#CYFtL
Jakoś w połowie grudnia mój brat do mnie zadzwonił, że jakiś koleś wystawił przed dom swoje „graty” i jest rower, ale bez powietrza w oponach, więc czy mógłbym podjechać samochodem. Zgodziłem się i tam pojechałem. Na miejscu od razu wpadło mi w oko duże lustro, przypomniałem sobie, że moja dziewczyna marudzi mi o duże lustro do korytarza od kilku tygodni. Przywiozłem je do domu i skapnąłem się, że nie mam jak tego lustra powiesić, nie mam żadnego haczyka ani nic. Nie mogłem też go postawić, więc stwierdziłem, że przykleję to lustro na taśmę i będzie git.
Moja dziewczyna wróciła z pracy, pośmialiśmy się trochę, że na taśmę jak wszystko, no ale ogarnie się potem, gdzie to powiesić.
Nadeszła noc, śpimy sobie smacznie, nagle słyszę jakiś dziwny dźwięk, sprawdzam godzinę – po pierwszej w nocy. Dalej słyszę ten dźwięk – ktoś tam jakby coś zrywa. Nagle sobie uświadamiam, że to dźwięk zrywanej taśmy... Budzę Natalię i nic nie musiałem tłumaczyć, od razu było po niej widać, że jest obsrana jak ja. I nagle słyszymy bicie się lustra. Pomyślałem, że może samo się odkleiło i spadło.
Idziemy z Natalią do korytarza, a lustro leży na ziemi całe obmacane, jakby ktoś jeździł po nim palcami. Od tej pory nie spaliśmy, po prostu przeżyliśmy ten dzień z pobudką o pierwszej w nocy.
Nikomu o tym nie mówiliśmy – chcieliśmy o tym powiedzieć rodzinie na święta, ale przełożyliśmy to na sylwka i wyszło tak, że nikt nie wie. Dalej nie wierzę w paranormalne rzeczy, ale to chyba tylko dlatego, że się boję w to wierzyć. Ta noc zmieniła moje życie.
Po prostu taśma powoli się odklejała wydając nieprzyjemny odgłos a obmacane było podczas przyklejania tylko tego nie zauważyłeś. Może tak światło padało.
Dokładnie.
Ewentualnie coś powoli odrywało lustro od ściany, przytrzymując je palcami aby szybko nie upadło.
Może to coś widać tylko w lustrze.
@upadlygzyms
To byłam ja. Sorry, autorze. Odkleiłam i dopiero wtedy przypomniało mi się, że też nie mam jak powiesić.
Oszsz kur...czę pieczone. Obstawiałem nocnicę, wampira czy tam inną tego typu postać.
A tu okazuje się, że to prawdziwy horror
Oh la la...
Rozszerzam zasięgi terroryzowania Anonków.
Ooo, i taką Cię lubię.
;)
"Ta noc zmieniła moje życie."
Dla własnego dobra, przyjmij za słuszne tłumaczenie @Livarota.
Bo już za chwilę będziesz umierał ze strachu na dźwięk przelatującego komara.
Do dziś pamiętam mój pierwszy (z nielicznych, na szczęście) atak bezdechu sennego - byłam irracjonalnie przekonana, że to diabeł usiadł na mojej klacie i chce mnie zadusić.
Trochę trwało, zanim przestałam się bać zasypiać.
Przepraszam, że się tak pojawiam, ale trochę się martwię. Jak się Pani czuje? Teraz oddychanie lepiej działa? Przepraszam za kłopot.
@Meanness - piękne dzięki za troskę.
Wszystko jest w porządku. Bezdechy miały związek z wrodzoną wadą serca, której nikt wcześniej nie wykrył, tak sprytnie się schowała, czekając na super nowoczesne metody badawcze.
Jestem już parę lat po operacji, teraz wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku 🤗
Dziękuję^^ Mam nadzieję, ze zawsze będzie wszystko idealnie^^