#Ety2d
Wracam z pracy, szósta rano, zima, jest jedno wolne miejsce. To miejsce jest wzdłuż trawnika. Około ósmej budzi mnie dobry sąsiad, że straż miejska jest koło mojego auta. Jeden ze starych sąsiadów zgłosił mnie, bo koło wystawało nad trawnik w 1/3 swojej szerokości. W sumie nie stałem na trawie, tylko koło wisiało nad. Dlaczego mnie zgłosił? Bo to jego miejsce od 40 lat. Nieważne, że od pięciu lat nie ma auta i już nie jeździ. Ponoć każdy, kto tam zaparkuje, musi się liczyć z każdorazowym sprawdzeniem przez sąsiada, czy nie wystaje poza krawężnik. Straż miejska powiedziała, że często mają tu zgłoszenia, ale w tym wypadku nawet nie mają za co dać mandatu, bo w sumie ziemi nie dotyka. Poza tym i tak wszystko przykryte śniegiem, więc rozumieją to, że można nie zauważyć.
Druga historia po paru latach, inny sąsiad zaczepia mnie ile mam samochodów pod blokiem. Mówię zgodnie z prawdą, że dwa. Jeden nowy, drugi sprzedaję. Uznał, że mam robić wyjazd jednym spod bloku, bo nie ma gdzie parkować. 30 metrów dalej ma 10 wolnych miejsc. Ale on tam się parkować nie będzie, bo jemu tam nie pasuje. Drugi sąsiad kilka dni później przyszedł i zaczął mówić teksty w stylu „młodzi to za dobrze mają, dwa samochody, w dupach się przewraca”.
Wychodzi na to, że najlepszym sposobem na poznanie sąsiadów jest zaparkować pod blokiem...
W moim mieście władze postawiły duży wielopoziomowy parking - na obrzeżach centrum miasta, 5 min spacerkiem do centrum, dla mieszkańców miasta prawie za darmo, jednocześnie wprowadzając ograniczenia w ruchu i podwyższając opłatę za parkowanie w obrębie centrum.
Ludzie klnęli i wkurzali się, że teraz do centrum prawie nie da się wjechać, a jak się da to w ch... drogo, a piękny nowy parking stoi prawie pusty.
Z lenistwem i du...i przyrośniętymi do foteli nie wygrasz.
Z tym ostatnim pełna zgoda. Niektórzy ludzie muszą pchać się pod samo miejsce docelowe i wk..ą się, jeżeli nie mogą zaparkować dalej niż 50 m od celu. A to że 500 m dalej jest wielki parking nie ma dla nich żadnego znaczenia.