#uAy6s
Układam ubrania i widzę, że jakaś pani stoi przy kasie, no to biegnę... Podchodząc słyszę: "I jak tam minął dzień?", więc ja od razu zaczynam jej opowiadać zadowolona, bo wiadomo, są klientki, które lubią sobie porozmawiać i zwykle są one bardzo sympatyczne.
Nagle coś mi nie gra, widzę, że pani robi wielkie oczy i patrzy na mnie z mieszaniną zdziwienia i rozbawienia, a po chwili mówi : "Poczekaj, oddzwonię do ciebie" i zakłada włosy za ucho, a tam moim oczom ukazuje się słuchawka bezprzewodowa...
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
To jej powinno być głupio, że podchodzi do kasy rozmawiając przez telefon.
Dokładnie, nic mnie nie denerwuje tak jak paniusie i panicze rozmawiający przy kasie przez telefon a już szczególnie gdy są obsługiwani
Że co? A jak to jest coś ważnego? Może w tym przypadku nie było, ale nawet jeśli to co jest złego w tym że ktoś się przywita, i zajmie się swoimi sprawami np. Rozmową z kimś?
Czasem się człowiekowi spieszy, nie może przerwać rozmowy więc co ma zrobić?
Rozmowa "i jak ci minął dzień", to ważna rozmowa, czy raczej pogaduchy?
Szczególnie, że kupowała ciuchy, a nie bułkę na śniadanie biegnąc na autobus do pracy.
To jest zwyczajnie niekulturalne.
Ktoś do ciebie mówi, a ty masz go w dupie, bo się zajmujesz swoim telefonem. Kasjerka ma obowiązek zadać kilka pytań i uzyskać na nie odpowiedź (typu karta stałego klienta, aplikacja, siateczka), a jak musi je kilka razy powtórzyć, bo akurat słuchasz kogoś innego, to się wszystko przedłuża i denerwuje całą kolejkę.
Uhh nienawidze tego. I potem 5 razy pytam “pakowac do reklamowki” z sztucznym usmiechem czekajac az jasnie panie w koncu mi odpowie bo wazniejsza jest rozmowa przez telefon. Sa z kolei klienci ktorzy po prostu mowia do swojego rozmowcy ze zaraz odzwonia bo musza zaplacic albo po mimo rozmowy odpowiadaja na pytanie a nie spowalniaja kolejke.
Przy kasie nikogo nie było. Dlaczego nie mogła porozmawiać podczas czekania? W wyznaniu stoi, że autorka usłyszała pytanie podchodząc do kasy. Nie dowiemy się, czy na widok ekspedientki kobieta nie powiedziałaby rozmówcy żeby poczekał bo płaci.
Kobieta nie zrobiła nic niewłaściwego.
Zdarza się, że ktoś zadzwoni, ale nie odbieram, tylko wyciszam, ewentualnie odbieram i mówię, że podchodzę do kasy i oddzwonię za kilka minut. Nie mogłabym gadać i kupować, jest to wg mnie brak szacunku do pracownika sklepu.
To nie można odpowiadać na pytania równocześnie rozmawiając?
Cyraneczka, póki co nie spotkałam w sklepie osoby, która by rozmawiała i jednocześnie kierowała swoją uwagę do pracownika sklepu. Widziałam gadajacych ludzi, którzy na kasjerów nawet nie zwracali uwagi, tylko do słuchawki "hahaha, hahahi", na pytanie, czy płatność gotówką czy kartą, kiwali bezsensu głowami...
Nigdy nie zapomnę tego, jak pewna kobieta wyłożyła swoje zakupy na taśmę, przy czym czywiście cały czas rozmawiała przez telefon. I ta kobieta była tak bardzo zachęta rozmową, że nie myślała nawet, jak ułożyć zakupy. Mianowicie, nie stawia się raczej musztardy w szklanym, walcowym opakowaniu na całą stertę zakupów i to jeszcze na ściance tego opakowania? (mam nadzieję, że jakoś sensownie to opisałam 😂)
Taśma ruszyła, a ta musztarda spadła na podłogę. I niedoszła właścicielka tej musztardy mówi do telefonu: wiesz kochana, pani kasjerka zbiła moją musztardę, borze, co za obsługa. I tak zaczęła nagadywać na tę kasjerkę. A kasjerka oczywiście wszystko słyszała i jeszcze musiała obsłużyć ją z uśmiechem na twarzy. Klientka nawet na chwilę nie przestała gadać przez telefon. Tylko narzekała, jak można pracować na kasie i zrobić coś takiego. Szczyt bezczelności...
Powinna jeszcze kontynuować rozmowę, gdy ją obsługiwałaś i kierować to jedno zdanie do Ciebie, to jedno do swojego rozmówcy w telefonie... Jej powinno być głupio.
Ja wydawałam kawę właśnie takiemu burakowi. Dwa razy pytałam, czy życzy sobie cukier, ale słuchał muzyki na słuchawkach, więc nic mi nie odpowiedział. Specjalnie nałożyłam wieczko na kubek i go nie docisnęłam. Dupek się oblał i wrócił wkurzony z awanturą. Powiedziałam, że przecież mówiłam mu, że wieczko nie jest dociśnięte, widocznie nie usłyszał. Zgasił się i wyszedł.
Ja przerywam w rozmowie klientom rozmawiającym przez telefon. Zawsze. Jak są w trakcie wypowiadania zdania to rzucam ceną, specjalnie zadaje więcej pytań i gadam całe formulki typu "na ewentualny zwrot czy wymianę klientowi przysługuje 30 dni, zwrot zależny jest od formy płatności..." bla bla. Chj mnie to, z kim i o czym ktoś rozmawia. To nie jest czas na ploteczki czy rozmowy. Gadanie przez telefon w trakcie tranzakcji/sprzedarzy/konsultacji jest objawem hamstwa
Nienawidze ludzi, którzy pieprzą przez telefon będąc obsługiwanym. Kiedy pracowałam w kawiarni i przychodził taki cham, od razu włączałam młynek do kawy (bardzo głośny i niemiły jazgot). I mam w nosie, że zniżałam się wtedy do ich poziomu.
Ludzie! Ja też czasami rozmawiam w sklepie przez telefon bo zwyczajnie później nie mam czasu ale normalnie się witam z uśmiechem, normalnie odpowiadam(za pierwszym razem!) i normalnie się zegam! I nie uważam, że pokazuje tym brak szacunku.
A nie no jak ty tak uważasz to wszystko jest w porządku
Poczytaj o kulturze korzystania z telefonu. Jest tam jak byk napisane, że to nie kulturalne używać telefonu, gdy wchodzimy w interakcję z drugą osobą. Nieważne czy to sklep, spotkanie biznesowe, czy kolacja z kumpelą. Skoro ja, jako sprzedawca poświęcam Ci 100% mojej uwagi, to wypadałoby to odwzajemnić. Bo to TY przychodzisz do mnie i chcesz czegoś ode mnie, a nie ja od Ciebie.
Chciałabym żeby ktoś odwalił taki numer np. w konfesjonale😂 tu mówisz grzechy, a tu rozmawiasz z ciotką 😂😂😂😂
To że Ty nie uważasz, że nie pokazujesz braku szacunku dowodzi jedynie, że masz problem z kulturą osobistą a nie tego, że to jest ok.
Są udzie którzy bekają i też niw idza w tym nic złego.
kretynki
pbie