#ipLpd
1. Najświeższa, bo z poprzedniego tygodnia.
Przychodzi pracownik do firmy ze zrobionymi badaniami na pierwszy dzień pracy. Praca zaczyna się o 7. Poszedł z brygadzistą na montaż, po czym po jakiejś niedługiej chwili brygadzista dzwoni do kierownika i pyta się go, czy nowy jest na bazie. Jakież było zdziwienie, gdy razem zaczęli go szukać, a po nim nie zostało nawet ubrań. Na szczęście był tak miły i „odpowiedzialny”, że wysłał wiadomość informującą o tym, że dostał pracę za granicą.
2. Był pracownik, co chciał podwyżkę z tego względu, że, jak to określił, „zamyka i otwiera” bramę. To był jego jedyny argument.
3. Jeden obywatel miał bardzo trudne poniedziałki, zawsze miał w ten dzień rozwolnienie i nie mógł przyjść do pracy, a informację o tym pisał zawsze bardzo wcześnie rano, koło trzeciej, na pewno wtedy akurat go przycisnęło ;)
4. No i pracownik legenda. Przy malowaniu na rusztowaniu belek w pozycji leżącej jeden pracownik przywiązał swoją rękę do tej właśnie belki i wyglądał, jakby malował cały czas (pędzel cały czas w ręku), a że pracy dużo, a miejsce takie, że człowiek przechodząc tylko spojrzał, to widział rękę w górze i nic nie podejrzewał. Wielkie było zdziwienie, gdy po całym dniu nic nie było pomalowane.
Polskie realia. Pracownicy udają, że pracują, a pracodawca udaje, że im płaci.
Co do punktu 3. - zawsze mnie denerwowały te sugestie, że jak piszesz w nocy czy nad ranem, to na pewno zabalowałeś. Albo jak po weekendzie czy świętach. Kilka razy taki komentarz usłyszałam „no wiesz, to takie dziwne, takie podejrzane, jak ktoś jest chory to raczej nie siedzi po nocy”. I się zastanawiałam, to jak to wzorcowo wygląda u osoby chorej? Całą noc walczycie z gorączką, mimo to ustawiacie budzik na 6:00, i dopiero wtedy podejmujecie decyzję „nie, jednak nie idę”? Czy kładziecie się zdrowi, budzicie chorzy? Mi to raczej się pogarsza na wieczór, wręcz w nocy, i od razu kiedy zdecyduje, ze nie idę, to pisze. Druga sprawa, poniedziałki częściej będą wypadać, bo w weekend spotykasz się z ludźmi, spędzasz czas na dworze, na rowerze, jesz poza domem - większa szansa, że w poniedziałek cie coś dopadnie, przeziębienie, jelitówka. Co w tym dziwnego? Pytam serio
A wiele osób, szczególnie w zawodach typu firma Januszex, ma sposoby na spędzanie weekendów chlają z kolegami całe 2 dni, bo "oni muszą odpocząć" po całym tygodniu. W rezultacie są bardziej zmęczeni po tym "odpoczynku" niż po całym tygodniu bez przerwy.
Tak tak, rozumiem. I domyślam się, że u tego gościa z wyznania to było na bezczela i wielokrotnie powtarzające się. Ja słyszałam takie komentarze o sobie i innych w korpo, jako programista. Że ta godzina informowania jest podejrzana. I naprawdę mnie to zastanawia. Kiedy nie idę do pracy to znaczy, że serio jestem chora (zwłaszcza że nie mam płatnego L4). I to nie wyglada tak, że spaceruję po domu z herbatką z cytrynka i się zastanawiam o której by tu napisać, tylko walczę o życie XD mam flashbacki jak w gorączce budzę się i zasypiam, wymiotuję, chłopak mi daje jakieś leki, lodowate okłady, jak nie idzie zbić gorączki powyżej 39. I jak wreszcie spada i zaczynam coś ogarniać to pojawia się myśl „trzeba dać znać w pracy”. Zastanawianie jak to przebiega u innych, że tak komentują
A ta firma to Januszex-Bud?