#6u6Xx
Gdy przyszedł dzień, że ja miałam zapłacić za pizzę, rano chciałam wyjąć ze skarbonki pieniądze, a mama spytała, na co mi te dwie dychy. Powiedziałam, że zabieram dziewczyny na pizzę, bo moja kolej zapłacić. Wiedziała dobrze, że z nimi chodzę po lekcjach do pizzerii, bo wspominałam, czemu później wracam. Nagle matka zaczęła się drzeć, że nikt mnie nie lubi, że próbuję kupić koleżanki, żeby się ze mną trzymały... i zabrała mi moje oszczędności. Na nic moje tłumaczenia, że przecież tyle razy ja jadłam za darmo.
Dziewczyny naprawdę przestały mnie lubić i uważały za sępa, że chodziłam za darmo, a jak moja kolej, to nie postawię. I tak oto do końca podstawówki nie miałam koleżanek.
matka debilka, współczuję
Paradoksalnie być może dzieki temu nie utyłaś zanadto :)
Myśle, ze to świetny sposób na dietę - zamiast pizzy z koleżankami, najedz się wstydu i gorzkich łez samotności.
Chyba odwrotnie. Jak ktoś nie ma znajomych, siedzi sam i jest smutny, a do tego rodzic go nie wspiera to dopiero ma powody żeby zajadać emocje. Bo szczerze mówiąc skoro matka tak się zachowała w temacie tej pizzy z koleżankami to mi się nie chce wierzyć, że córkę nauczyła zdrowego radzenia sobie z emocjami.
Powody czy ich brak to tylko hipoteza. Pizza to realne kalorie.
,,Gdy miałam 10 lat moja mama umarla ma raka" - może dzięki temu uniknęłaś kar od niej
Ot taka hipoteza
@Dragomir kalorie są potrzebne organizmowi. A od takiego straszenia jedzeniem biorą się zaburzenia odżywiania jak ortoreksja. Potem masz dorosłe kobiety, co nie chcą żadnego tłuszczu zjeść w tym oliwy a są przecież witaminy, które właśnie w tłuszczach się rozpuszczają. Już nie mówiąc o tym, że organizm potrzebuje różnych składników odżywczych.