#VFQWg

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie anorektyczki, która „wyszła” z choroby?
Może nie każdej, a może nawet nie typowej, po prostu jakiejś? Bo jeśli tak, to ja wam mogę streścić.

Krótkie wprowadzenie: tłusta dziewczynka głodówką i postem (i oczywiście dziwnymi praktykami, którymi może się kiedyś podzielę, ale niech przykładem będzie 4-godzinna kąpiel w lodowatej wodzie) dokonała metamorfozy w szczupłą, młodą dorosłą. Nie całkiem sama skóra i kości; troszkę za mało, ale bez tragedii wizualnej.

Wyszłam sobie z tego.

Na czym polega moje wyjście? Jem. Dużo.
I, Boże, uwielbiam to. Pamiętam czasy, gdy na śniadanie była kawa, na obiad jajko i sałata, a na kolację herbata. Rozumiecie, czym dla mnie jest kanapka? I to w ramach jednego posiłku. Jem 2000 kalorii na dzień i ta „pula” to dla mnie ósmy cud świata, ale fakt mojego zadowolenia z nowej drogi życia to tylko połowa prawdy.

Dalszą część można potraktować jako poradnik pod tytułem „Dlaczego NIE warto zostać motylkiem*”.

1. Nie mam okresu. Niedługo minie rok, od kiedy moja macica nie płakała krwawymi łzami dlatego, że nie pojawił się w niej dzidziuś. Nie czuję się kobietą, boję się, że nigdy nie zajdę w ciążę, a odkąd pamiętam, chciałam być mamą. Walczę; niepokalanki i inne zioła, lekarze, hormony, te sprawy, ale na razie efektów brak.

2. Mówiłam: 2000 dziennie. Trzymam się wiernie. Liczę i co jakiś czas pojawia mi się w głowie myśl typu „1300. Zostało 700”. Męczy to okropnie, ale nie potrafię przestać. Jeśli zjem jakiegoś dnia 2100, następnego zjadam 1900. To i tak zmiana na lepsze, bo był czas, gdy 2100 na dzień oznaczało, że 100 muszę zwrócić. W moim przypadku oznaczało to zwymiotować, dlaczego, o tym w następnym punkcie.

3. Dopadło mnie coś z przewodem pokarmowym. Podejrzewam, że gastropareza. To, plus zaparcia. Ja się nie załatwiam normalnie. Tu – uwaga, niesmacznie – muszę sobie pomagać palcem. Plus czasem ból brzucha jest nie do zniesienia. Naprawdę, nie do zniesienia.

4. Jestem tegoroczną maturzystką, przepadł mi ten ostatni rok. Zmarnowałam go i pewnie będę do końca życia się zastanawiać, co by było, gdybym w to nie wpadła i pozostała prymuską.

I tutaj koniec „poradnika”, ta część mnie zawstydza – uwielbiam nową siebie. Wyobraźcie sobie: ktoś całe życie był kluseczką, pulpecikiem etc. i nagle codziennie budzi się szczupłą. Uwielbiam kupować ubrania, uwielbiam, gdy mnie fotografują, uwielbiam patrzeć w lustro. To lubienie siebie to anomalia u kogoś z ed, dlatego mówię o sobie jako o zwyciężczyni z chorobą. Chociaż wiem, że to złe i szkodliwe i zrobiłam sobie krzywdę...

*motylek to dziewczyna, która ma anoreksję i jest z tego dumna.
SamoZycie Odpowiedz

Wiele anorektyków ma problemy zapalne z jelitami, nie ma apetytu z przyczyn fizjologicznych niekoniecznie psychiatrycznych. Może to być powód braku twojej miesiączki.

Dodaj anonimowe wyznanie