#P0K3e

Spotykałam się z najbardziej toksycznym człowiekiem, jakiego spotkałam w swoim życiu. Lokalizacja w telefonie musiała być włączona 24/7, musiałam pisać i gadać z nim 24/7, nie miałam czasu dla siebie, pracy, szkoły i przyjaciółek, po prostu nie mogłam nic. Obrażanie się o wszystko, wysyłanie codziennie (CODZIENNIE!) długich rozprawek na temat tego, że nigdy go nie zostawię, kocham go na zabój i jestem tylko i wyłącznie w niego zapatrzona. Czy szkoła, czy praca, czy moje życie prywatne musiało być kontrolowane przez niego. 
Pewnego dnia odwołali mi w szkole wszystkie zajęcia i to był dzień, gdzie miał mnie odebrać ze szkoły, by pokazać kolegom z mojej klasy, że mam chłopaka i mają się do mnie nie odzywać, nawet gdy wychodzimy na fajkę. Niestety plan uległ zmianie i wysłałam mu potwierdzenie od nauczyciela, że niestety zajęcia się nie odbędą, ale mogę się z nim spotkać gdzieś na mieście. Myślałam, że zareaguje w spokojny sposób i napisze „oki, no to spotkajmy się tu albo tam”, nic bardziej mylnego. „Specjalnie to zrobiłaś, bym nie mógł przyjść pod szkołę, tak? Boisz się? Twoi koledzy nie wiedzą, że masz chłopaka? Pewnie z jakim spotkałaś, co? A ten kolega wie, że jesteśmy razem?”. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Teraz mogę się z tego śmiać, a wtedy to chciałam już dzwonić do oddziału psychiatrycznego, by go wzięli na stałe. :)

#ltEnT

Z moim byłym partnerem rozstaliśmy się w dobrych stosunkach. Oboje czuliśmy, że nasz związek zmierza donikąd i nie byliśmy dla siebie odpowiedni. Około miesiąca później dostałam pewnych symptomów, które skłoniły mnie do zrobienia testu ciążowego. Pozytywny. Początkowo ogarnęła mnie panika, ale po przemyśleniu wszystkiego uznałam, że urodzę i wychowam to dziecko, nawet jeżeli ojciec nie będzie chciał mieć z nami nic wspólnego. Mój eks nie oczywiście nie był szczęśliwy z tego powodu, ale zapewnił, że pomoże mi w trakcie ciąży i będzie zaangażowany w życie dziecka po jego urodzeniu.

I tutaj pojawia się problem... On jest bardzo zaangażowany, ale w moje życie. Chce, żebym cały czas siedziała w domu i nigdzie nie wychodziła, żeby dziecku się nic nie stało. Chce, żebym zaprzestała wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń i ograniczyła wszelki ruch. Sugeruje, że to już najwyższy czas, żeby odjeść z pracy (ciąża nie jest zagrożona). Cały czas do mnie wypisuje, czy jestem u siebie w mieszkaniu, a jeżeli nie, to dlaczego, z kim jestem i o której planuję powrót do domu. Kiedy dowiedział się, że byłam ostatnio z innym mężczyzna na lunchu i kawie, zrobił taką awanturę, że co ja sobie myślę, wychodząc z innymi mężczyznami, podczas kiedy noszę jego dziecko. Oczywiście on nie widzi nic złego w umawianiu się z innymi kobietami...

Ja nie jestem inkubatorem, ale kobietą, która ma inne zajęcia poza siedzeniem w domu, czytaniem książek dla młodych matek i wybieraniem potencjalnych imion.
Kiedy byliśmy razem, nie był ani chorobliwie zazdrosny, ani kontrolujący. Teraz... stał się kompletnie inną osobą. Chcę mieć z nim dobry kontakt, bo to jednak ojciec mojego dziecka, ale nie zamierzam tolerować takiego zachowania. Zastanawiam się, czy po narodzinach mu przejdzie, czy będzie tylko gorzej.

#BSq0Y

Mieszkam na wsi. Dzisiaj moi rodzice po raz kolejny poinformowali mnie, że przynoszę im wstyd, bo w wieku 26 lat nie mam jeszcze męża ani dzieci.
Najbardziej wkurza mnie to, że mój brat, który zamiast pracować „zajmuje się” piciem alkoholu i szlajaniem się po melinach, zrobił już dzieci trzem kobietom. Mimo swojej lekkomyślności i generalnego „zżulenia” wszyscy wspierają go finansowo i zawsze może liczyć na ciepłe słowa oraz pełne zrozumienie z racji na jego „trudną sytuację”.

#raKRb

To wyznanie dotyczy warunków w polskim szpitalu. Opiszę kilka sytuacji, które mi się przytrafiły.

1. Nikt z personelu nie raczył pomóc mi z kąpielą. Po zabiegu byłam w takim stanie, że nie mogłam sama wstać. Sądziłam, że od tego są pielęgniarki czy salowe, by pomóc przy takich czynnościach. Po czterech dniach, gdy już czułam własny zapach, zza granicy wrócił mąż, zaniósł mnie do łazienki (ponieważ pani dyżurująca nie pozwoliła na użycie wózka) i wykąpał.

2. Pewnego wieczoru na kolację (druga doba po zabiegu) dostałam ten okropny kleik. Pech chciał, że gdy próbowałam poradzić sobie z tym posiłkiem, trochę paskudztwa wylało mi się na pościel. No nic, zawiadomiłam dyżurującą w sali pielęgniarkę. Wszystko OK, zadzwoniła, dostałam nowy komplet. Niestety, przebrać tej pościeli nie miał kto. Od jakże miłej pani dowiedziałam się, że skoro nabrudziłam, to muszę po sobie posprzątać. Ale jak ja miałam to zrobić, skoro sama nie wstawałam z łóżka, a świeże szwy czułam aż zbyt dokładnie? W końcu pewna starsza pani, z którą dzieliłam salę, zlitowała się i mi pomogła. Inaczej spałabym w towarzystwie kleiku.

3. Gdy poprosiłam lekarza o środki przeciwbólowe, bo już nie wytrzymywałam, ten zaczął się śmiać. Łzy niemal ciekły mi po twarzy, a on: „Ha, ha, nie może aż tak panią boleć, ha, ha”. Cały dzień spędziłam, zwijając się z bólu na łóżku.

To, co się dzieje w szpitalach, jest żałosne. Nie mam nic do dodania.

#rs2XI

Mam 33 lata i nie miałam jeszcze chłopaka. Ludzie w pracy wypominają mi to na każdym kroku. Kiedy nie zgadzają się z moim zdaniem, odpowiadają: „Czepiasz się jak stara panna, kobiety po 30. potrzebują faceta, inaczej im odbija”. Ale najgorzej jest na urlopie. Jeżdżę sama na wczasy, i tylko słyszę komentarze: „Nie boisz się tak całkiem sama? Ja bym na twoim miejscu nie jechała sama tak daleko od domu...”.
Wychodzi na to, że stara panna to jakiś ufoludek.

#YUfhN

Kiedy miałam 17 lat, moja koleżanka powiedziała, że nie chce mieć dzieci, bo chce, żeby mąż kochał tylko ją. Wtedy bardzo mnie to zdziwiło – sama na to bym nie wpadła. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i po czasie sama zaczęłam tak myśleć. Wiem, że dzieci osłabiłyby moją relację z mężem. Nie mielibyśmy dla siebie tyle czasu. Pociechy rano nie pozwoliłyby nam na spokojne igraszki czy przytulanie. Zniszczyłyby naszą intymność. Nigdy nie lubiłam się dla nikogo poświęcać. Jestem egoistką.
I wreszcie boję się, że mój ukochany kochałby je mocniej niż mnie.
Nie chcę mieć dzieci i nigdy nikomu nie przyznam się dlaczego.

#44r5j

Niedawno skończyłem 26 lat, a nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy nie trzymałem za rękę, nie całowałem się. Próbowałem się umawiać z dziewczynami, chodzić na kawy, spacery, kolacje itp. Niestety, żadna nie była mną zainteresowana. Niektóre z nich wprost powiedziały, że przyszły jedynie dla darmowego jedzenia i że mam się pogodzić z tym, że będę sam. Pracuję w mediach, jestem dziennikarzem. Od zawsze bardzo lubiłem pisać, interesował mnie świat mediów. Na koncie mam też wiele publikacji ogólnopolskich, w gazetach i portalach. Piszę książkę, niedługo wydam tomik poezji. Robię też zdjęcia, gram w tenisa ziemnego, tworzę grafiki i montuję filmy. Wiele osób mówi, że żeby kogoś znaleźć, trzeba wyjść do ludzi. Ale ja wychodzę codziennie, mam mnóstwo zainteresowań (także gotuję!), ale nic mi to nie daje. Nadal jestem tłem dla dziewczyn. Co najwyżej mogę być ich kumplem do wyjścia na piwo albo pogadania. Nie boję się dziewczyn i umiem z nimi rozmawiać, pożartować. Może akurat jestem skazany na wieczną samotność, nie wiem. Wiem natomiast, że chciałbym mieć kogoś, kto mnie pokocha. Seks nigdy nie był dla mnie najważniejszy, ale boję się, że nie będzie mi dane „za młodu” poczuć, jak to jest go uprawiać. Tak po prostu. W ostatnim czasie to już nawet ciężko zachęcić jakąś dziewczynę do wyjścia na kawę czy zwykły spacer. Jak byłem nieco młodszy, to też lepiej mi to trochę wychodziło. 
Dodam, że koleżanek mam bardzo dużo, ale no właśnie, to są tylko koleżanki. Mówią mi: „Sama się znajdzie”, tyle tylko, że ja to słyszę od kilku lat, a efektów nie widać. Nawet drobnej poprawy brak. Już sam nie wiem, co mam zrobić w takiej sytuacji i coraz gorzej się z tym czuję.

#XL6UT

Jak byłam mała, tata mnie straszył i dłuuugo bałam się zostawać sama, ze względu na „duchy”.
Historia zdarzyła się jakoś, gdy miałam 6-7 lat w zimie. Moja mama pracowała w aptece i akurat był dzień, w którym miała nocny dyżur. Skorzystałam z okazji i spałam z tatą. Tata z samego rana pojechał po mamę, a ja zostałam sama w domu. Jak się obudziłam, zorientowałam się, że taty nie ma. Nie wiedziałam, gdzie jest. Bardzo się bałam, więc przebrałam się, nałożyłam kozaczki, kurteczkę i wyszłam. Domu nie zamknęłam, bo nie było kluczy. Zaczęłam iść przed siebie, bo w sumie nie wiedziałam, gdzie chciałam dojść. Nagle z naprzeciwka nadjeżdża samochód, a w nim kto? Rodzice! Jaka ja byłam szczęśliwa...
Ich mina, gdy mnie zobaczyli samą, idącą nie wiadomo gdzie – bezcenna.

#OJUu7

Ostatnio poszedłem na kawę z nowo poznaną dziewczyną (jesteśmy po dwudziestce) i tak po godzinie rozmowy objąłem ją, gdy siedzieliśmy na kanapie w kawiarni. Wszystko OK, śmialiśmy się razem, rozmawialiśmy. Minęło jakieś pół godziny i mówi, że powinna już wracać do domu. I tak około 18 się rozeszliśmy, przytulając się na koniec.
Dwa dni później znowu poszliśmy na kawę i ciastko, do innej kawiarni, i teraz też się przytulaliśmy. Też było wszystko w porządku. Na koniec chciałem ją pocałować, ale odmówiła.
Gdy wróciłem do domu, napisała mi, że przeprasza, ale nic z tego nie będzie, bo jestem, jak widać, skłonny do przemocy (!). Pisała mi, że tak naprawdę nie chciała się ze mną przytulać, poczuła się molestowana i mam do niej więcej nie pisać, bo powiadomi policję. A nic nie mówiła w trakcie, bo jest nieśmiała.

Pytanie do was: czy ja ją napastowałem?

#aHNlw

Czwarta klasa podstawówki. W nagrodę za super oceny rodzice kupili mi bilety na koncert mojego wymarzonego zespołu. Przed samym koncertem było kilka gier i konkursów, więc w ogromnym tłumie dzieciaków szukano ochotników. I tak! Udało się! Ktoś pomógł mi się wdrapać na scenę. To było świetne uczucie, ten blask fleszy i wielki telebim pokazujący MOJĄ twarz!
Wtem, prowadzący podsuwa mi do ust mikrofon z zapytaniem:
– To jak masz na imię, chłopczyku?
A ja mu na to:
– Marta.
Do dziś pamiętam ten wstyd i rechot rówieśników (było to organizowane w hali sportowej obok mojej podstawówki).


PS Prowadzącemu było głupio i przeprosił.
PPS Wygrałam zdjęcie mojego idola z autografem :)
Dodaj anonimowe wyznanie