#Tfl1I
Wcześniej zajmowałam kierownicze stanowisko w jednym z dużych sklepów, ale po pojawieniu się dziecka zrezygnowałam. Męczyło mnie bycie dyspozycyjną niemal 24/7 na telefonie, niestandardowe godziny pracy, brak regularności, ciągła ciężka praca, bo firma zatrudnia za mało pracowników + przecież jesteśmy pod kamerami i nas też obserwują. Do tego użeranie się z ludźmi i nieproduktywnymi pracownikami, za których obrywałam ja.
Aktualnie jestem dozorczynią, zarabiam minimalną i mimo wszystko czuję... spokój. Mam swoje obowiązki (dzienne, tygodniowe i miesięczne), które muszę wykonać. Jeśli zrobię je szybciej, mogę usiąść i odpocząć. Po pracy telefon milczy. Głowa jest wolna od zmartwień, jak zorganizować kolejny dzień. Lokatorzy mnie lubią, bo mają czyste i schludne osiedle. Jedna zmiana, regularny sen i posiłki. Czuje się lepiej fizycznie i psychicznie.
Ale w oczach rodziny wciąż widzę politowanie, bo „stać mnie na więcej”.
Kiedyś też przez to przechodziłem i stwierdziłem, że zarabianie kilku stów mniej, to mała cena, za spokojniejszą pracę i normalne szefostwo.
Ale najważniejsze co ty o tym myślisz i jak ty się z tym czujesz. Inni mogą cię nie rozumieć, nawet krytykować, ale koniec końców to twoje życie i to ty poniesiesz konsekwencje swoich wyborów, nie oni, dlatego warto kierować się swoim dobrem.
Mało to prawdopodobne. Raczej by ci powiedzieli że masz zbyt wysokie kwalifikacje na to stanowisko.
Z moją pracą też wiele ludzi ma problem. Ale jak im cos kupuję za to co zarobię albo zabieram w fajne miejsca i płacę za wszystko to wtedy jest wszystko w porządku