#doK5F

Siedziałem całą noc przy komputerze i pracowałem. W końcu zauważyłem, że zrobiło się już jasno, więc spojrzałem na zegarek. Wskazywał błąd 404, a ja przez dłuższą chwilę zastanawiałem się jak to jest w ogóle możliwe. Dopiero po niecałej minucie cyferka przeskoczyła i dojrzałem dwukropek, była 4:05.

#JaIN9

Ostatnio nocowałam u mojego narzeczonego, oczywiście w jednym łóżeczku. Jego rodzice doskonale o tym wiedzieli, zresztą nigdy się nam nie narzucali.
W godzinach porannych usłyszeliśmy zza drzwi pokoju wymianę szeptów:
"znowu przez całą noc byli jakoś cicho..."
"czekaj, coś słyszę, coś się dzieje"
"mam pomysł, zajrzyjmy, co u tych naszych golasów..."
"taaak!"
Spojrzeliśmy na siebie z narzeczonym i zanim zdążyliśmy się odezwać, drzwi otworzyły się z impetem i ujrzeliśmy uśmiechnięte buźki jego rodziców, które po chwili przestały być tak uśmiechnięte...
Oni zaś zobaczyli nas leżących na łóżku w pięknych piżamach, przeglądających ogromną kolekcję znaczków i przypinek należącą do ich syna.
Wyszli, przepraszając za najście. Usłyszeliśmy tylko jeszcze, jak odchodząc do swojego pokoju, określają nas mianem "najbardziej lamerskich narzeczonych świata" i zastanawiają się "gdzie popełnili błąd w uświadamianiu" syna "nieudacznika".
Do tej pory nazywają nas w rozmowie "tymi lamusami".
A gdyby wchodząc do pokoju rzucili okiem na parapet, zobaczyliby napoczętą paczkę prezerwatyw i żel intymny...

#Vu9Jt

Rodzinie mówię, że nie chcę mieć dzieci i poddam się zabiegowi wazektomii, bo nie zamierzam ich posiadać i koniec tematu. Zaakceptowali to. Przyjaciółce mówię to samo: że nie chcę mieć dzieci i idę na zabieg wazektomii. Mówię, że nie lubię dzieci i akceptuję tylko moją siostrzenicę i będę w przyszłości akceptował jej dzieci.

Anonimowa prawda w tym jest taka, że mam ryj jak ruski rozrzutnik do gnoju, i nigdy nie znajdę miłości. Jeżeli już znajdzie się ktoś na tyle głupi, to nie chcę, żeby moje dzieci odziedziczyły mój szpetny ryj i miały same przykrości w życiu.

#njl5e

Nienawidzę, kiedy ludzie zgrywają najmądrzejszych na świecie lub ciebie wyzywają, bo są anonimowi w internecie. Ostatnio non stop dostaję jakieś zj*by za cokolwiek napisze, mimo że nie piszę moim zdaniem nic złego. Dla przykładu wczoraj znalazłam filmik, gdzie dziewczyna głaszcze oposa. Napisałam, że to niebezpieczne, bo oposy mogą przenosić wściekliznę. Pierwsza odpowiedź, jaką dostałam, to zwyzywanie mnie od niedouczonych debili, bo przecież te zwierzęta nie przenoszą tej choroby. Dziś spytałam się na pewnej stronie porady dotyczącej gry, w którą teraz gram (chodziło o problemy techniczne z emulatorem ps2), to oczywiście jakiś wielki wszechwiedzący z wieloletnim „stażem” sarkastycznie wytłumaczył mój problem, robiąc ze mnie niedorozwiniętą, i jeszcze dodał, że „niektórzy nie umieją poprawnie dopasować wątku na forum”. Jeszcze żebym chociaż nie wiedziała, o czym piszę, ale dodałam wszystkie parametry, opisałam problem szczegółowo i jak najmniej chaotycznie, tym bardziej że było to po angielsku. Udzieliłam się tam pierwszy raz i jeszcze dostałam opierdziel, bo na forum do rozwiązywania problemów zadałam pytanie, jak rozwiązać problem... Mogę wymieniać podobne sytuacje w nieskończoność. Piszę coś normalnego czy zadaję pytanie, to zawsze znajdują się osoby, które robią ze mnie debila, wyzywają. 
Co tym ludziom daje zachowywanie się w ten sposób? Ja nie wyobrażam sobie wyzywać kogoś czy robić idiotę z kogoś, kto zadaje pytanie lub pisze o czymś komentarz. Do tego zauważyłam, że niektóre osoby nie są tak traktowane nawet jak napiszą jakąś najgłupsza rzecz na świecie. Wystarczy, że ja się w czymś udzielę i zaczyna się pouczanie mnie i robienie ze mnie idiotki. Nienawidzę ludzi w internecie.

#RvfYV

Przeraża mnie to, co dzieje się między relacjami damsko-męskimi. Zauważyliście, jak bardzo siebie nawzajem nienawidzimy? Faceci zwalają winę na kobiety, kobiety na facetów i jest coraz gorzej. Internet jest najgorszym miejscem do rozwoju tego typu myślenia. Faceci nasłuchają się jakichś bananów z kółeczek redpillowych, którzy za wszystko obwiniają kobiety, nie szanują ich, twierdzą, że one są złem wcielonym, że jak miały więcej niż jednego partnera, to są dziwkami, że się puszczają, zakładają onlyfans i to absolutnie wszystkie. Każda choć trochę za siebie myśląca kobieta jest niewarta uwagi. Z drugiej strony mamy feminazistki i kobiety piorące mózgi młodym dziewczynom, że facet to tylko zabawka, że tylko dla przyjemności i pieniędzy, że faceci są źli, gorsi, głupsi itp. Przez takie brednie młode dziewczyny stają się bezczułymi materialistkami. I niestety to działa, sama to zauważyłam, pracując jakiś czas temu z młodszymi ode mnie dziewczynami. Jedna z nich nawet powiedziała, że faceci nie powinni istnieć. Poruszyłam z nią ten temat i spytałam, dlaczego aż tak ostro o tym myśli. Szczerze, to średnio potrafiła znaleźć wytłumaczenie, mówiąc tylko coś tam, że faceci są źli i w ogóle. Powiedziałam, żeby o tym aż tak nie myślała, bo istnieją też dobrzy faceci. Jako że była bardzo młoda, nie do końca obwiniłam ją za ten sposób myślenia, tylko ten popieprzony system, w jakim teraz żyjemy i to, jak pierze się mózgi młodym osobom dopiero co wchodzącym w dorosłe życie.
Ludzie, co się z nami dzieje? Dlaczego nie umiemy ze sobą współpracować? Wcale się nie dziwię, że panuje teraz plaga samotności, jak świat robi się coraz bardziej zepsuty. Oddalamy się od siebie, widząc w sobie nawzajem wroga. Nie wiem czemu, ale kiedyś nie było aż takiego problemu z tym, świat i relacje z ludźmi były normalniejsze, zdrowsze, mniej wygórowane. Obwiniam też za to te pieprzone media społecznościowe. TikToki i Instagramy. Ludzie napatrzą się na bogatszych od siebie ludzi z karierami, kasą, wyjazdami po świecie i później wymagają od życia nie wiadomo czego. Rzygam tym wszystkim. Najbezpieczniej czuję się we własnym towarzystwie, bo coraz mniej ufam ludziom, a widząc wypowiedzi mężczyzn na temat kobiet, tracę wiarę w poznanie kogoś normalnego, który będzie chciał dzielić ze mną życie. I to nieważne, czy gigachad czy normalny gość, wszyscy macie wyprane mózgi i doszukujecie się w kobiecie jakichś spisków. Sorry, ale musiałam się wyżalić.

#Twr1J

Moja mama pracuje w przedszkolu. Często po pracy opowiada mi o tym, co się tam dzieje. Jestem przerażona, co się dzieje z dziećmi. Rodzice w ogóle się nimi nie interesują i uważają, że skoro to przedszkolaki, to są głupie i nic nie rozumieją.

To kilka sytuacji:
Kiedyś moja mama kazała umyć dzieciom ręce przed jedzeniem, ale jeden nie słuchał i nadal się bawił. Wtedy (nazwijmy ją Marysia) złapała go za ramię i krzyknęła:
– Siadaj, k*rwa, i myj ręce!
Moja mama przerażona pyta, skąd zna takie słowa, a ona na to:
– No jak to, kto tak mówi?! Gośka!
– Ale Marysiu, jaka Gośka?
– No moja matka!

Inna sytuacja:
(M)ichaś: Wiesz, ja to mam przerąbane.
(K)arol: Dlaczego?
M: Mój ojciec tak pijany przyszedł, że w stół kopnął i nogi połamał.
K: No to masz przerąbane. Mój też przyszedł pijany, to mama go do babci wywaliła.

Podczas wakacji czy ferii dzieci też były zapisane do przedszkola. Jedna kobieta przychodziła z synkiem i go tam zostawiała, a drugiego starszego brała na basen i fajne atrakcje. Ten młodszy chłopiec płakał, bo też chce iść z rodziną. Moja mama się wkurzyła i powiedziała, że on też chce iść z nimi, bo w końcu pani nie pracuje i są przecież wakacje. Na to oburzona Karyna wybuchła śmiechem i powiedziała: „Jakie wakacje, ha, ha?! Przecież ten dzieciak jest za mały i za głupi, żeby wiedzieć co to wakacje, ha, ha!”.

Smutne jest dla mnie to, że te dzieci prawie nie mają dzieciństwa. Gdy przychodzą je odebrać, nikt nie chce wracać do domu, bo tam siedzą zamknięte w domu z rodzicami, którzy się nawet nimi nie interesują. Często rodzice przyprowadzają chore dzieci do przedszkola, bo z chorymi nie mają zamiaru siedzieć. Mnie to męczy, a co dopiero moją mamę, ale jak to mówi moja mama: „Ja się z nimi pomęczę tylko 3 lata, a oni całe życie”.

#pI7WC

Moja dziewczyna miała raka. W trakcie terapii straciła włosy i w ogóle mocno podupadła na wyglądzie, ale nie przeszkadzało mi to. Zawsze ją kochałem, więc byłem przy niej w każdej chwili. Z rakiem wygrała, a ja pomagałem jej wracać do normalnego życia, dbałem o jej dietę, o kontakty ze znajomymi i wszystko szło naprawdę bardzo dobrze. Po roku włosy odrosły, jej figura była piękna jak nigdy wcześniej, skóra zdrowa, błysk w oku przepiękny... tylko zostawiła mnie dla jakiegoś mięśniaka półidioty.
Dodaj anonimowe wyznanie