#y0dWX

Kiedy byłem w liceum, chodziłem na niektóre zajęcia razem z pewną dziewczyną z równoległej klasy. Była ona tak onieśmielająco piękna, że bałem się otworzyć dziób w jej towarzystwie. Na sam jej widok robiłem się czerwony, a na myśl o zagadaniu do tej anielsko urodziwej niewiasty krew odpływała mi do stóp i niemalże omdlewałem.
Zbierałem się długo. Wiedziałem, że wreszcie muszę do niej się zbliżyć i odważyć się na ten pierwszy krok. Trudno – najwyżej polegnę w boju – myślałem sobie. Jako że zajęcia, w których ona uczestniczyła, miały miejsce tylko dwa razy w tygodniu, musiałem czekać pół roku na odpowiednią okazję. Bo wiecie – nie mogłem sobie do niej tak po prostu podejść. O, nie. Tu musiał być pretekst!
I wreszcie znalazł się. Kiedy zadzwonił dzwonek na koniec lekcji, obiekt moich westchnień spakował manele w torbę i skierował się w stronę drzwi, zostawiając na ławce telefon! Niczym gepard rzuciłem się po ten fant, aby nikt przede mną tego nie zrobił. Wziąłem głęboki oddech i dogoniłem ją.

- Hej! - pisnąłem czując, jak zalewam się potem, a moje kończyny zaczynają się trząść. Odwróciła się i rzuciła mi najbardziej seksowne, urzekające spojrzenie, jakie kiedykolwiek widziałem.
- Z-z-zostawiłaś swój te-te-te… - I wtedy telefon wyślizgnął się z moich, roztrzęsionych jak żelatynowy miś, rąk. Upadł na ziemię ekranem w dół.

Aparat zniszczył się. Pękł wyświetlacz. Była wściekła. Nakrzyczała na mnie przy całej klasie. Musiałem jej go odkupić. Nie wiem, co bardziej bolało – ten nieoczekiwany wydatek, czy wstyd, którego się najadłem.

#r5aQk

W dzieciństwie często oglądałam serial "Plebania". Jedną z postaci był ksiądz Adam Potoczny, a w tej roli występował Bogdan Brzyski. Nie wiem, czy to przez to, że on grał księdza, czy jeszcze przez coś innego, ale mój dziecięcy móżdżek wbił sobie, że Bóg ma twarz Bogdana Brzyskiego. Wyobrażałam Go sobie jako taką niebieskawą chmurę dymną z niebieskawą twarzą Brzyskiego (coś jak Dżinn z "Alladyna" od Disneya, tylko bardziej mglisty). Zdawałam sobie co prawda sprawę, że Bóg na pewno tak nie wygląda, ale i tak ciągle, słysząc słowo BÓG, stawał mi przed oczami obraz tej niebieskiej chmury brzyskiej.

W zasadzie do dziś tak widzę Boga, choć staram się z tym walczyć.

#YnA4S

Mam duży problem, a mianowicie moja starsza siostra mnie strasznie podnieca od kiedy pamiętam. Tak wyszło, że jest śliczna i inteligentna, ciało ma idealne jak dla mnie, ma dużą pupę i pełne uda, jest ideałem kobiety. Nawet jak miałem dziewczynę to o siostrze ciągle myślałem. Żadne inne dziewczyny mnie nie tak nie kręcą, a pożądanie ciągle rośnie. Wiem, że nie jest to normalne, ale nie potrafię zapanować nad tym, świadomość tego, że byłby to orgazm życia nie daje mi spokoju.

Od jakiegoś czasu jestem sam. To z braku seksu, zaczyna się to stawać trudne do opanowania, jest dla mnie ideałem pod każdym względem. Ma stałego partnera, wiem, że siostra lubi seks. Jak rodziców nie było w domu to słyszałem jak koleś ją posuwa. Poczułem dużą frustrację, a zarazem podnieciłem się mocno. Zazdrościłem mu. Jak namówić na seks?

#ed360

Byłam w sklepie z moją 4-letnią córką. Kiedy nieco za ciasne spodnie były w połowie moich ud, bo nie mogłam wcisnąć ich na swój gruby tyłek, córka odsunęła zasłonę i krzyknęła: "To jest mamo-pokaz!"

Wszyscy patrzyli w naszym kierunku.

#5gz4E

Anonimowe wyznanie o anonimowych (ale czy ciekawe, nie wiem).

Trafiłam tutaj około półtora roku temu, z powodu dość mało oczywistego - pisząc pewną pracę naukową, a dokładniej przeprowadzając na jej potrzeby analizę porównawczą struktur społeczności (różnych) forów internetowych, w zależności od ich tematyki i składu szacunkowego (w sensie tego, kim są ich użytkownicy). Oczywiście zaczęłam od przeczytania wszystkich (!) wyznań, wraz ze wszystkimi (!) komentarzami - bardzo ładnie mi zagraliście, spełniając wszelkie „kryteria składowe", więc przycupnęłam na dłużej.

Znalazłam tutaj całkiem wyrazistych przedstawicieli ról, jakie w internetowych społecznościach różne osoby na siebie przyjmują, więc (już po zarejestrowaniu się) przeprowadziłam kilka prostych eksperymentów, dotyczących ich specyfiki, reakcji na pewne konkretne zjawiska (poprzez ich inicjowanie) i wobec różnych postaw osób, które przyjmują odmienne role (poprzez wchodzenie w nie). Sprawdziliście się w tym świetnie, wykazując zachowania niemal w 100% zgodne z oczekiwanymi, a jeżeli odbiegające czasem od założenia, to dość ciekawie i całkiem oryginalnie.

Rzecz jasna nie zdradzę, czy była to praca magisterska, licencjat, czy jeszcze coś innego, na jakim kierunku studiów, albo do czego potrzebna, ani nawet tego, czy moja własna, czy pisana na zlecenie (w każdym razie z nudów i za free tego nie robiłam, gdyby ktoś standardowo chciał rzucić takim tekstem). Tak czy inaczej, zostaliście - moi drodzy - przeze mnie bezczelnie wykorzystani, lekko przetestowani, przeanalizowani i opisani (podwójnie anonimowo, więc bez obaw, nawet czytając byście nie zgadli), w dodatku zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy (choć raz, o ile dobrze pamiętam, już później ktoś spytał, czy kartoteki prowadzę).

Zostałam trochę z przyzwyczajenia i czasem aż mi szkoda, bo wciąż, co jakiś czas, pojawiają się nowe osoby, tak klasycznie wchodzące w standardowe role, że aż żal, że praca dawno napisana, a ja tutaj tylko podczytuję i czasem coś skomentuję, wyłącznie w celach rekreacyjnych.
Nic już więcej nie powiem, ani tu, ani w komentarzach (nie wylogowywałam się pisząc), nic ponad to ze mnie nie wyciągniecie. A kto się przypadkiem domyśli, że ja to ja, niech się cieszy, że z niego taki Sherlock Holmes ;)

#mqlE9

Mija kolejny tydzień mojego życia z nowotworem i moją najukochańszą kobietą pod słońcem! Oczywiście organizm już mam osłabiony, ale ona stara się, abym nie leżał dniami i nocami w łóżku. Spacery, różne wyjścia, w skrócie zajmuje mi cały wolny czas, kiedy jest w stanie. Jutro jedziemy do schroniska po psiaka, który ma mi towarzyszyć podczas jej nieobecności.

Co prawda traktuje mnie troszkę jak niemowlę, ale mi to nie przeszkadza. Jestem przeszczęśliwy mogąc spędzać z nią każdą chwilę, którą nam dano. Jest silna, nie widziałem u niej żadnej łzy od oświadczyn. Kochani, modlę się codziennie, żeby ta choroba znikła i jeśli mogę, proszę was o to samo.

#svGlV

Byłam ze swoim facetem na koncercie w klubie. Gdy tańczyłam ze znajomymi, podszedł do mnie obcy facet i chwycił mocno za tyłek. Moja reakcja była natychmiastowa. Odepchnęłam go, i to dość mocno. Było mi bardzo przykro i czułam się naprawdę źle (że ktoś mnie tam dotknął i tak potraktował, nie byłam ubrana wyzywająco). Za nami stał mój facet, który wszystko widział. Wiecie co zrobił? Odciągnął mnie i dostałam niezły opiernicz, że tak się nie powinnam zachowywać. Czyli go odpychać. To ja byłam wszystkiemu winna!

Nie wiem skąd w tych czasach biorą się faceci, którzy pozwalają ot tak, by ich kobieta była dotykana przez innych mężczyzn i sami mają to gdzieś. W każdym razie już nie jesteśmy razem (sama potrafię się obronić).

#doK5F

Siedziałem całą noc przy komputerze i pracowałem. W końcu zauważyłem, że zrobiło się już jasno, więc spojrzałem na zegarek. Wskazywał błąd 404, a ja przez dłuższą chwilę zastanawiałem się jak to jest w ogóle możliwe. Dopiero po niecałej minucie cyferka przeskoczyła i dojrzałem dwukropek, była 4:05.

#JaIN9

Ostatnio nocowałam u mojego narzeczonego, oczywiście w jednym łóżeczku. Jego rodzice doskonale o tym wiedzieli, zresztą nigdy się nam nie narzucali.
W godzinach porannych usłyszeliśmy zza drzwi pokoju wymianę szeptów:
"znowu przez całą noc byli jakoś cicho..."
"czekaj, coś słyszę, coś się dzieje"
"mam pomysł, zajrzyjmy, co u tych naszych golasów..."
"taaak!"
Spojrzeliśmy na siebie z narzeczonym i zanim zdążyliśmy się odezwać, drzwi otworzyły się z impetem i ujrzeliśmy uśmiechnięte buźki jego rodziców, które po chwili przestały być tak uśmiechnięte...
Oni zaś zobaczyli nas leżących na łóżku w pięknych piżamach, przeglądających ogromną kolekcję znaczków i przypinek należącą do ich syna.
Wyszli, przepraszając za najście. Usłyszeliśmy tylko jeszcze, jak odchodząc do swojego pokoju, określają nas mianem "najbardziej lamerskich narzeczonych świata" i zastanawiają się "gdzie popełnili błąd w uświadamianiu" syna "nieudacznika".
Do tej pory nazywają nas w rozmowie "tymi lamusami".
A gdyby wchodząc do pokoju rzucili okiem na parapet, zobaczyliby napoczętą paczkę prezerwatyw i żel intymny...
Dodaj anonimowe wyznanie