamem i prostakiem w Polsce, to nie ma co oczekiwać, że za granicą będzie zachowywać się inaczej. Jak komuś się powodzi, to inni życzą mu jak najgorzej. Jesteśmy narodem skłóconym, dumnym, aroganckim, nietolerancyjnym, wiemy zawsze wszystko lepiej i narzekamy na co tylko się da. Oczywiście to tylko stereotypy, oczywiście nie dotyczą wszystkich, ale te stereotypy nigdy nie biorą się z niczego.

rocanon

A nawet gorzej. Jak ktoś jest "u siebie" w miejscowości rodzinnej, to jeszcze czasem ma jakieś opory, bo co sąsiedzi powiedzą, żona/matka/babka będą się czepiać, albo ksiądz z ambony będzie grzmieć. Ale jak gdzieś wyjadą, daleko od rodziny, to często puszczają hamulce.
Zresztą wystarczy popatrzeć na zachowanie niektórych polaków podczas wyjazdów wakacyjnych, czy nawet imprez integracyjnych w firmie.

Rademeness Odpowiedz

Kto ja jestem?
Polak mały! Mały, zawistny i podły!

GeddyLee

byś się to chociaż postarał zrymować

Rademeness

To jest cytat. Rozumiem że pokolenie tik toka nie pamięta kultowych filmów?

Dragomir

A ja jestem Dragomir, miło mi cię poznać.

moro666

Kultowy film? Pewnie jakieś gówno dla plebsu.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie