#Mlv2p

Miałem w gimnazjum nauczycielkę od matematyki. Wyzywała mnie, wyśmiewała i poniżała na każdym kroku, że nic nie umiem. Chciałem jej powiedzieć, że mam do niej ogromny żal, że traktowała mnie inaczej niż innych. Nie bylem orłem z matmy, bo miałem prawie same 1 i 2. Kilka miesięcy po zakończeniu gimnazjum podszedłem do niej i chciałem „porozmawiać”, a raczej chciałem jej wygarnąć wszystkie trzy lata, że się tyle strachu i upokorzeń przez nią najadłem. Przez usta nie przeszedł mi ani jeden wyraz, stałem i patrzyłem się na nią, a ona na mnie. Pani powiedziała do mnie: „Dzień dobry”. Wybiegłem i rozryczałem się jak dziecko.

Później często miałem myśli: może ona nie była taka zła, jak mi się wydaje? Ale potem przypominałem sobie akcje, które mi odwalała.

Powiem Pani tak: Pani to nie umiałaby nawet 1/10 tego, co ja teraz umiem.

#a8dIn

Od jakiegoś czasu mam problemy gastryczne polegające na tym, że dopóki nie wycisnę z siebie „dwójeczki”, potwornie boli mnie cały dół brzucha, ból jest wręcz rozdzierający, po wypróżnieniu się przechodzi od razu.
Pies piszczał, że chce wyjść, ale mnie też już delikatnie „kręciło” w brzuchu. Rozsądnie poszłam najpierw ja do toalety, no niestety, po chwili zorientowałam się, że bez dłuższego posiedzenia się nie obejdzie. Dobra, to idę z psem, jak wrócę, to dokończę posiedzenie. Po kilku minutach poczułam silniejsze parcie na dwójeczkę i — oczywiście — rozrywający ból brzucha... Mimo że od domu (i toalety) dzieliła mnie minuta, może dwie, to ból był tak wielki, że po prostu „puściłam” zwieracze i narobiłam w spodnie...
Dobrze, że miałam na sobie długi do kolan płaszcz, więc nie było widać brudnych spodni, no i na szczęście nie spotkałam nikogo w windzie, bo pewnie nieźle ode mnie śmierdziało. W razie czego miałam przygotowana wymówkę, że pies się na spacerze w jakimś gównie wytarzał, na szczęście nie musiałam jej użyć.

#qhd3M

Mieliście kiedyś wielkie, życiowe marzenie? Ja kilka, a jedno dziś upadło. Mam wadę wzroku, noszę soczewki kontaktowe 26 lat. Szmat czasu, są wygodne i sprawdzają się, ale... I tu było marzenie o laserowej korekcji wady wzroku. Najpierw nie bo wada musi się ustabilizować, potem ciąże, porody, brak wystarczającej gotówki na to. I dziś okazało się, że raczej nic z tego. Przed badaniem oczu i zabiegiem przez pewien czas nie wolno nosić soczewek. Okularów nie noszę ze względu na moją „dziwną” wadę wzroku, nawet nie mam takowych. Cały czas soczewki (jest wszystko OK z oczami). Taki zabieg zmienia życie, ale u mnie nie. Takie rozczarowanie po tylu latach nadziei.

#OJChF

Jest coś, po czym do tej pory nie mogę się pozbierać.

Miałam takiego pecha, że tuż przed rozpoczęciem roku w pierwszej liceum trafiłam do szpitala. Do szkoły przyszłam dopiero w październiku. Wszelkie integracje się już odbyły, a przyjaźnie zdążyły się zawiązać, nikt nie chciał mnie wpuścić do swojego grona. Stosunek klasy do mnie był chłodny, zupełnie jakbym była intruzem. Miałam tylko jedną koleżankę, ona była wyrzutkiem, ja tak samo, więc czas w szkole spędzałyśmy razem. Było miło, ale robiłyśmy to bardziej z przymusu niż przyjaźni, tak naprawdę w ogóle się nie znałyśmy, zupełnie nic o niej nie wiedziałam.
Pewnego dnie zauważyłam na jej nadgarstku zadrapania, gdy spytałam, co się stało, nie wiedziała, co odpowiedzieć, a ja głupia spytałam, czy to kot, bo sama nieraz miałam przez swojego takie rany. Potwierdziła. Jakieś dwa tygodnie później zauważyłam już poważne nacięcie, po którym zdecydowanie zostałaby blizna. Zaśmiała się i powiedziała, że to kot. Nie wiedziałam, jak mam zareagować, starałam się jej dać do zrozumienia, że potrzebuje pomocy, i że nie powinna tego robić, że jakby co możemy porozmawiać. Bałam się też za bardzo się w to wtrącać, żeby jej nie zirytować i nie stracić jedynej osoby, która chciała się do mnie odzywać. Stwierdziłam, że dam jej szansę samej to wszystko naprostować, obiecałam sobie jednak, że jak trzeci raz zobaczę ślady po cięciu się, pójdę do pedagoga szkolnego.

Trzeciego razu nie było, moja koleżanka dosłownie kilka dni po tym, jak zauważyłam, że ma problem, przestała przychodzić do szkoły. Po jakimś czasie pojawiła się informacja, że odebrała sobie życie. Dla wszystkich to było zaskoczeniem, ale nie dla mnie. Do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że bałam się zareagować.

#Y20NL

Ostatnio byłam na pewnym szkoleniu pracowniczym, które trwało ponad tydzień w innym mieście. Mieliśmy tam zapewniony nocleg. Jako że mam problemy ze snem, szczególnie w nowych miejscach i w takich przypadkach, zawsze zażywam tabletki nasenne. Istotne jest także to, że czasem podczas snu mam otwarte usta.
Ktoś to wykorzystał.
Obudziłam się i czułam w ustach smak nasienia. Nie mam pojęcia, czy ktoś mi „tylko” skończył w ustach, czy też posunął się dalej.
Na samą myśl o tym wciąż wymiotuję.

I nie, nie zgłosiłam tego. Teraz żałuję, ale wątpię, by cokolwiek i tak z tym zrobili.

#TtpKv

Parę dni temu moi rodzice weszli do mojego pokoju akurat gdy zabawiałem się z dziewczyną. Na szczęście niewiele zobaczyli, ale mała niezręczność z tego wynikła. Głupio wyszło – miało ich nie być w domu jeszcze przez parę dni, ale postanowili skrócić pobyt, bo mama się przeziębiła.
Wczoraj podczas obiadu mama powiedziała, że bardzo chciałaby, abym zaprosił moją dziewczynę na oficjalną ucztę. Tata poklepał mnie po plecach i rzekł, że jest ze mnie cholernie dumny i że najwyższy czas, abym pochwalił się narzeczoną.

Teraz będę musiał kolejny raz zapłacić tej lasce, aby przyszła do nas i podczas obiadu udawała moją dziewczynę. No bo przecież nie powiem rodzicom, że regularnie przepuszczam mój hajs na panienki do towarzystwa...

#cEgfs

Do mojej szkoły średniej chodzi pewien trans chłopak (biologicznie kobieta). Od 2 lat jest na hormonach, o czym wie cała szkoła. Nazwijmy go K. Pomimo tego, że chodzimy do tej samej szkoły od 3 lat, to nigdy nie miałam okazji go tak naprawdę poznać. Dopiero na początku tego roku oficjalnie się poznaliśmy na kółku szachowym. Od początku zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, pisać poza szkołą i ogólnie w bardzo krótkim czasie zostaliśmy znajomymi. Nie byłam nim jednak w żaden sposób zauroczona. Ot, kolega i tyle, zresztą w tamtym czasie bardzo podobał mi się pewien chłopak, o czym wielokrotnie gadałam z K. K z kolei zaczął zachowywać się dosyć dziwnie. Niby przypadkiem dotknął moich bioder, raz nawet złapał mnie za rękę, gdy wracaliśmy do szkoły. Niestety jestem dosyć nieśmiałą osobą, a K jest znany z bycia impulsywnym, więc wolałam o tym z nim nie rozmawiać (mój błąd).

Jakiś tydzień temu K zaprosił mnie do kina. Jako że obydwoje uwielbiamy horrory, zgodziłam się bez wahania, nawet nie myśląc o tym, że to będzie randka. K przyszedł na spotkanie z różą i przywitał mnie pocałunkiem w policzek (pomimo że natychmiastowo się odsunęłam). W tamtym momencie coś we mnie pękło i wytłumaczyłam mu wszystko. Powiedziałam, że jest dla mnie tylko przyjacielem, a nie potencjalnym chłopakiem. Gdy skończyłam, K o dziwo nic nie powiedział, wyrzucił tylko różę i zaproponował, żebyśmy o tym zapomnieli i szli na film. Byłam nawet pozytywnie zaskoczona, że nie krzyczał ani nic.

Następnego dnia plotki rozeszły się po szkole. Idąc korytarzem, ktoś krzyknął „homofob”, a na przerwie dowiedziałam się od koleżanek, że K rozpowiedział wszystkim, że odrzuciłam go dlatego, że jest transem. Zrobiła się straszna afera, zostałam okrzyknięta rasistą (no tak, K do tego nie jest biały), transfobem, ksenofobem i wszystkim najgorszym. Jeden z kolegów K wygarnął mi, że powinnam wracać do swojej konserwatywnej Polski, bo widać nie pasuję do zachodniego „liberalnego” świata. Codziennie wracałam do domu z płaczem, zostałam obsypana hejtem na wszystkich mediach społecznościowych, ktoś wrzucił mi nawet list z groźbami do plecaka.

Mam dosyć, nie chcę chodzić tam do szkoły. Nikt nie słucha mojej wersji wydarzeń i nie wiem, co mam dalej robić.

#XFHMF

Kiedy byłem mały, chciałem zostać skrzypkiem, ale moi rodzice powiedzieli, że nie będą płacić za lekcje gry, bo to zawód dla kobiet. Gdy chodziłem do gimnazjum, postanowiłem, że będę fryzjerem, ale mój ojciec powiedział, że tylko geje pracują jako fryzjerzy. W liceum bardzo spodobał mi się balet i pomyślałem, że wspaniale by było zapisać się do szkoły baletowej. Mój tata powiedział mi wówczas, że wydziedziczy mnie, jeśli to zrobię, bo przecież baletmistrzami są tylko pederaści.
Dziś mam 30 lat. Jestem gejem. Pracuję w korpo od 8 do 16. Gdyby nie moi głupi rodzice, mógłbym być zawodowym muzykiem, fryzjerem albo tancerzem.
Dodaj anonimowe wyznanie