#ANIYk

Od małego nie lubiłam zabaw szkolnych ani żadnych innych. Dlatego gdy był jakiś karnawał, oczywistym było, że zostaję w domu.

Pewnego razu rodzice z siostrą byli właśnie na owym karnawale, a ja oglądałam sobie spokojnie bajki w salonie. Na dworze już ciemno, delikatnie przysypiam, ale wciąż dzielnie czekam na powrót rodzinki. Słyszę pukanie do drzwi, ale nauczyli mnie, że gdy jestem sama, mam nie otwierać, więc siedzę dalej. Nagle coś mnie pokusiło, spojrzałam w okno i przeraziłam się. Na podwórku (mieszkałam na parterze) stał jakiś obcy mężczyzna i wpatrywał się w mnie. Ze strachu aż upuściłam pilot od telewizora.
Łzy zaczynają lecieć, patrzymy sobie w oczy, całkowicie przerażona nie wiem co zrobić. W końcu ruszyłam się i uciekłam do pokoju obok. Schowałam się pod kołdrę i oczekuję powrotu innych, modląc się, by ten facet sobie poszedł.

Wrócili po jakichś dziesięciu minutach i weszli do domu razem z nim. Okazało się, że to jakiś stary znajomy mamy, który pukał do drzwi, a jak mu nikt nie otworzył, to postanowił sprawdzić, czy wszystko w porządku, bo widział zapalone światło.

Nie wyszłam spod kołdry, dopóki nie wyszedł, wciąż śmiertelnie przerażona.

#NgODQ

Niedawno spotkałam się z takim przypadkiem, gdzie w udanym i długim małżeństwie kobieta ciężko zachorowała i po kilku miesiącach jej mąż znalazł sobie kochankę. Nie podjął tej decyzji samodzielnie. Jego rodzina i znajomi (i kobiety, i mężczyźni) mu w tym pomogli. Każdy z nich był zdania, iż to przecież oczywiste, że trzeba korzystać z życia, a żona przecież jest otoczona opieką. Potrzeby to potrzeby i trzeba je zaspokajać. 
Mnie osobiście nie mieści się to w głowie. Przeraziło mnie podejście tych ludzi, którzy również są w związkach.
Ciekawi mnie tylko, czy to z moim patrzeniem na rzeczywistość jest coś nie tak, czy to po prostu ci ludzie się tak dobrali? Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym nie wspierać swojego wybranka podczas trudnych chwil i nie skoczyłabym w bok, bo to po prostu świństwo, a tym bardziej w małżeństwie.

#ozbE1

Mam sąsiada, który niedawno przestał prowadzić auto z powodów zdrowotnych. Jeździł przez ponad 40 lat i przez pewien czas nawet na taryfie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nigdy nie miał prawa jazdy i nie dlatego, że nie zdał egzaminu, ale on nigdy na kurs się nie zapisał. Nigdy też nie spowodował żadnej kolizji, nie łamał przepisów i miał takie szczęście, że przez ten okres nigdy go nie zatrzymała ani milicja, ani potem policja. Z tą jazdą na taryfie to był epizod w latach 90., ale to był czas, kiedy wszystko można było załatwić, to była kwestia kogo znałeś i ile mogłeś zapłacić. Sporo wówczas zarabiał i z tego co mi wiadomo, żył na pełnej petardzie. Imprezy, kobiety, dobre fury, musiał zadawać się z ciekawymi osobami. Nigdy jednak nie siedział i nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek miał jakieś kłopoty. Chyba nie. Później trochę handlował po bazarach, potem komis miał, nawet mój tata sam kilka rzeczy od niego kupił po preferencyjnej cenie jako dla jego kumpla, ale poza tą taksówką nie zarabiał jako kierowca.

Teraz na emeryturze znalazł sobie nową pasję – wędkarstwo. Kupił sobie mały skuter i jeździ na rybki. Aż boję się spytać, czy ma kartę wędkarską.

Piękne życie i jeszcze piękniejsza jego jesień. Sam bym chciał takie prowadzić.

#bdE3q

Wczoraj wybrałam się do pobliskiego miasteczka w celu zakupu butów. Jako że gdy wychodziłam z domu zauważyłam piękne słońce, postanowiłam zatankować trochę słońca i wsiadłam na rower.
Gdy mijałam pobliski przystanek autobusowy, zaatakował mnie bezpański pies. Poszarpał mi nogawkę nowych, markowych i bardzo drogich jeansów, które były prezentem od rodziców. Cóż było robić, stwierdziłam, że nic nie jest w stanie popsuć mojego humoru, toteż podwinęłam materiał i pojechałam dalej.
Zaczęło kropić. Po chwili z nieba lało się wiadrami. Nie miałam gdzie się schronić, więc postanowiłam przyspieszyć i dojechać do pobliskiego sklepu. Jakieś 100 m przed celem spadł mi łańcuch. Schyliłam się, by go naprawić. W tym momencie obok przejechał samochód osobowy i oblał mnie błotem. Ja jednak stwierdziłam, że do miasta mam niedaleko i dojadę. To był zły wybór... Schroniłam się w sklepie chwilę i przeczekałam deszcz. Postanowiłam jechać dalej. Nawet nie wiem kiedy zgubiłam błotnik i moje plecy kolejny raz zostały ochlapane błotem. No trudno.
Gdy dojechałam pod obuwniczy, byłam bliska szaleństwu, ale i zadowolona, że dojechałam. Nacisnęłam klamkę. Zamknięte...

#2uEGb

To uczucie, gdy usiadłaś w kolejce do lekarza, bo było wolne miejsce, którego nikt przez jakiś czas nie zajmował i ci wszyscy, którzy są od ciebie starsi i którzy także mogli usiąść, ale tego nie zrobili, teraz się na ciebie patrzą...

Najgorsze jest to, że mam chory kręgosłup i mogę stać max kilka minut... ale nie zamierzam nikomu tego tłumaczyć.

#Tg0LF

W tym roku kończę 18 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Brzydka nie jestem, charakter też od biedy ujdzie, toteż rodzice moi nieco się mojej samotności zaczęli dziwić. Od jakiegoś czasu coraz częściej rzucają mimochodem uwagi w stylu „akceptujemy cię taką, jaka jesteś”, „zawsze będziemy cię kochać”, „jeśli wolisz dziewczyny, to nic złego” etc.

W sumie całkiem miło, że mam tak wyrozumiałych i tolerancyjnych rodziców. Problem w tym, że jestem hetero. Po prostu żaden chłopak mnie nie chce.

#hezFd

Znacie może to uczucie, gdy mimo że próbujecie dogadać się z waszą rodzicielką, to nigdy nie wychodzi? Ja tak miałam od zawsze, od kiedy tylko pamiętam. Nasze rozmowy niemal w 95% kończyły się kłótnią. Wiele osób mówiło, że to po prostu okres buntu, że to z czasem minie itp. Nie minęło, a z każdym kolejnym rokiem było tylko gorzej. Próbowałam, starałam się itp. Nigdy mi nie wychodziło. Najlepsze jest to, że mam jeszcze trzy siostry. Z żadną z nich się tak nie działo.

Ostatnio siedziałam sobie spokojnie w domu z moim mężem, naszą córeczką i myślałam sobie o tym, jak bardzo są do siebie podobni, jak ja i mój tata. I w końcu mnie olśniło... Ja i mój tata od zawsze byliśmy blisko. Zawsze powtarzał, że jego dzieci są najważniejsze, a z wszystkich najważniejszych to ja jestem tą naj (trochę poplątane, ale kocham te słowa). Moja mama i mój tata rozwiedli się, kiedy ja miałam jakieś 12 lat. Od tamtej pory mama zawsze patrząc na mnie, widziała swojego byłego męża.
 
Strzeliło mnie to jak grom z jasnego nieba. Nie mam zamiaru z tym nic robić, ale przynajmniej wiem, że nigdy nie byłam wyrodną córką. Kamień z serca, a tata kochał mnie za ich oboje :)

#28TdW

Dzisiaj, kilka minut przed 8:00 rano, sklep spożywczy w małym miasteczku.
W sklepie jest kilka osób, w tym facet, którego kojarzę z widzenia: chodzi zwykle o kulach, ubrany w brudne i podarte ciuchy i prosi o pieniądze, często jeździ autobusem do większego miasta wojewódzkiego celem zbierania pieniędzy pod kościołami, ewentualnie przy najczęściej uczęszczanych ulicach.
Jednak dzisiaj pan jest, można powiedzieć, w stanie zupełnie odmiennym – normalnie, schludnie ubrany, po kulach ani śladu, porusza się bez problemu, robi zakupy – prawie go nie poznałam. Ostatnio widziałam go spory kawał czasu temu, trochę się zdziwiłam, ale myślę sobie, że może w końcu jakoś udało mu się związać koniec z końcem, ktoś mu pomógł czy coś...

Widzę, że ekspedientka w sklepie też go rozpoznała, oczy jak pięciozłotówki i pyta:
– Ooo, to pan bez kul?
Na co następuje rozbrajająco szczera odpowiedź:
– A bo dzisiaj do pracy nie idę, he, he, he.

Kurtyna.

#hP7rq

Mój brat, będąc obecnie w Stanach Zjednoczonych, zadzwonił do mnie wczoraj na Skype. Wszystko było w porządku, oprócz tego, że kamera w moim laptopie z nieznanych przyczyn nie chciała działać. Hmm. Posprawdzałam ustawienia, spróbowałam zadzwonić raz jeszcze, no nic nie działało. Zamiast obrazu wyświetlał się czarny prostokąt. Trudno, porozmawiamy bez tego.

Po kilku minutach uświadomiłam sobie coś:
Kilka godzin przed rozmową tak wciągnął mnie odcinek serialu, że nie chciałam przestać go oglądać nawet na tak krótki czas, jakiego potrzeba, by... zrobić kupę. Wzięłam więc laptop ze sobą do wc, ale bałam się, że coś się przypadkiem włączy i ktoś zobaczy mnie w tej jakże mało eleganckiej sytuacji, więc zakleiłam kamerkę taśmą izolacyjną, a potem o tym zapomniałam.
Dodaj anonimowe wyznanie