#PBBy8

Spotkałem w Polsce, jak jeździłem autostopem, starszego pana, który mnie wziął na stopa i do swego domu, bym się tam przespał. Był bardzo miły, ale nad ranem opowiedział mi taką historię, że mimo że być może chciał mnie tylko nastraszyć czy się pochwalić, to super nadaje się na nietypowe wyznanie.

Ów staruszek w czasach PRL-u zadawał się ze „złym” towarzystwem. Jego dwójka kolegów zaproponowała mu udział w gwałcie na dziewczynce, bo on miał taki domek na działce w lesie, to by się nadało idealnie. Nie wiedzieli, że staruszek w dzieciństwie miał młodszą siostrzyczkę, która się zabiła z tego powodu, że była gwałcona przez ich ojca. No i gdy mu owi koledzy zaproponowali to, w jego głowie zrodził się plan, jak dać im nauczkę.

No i się zaczyna historia:
Pewnego dnia, gdy szukali ofiary, staruszek zaproponował im po browarku. Do owych browarków wrzucił nasenne, po czym jego kompani zasnęli twardym snem. Obudzili się właśnie na tej działce u staruszka, związani i nadzy, w odpowiednich (wypiętych) pozycjach. Staruszek obracał się w tym „złym” gronie i zaproponował pewnym ludziom, by dać im nauczkę, a dla tych pewnych ludzi seks to seks. Nie wybrzydzali.
No i kompanów staruszka czekała pikantna noc, i podobno taka była... lecz nie jedna.
Potem im powiedzieli, że będą monitorowani, więc niech lepiej uważają.

Po miłej i dość uroczej opowieści starszego pana nie wiedziałem, co powiedzieć przez chwilę, w końcu powiedziałem: Się nie pierniczyliście.
No ogólnie w tej historii ktoś miał plan do dupy i ktoś inny mu to „dogłębnie” uświadomił.

#CD22s

Moja pierwsza dziewczyna w życiu, po tym, jak dowiedziałem się, że obrabia trzech gości naraz, zagroziła mi: „Jak odejdziesz ode mnie, to cię oskarżę o gwałt”.
Wyśmiałem ją, bo wiedziałem, że do niczego takiego nigdy nie doszło, więc nie miałaby jak tego sfałszować.
Więcej jej nie widziałem, ale niesmak pozostał.

Straszne, że gwałt dzisiaj czasem jest wykorzystywany jako „karta obronna” przez kobiety.
Trudno udowodnić, ale można komuś życie zniszczyć.

#XaHHb

Nigdy nie byłam typem osoby udzielającej się w internetach. Wiele razy, czytając różne artykuły czy wypowiedzi innych ludzi, miałam ochotę napisać: „Co ty pierdzielisz, skąd masz tę wiedzę?”, ale obawiałam się, że ktoś z mojej rodziny/znajomych to przeczyta i będę miała przez to nieprzyjemności.
Dziś siedząc z lamką wina, postanowiłam założyć nowy, anonimowy e-mail, anonimowe konta na portalach społecznościowych, by móc w końcu napisać wszystko, co myślę, wydać opinię na każdy temat, na jaki tylko chcę i nie martwić się tym, o co zawsze się martwiłam! HEJTOWAĆ tak, jak miałam ochotę!
I wiecie co?
Wszystko, o czym dziś czytałam, okazywało się pozytywne, mądre i fajne!
Moje „hejterskie” komentarze polegały na wspieraniu, pisaniu: „Super, oby tak dalej”.
Założyłam nowe konta, bo miałam się wyładować, wykrzyczeć. Wyszło na to, że zdecydowanie bardziej wolę wspierać i popierać.
Tak, wykorzystałam swoją anonimowość, by być miłą i wspierającą anonimową duszą.
Co jest ze mną nie tak? :P

#irRBI

Mam 30 lat, dwójkę dzieci i brzydzę się swojego ciała. Zawsze nosiłam rozmiar S/M, a od około roku tyję na potęgę! Przytyłam 6 kg, mam 173 cm i rozmiar L. Jestem wielka. Nie jem słodyczy ani fast foodów, a mimo to tyję. Wstydzę się pokazywać znajomym, że tak się upasłam.

Moje koleżanki z pracy cały czas jedzą słodycze i są chude jak patyki, a ja nic nie jem, a tyję w oczach. Oczywiście mężowi się podobam, ale to nic nie zmienia. Nie mam kiedy ćwiczyć, bo siłownie są od 6, a ja o 6.30 muszę już jechać do pracy, a po pracy jestem z dziećmi, bo mąż w pracy. Dzieci idą spać po 21 i wtedy już padam. Sytuacja bez wyjścia.

#QYrmG

Jestem kierowcą autobusu. Mamy taki mikrofon, który umożliwia nam nadanie komunikatu na autobus, przez te same głośniki co mówią, jaki jest następny przystanek. Kolega, powiedzmy Władziu, dowiedział się, że narzeczona go zdradzała, nie raz i nie z jednym. Postanowił się zemścić i poprosił mnie o pomoc.
Narzeczona (teraz to już była) kolegi, powiedzmy Olga, często z Władziem mówili sobie sprośności przez telefon. Pewnego dnia wsiadł do mojego autobusu i zadzwonił do niej. Powiedział, że nie może doczekać się spotkania i żeby mu poopowiadała, co z nim zrobi, jak się spotkają. Następnie podał mi telefon i wysiadł. Zgodnie z jego prośbą położyłem telefon w trybie głośnomówiącym obok wspomnianego mikrofonu i włączyłem dźwięk.

No nie powiem, słownik miała niemały. Nie powtórzę dosłownie, powiem tylko, że minęły dwa przystanki na samym opisie ściągania ubrań. Na trzecim przystanku, o czym z kolegą wiedzieliśmy, bo zawsze łapała ten sam autobus o tej samej porze, wsiadła Olga, nie przerywając swojego wywodu, tylko ściszając głos do szeptu. Po paru sekundach, ale jak już zamknąłem drzwi, zorientowała się, że wszyscy ją słyszą i po ich minach – że już od dłuższego czasu.

Jej mina – bezcenna. Jako że bardziej patrzyłem na jej minę niż na drogę, to jechałem baaardzo powoli. Chyba nigdy tak powoli nie jechałem jednego przystanku. I chyba nigdy nikt tak szybko nie wysiadał.

PS Zanim zapytacie, bałem się skargi na mnie, ale warto było. Minęły dwa tygodnie, a skarga nie wpłynęła, to i pewnie nie wpłynie.

#hoyZ8

Dziś miałem stracić prawictwo z dziewczyną, z którą jestem już od dłuższego czasu. Zanim do czegokolwiek doszło, odebrałem telefon od spanikowanej młodszej siostry. Powiedziała, że muszę natychmiast wrócić do domu, bo babcia w łazience zaklinowała się między wanną a umywalką. Musiałem jechać do domu.
Może następnym razem się uda...

#792Ls

Mam 19 lat. Pracuję w domu weselnym. Mam niesamowite szczęście do gości zasiadających przy stole, który obsługuję. Zawsze znajdzie się tam ktoś, kto zagada, zażartuje, podejmie próbę pomocy w pracy kelnerce, poprawi humor na resztę bezsennej nocy. Usłyszałam już wiele dziwnych tekstów, ale to, co usłyszałam dziś, przerosło moje wyobrażenia.

„Czy ten barszczyk smakuje tak dobrze, jak ty wyglądasz? To jest moja żona, ale ona jest bardzo tolerancyjna. Ciągle namawia mnie na trójkącik. A może ty byś chciała skorzystać?”
 
Dziękuję panu, chyba nie skorzystam.
Dodaj anonimowe wyznanie