#cjDjE
Śledzę jego życie na stronie schroniska i ciągle widzę, że nikt go nie chce zaadoptować. Mam wyrzuty sumienia, mimo że wiem, iż ja nie mogę go wziąć do siebie.
#QYyFE
Mam 33 lata i zero zdrowych związków, w każdym zakochiwałam się w poczuciu bycia chcianą. Dużo wybaczałam, brałam winę na siebie, bo może jak ten facet mnie zostawi, to serio, jak mówił ojciec, nikt mnie więcej nie zechce? W syndromie ofiary byłam tak głęboko, że faceta, który mnie pół związku zdradzał i zaraził wenerykiem, na kolanach błagałam, by mnie nie zostawiał. Dziś jest lepiej, jestem w trakcie terapii, 3 lata sama, a znajomi twierdzą, że „wybrzydzam”. Bo śmiem mieć wymagania (typu wierny, bez nałogów, ze stałą pracą, wspierający).
Najbardziej jednak boli brak wsparcia ze strony najbliższych — mamy i brata. Jedną z historii kiedyś opisałam — od brata usłyszałam, że „mamie byłoby przykro, jakby to przeczytała”. Jeżdżę do nich raz na pół roku, głównie dla mamy, bo ojciec (a właściwie dawca nasienia) zawsze mnie jakoś zgnoi, teraz już subtelniej. Ale to ja jestem tą kręcącą afery i szukającą problemów. Namawiają do wybaczenia. A ja jakoś nie potrafię wybaczyć człowiekowi, który nie czuje się winny i ciągle krzywdzi.
Po prostu nie potrafię.
#bT85w
Prośby i rozmowy przynosiły znikomy skutek, zawiesiłem więc na drzwiach kartkę z informacją, że ten garaż jest używany. Po dwóch dniach kartka została przez kogoś zerwana. Później zainwestowałem w metalową tabliczkę z informacją, że zakaz zastawiania. Po trzech dniach została ona, podobnie jak kartka, oderwana. Znalazłem ją pomazaną sprejem przy śmietniku.
Zgłaszałem sprawę i na straż miejską, i na policję. Ci pierwsi powiedzieli, że to nie ich działka i odesłali mnie na policję. A tam usłyszałem, że jak nie mam dowodów, to nie mam co przychodzić. Wróciłem do nich po kilku dniach z całą serią zdjęć ludzi parkujących na podjeździe. Policja odmówiła działania, gdyż „zdjęcia to za mały dowód”. Tak że ten, jak na razie jestem bezsilny.
Jak widać, nie trzeba odziedziczyć po przodku willi, domu czy pieniędzy, żeby wpaść w kłopoty, ale to z czym się męczę od czasu odziedziczenia tego garażu, przechodzi ludzkie pojęcie.
#Fcvni
Od tego dnia wyglądam jak kobieta!
No, może chociaż trochę ;)
#H7ub6
Mija 20 lat i strzałą Amora oberwało się i mnie — zakochałem się w o dwa lata młodszej od siebie Ani, z wzajemnością, ale Ania jest moją kuzynką, bliską kuzynką (nasi ojcowie to rodzeństwo)...
Po dwóch miesiącach postanowiłem pogadać z mamunią, co mam zrobić, do jakiego specjalisty iść po pomoc, bo przecież nie mam szans na związek z kuzynką. Wymiękłem, nie potrafiłem wejść na ten temat. Po kilku dniach matula sama na siłę wyciągnęła ze mnie, co mnie spotkało. Dziwne, bo nie powiedziała nic, wyszła z pokoju i ewidentnie mnie unikała przez kilka dni (zawsze miałem fantastyczny kontakt z nią, mogłem jej o wszystkim powiedzieć, jak przyjaciółce). Po tygodniu w końcu przyszła do mnie i zaczęła się rozmowa o wszystkim i o niczym (luźna, żartobliwa rozmowa), a w tym padło takie wyznanie:
M: Tak w ogóle to wiesz, że nie jesteśmy twoimi biologicznymi rodzicami...
J: Oczywiście, przecież taki wspaniały syn nie może być wasz.
Ja sobie żartowałem, mama już nie.
Powiedziała mi, że ich drugie dziecko zmarło przy porodzie i przy tym więcej dzieci mieć nie będą, wiec mnie adoptowali, jak byłem noworodkiem. Wiedzieli o tym jej rodzice (już niestety nie ma ich wśród nas) i mój chrzestny (tata Ani), reszcie rodziny nie mówili, bo i po co. Wyznała mi to, bo rozmawiała z wujkiem, co ma teraz zrobić.
Zabawne, że przez 20 lat nic nie podejrzewałem, przez 20 lat nie dali mi odczuć, że w jakimś stopniu nie jestem ich, za co im dziękuję, nadal ich kocham.
Teraz chyba mogę się związać z własną kuzynką, w końcu nie jesteśmy w żaden sposób biologicznie spokrewnieni.
#7BlG0
W końcu stało się, moja mama zaszła w ciążę. Wtedy jednak mi się odwidziało i zaczęłam modlić się, by jednak nie było siostry. Z rykiem wyskakiwałam do moich rodziców, że jej nie chcę, że nie chcę, by się urodziła. Stało się, moja mama poroniła w szóstym miesiącu ciąży, a ja mam poczucie winy do dzisiaj, mimo że minęło kilkanaście lat.
#zvmQe
Niestety to nie była pierwsza tego rodzaju sytuacja. Próbowałem się przełamać, aby nie być takim „płytkim”, no ale po prostu nie daję rady. I nie jest to kwestia tego, że mały biust mnie nie zaspokoi. Małe piersi kojarzą mi się z małą dziewczynką i uprawianie seksu po powstaniu w mojej głowie tego skojarzenia jest dla mnie niewykonalne.
Spotykam się z kobietą, robię jej nadzieję, a potem uciekam z tak niepoważnego powodu. Źle się z tym czuję, wiem, że nie powinno się oceniać ludzi na postawie cech fizycznych i chciałbym, aby się to więcej nie powtórzyło, no ale przecież na pierwszej randce nie będę pytał o to, jaki nosi stanik...
#XrYjf
Wynajęliśmy mieszkanie 20 km od jego rodziców. Chłop totalnie niezaradny. Kanapek nie zrobi, ziemniaków nie ugotuje. Nie wysprząta łazienki, pokoju, kuchni. Nie włączy pralki. Nie zrobi zakupów, nawet z kartką — bo nie wie, gdzie co leży.
Jestem niesamowicie cierpliwa, więc partnera uczyłam wszystkiego. Krojenia i obierania warzyw, robienia zakupów, gotowania... wszystkiego, czego nie potrafił. Teraz pomaga w zakupach, w kuchni, w sprzątaniu, nie zawsze zrobi to idealnie, czasem po nim muszę poprawić lub pokazać raz jeszcze, ale nieważne, ważne, że widzę, że się stara. Moją radość zaburzyła ostatnia wizyta teściowej u nas... Mój partner oczywiście pomagał mi przy wszystkim, co było do zrobienia, nie muszę go zmuszać, oboje pracujemy, oboje mamy obowiązki. Ale bardzo nie spodobało się to teściowej. Usłyszałam wiązankę jakich mało, że z jej syna pantofla robię, że to facet jest, że miejsce kobiety jest w kuchni i tym mam się zająć. Że ona nie dopuści do tego, żeby jej syn robił babskie rzeczy... Kazała mu się spakować i wracać do domu, bo ona sobie nie życzy, by jej syn tak się zachowywał.
Mojemu przyszłemu ślubnemu ciśnienie się podniosło, mi również. Wyrzuciłam teściowej wszystko, szczególnie to, że zrobiła z męża i syna życiowe kaleki, że po prostu są nieprzygotowani do życia w społeczeństwie. W tym momencie mój partner zaczął pakować rzeczy do walizki... Pomyślałam, że postradał zmysły i wraca do mamusi — a proszę bardzo! Jednak on pozytywnie mnie zaskoczył. Spakował wszystkie rzeczy, które miał od matki, łącznie z ciuchami i laptopem i po prostu wystawił ją za drzwi razem z walizką, oświadczając, że w jego obecności nikt jego przyszłej żony obrażał nie będzie, mamusi już dziękuje, a za dwie godziny mamusia ma pociąg i życzy miłej podróży. Teściowa zapowietrzyła się i od tamtej pory ani jednego komentarza, SMS-a czy telefonu od niej nie miałam :)
Kochane kobietki, nie róbcie z synów i partnerów takich sierot, oni naprawdę zginą w społeczeństwie!
#LxBpi
Po południu, kiedy wreszcie udało mi się trochę opanować stres i skupić na nauce, słyszę dzwonek do drzwi. Rodzice wyjechali, byłem sam w domu, a jedyną osobą, która mnie odwiedza, jest mój kumpel sąsiad, któremu się nudzi, bo w tym roku wszystko zdał przed sesją. Słyszę dzwonek po raz drugi. Zaczynam się irytować. Kumpel dobrze wie, jak ważny jest ten egzamin, a mimo to przyłazi i mi przeszkadza, bo sam nie ma co ze sobą zrobić. Jak dzieciak z podstawówki. Potem dostaję od niego SMS: „Czekam pod drzwiami”. Zagotowało się we mnie, rzucam książki i notatki, zbiegam po schodach na dół, po drodze wyzywając go od najgorszych. Niby przyjaciel, a nie rozumie, że muszę się uczyć! Otwieram drzwi z impetem, gotowy na opieprzanie... i co widzę? Kumpel stoi z naczyniem żaroodpornym (!) i mówi: „Pomyślałem, że skoro ciągle się uczysz, to nawet nie masz czasu, żeby zjeść coś konkretnego”. Momentalnie zrobiło mi się głupio, że go przed chwilą tak zwyzywałem w myślach, a on tylko był dla mnie dobry i przyniósł mi ciepłe jedzenie.
To cała historia. Chciałem tylko, żebyście wiedzieli, że mam najlepszego przyjaciela na świecie.
PS Egzamin zdałem, nawet lepiej niż sądziłem.
PPS Lazania była trochę mało słona, ale i tak go uwielbiam.