Mój mąż powiedział mi, że żona to nie rodzina. I bez dziecka nie ma rodziny. I emocjonalnie jest zdystansowany, ma same negatywne odczucia wobec mnie. Byliśmy dwa razy na terapii, ale on nie mówi o swoich potrzebach, bo i tak ich nie spełnię...10 lat wspólnego życia, prawie 2 po ślubie. To skoro nie jestem rodziną, to co ja tutaj robię? Jestem tanim substytutem? Nienawidzę go za to i nie mogę go znieść... Chcę odejść, ale to nie takie proste, mając wspólny kredyt na mieszkanie. Miałam być lalką z seks-shopu, kucharką, sprzątaczką, inkubatorem i opiekunką 24/h, żeby mógł realizować swoje marzenia i pasje. Co się może nie podobać w takim życiu? Jestem w pułapce, bo nie mam żadnego wsparcia od mojej rodziny. Spędziłam w tym roku samotne święta. Przeżywam katusze. Kiedy skończy się ten koszmar?
Dodaj anonimowe wyznanie
Kredyt to żaden problem. Albo sprzedajecie mieszkanie i kredyt spłacanie, dzieląc pozostałe środki między sobą, albo jedno z Was zachowuje mieszkanie i bierze kredyt na siebie. Wierz mi, to żadna realna przeszkoda, trochę z tym chodzenia, ale chyba lepsze to niż marnowanie życia z osobą, dla której jesteś niewiele warta. Więc znajdź sobie prawnika od rozwodów, on Ci wyjaśni wszystko, i zadbaj o samą siebie.
zgadzam się z autorem komentarza. kiedyś mądrze powiedział mój kolega: lepiej stracić 10 lat życia albo pieniądze niż stracić resztę życia. czasami nowy start jest lepszy niż męczenie sie w takim związku ;)
To jak doszło do ślubu? 8 lat byliście razem więc wiedzieliście o sobie wszystko , pośpiechu żadnego nie było , przecież można się było rozstać już wtedy a nie brać kredytu.
To co Wy robiliście przez tyle lat? Nie rozmawialiście w ogóle ze sobą? O Waszych wizjach dalszego życia, planach na przyszłość, o tym jak wyobrażacie sobie Wasze małżeństwo, o tym czego oczekujecie od siebie nawzajem, jak widzicie swoją codzienność?
O tym się rozmawia. Dużo rozmawia. Wprowadza się w życie, dzieli się swoimi sukcesami i porażkami, nawet można się pokłócić, ale Wasze wzajemne cele mają być dla Was jasne. Gdzieś przegapiliście cały długi proces tworzenia szczerej i równorzędnej relacji.
A kredyt to faktycznie nie problem. Nie jedna para z kredytem się rozchodzi.
Albo masz to co teraz juz zawsze. Albo to zmienisz.
Nie zasługujesz na takie traktowanie. Zadbaj o siebie.
Musisz zrozumieć i to jak najszybciej, że życie mamy jedno! Nie warto marnować czasu dla kogoś kto Cię nie wspiera a wręcz dołuje.
Może kiedyś ci powiedział o jakiejś ważnej potrzebie ale go wyśmiałaś albo zdecydowanie odmówiłaś? I teraz już wie, że nie warto o tym mówić? On też się może czuć w potrzasku z osobą, która nie chce zaspokajać jego potrzeb.
Rumek, ty chyba normalnie uwielbiasz obwiniać autorki wyznań (autorów może też, ale jeszcze nie widziałam twojego komentarza w tym stylu pod wyznaniem autorstwa mężczyzny) o sytuację, w jakiej się znajduje. I sobie dopowiadać. Tutaj sobie dopowiadasz, że że ona wyśmiała jakąś ważną potrzebę męża, a w wyznaniu #yVesL obwiniłeś autorkę, że wytknęła koleżankom obgadywanie i kazała im wybierać, mimo że w wyznaniu jest napisane, że to fałszywa przyjaciółka nastawiała koleżanki przeciwko niej, a ona im powiedziała jak wygląda sytuacja (nie ma nic o wytknięciu obgadywania, jedynie wcześniej jest, że zaczęła się od nich odsuwać, ani nic o tym, że kazała im wybierać) i to one same powiedziały, że nie chcą nikogo wybierać, a potem dalej trzymały się z manipulatorką.
@Diddl
Może i Rumek jest stronniczy.
Przemoc ze strony kobiet polega często na publicznemu podkopywaniu czyjejś opini. To wyznanie jest chaotyczne i wygodnie omija temat czemu tych dzieci nie ma. Ciężko mi wyrobić sobie na jego podstawie opinię
SceptCyn, uważasz za normalne uważanie, że żona to nie rodzina? Że trzeba dziecka, żeby była rodzina? Na jakieś podstawie komuś takiemu miałaby urodzić dzieci? Co jeśli ona jest bezpłodna? Wtedy według jej męża nigdy nie będzie jego rodziną? Jeśli on czuje, że ona podkopywuje publicznie jego opinię, to po co tkwi w tym małżeństwie, skoro i tak nie jest dla niego rodziną, jest zdystansowany emocjonalnie i ma same negatywne odczucia wobec niej, a dzieci nie mają?
@Diddl
A w tym wątku gdzie to było poruszone?!