#aIJYg

W zeszły weekend odwiedziłem kawałek na północ od Londynu moją siostrę i dwójkę jej dzieci. W wielu domach budowanych w Wielkiej Brytanii nie ma możliwości zamknięcia się od środka w łazience. Tak też jest również u mojej siostry w domu.

W sobotni poranek udałem się do łazienki. Kiedy byłem pod prysznicem, słyszałem, jak najmłodsze dziecko mojej siostry, Dawid, w wieku 4 lat, lekko uchylił drzwi, pytając, czy może wejść, bo zaraz nie wytrzyma. Odpowiedziałem, żeby dał mi 5 min i zaraz wyjdę.
Po mniej więcej 2-3 minutach zapukał, a ja właśnie wycierałem się ręcznikiem.
Odpowiedziałem, że już wychodzę, a on chyba zrozumiał, że może w takim razie wejść.
Hmmm... długo zastanawiałem się, jak tę sytuację opisać, aby nie wyjść na jakiegoś kretyna. NO DOBRA.

Dawidek wszedł i pierwsze, o co mnie zapytał, to:
– Wujek, a skąd ty masz takiego dużego... no wiesz?
Odpowiedziałem:

– Jem dużo warzyw...
Wiedząc, że moja siostra ma właśnie z nim taki problem, że za warzywami nie przepada.

Ok. 20 minut później zobaczyłem, jak mały Dawid w prawej ręce trzyma marchewkę, a na stole leżą dwa buraki, czekające na obranie przez jego mamę.

Jestem bardzo szczęśliwym wujkiem, jako że dzięki mnie i mojemu „sprzętowi” małe dziecko przynajmniej na chwilę polubiło warzywa, no a ja pozbyłem się kompleksu ;)
HansVanDanz Odpowiedz

Bo każde dziecko marzy o wielkiej knadze...

Etiuda9999 Odpowiedz

Jeszcze sie nie spotkalam z domem w Wielkiej Brytanii gdzie nie ma lub nie da sie zalozyc zamku w drzwiach. Czasami ludzie specjalnie nie maja ze wzgledu na dzieci.

johnkwakerfeller Odpowiedz

Dwójkę jej dzieci, hmm a nic słowa o ojcu, pewnie samotna matka żyjąca z benefitów co?

Dragomir Odpowiedz

Ciekawe jak to by wyglądało u Umbriaka :)

karlitoska

Wyznanie jest stare - Dawidek wyrósł na Umbriaka :)

Dodaj anonimowe wyznanie