#1gkcz
Później święta były istną tragedią. W trzy osoby "nie opłacało się" robić kolacji, więc zaczęliśmy chodzić do drugiej babci. Kobieta mnie po prostu nie lubiła, bo przeze mnie i mojego tatę moja mama straciła szansę na karierę - jest tylko nędzną programistką. Z wzajemnością ze strony mojego taty - prawdziwy przykład relacji zięć-teściowa z kawałów. Pamiętam, jak ojciec robił cokolwiek, byle w Wigilię pracować. Wspominam też smutna mamę, która robiła dobra minę do złej gry przy mnie, ale tak naprawdę płakała w poduszkę.
Pewnego roku tata wrócił o 22 do domu. Razem z mamą na niego czekałyśmy, na drugą Wigilię. Jednak on stwierdził, że jest zmęczony i nawet nie podzieliliśmy się opłatkiem. Czas mijał, a my po prostu dostosowałyśmy się do sytuacji.
Paręnaście lat później, wiedząc jak będzie w domu, spędziłam święta z rodziną narzeczonego. To było dla mnie szokiem, jak oni są dla siebie mili i serdeczni. Po prostu cieszą się swoim towarzystwem. To była taka prawdziwa Wigilia.
Od tamtej pory ja spędzam święta z narzeczonym, tata w pracy, a mama z rodzeństwem i babcią. Wszyscy są zadowoleni, tylko mi jakoś głupio tłumaczyć, dlaczego nie jeżdżę na święta do domu.
Niech Ci nie będzie głupio, bo dbasz o siebie. Twoi rodzice wybrali to już dawno. Ktoś podjął decyzję, że "nie opłaca się robić Wigilii dla 3 osób" za to opłaca się chodzić na święta do osoby, która wywołuje awantury i psuje całą atmosferę. Przecież Twoi rodzice mieli tyle lat żeby to zmienić na lepsze i tego nie zmienili. Całe szczęście Ty masz odwagę wybrać tak żeby czuć się dobrze. Gratulacje!
Dlaczego głupio? Obecnie już coraz bardziej odchodzi się od udawania, że najlepsze święta to te spędzone w rodzinnym gronie. Jeśli ktoś ma takie warunki, to super. Jeśli ktoś nie ma takich warunków... nic nie stoi na przeszkodzie, żeby uczynić najlepszymi święta, które spędza się czy w pojedynkę czy z drugą połówką. Sama najlepiej wiesz co sprawia Ci radość. Moje najlepsze święta to właśnie te tylko z mężem i właśnie wtedy wszystkie te przygotowania mają dla mnie największy sens i sprawiają mi najwięcej frajdy.