#gvcnV

Na studia przeprowadziłem się do innego miasta. To były czasy, kiedy modne były tzw. flashmoby, czyli że ludzie zmawiali się przez internet i potem robili coś wspólnie w miejscu publicznym, np. tańczyli. Dowiedziałem się o takiej właśnie akcji, która miała mieć miejsce akurat w dzień mojego przyjazdu. Uznałem, że to ciekawy pomysł i może okazja, aby kogoś poznać w nowym miejscu.

Pojawiłem się o odpowiedniej porze w ustalonym miejscu i gdy zaczęła się akcja zauważyłem, że stoję obok bardzo ładnej blondynki. Nasze spojrzenia szybko się spotkały, nawet przez chwilę tańczyliśmy razem. Ale na koniec odeszła do grupy dziewczyn, z którymi przyszła, a ja nie miałem śmiałości by podejść, więc nie zamieniłem z nią ani słowa. Przez resztę tygodnia myślałem o niej codziennie. Plułem sobie w brodę, że nie zagadałem i teraz prawdopodobnie nigdy w życiu już jej nie spotkam.

Minęło kilka dni, gdy wychodząc z pokoju w akademiku prawie wpadłem na dwie dziewczyny. Byłem w szoku - jedną z nich była ta blondynka z flashmoba. Tym razem od razu się odezwałem, oczywiście mnie poznała. Okazało się, że mieszka w tym samym akademiku, nawet na tym samym piętrze! Miałem więc okazję ją poznać i... okazała się wredną suką. Nie wszystko złoto, co się świeci :)
pazienka Odpowiedz

recykling pełną parą widze

nata Odpowiedz

Minus.

Dodaj anonimowe wyznanie