#uAy6s
Układam ubrania i widzę, że jakaś pani stoi przy kasie, no to biegnę... Podchodząc, słyszę: „I jak tam minął dzień?”, więc ja od razu zaczynam jej opowiadać, zadowolona, bo wiadomo, że są klientki, które lubią sobie porozmawiać i zwykle są one bardzo sympatyczne.
Nagle coś mi nie gra, widzę, że pani robi wielkie oczy i patrzy na mnie z mieszaniną zdziwienia i rozbawienia, a po chwili mówi: „Poczekaj, oddzwonię do ciebie” i zakłada włosy za ucho, a tam moim oczom ukazuje się słuchawka bezprzewodowa...
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
Zupełnie bezpodstawnie. To klientka winna uciąć słowami "to nie do pani/rozmawiam przez telefon".
Społeczeństwo jest jakieś przewrażliwione.
Tak wielu z błahostek zapada się pod ziemię, robią ze wszystkiego traumy, obrażają się z byle powodu etc.
Co z wami ludzie?
To jak w znanym żarcie, gdzie jeden gość wszedł do toalety i rozmawiał z kimś przez telefon, a drugi gość z kabiny obok odpowiadał na wszystkie jego pytania:))
Byłaś przemęczona, bo robiłaś pracę którą powinny wykonywać co najmniej dwie osoby. Normalna firma zatrudniłaby po prostu więcej pracowników, no ale przecież premia dla jaśnie pana prezesa jest ważniejsza