#g4k1N

Dawno temu, jak byłam w szkole podstawowej, moja rodzina miała problemy finansowe. Musieliśmy oszczędzać na wszystkim. Żeby nie wydawać pieniędzy, moja mama sama uszyła mi piórnik i pięknie go powyszywała. Byłam nim zachwycona.
Jednak pewnego dnia w szkole chłopak z klasy wyśmiał mój piórnik, po czym wyrzucił go do kosza i powiedział, żebym lepiej poszła do sklepu i kupiła sobie prawdziwy piórnik, a nie trzymała rzeczy w "takiej szmacie". Wyjęłam go, zaniosłam do domu i schowałam na dnie szafy. Gdy opowiedziałam to mamie, to widziałam, że miała łzy w oczach. Następnego dnia rodzice kupili mi piórnik w sklepie, taki jaki miały inne dziewczyny.

Minęło kilkanaście lat. W zeszłym roku przypadkiem znalazłam ten uszyty przez mamę piórnik w pudle na strychu. Noszę go na uczelnię i nie wymieniłabym na żaden inny :)

#KQaGQ

Mam żołądek bez dna.
Jak człowiek średnio dziennie je 1500-2000 kalorii, ja potrafię zjeść nawet 8000.
Super szybka przemiana materii, co godzinę się załatwiam.
Wszelkie badania robiłam i niby jest wszystko w porządku.
Wagę mam prawidłową.
Nie wiem, czy to jest anonimowe czy nie, ale zaczynam bankrutować przez ilość jedzenia, którą dziennie pochłaniam.
Kiedy próbowałam jeść mniej, czułam się słabo i mdlałam.

#JeQqa

Uwaga, dla niektórych może być obrzydliwe.

Moja metoda na szybkie wyciągnięcie resztek jedzenia z przestrzeni międzyzębowych? Łapię za pierwszy lepszy dłuższy włos z głowy, czasem go wyrywam, a czasem nie i używam jak nici dentystycznej. Nici ze sklepu mam, ale nigdy nie pod ręką a włosy zawsze są ze mną :) Włosy mam bardzo grube i naprawdę rzadko kiedy zdarza im się pęknąć przy tym zabiegu.

#fv7tI

Pewnego razu gdy byłam u chłopaka na noc, oczywiście nie obeszło się bez małych igraszek. Rano burza miłości poniosła nas po raz kolejny. Mój chłopak był już na mnie, gdy w pewnym momencie słyszę "Oni śpią?". Zaraz otworzyły się drzwi, tata chłopaka tylko spojrzał, uśmiechnął się i odkrzyknął "Tak, śpią!".

Do dzisiaj mi głupio przez tę akcję...

#63EzZ

Zrobiłam rzecz, której się wstydzę...
Założyłam kolejne konto na portalu randkowym - poprzednim razem poznałam fajnego chłopaka, ale przyszłam pijana na spotkanie i też to tutaj opisałam. Tym razem było jeszcze gorzej, bo nie wiedzieć czemu wstawiłam swoje zdjęcie... przerobione aplikacją. I dodałam zdjęcie figury bez głowy, ale nie mojej, tylko koleżanki... Nie wiem co ja  miałam w głowie. Zrobiłam tak, bo jak miałam dawniej swoje zdjęcia normalne, to jacyś chłopacy pisali mi komentarze typu „dojna krowa” itp., a ja mam duży kompleks na punkcie piersi i  dużego brzucha.

Umówił się ze mną fajny chłopak,  a ja zaczęłam się wstydzić już przed spotkaniem. Umalowałam się ładnie, ubrałam pas wyszczuplający i poszłam, bo umówiliśmy się w knajpie, usiadłam przy stoliku i czekałam. Przyszedł, usiadł i był trochę zaskoczony, ja poszłam nam po drinki, to wypił szybko całego swojego i powiedział, że jemu to dzisiaj będzie chyba więcej trzeba i zamówił dwa shoty na barze. Później ja też wzięłam i jeszcze kolejkę szotów.

Tak się skończyło, że on był już trochę pijany i nie hamował się w tym co mówi i powiedział, że jest mną rozczarowany, bo liczył na coś innego i jeszcze chamsko powiedział „na coś mniej”, że dużo mam ciała, że mogłabym chociaż na przyszłość ubierać luźniejsze i mniej pstre rzeczy, bo nie każdy chce oglądać fałdy i że wyglądam jak Karyna z żabki. No wielkie dzięki...

Wyszłam ze spotkania płacząc, jeszcze mnie trochę zatrzymywał, ale kazałam mu spieprzać. Jestem załamana. Nie mogę znaleźć chłopaka, wiecznie kłody pod nogami...

#sv9Oz

Mój ojciec to człowiek, którego absolutnie całe życie każdy we wszystkim wyręczał. Gdy się urodziłem on miał 50 lat. Od kiedy tylko pamiętam jak odnosił się do mamy: zrób jeść, stara wody ugotuj, stara kawy dolej, stara pranie zrób, stara pranie rozwieś, stara święta zrób (rzucając na stół gnat mięsa bez przypraw, bez dodatków), stara idź do sklepu, stara koszule wyprasuj, stara telefon doładuj.

Kiedy się buntowała i mówiła, że niech sam sobie zrobi, to mówił "mnie matka prała, gotowała i żonka mnie prała i gotowała i robiła, i ty też będziesz robić mnie, od tego baba jest".

W końcu nie wytrzymała i od niego odeszła. Zostałem z nim sam. I wszystko było na mojej głowie. Nauczył się co prawda smażyć sobie jajka lub wrzucić plaster mortadeli na patelnię, ale cała reszta była na mojej głowie. Telefon doładuj, piekarnik włącz, otwórz mnie wędlinę, idź mnie samochód ubezpieczyć i zarejestrować, bo ja po tych urzędach chodzić nie będę, bo tam guziki naciskać trzeba, idź mnie do bankomata po pieniądze, bo tam to nawymyślali, tam wpisywać trzeba i guziki naciskać.

Jak ktoś dzwonił do niego i wypowiadał się o mnie, to mówił "moja gospodyni, moja sprzątaczka".

W końcu to rzuciłem i się wyprowadziłem. Mieszkałem na 10m2 ze wspólną łazienką na korytarzu, aż w końcu po 2 latach dorobiłem się mieszkania komunalnego.

Ojciec do dziś mnie wyklina, że on sam w życiu został i ludziom on tyle dobrego robił i go wszyscy zostawili, jedna żona, potem baba i bachor niewdzięczny. Jak dzwoni, to nawet nie odbieram telefonów. Odebrałem raz jak zadzwonił, myślałem, że będzie chciał pogadać. Gadkę zaczął od "przyjedź mnie pralkę ustaw, bo nie wiruje". Nigdy więcej.

75-letni dziadek, który nie umie nawet włączyć piekarnika i ma o to pretensje do całego świata.

#nOhPu

Na rozmowie kwalifikacyjnej trzeba się sprzedać? Niezupełnie.

Jestem na kierowniczym stanowisku w średniej firmie, branża nieważna, ale z uwagi na to, że szefowej więcej nie ma niż jest, to do mnie należy przeprowadzanie rekrutacji. Może nie mamy owocowych piątków, ale chyba jesteśmy dość atrakcyjnym pracodawcą, bo na każde stanowisko mamy pokaźną grupę kandydatów.

Myślicie, że pracę dostaje najbardziej wygadany laluś? Albo facet z wielkim ego, który wszystko wie najlepiej? Nieumiejący utrzymać uwagi adehadystyczny ekstrawertyk? Być może prezentują się świetnie, ale nie szukamy gwiazd do pokazów garnków, to nie my. Szukamy ludzi, którzy oprócz kompetencji umieją odnaleźć się w zespole. Nie potrzebujemy narcyzów, którzy będą wszystko robić po swojemu i nie umieją się podporządkować, nie trzeba nam "sfokusowanych na sukces" szuj kopiących pod innymi dołki. Wszystkie poradniki jak dobrze wypaść na rozmowie możecie sobie wsadzić. Wystarczy być sobą.


PS Nie piszcie zainteresowań z kosmosu. Zawsze się o nie pytam, by rozgadać kandydata i by nam się miło rozmawiało, ale głupio jak wychodzi, że nic nie wiesz o swojej pasji ;)

#pvsbg

Pewnego dnia wraz z moim kolegą Arkiem i przyjacielem Patrykiem oglądaliśmy jakiś film akcji. Ja mam inny gust co do filmów, ale zostałam przegłosowana. Siedziałam na fotelu, a oni obaj na łóżku. Film był bardzo nudny, ale Arek i Patryk byli nim zafascynowani. Byłam bardzo zmęczona i jak się pewnie domyślacie, zasnęłam. 

Po jakiejś godzinie obudziłam się, ale nadal leżałam z zamkniętym oczami. Słyszałam, że chłopaki zaczęli grać i stwierdziłam, że nie będę im przeszkadzać, poleżę jeszcze. Po paru minutach słyszę, że Arek wychodzi do toalety. Wtedy Patryk wstaje, podchodzi do fotela, na którym "śpię" i mówi: "Tak słodko wyglądasz jak śpisz. Kocham cię. Szkoda, że tego nie widzisz" i całuje mnie delikatnie w czoło. Po jakichś 5 minutach przychodzi Arek. Wtedy udałam, że się obudziłam i nic nie słyszałam.

Dziwnie się czuję. Myślałam, że Patryk to mój przyjaciel. On nie wie, że ja wszystko słyszałam i zachowuje się tak jak przedtem.

#QVgy5

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem gejem.
Jak byłem mały często jeździłem na całe dwu miesięczne wakacje w swoje rodzinne strony. Mam dwóch młodszych ode mnie o 3 lata kuzynów w swojej rodzinie. Po kryjomu przed babcią nie raz zdarzyło się nam pokazywać sobie co mamy w spodniach.

Teraz do historii właściwej.

Kiedy miałem 12 lat i byłem na corocznych wakacjach u babci, urządziłem sobie drzemkę po obiedzie. Zacząłem się wybudzać i poczułem, że czyjaś ręka jest w moich majtkach na moim przyrodzeniu.To był jeden z moich młodszych kuzynów. Pomyślałem sobie wtedy, że to złe. Chciałem podnieść się i pacnąć go w japę lecz czułem, że również reaguje na ten jego dotyk pozytywnie. Tak, po prostu mi stanął. Nic nie zrobiłem, udawałem, że śpię, a on macał mnie tak przez kilka minut, a ja czułem skrępowanie i jednocześnie przyjemność bo ktoś po raz pierwszy mnie w ten sposób dotykał. Miałem później wyrzuty sumienia, że to rodzina i nie powinienem do tego dopuścić. Powiedziałem sobie, że jak przemilczę sprawę to temat zniknie. Około tygodnia później znowu zrobiłem sobie drzemkę po obiedzie i sytuacja się powtórzyła tylko, że wtedy po przebudzeniu czułem już z tego tylko przyjemność.

Później systematycznie co kilka dni specjalnie kładłem się, udawałem że śpię i czekałem aż mój młodszy kuzyn przyjdzie i mnie zmolestuję. Sytuacja powtórzyła się kilkanaście razy podczas tamtych wakacji i wraz z moim wyjazdem nigdy więcej nie miała miejsca.

Dziś mam 35 lat, ukochaną żonę i wspaniałą dwójkę dzieci. Jak sobie pomyślę
teraz jakim byłem małym zjebem i kryptogejem to do dzisiaj mi wstyd i mam ochotę zapaść się pod ziemię.

#gAArE

Pracowałem jako ochroniarz w pewnej instytucji kulturalnej. Często miałem nocne zmiany i wtedy dla zabicia czasu m.in. ćwiczyłem sobie grę na fortepianie. Problem w tym, że nie umiem grać na fortepianie, więc było to takie tylko rzępolenie. Ale byłem wtedy zupełnie sam, więc nikt nie narzekał.

Po kilku tygodniach zajrzałem na nasz profil na Facebooku, a tam pod jedną z aktualności taki mniej więcej komentarz "Wszystko fajnie, ale czy możecie powstrzymać tego wariata, który gwałci pianino po nocach?" z kilkudziesięcioma lajkami i jeszcze dwiema odpowiedziami zawierającymi niecenzuralne słowa... Tak się skończyły moje nocne koncerty.

Zero zrozumienia dla artystów ;)
Dodaj anonimowe wyznanie