#aIJYg
W sobotni poranek udałem się do łazienki. Kiedy byłem pod prysznicem, słyszałem, jak najmłodsze dziecko mojej siostry, Dawid, w wieku 4 lat, lekko uchylił drzwi, pytając, czy może wejść, bo zaraz nie wytrzyma. Odpowiedziałem, żeby dał mi 5 min i zaraz wyjdę.
Po mniej więcej 2-3 minutach zapukał, a ja właśnie wycierałem się ręcznikiem.
Odpowiedziałem, że już wychodzę, a on chyba zrozumiał, że może w takim razie wejść.
Hmmm... długo zastanawiałem się, jak tę sytuację opisać, aby nie wyjść na jakiegoś kretyna. NO DOBRA.
Dawidek wszedł i pierwsze, o co mnie zapytał, to:
– Wujek, a skąd ty masz takiego dużego... no wiesz?
Odpowiedziałem:
– Jem dużo warzyw...
Wiedząc, że moja siostra ma właśnie z nim taki problem, że za warzywami nie przepada.
Ok. 20 minut później zobaczyłem, jak mały Dawid w prawej ręce trzyma marchewkę, a na stole leżą dwa buraki, czekające na obranie przez jego mamę.
Jestem bardzo szczęśliwym wujkiem, jako że dzięki mnie i mojemu „sprzętowi” małe dziecko przynajmniej na chwilę polubiło warzywa, no a ja pozbyłem się kompleksu ;)
Bo każde dziecko marzy o wielkiej knadze...
Jeszcze sie nie spotkalam z domem w Wielkiej Brytanii gdzie nie ma lub nie da sie zalozyc zamku w drzwiach. Czasami ludzie specjalnie nie maja ze wzgledu na dzieci.
Dwójkę jej dzieci, hmm a nic słowa o ojcu, pewnie samotna matka żyjąca z benefitów co?
Ciekawe jak to by wyglądało u Umbriaka :)
Wyznanie jest stare - Dawidek wyrósł na Umbriaka :)