W domu robię dużo, jak trzeba, to ugotuję (często), popiorę, posprzątam, oporządzam dzieci, jak wstaną (wiek przedszkolny/szkolny) i jak idą do łóżek. Oczywiście w międzyczasie pracuję. W weekendy orka jest największa. Nie stać nas na wiele, jest skromnie, ale nie ma głodu. Moje dzieci mają jednak ciągle jakiś problem i dużo marudzą, mają też tendencję do awanturowania się o byle g..., a mój synek z ADHD jest w tym mistrzem. Jak zrobię na śniadanie omlet, to on akurat chciał jajecznicę i zaczyna wrzeszczeć na mnie, że to moja wina, przez co cały dzień już jest ustawiony. Logiczna rozmowa odpada, bo on ma wtedy fazę. Próbuję rozmaitych technik opisywanych w mądrych książkach – a to liczenie, a to system ostrzeżeń, a to nagrody – i efekt jest taki, że jak jest czas na obiad, to kończy się to awanturą, bo on się jeszcze bawił, jak już siądzie, to trzeba go pilnować i włączać timer (co często i tak nie pomaga), by pokazać mu, że czas się kończy, a jak ma umyć zęby, to bez nadzoru nigdy się nie uda, a z nadzorem muszę sto razy powtórzyć i liczyć w ramach ostrzeżenia. Poza tym ma tendencje do uderzania, a rozmowy nic nie dają, więc mimo że nie chcę, muszę go czasem zatrzymać klapsem, bo inaczej nakręca się i to eskaluje np. w stronę rzucania rzeczami.
Chciałbym wiedzieć, jak być dobrym ojcem, bo im więcej się staram, tym większa grzybnia. Lata mijają, a ja coraz bardziej tym wszystkim jestem zmęczony. Moja wyrozumiałość dla dzieci jest przez to mniejsza niż parę lat temu. I z jakiegoś powodu mi smutno. Nie potrafię być na tyle dobrym ojcem, żeby nauczyć moje dzieci harmonii.
Idę spać, jutro z rana orka...
Dodaj anonimowe wyznanie
Czytając to wyznanie byłem przekonany, że pisze je kobieta i czekałem tylko aż dojadę do końca ciągle zastanawiając się, czy napisać bezpośrednio, że dzieciom należy przylać (i oczywiście narazić się na święte oburzenie innych użytkowników), czy napisać wymijająco z pytaniem, gdzie jest ojciec tych dzieci.
Sam widzisz ze swojego doświadczenia, że mądre treści z książek się nie sprawdzają, natomiast stara szkoła ojcowskiej twardej ręki przynosi już efekt. No i pytanie: jak reagujesz, gdy zrobiłeś już ten omlet, a on nie chce go jeść i robi Ci awanturę? Mam nadzieję, że nie skaczesz dookoła dziecka i nie spełniasz jego zachcianek, w tym kulinarnych. Jeśli to robisz, to jednak muszę zapytać: gdzie jest ojciec tych dzieci?
No i nie ma ani słowa o matce, więc być może jesteś samotnym ojcem. Jeśli tak, to bardzo Cię szanuję, tym bardziej, że widać, że się starasz i próbujesz. Nie biczuj się myślami, że nie jesteś dość dobrym ojcem, bo nie potrafisz nauczyć ich harmonii, zamiast tego zaakceptuj, że dzieci są chaotyczne, bo to żywioł, który wciąż się kształtuje. One z natury nie są oazami harmonii, spokoju i potulności. Twoja rola jest taka, by wyznaczyć temu chaosowi granice w ramach których może szaleć. Jakby na mnie dziecko zaczęło wrzeszczeć, że mu jedzenie nie pasuje, to bym je wyjebał na jego oczach do kosza i by siedział głodny do kolejnego posiłku. No ale ja już się pogodziłem z myślą, że będę raczej niepoprawnym politycznie ojcem.
Wiem, że przydatność mojej wypowiedzi jest ograniczona, więc tym bardziej mam nadzieję, że reszta anonimowej społeczności nie zawiedzie.
Powodzenia.
Omega3 cynk witamina d Magnez i orotanu litu, poczytaj jak to działa przy ADHD
Lub normalne dobrze dopasowane przez specjaliste do wieku i trudnosci leki zamiast strzelanie w ciemno w suplementy.
a gdzie jest matka?
Też mam ADHD a moja mama jest święta chyba. Moj stary no nie popisał sie, Ty naprawde daiesz rade poprostu tak to jest i masz lvl hard.
To może być AuADHD, bo dzieciak ewidentnie ma problemy z emocjami i z konsekwencjami, więc uderz do jakiejś poradni na diagnozę i przestań się zajeżdżać.