Od zawsze mam problem z fryzjerem. Mogę wydać nawet 300 zł u barbera, ale wciąż wyglądam jak kretyn. Żadna fryzura mi nie pasuje. Kombinowałem już ze wszystkimi typami, nosiłem dłuższe włosy, średnie, byłem obcięty na krótko. Próbowałem nawet być opitolony na rekruta. Jakbym był łysy, tobym chyba skończył w kaftanie bezpieczeństwa. Powaga.
Od 2010 roku noszę czapki, ludzie myślą, że to mój styl. Nie, to już nie styl, to przymus. Polećcie mi jakieś uniwersalne męskie fryzury, bo nie chcę do końca życia wyglądać jak jakiś new kid on the block.
Dodaj anonimowe wyznanie
A próbowałeś mieć normalny ryj? :P
A tak serio to sądzę, że problem jest w głowie. Coś sobie wmówiłeś i obsesyjnie się tego trzymasz
No w głowie, a konkretnie na głowie 🙃
Może spróbuj siebie zaakceptować, bo coś mi się wydaje że te fryzury są brzydkie jedynie dla Ciebie.
Znajdź dobrego fryzjera - takiego bardzo rozchwytywanego, odzaluj te miliony monet i zobacz co on Ci wymyśli na głowie. Jak nie siadzie, to chyba pozostaje odpuścić. Jak siadzie, zrób foty i pokaż normalnemu fryzjerowi następnym razem. Albo klasycznie - dłuższe na środku,.krótsze po bokach :D