#8VGVG
Przede mną do ławki usiadła... ehmmm, wcisnęła się rodzinka: mama, tata oraz ich córeczka (na oko 6 lat). Jakoś w połowie mszy dziewczynce zachciało się słodyczy, więc zamieszanie, bo tatuś musiał lecieć na stragany kupić coś słodkiego. Pomyślałam, że to tylko dziecko i jakoś się tym nie przejęłam. Jednak przychodzi tata z workiem pełnym słodyczy. To, co mnie najbardziej zdziwiło i aż zszokowało, to mamusia, która jako pierwsza otworzyła foliowe woreczki i postanowiła spróbować wcześniej wspomnianych słodyczy. Przy tym zachwycała się, że bardzo dobre itp.
Rozumiem, że niektórzy chodzą do kościoła, bo to obowiązek, ale myślę, że trzeba uszanować innych oraz to, że jest to miejsce, w którym trzeba się inaczej zachować. Według mnie matka powinna na te pół godzinki zrezygnować ze słodyczy i dać dobry przykład dziecku.
1- bardzo wielu katolików chodzi do koscioła,bo " co ludzie powiedzą" -2- w tym przypadku świadczy o braku kultury, tak jak żarcie w teatrze
Ale Ty nie byłaś w kościele tylko przed kościołem. Nikt w kościele nie jadł. Po prostu się czepiasz. Nie chcesz nie jedz przed kościołem w czasie mszy, ale innym nie możesz tego zabronić, bo oni nie są w kościele.
Z jednej strony masz rację bo jakieś minimum kultury powinno być zachowane. Ale z drugiej strony jak ktoś stoi na końcu kościoła za filarem albo w ogóle na zewnątrz musi liczyć się z tym że znajdzie się w towarzystwie osób które po prostu przyszły pogadać. W wiejskich parafiach kościół to miejsce spotkań towarzyskich a jak ktoś nie chce brać w tym udziału powinien stanąć bliżej ołtarza.
Bez przesady. Jak ludzie mieszkają obok kościoła to w lecie przy otwartych drzwiach kościoła, kiedy w ogrodach/domach/ mieszkaniach słychać mszę ludzie mają mieć zakaz jedzenia/ seksu itp. bo "msza jest"?
Stała przed kościołem to niech się nie oburza.
Jak stara dewota. I komu krzywdę zrobiła?
Okoliczności może nie do spożywania, ale z drugiej strony to nic złego.
Bywają msze, że ksiądz częstuje dzieci cukierkami, np. przy szopce.
"zszokowało"
Prognozuję, że jest to jeden z mniejszych szoków, jakich doznasz w swoim życiu.
(Choć i tak dobrze, że nie użyto tu wszechobecnego ostatnio słowa "trauma".)