#N8sVg

Problemy męża z erekcją zniszczyły nasze małżeństwo. Tyle się nawarstwiło, że bardzo mocno pokłóciliśmy się o brak intymności i o mojego znajomego, i w przypływie emocji wykrzyczałam mu słowa, które nigdy nie powinny paść. Pierwszy raz w życiu widziałam, jak mąż płacze. Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia. Przepraszam go już kilka dni, ale on traktuje mnie jak powietrze. Z drugiej strony nawet jakby mi wybaczył, boję się, że sprawność seksualna już nie wróci, bo mąż nie jest pierwszej młodości, a ja nie udźwignę życia bez seksu. Myślę, żeby odejść.

#9ZTTl

Nienawidzę pytań typu: „Wszystko u ciebie dobrze?”, „A jak tam u ciebie?”.
Jest po prostu k*rw@ wspaniale:
Ostatnio zmarła mi bliska osoba i nie miałam szans się z nią pożegnać, moja fobia społeczna wchodzi na poziom, kiedy zapłacenie za zakupy przy zwykłej kasie jest dla mnie przerażające, jestem hejtowana za swoją orientację, mam myśli s@mobó¡cz€, nie potrafię powiedzieć sobie komplementu, a co dopiero wymienić dobre rzeczy we mnie, moja idolka zniszczyła mi psychikę i wszystko, co robię, porównuję do niej, nie akceptuję siebie, tego, jak wyglądam, jaki mam charakter.
Ale jeśli padnie takie pytanie, to po prostu zakładam ten fałszywy uśmiech i odpowiadam: „Znakomicie!”.

#tLQxh

Co mam robić?

Z moim narzeczonym jesteśmy 8 lat, mieszkamy razem, w tym roku bierzemy ślub. W pracy poznałam faceta, rozwodzi się, pomimo że jest 20 lat starszy, to jest niesamowicie przystojny, cudownie się nam rozmawia. Zaiskrzyło i wylądowaliśmy u niego. On jest całkowitym przeciwieństwem mojego narzeczonego, jest romantyczny, zabawny, stara się o mnie. Z moim narzeczonym jest mi dobrze, ale w związku wieje rutyną, on nie potrafi być romantyczny. Gdy próbuję o tym rozmawiać, to narzeczony mówi, że wymyślam, że przecież jest dobrze.

Czym bliżej do tego ślubu, to coraz bardziej się waham. Czuję, że coraz bardziej zależy mi na tym drugim chłopaku, a co najgorsze, nie mam wyrzutów sumienia, że dochodzi do zdrady.

#0Wvkx

Jako dziecko byłam szalenie naiwna i łatwowierna.
Dwie z moich starszych kuzynek skrzętnie to wykorzystywały, dokuczając mi albo wmawiając najróżniejsze bzdury, w które ja święcie wierzyłam.
Pewnego wieczoru, kiedy mama wycierała mnie po kąpieli, mała ja wypaliłam:
- Mamo, jak dorosnę, to zostanę dziwką! Bo ona zawodowo jeździ na koniach!

Tak, moje kuzynki wkręciły mi, że dziwka i dżokejka to synonimy.
Wiem tylko tyle, że zarobiły niezły ochrzan od mojej matki.

#4db0N

Moja znajoma chciała nauczyć swoją 8-letnią córeczkę opiekuńczości i poczucia obowiązku i adoptowała psiaka ze schroniska, spełniając tym samym marzenie młodej o posiadaniu zwierzęcia.

Młoda, jak i cała rodzina psinkę wręcz ubóstwiała, pies z nimi spał, wylegiwał się na kanapie, nie pojechali na wakacje, bo nie było go z kim zostawić; generalnie traktowali go jak członka rodziny. Nagle młoda zaczęła się czuć źle, wymiotowała, mdlała, traciła czucie w kończynach. Lekarze, szpitale, diagnoza - rzadka choroba o ciężkim przebiegu. Młoda mogła od czasu do czasu, kiedy tylko jej stan na to pozwalał, przyjeżdżać do domu, warunkiem były dość sterylne warunki i żadnych zwierząt.

Znajoma z wielkim bólem serca dodała ogłoszenie na "spotted" pewnego miasta, że odda małą, posłuszną i wychowaną psinkę tylko w dobre ręce, ze względów rodzinnych. To była ostateczność, nikt pomimo starań nie mógł "przechować" psa do momentu wyzdrowienia małej. Odpowiedzią na ogłoszenie był jeden wielki hejt. "PIES TO NIE ZABAWKA", "JESTEŚ NIEODPOWIEDZIALNA" , "JAK TY BYŚ SIĘ CZUŁA JAKBY CIĘ ODDALI" i wiele innych, pojawiały się nawet wyzwiska.

Może warto czasem wstrzymać się z komentarzem, jeśli nie zna się sytuacji?

#u2Iix

Mam 15 lat i nie czuję smaków. Od dziecka nic co jadłem albo piłem nie miało smaku, po prostu nic, nie wiem czemu, ale tak jest (mam węch, ale to nic nie zmienia). Zdarza się wiele sytuacji, gdzie moi znajomi pytają się dla przykładu: chcesz czekoladowy czy truskawkowy budyń ? Ach, no tak, ty nic nie czujesz (no cóż, przy czym się uśmiechają), ale ja się tym nie przejmuję, a wręcz przeciwnie, czasami odpowiem, żeby wziąć oba, to sobie wymieszam.

Ostatnio było nawet ciekawie. Kiedy bylem na noc u przyjaciółki (było jeszcze paru znajomych), oglądałem film, a mój organizm stwierdził, że zdecydowanie pora na porcelanowy tron, nie było mnie z jakieś 10 min. Kiedy wróciłem i kontynuowałem jedzenie, zobaczyłem, że koledzy podśmiechują się ze mnie kiedy jem, ja nic sobie z tego nie robiąc zjadłem do końca. Wtedy do pokoju wpadła przyjaciółka, widocznie przestraszona, bo znajomy jej powiedział, że włożyli mi kawałek psiej kupy do tortilli (no bo przecież nic nie czuję). Chciała mnie ostrzec, ale było za późno. Ja nic sobie z tego nie robiłem, powiedziałem, że było lepsze od pizzy (nie wiem jak smakuje) i powiedziałem, że następnym razem on spróbuje tortilli z odchodami.
Poszedłem przepłukać usta, dokończyłem film, przyjaciółka znajomych wypieprzyła z domu, ubrałem się, pożegnałem i poszedłem do domu.

Bez obaw, zmieniłem znajomych. Przyjaciółka też.

#Njqez

Jestem zdania, że nie powinno się oceniać człowieka przez pryzmat pochodzenia, wieku, wyznania, wykształcenia. Ale po trzech latach studiowania jest pewna grupa ludzi, która z każdym rokiem irytuje mnie coraz bardziej. Mowa o obcokrajowcach.
Na zajęcia z naszą grupą chodziła dwójka obcokrajowców, którzy potrafili się przedstawić, powiedzieć, jaki mamy dzień tygodnia – i to wszystko. Początkowo przeszkadzali, każąc tłumaczyć prowadzącym każde zdanie, mając w głębokim poważaniu, że przez nich omówienie nawet najprostszego tematu jest wydłużane do godziny i nie starcza czasu na trudniejsze zagadnienia. Na pytanie jednego z kolegów, co tu robią, skoro nic nie rozumieją po polsku, zaczęli trajkotać po swojemu. Wyłapaliśmy z tego szczebiotu tylko „stypendium, pieniądze, akademik”.
Nie było opcji, by obcokrajowiec nie zaliczył semestru. Sama miałam kilka poprawek, niektóre przedmioty obejmowały po prostu bardzo dużą ilość materiału, którego nie zawsze udało mi się opanować. Im oblanie nie groziło. Sami cieszyli się, że prowadzący muszą im wszystko pozaliczać. Dorabiałam w sklepie obuwniczym, a z pensji musiałam opłacić pokój w akademiku, kupić jedzenie, opłacić kartę miejską. Irytowało mnie, gdy wieczorami, po pracy, szłam do kuchni, by przygotować sobie posiłek, a stojący obok studenci – w tym właśnie obcokrajowcy – radośnie umawiali się na popijawę w klubach, bo „już im doszły stypendia i dopłata”.
Wielu z nich miało bardzo złe zdanie o Polakach. Kiedy przyrządzałam sobie jedzenie w kuchni, obok mnie jakaś dziewczyna zostawiła talerz z resztką kiełbasy. Po chwili wróciła do kuchni przerażona, spojrzała na mnie, na talerz i czym prędzej porwała go z blatu. To samo z masą innych rzeczy ~ trzymanie papieru toaletowego, mydła, ręczników, większości produktów spożywczych w pokojach z obawy, że Polacy mogą im to ukraść. I nie są to moje wymysły, ja i moi znajomi byliśmy świadkami rozmowy, jak jedna z nich mówiła do drugiej, że rodzice radzili jej tak robić, bo w Polsce każdy kradnie.
Kontroler w tramwaju przyłapał kiedyś obcokrajowca, jak jedzie bez ważnego biletu. Mówił mu, że zawsze musi mieć przy sobie bilet, a chłopak tylko „tak, tak, będy miał, zawse będy miał” – i tyle. Czy to by przeszło, gdyby typek urodził się tutaj?
Notoryczne przymykanie oczu na występki. Zarówno w akademiku (krzyki po nocach, butelki w kuchni, pety na korytarzu), jak i na uczelni (jawne ściąganie w czasie testów, brak pracy domowej). Pomijam już typowo chamskie czy wręcz bezczelne zachowania, nawet w miejscach publicznych – dotykanie, gwizdanie za dziewczynami, plucie pod nogi.
I tak, wiem, że w każdej chwili gdzieś niedaleko mnie jakiś Polak zachowuje się dokładnie tak samo, nikogo nie usprawiedliwiam. Ale ta niesprawiedliwość w ocenie i traktowaniu jest zarówno przykra, jak i wkurzająca.

#Q3qJz

Całe życie szukałem idealnej kobiety. Najpierw miałem dziewczyny ślicznotki, ale uznałem, że muszę mieć inteligentną.

Znalazłem taką, ale była strasznie niedowartościowana, więc ją rzuciłem.

Znalazłem dziewczynę inteligentną, a zarazem ładną i dowartościowaną i ożeniłem się z nią.

Niestety byłem za młody i za słaby, więc stała się jędzą bez szacunku, która tylko czekała na mój słaby ruch, aby mnie dobić.

Rozwiodłem się, następnie zakochałem w pięknej dziewczynie, która okazała się... narcyzką.

I to był punkt zwrotny, ta kobieta mnie zniszczyła, musiałem składać się od nowa - i to było dobre. W końcu jestem dojrzały, ogarnięty i nie chcę żadnej kobiety w moim życiu. Amen.
Dodaj anonimowe wyznanie