#5ABOD
W niej po prostu nie ma pożądania – i nigdy go nie było. W jej głowie nie pojawia się myśl o współżyciu, a jeśli już do czegoś dochodzi, traktuje to jak obowiązek, który chce mieć jak najszybciej z głowy. Robi to z poczucia powinności, a nie z własnej chęci czy potrzeby eksploracji. Nigdy nie czuła pociągu seksualnego do żywego człowieka; jej jedyne fascynacje dotyczą bohaterów literackich lub czystych fantazji, których jednak wcale nie chce przenosić do rzeczywistości. Mam poczucie, że nie jestem w stanie jej rozpalić – u niej strefy erogenne nie istnieją, a gra wstępna jest praktycznie niemożliwa.
Wpadliśmy w niszczące błędne koło. Marzę o pocałunku, czułym dotyku i cieple, a w zamian dostaję chłód i odrzucenie. Każda moja kolejna próba kończy się upokorzeniem i słowami „przestań” lub „stop”. Statystyki naszego związku są bolesne: współżyjemy może dwa razy w miesiącu, z czego 90% moich inicjatyw kończy się odmową. Przez cały czas trwania relacji mógłbym na palcach jednej ręki policzyć sytuacje, w których ona, bezinteresownie i nie z mojej inicjatywy, zadbała o moją przyjemność. Nawet o głębsze przytulenie czy dłuższy pocałunek muszę się dopraszać.
To wszystko sprawia, że czuję się we własnych oczach jak „zboczeniec”, bo ciągle myślę o bliskości, której mi brakuje. Ona broni się zmęczeniem, wymówkami albo sugeruje, że to wina zbyt słabej sylwetki. Choć wielokrotnie prosiłem o drobne gesty, które nie są seksem – jak masaż czy pieszczoty – kończy się na obietnicach bez pokrycia. Na masaż, który obiecała mi wielokrotnie, czekam już od dziesięciu miesięcy.
Na początku brałem całą winę na siebie. Zadręczałem się myślą, że jestem niewystarczający, że nie mam odpowiednich walorów fizycznych lub umiejętności. Czułem się „zjebany”, bo potrafiłem zbudować z nią piękną więź emocjonalną, ale kompletnie poległem na polu seksualnym. Dziś widzę, że to nie jest moja wina, ale to nie zmienia faktu, jak bardzo czuję się w tym wszystkim samotny.
#CYFtL
Jakoś w połowie grudnia mój brat do mnie zadzwonił, że jakiś koleś wystawił przed dom swoje „graty” i jest rower, ale bez powietrza w oponach, więc czy mógłbym podjechać samochodem. Zgodziłem się i tam pojechałem. Na miejscu od razu wpadło mi w oko duże lustro, przypomniałem sobie, że moja dziewczyna marudzi mi o duże lustro do korytarza od kilku tygodni. Przywiozłem je do domu i skapnąłem się, że nie mam jak tego lustra powiesić, nie mam żadnego haczyka ani nic. Nie mogłem też go postawić, więc stwierdziłem, że przykleję to lustro na taśmę i będzie git.
Moja dziewczyna wróciła z pracy, pośmialiśmy się trochę, że na taśmę jak wszystko, no ale ogarnie się potem, gdzie to powiesić.
Nadeszła noc, śpimy sobie smacznie, nagle słyszę jakiś dziwny dźwięk, sprawdzam godzinę – po pierwszej w nocy. Dalej słyszę ten dźwięk – ktoś tam jakby coś zrywa. Nagle sobie uświadamiam, że to dźwięk zrywanej taśmy... Budzę Natalię i nic nie musiałem tłumaczyć, od razu było po niej widać, że jest obsrana jak ja. I nagle słyszymy bicie się lustra. Pomyślałem, że może samo się odkleiło i spadło.
Idziemy z Natalią do korytarza, a lustro leży na ziemi całe obmacane, jakby ktoś jeździł po nim palcami. Od tej pory nie spaliśmy, po prostu przeżyliśmy ten dzień z pobudką o pierwszej w nocy.
Nikomu o tym nie mówiliśmy – chcieliśmy o tym powiedzieć rodzinie na święta, ale przełożyliśmy to na sylwka i wyszło tak, że nikt nie wie. Dalej nie wierzę w paranormalne rzeczy, ale to chyba tylko dlatego, że się boję w to wierzyć. Ta noc zmieniła moje życie.
#YeIdK
Niektórzy po prostu byli zakochani bez wzajemności, inni z wzajemnością, jeszcze inni byli albo są w związkach – a ja nigdy nie dostałam nawet propozycji związku, ani tej durnej adoracji z boku.
Wiem, co pewnie teraz pomyślisz: „masz jeszcze czas”, „jesteś młoda” itd. Rozumiem to, naprawdę. Ale i tak czuję się samotna. Już nawet nie chodzi mi głównie o związek (chciałabym, jasne, ale przeżyję bez). Chodzi o kogoś, kto będzie moim naprawdę najlepszym przyjacielem / najlepszą przyjaciółką – kogoś, kto będzie wiedział o mnie dosłownie wszystko, a ja o nim też wszystko.
Mam „najlepszą przyjaciółkę”, ale szczerze mówiąc, niewiele o niej wiem. Czasem czuję się, jakby ona widziała całe moje wnętrze, miała mnie całą w garści, a ja o niej praktycznie nic nie wiem.
#uLMbI
#aQt3K
#bKtyj
W moim wagonie nie było nikogo poza mną. Do odjazdu zostało jeszcze około 10 minut, więc postanowiłam umilić sobie oczekiwanie, pisząc z koleżanką i zajadając się fryteczkami.
Po chwili do mojego wagonu wsiadł mężczyzna (na oko 40-50 lat) i zajął miejsce naprzeciwko mnie. Byłam zajęta jedzeniem i pisaniem w najlepsze z przyjaciółką, więc nie zwróciłam na niego większej uwagi. Do czasu kiedy spytał: „Nie przeszkadza ci to?” Spojrzałam na niego zdziwiona, zastanawiając się, o co mu chodzi.
I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że przez cały ten czas świdrował mnie wzrokiem i się mast***ował.
#iT2Ny
Ostatnio, przez pewną książkę, zaczęłam interesować się wiarą ludzi w duchy, zjawiska nadprzyrodzone itd. W końcu znalazłam się na polskich forach i w oczy rzuciła mi się pewna popularna i często omawiana tam historia. Była dziwnie znajoma. Zainteresowałam się tematem.
Okazało się, że historyjka została przetłumaczona na polski. Znalazłam link do oryginału i... tak. To moja historia. Chociaż minęło sześć lat, ludzie dalej do niej wracają, komentują ją, tworzą do niej teorie, a nawet stworzyli dwa filmiki na YouTubie.
#wizOz
Wyszłam na środek sali, przedstawiłam siebie i tytuł pracy i mój głos zaczął się łamać, przemknęło mi przez myśl, że muszę żałośnie wyglądać i... rozpłakałam się.
Pracę magisterską realizuję jednak w innym zakładzie, niż planowałam... ;)
#NS7Re
Codziennie przed wyjściem do szkoły dostawałam kilka złotych na jedzenie i picie. Jako że była to już końcówka jesieni, postanowiłam, że zrobię prezent dla mamy i zaczęłam zbierać pieniądze. Przez kilka miesięcy musiałam wytrzymać bez jedzenia do późnych godzin. Same zajęcia trwały zazwyczaj do 16, a powrót do domu zajmował kolejną godzinę.
W końcu tuż przed Bożym Narodzeniem udało mi się uzyskać wystarczającą sumę, by kupić upragniony przez mamę prezent – srebrny łańcuszek, który zawsze oglądała na wystawie. Była bardzo zaskoczona, kiedy pod choinką jedyny prezent należał do niej.
Nawet nie wiecie, jak ciepło na serduchu mi się zrobiło :)