#QwUAx

Działo się to z dziesięć lat temu, kiedy byłem na drugim roku studiów. Z powodu trudnej sytuacji życiowej i materialnej rodziców mogłem liczyć tylko na siebie. Pracowałem na pewnej stacji paliw. Zmiany były 12-godzinne, pracowałem 25 dni w miesiącu. Po wypłacie płaciłem wszystkie koszty stałe: mieszkanie, czesne, i w portfelu najczęściej zostawało mi 50 złotych na życie.
Mieliśmy niepodpięty do systemu LPG. Kiedy klient zostawiał mnie samego podczas nalewania gazu, zawsze zawyżałem rachunek – złotówka, 50 groszy. Zerowanie licznika po tankowaniu, żeby nikt nic nie widział. Na koniec zmiany po 10 złotych dla mnie i drugiego kasjera wychodziło. Dzięki temu mogłem kupić chleb i jakąś najtańszą opcję jego obłożenia.

Po jakimś czasie udało mi się wyrwać z tego zaklętego koła. Nigdy nie byłem z tego dumny, żałuję, że oszukałem tyle osób, a co najgorsze wiem doskonale, że złamałem jakaś wewnętrzną granicę i nauczyłem się do perfekcji kłamać, manipulować, oszukiwać i mam tylko nadzieję, iż nigdy więcej nie będę musiał tego robić.
Postac Odpowiedz

25 dni po 12 godzin to 300 godzin w miesiącu. Najniższa wtedy wynosiła jakieś 11 zł na godzinę. Czyli 3300 zł miesięcznie. Co Ty z tą kasą robiłeś, że Ci zostawało 50 zł miesięcznie?
Studiowałam też te 10 lat temu, na życie miałam 1000 zł miesięcznie i mi wystarczało. Akademik 310 zł, reszta na moje potrzeby. Miałam 550 zł stypendium za naukę, resztę dorabiałam w call center, a później w sklepach, aż na magisterce pracowałam w zawodzie.

Później wynajelam dwupokojowe mieszkanie z narzeczonym, za 1700 zł miesięcznie ze wszystkimi opłatami. Nawet jakbym miała sama za nie płacić, to 3 tysiące by spokojnie wystarczyło. A pokoje były tańsze.

anonimowe6692

Jeszcze czesne za studia, ale to raczej i tak nie wyjdzie aż tyle, chyba że to jakieś ultra drogie studia były

Postac

Wątpię żeby czesne kosztowało więcej niż 1000 zł miesięcznie. Teraz o takie nawet trudno, a co dopiero 10 lat temu. Wciąż zostaje dużo kasy

Dragomir

Zwłaszcza że 10 lat temu takie 3 tysiaki miały większą siłę nabywczą niż dziś.

Livarot Odpowiedz

10 złotych przez 12 godzin to nawet nie jest żebranie nie mówiąc już o kradzieży. Na pewno każdy by ci te 50 groszy dał. Poza tym na stacjach sprzedają różne hot dogi których zawsze trochę zostaje i nie powinno być problemu żeby to zjeść albo nawet zabrać do domu.

3210 Odpowiedz

25 dni po 12 godzin i zostawało ci 50 zł?

wyzwolonaa Odpowiedz

Trafiłeś na jakiś januszeks, skoro nie wystarczało ci pieniędzy na podstawowe potrzeby to nie można cię obwiniać. Winny jest wyłącznie właściciel stacji, który za 12 godzin pracy płacił głodową stawkę

Dodaj anonimowe wyznanie