#FbrG1
Wspominam o tym, dlatego że choć bardzo dbam o twarz, mam dość dziwną skórę – wystarczy, że dotknę palcem, a na drugi dzień jest tam pryszcz. Mam sporo kosmetyków, kremów, serum, toników, maseczek, zawsze rano moczę twarz w lodowatej wodzie. Między innymi dzięki temu udaje mi się utrzymać twarz względnie dobrze wyglądającą.
Gdy poznawałem dziewczyny/ kobiety, one uważały, że to niemęskie, żeby facet tak dbał o skórę, że coś ze mną jest nie tak. Zwyczajnie zrywały znajomość. Taka sytuacja zdarzała się dość często. Może według nich męskie są pryszcze na twarzy i blizny wielkości ziarna grochu?
Tak na serio, chyba tylko ktoś, kto doświadczył tak mocnego trądziku, z którym walczy się latami, biorąc antybiotyki, stosując kwasy, zrozumie, dlaczego tak bardzo dbam o skórę i nie chcę, żeby przez moje niedbalstwo pryszcze wróciły.
#tugMJ
#JsCWy
Dwa lata temu rodzice wybierali się na wycieczkę na Kanary, wszystko super ekstra, ale nie do końca. Dzień przed ich wylotem miałam sen, w którym moja zmarła babcia (mama mojego taty) pojawiła się u mnie w pokoju i powtarzała w kółko: „Nie mogę się doczekać, kiedy go w końcu zobaczę, czekam, czekam, czekam...”. Nie powiem, obudziłam się przestraszona, ale cóż, sen to tylko sen.
Rodzice wyjechali razem, ale razem już nie wrócili. Tata miał zawał i nie udało się go uratować. Babcia doczekała się swojego jedynego syna.
Rok temu moja ciocia miała operację. Wszystko się udało, ciocia po zabiegu stwierdziła, że dojdzie do siebie u swoich rodziców. Kilka dni później miała mieć wizytę kontrolną u lekarza, więc poprosiła mnie, żebym jej przyniosła z mieszkania biżuterię. Dzień przed wizytą cioci miałam sen. Śnił mi się mój zmarły wujek (mąż opisanej cioci), który pokazuje mi małe pudełeczko, a w nim kolczyki cioci. No OK, nic strasznego. Będąc w mieszkaniu cioci, nie mogłam znaleźć kolczyków. Już zrezygnowana chcę wychodzić, gdy zobaczyłam identyczne pudełeczko jak to ze snu. Otwieram je, a tam kolczyki cioci...
Miesiąc temu kolejny sen. Śnił mi się zmarły dziadek, tata i wujek wraz z sąsiadem. Siedzieli, grali w karty i poklepywali po plecach mojego sąsiada i mówili mu, jak dobrze, że do nich dołączył. Sęk w tym, że sąsiad miał się dobrze i rano mi jeszcze „dzień dobry” powiedział. Tydzień później okazało się, że sąsiad dostał udaru i umarł.
Nie mam często snów, ale jak już są, to wiem, że muszę się mieć na baczność, tak samo jak moja rodzina i najbliżsi. Zmarli najwidoczniej lubią mnie odwiedzać i ostrzegać.
#6u6Xx
Gdy przyszedł dzień, że ja miałam zapłacić za pizzę, rano chciałam wyjąć ze skarbonki pieniądze, a mama spytała, na co mi te dwie dychy. Powiedziałam, że zabieram dziewczyny na pizzę, bo moja kolej zapłacić. Wiedziała dobrze, że z nimi chodzę po lekcjach do pizzerii, bo wspominałam, czemu później wracam. Nagle matka zaczęła się drzeć, że nikt mnie nie lubi, że próbuję kupić koleżanki, żeby się ze mną trzymały... i zabrała mi moje oszczędności. Na nic moje tłumaczenia, że przecież tyle razy ja jadłam za darmo.
Dziewczyny naprawdę przestały mnie lubić i uważały za sępa, że chodziłam za darmo, a jak moja kolej, to nie postawię. I tak oto do końca podstawówki nie miałam koleżanek.
#igjLF
Słyszę tekst:
– Coraz to młodsze w ciąży, dzieci rodzą dzieci, patologia jakaś...
W końcu pada pytanie w moim kierunku:
– Ile ty, dziewczynko, masz lat?
– 25.
Zza regału usłyszałam tylko parsknięcie śmiechem jakiejś innej klientki, a starsze panie przybrały kolor buraczkowy.
Pozdrawiam kurduple i dziękuję mamie za dobre geny wiecznego wyglądania jak dziecko :D
#x7Om4
Odbieram telefon. Słyszę ewidentnie młodego człowieka, który zamawia dużą hawajską i cztery piwa. No to co, zbieram browary do torby, gdy pizza wychodzi z pieca, wkładam ją do drugiej torby i komu w drogę, temu...
Dojeżdżam do klienta, idę do drzwi i pukam. Otwiera młody jegomość, na oko piętnastolatek i zaprasza do środka z wyrazem zaniepokojenia na twarzy, jakby nie chciał, aby ktoś nas zobaczył. Daję mu pizzę, spoglądam na te piwka i na niego, no i nie wytrzymuję. Proszę o dowód tożsamości, toć widać, że to niepełnoletnie jeszcze, a problem by był, że pizzeria nieletnim alkohol do domu dostarcza. Nad chłopakiem chyba przyzwyczajenie wzięło górę, bo wypalił szybko: „W domu zostawiłem”.
Chwila niezręcznej ciszy. Toć jesteś u siebie w domu – pomyślałem. W końcu mówię:
„No to proszę po niego pójść, daleko pan nie ma...”.
Chłopak zaczął się wykręcać, że nie wie, gdzie go rzucił, ale że dostanę dobry napiwek, jak sobie daruję ten dowód.
No nie darowałem sobie. Piwka zabrać musiałem z powrotem, tak lekko nie będzie.
O napiwku mogłem zapomnieć, na odchodne zza drzwi już usłyszałem tylko głośne trzaśnięcie. Czyżby pizza poleciała na ścianę? :D
#PtapP
#pAi4W
Środek miasta, na zegarku prawie czternasta, całkiem ładna pogoda. Kulturalnie siedziałam, czekając na przyjaciela, który za chwilę miał się tam zjawić. Skrzyżowałam nogi po turecku, plecak położyłam obok i jak zwykle sięgnęłam zeszyt, by móc w tym czasie napisać kilka tekstów czy wierszy. Telefon odruchowo położyłam na drugiej nodze, po czym zupełnie wciągnęłam się w pisanie.
Nagle zobaczyłam nad sobą postać – typowego osiedlowego Sebka z kapturem na głowie. Przysłowiowy dres wyciągnął rękę po mój telefon, chwycił go i z cwaniackim uśmiechem rzucił tylko: „Już jest mój”. Wcięło mnie, tym bardziej że zaledwie kilka miesięcy wcześniej, będąc z grupką znajomych, również spotkałam Sebków, a tamto spotkanie nie skończyło się miło. Chwilę później złapałam komórkę, mówiąc: „Nie, jest mój, oddaj!”. Chłopak chyba trochę się zdziwił i jednocześnie wyczuł mój strach, bo powiedział: „Nie bój się, przecież ci go nie ukradnę”. No ależ oczywiście, kto by się spodziewał... Nie rozumiałam nic z tego, co przed chwilą zaszło, więc momentalnie dodał: „Nie trzymaj tak telefonu, bo ktoś inny z łatwością by go zabrał. Schowaj go do kieszeni” i oddał mi urządzenie. Byłam w takim szoku, że z trudem wydusiłam tylko: „Dobra, dzięki...”, włożyłam telefon do kieszeni i patrzyłam, jak Sebek kiwnął mi głową, po czym z uśmiechem poszedł dalej.
W szoku jestem do teraz.