#6u6Xx

Gdy chodziłam do podstawówki, miałam z koleżankami zwyczaj, że w dzień, w który miałyśmy najmniej lekcji, chodziłyśmy po szkole na pizzę. Żeby później nie bawić się w rozliczanie, która ma ile oddać, umówiłyśmy się, że zawsze bierzemy tę samą pizzę, tylko za każdym razem inna z nas płaci. Uzgodniłyśmy, że kupujemy według naszej kolejności według dziennika lekcyjnego. Ja byłam ostatnia w kolejce.

Gdy przyszedł dzień, że ja miałam zapłacić za pizzę, rano chciałam wyjąć ze skarbonki pieniądze, a mama spytała, na co mi te dwie dychy. Powiedziałam, że zabieram dziewczyny na pizzę, bo moja kolej zapłacić. Wiedziała dobrze, że z nimi chodzę po lekcjach do pizzerii, bo wspominałam, czemu później wracam. Nagle matka zaczęła się drzeć, że nikt mnie nie lubi, że próbuję kupić koleżanki, żeby się ze mną trzymały... i zabrała mi moje oszczędności. Na nic moje tłumaczenia, że przecież tyle razy ja jadłam za darmo.

Dziewczyny naprawdę przestały mnie lubić i uważały za sępa, że chodziłam za darmo, a jak moja kolej, to nie postawię. I tak oto do końca podstawówki nie miałam koleżanek.
miensnywonsz Odpowiedz

matka debilka, współczuję

Dragomir Odpowiedz

Paradoksalnie być może dzieki temu nie utyłaś zanadto :)

karlitoska

Myśle, ze to świetny sposób na dietę - zamiast pizzy z koleżankami, najedz się wstydu i gorzkich łez samotności.

coztegoze2

Chyba odwrotnie. Jak ktoś nie ma znajomych, siedzi sam i jest smutny, a do tego rodzic go nie wspiera to dopiero ma powody żeby zajadać emocje. Bo szczerze mówiąc skoro matka tak się zachowała w temacie tej pizzy z koleżankami to mi się nie chce wierzyć, że córkę nauczyła zdrowego radzenia sobie z emocjami.

Dragomir

Powody czy ich brak to tylko hipoteza. Pizza to realne kalorie.

Dodaj anonimowe wyznanie