#WrMbx

Zastałem kobitę klęczącą przed obcym typem. Siedzę teraz i zastanawiam się, czego jej brakowało. Jestem rozwodnikiem, była żona była przemocowcem, cudem się od niej uwolniłem, porzuciła syna. Poznałem później ją, która była całkowitym przeciwieństwem byłej żony. Sama była ofiarą wieloletniej przemocy domowej ze strony matki, była cicha, zagubiona, przestraszona z mnóstwem traum, ale jednocześnie prezentowała cechy ciepłej, miłej, ułożonej i bardzo troskliwej kobiety. Kiedy ją poznałem, nie miała nic, mieszkała w warunkach urągającej ludzkiej godności. Stworzyliśmy związek, dałem jej dom, bezpieczeństwo, oparcie, starałem się rozumieć i przepracowywać z nią jej traumy, umożliwiłem i opłacałem terapie. Myślałem, że po latach życie się do mnie znów uśmiecha i byłem przekonany, że ona też jest szczęśliwa, mówiła, że mnie kocha i popierała słowa czynami. Jestem teraz strasznie zawiedziony. Zaufałem jej, naprawdę ufałem i wierzyłem. A teraz? A teraz na nowo obudziły się we mnie te wszystkie uprzedzenia do kobiet.
DaawnyCzytacz Odpowiedz

Jakie szanował jakie wspierał kurde czytałam chyba inne wyznania tego faceta bo on tam opisywał jak znalazł sobie służącą która robi wszystko o co jaśnie pan poprosi bez własnego zdania żeby jaśnie pana nie urazić. Zdrada jest złem ale kurcze współczuję każdej kobiecie która się z Tobą zwiąże

Tak, masz racje. Zwiazaliśmy sie ze sobą czysto traksakcyjnie. Ona mi towarzystwo i ciało, a w role gospodyni domowej weszła z własnej woli i było to poza umową. Ja jej w zamian spokojne miejsce do życia i bezpieczeństwo, zarówno te fizyczne jak i ekonomiczne.

Ale tak było na początku.

Później to ewoluowało, pojawiło sie uczucie, obopólne chęci stworzenia normalnej rodziny i podjeliśmy profesjonalną próbę walki z jej demonami przeszłości.

Nigdy nie podniosłem na nią głosu, nigdy jej nie obraziłem, zawsze odnosiłem sie do niej z pełnym szacunkiem. Starałem sie rozumieć jej napady i nie bagatelizować ich. I to nie tylko z szacunku do niej, ale dlatego też, że w domu potrzebuje spokoju, a problemy i niejasności, chce rozwiazywać spokojną rozmową.

coztegoze3

Dokładnie to samo myślę @DaawnyCzytacz

ludojadow Odpowiedz

Wyglada na to, że była z Tobą dla hajsu, a kiedy ją dymałeś wyobrażała sobie, że wkłada jej jakiś inny Alvaro xD Ogólnie widok swojej laski chapiącej dzide innemu facetowi musi nienależeć do najbardziej komfortowych xD Pogonileś to chociaż czy chcesz jej wybaczyć i miec nadzieje, że nigdy nie zdaży sie jej hipotetyczna sytuacja gdzie poślizgnie sie na mokrej podłodze w jakimś klubie myląc po pijanemu toalete damska z męską i akurat upadnie przypadkowo z impetem na drzwi do kabiny z kiblem w której jakiś random obroci się pod wplywem huku ze stojącą dzidą bo przegiąl ze wspomagaczem na płąnący konar i na którą ona akurat wpadnie otwartymi ustami? XD

Tak jak stała, a raczej tak jak klęczała wyleciała z mojego domu, a za nią poleciały jej rzeczy.

ludojadow

O Sandał xD A pamietam jak chwaliłeś laske i byłeś nią wniebowzięty, a ona sie finalnie okazała jak 90% innych kiedy dałeś jej troche dobroci i staneła trochę na nogi xD Jak sie wydało? XD

Jak to w takich sytuacjach bywa, zadecydował przypadek. Miałem być gdzie indziej, a pojawilem sie w domu nawet nie pół godziny po wyjezdzie bo zapomiałem telefonu. Otwieram drzwi i patrze, że na wycieraczce leżą obce meskie buty, w domu gra glosna romantyczna muzyka. I gdyby nie te buty, to poprostu zabrałbym telefon i wyszedł nawet nie pokazując sie jej na oczy. Ale wszedłem po schodach na górę i moim oczom ukazał sie obraz mojej kleczącej kobity której ufałem, trzymającą w ustach część ciała tego typa. Poprostu pękło coś wtedy we mnie. Jak jestem spokojny i wyważony, wtedy z trudem opanowywalem agresje. Typa tylko raz odepchalem, ale nie przebierałem w słowach zarówno do niego jak i do tej niewiernej i kłamliwej ....... której naprawde ufałem i której dałem serce, szacunek, wsparcie, całego siebie i wyciagnąłem z bagna jakiej był jej rodzinny dom. Wszystko sie we mnie w jednej chwili pozmieniało.

NAUS

Całe szczęście "wszystko się w Tobie pozmieniało" i podjąłeś jakieś działanie. Coraz częściej trafiam tu na wyznania chłopów, którzy wybaczali zdrady albo wychowują dziecko, które wiedzą, że nawet nie jest ich. Miała coś na swoją obronę? Jak się tłumaczyła?

U mnie nigdy nie było takiej hardcorowej sytuacji, ale już po niej jednej wyciągnąłem wniosek, że niestety nie można nigdy ufać w 100% drugiej osobie, maks 50%. Im dłużej żyję, tylko się w tym utwierdzam. I jest to nieprzyjemne, bo jednak w głębi każdy chciałby mieć osobę, której mógłby bezwarunkowo, absolutnie i całkowicie zaufać. Dojście do wniosku, że spełnienie tej wizji jest niemożliwe, jest jednym z gorszych przeżyć.

Trzymaj się SandałyMojrzesza. Obyś Ty, w przeciwieństwie do samego Mojżesza, jednak dotarł w końcu do tej Ziemi Obiecanej.:)

W pierwszych słowach, że nie planowała tego, że musze dać jej wytlumaczyć itd itd. Próbowała mnie jeszcze przytulać, ale ja nie chcialem wtedy ani przytulać ani słuchac, tylko wystawilem ją za drzwi po czym spakowaĺem jej rzeczy w chyba mniej niz pół minuty, a torbe wyrzucilem za ogrodzenie. Poźniej jak opadły mi pierwsze emocje i zacząłem czytać co do mnie pisze, zrozumiałem, że "kocham Cię" było po to, bo nie musiała się martwić o dom, pieniądze, przyszłość i swoje bezpieczeństwo. Powtarzała jak mantre w tych wiadomościach, że przecież ona nie ma sie gdzie podziać, nie ma mieszkania, pieniędzy i żebym jej tak nie zostawiał. I pisała coś, że on ją oszukał, że ona tylko mnie kocha, że już zrozumiała, żałuje itd. W końcu ją zablokowałem, bo już nie mogłem czytać tych kłamstw. Przychodziła do mnie pod dom jeszcze kilka dni, ale naszczęście mam już spokój. Zawiodła mnie, naprawde zawiodła. Po tym co przeżyła w rodzinnym domu i po tym jakie jej inne życie stworzyłem, wolne od trosk, przemocy i biedy, myślałem, że bedzie przynajmniej wierną i wdzięczną kobietą. A ona mentalnie i fizycznie odżywała, odzyskiwała równowagę emocjonalną, nabierała pewności siebie i zachciało jej się przygód z innymi facetami.

NAUS

To brzmi potwornie, ale jesteś bardzo ogarnięty, sam w moment wyciągnąłeś wnioski i zacząłeś działać, jak mówisz w pewnej chwili z automatu, a to też nie jest takie oczywiste. Pewnie to wiesz, ale nie ma dla niej usprawiedliwienia, ten facet jednak jakoś się znalazł w tym domu, ktoś go wpuścił akurat pod Twoją nieobecność. Niech idzie teraz do niego. Mogłeś jej na koniec odpisać, że ona Cię nie kocha tylko potrzebuje, a kochałeś to Ty ją, czego nie potrafiła docenić. No ale w sumie szkoda czasu i tak by pewnie nie zrozumiała.

Jaką lekcję z tej całej sytuacji wyciągnąłeś, gdy teraz patrzysz na całość z daleka? Pytam jako młodszy (chyba) kolega, może i Twoje doświadczenie mnie uchroni w przyszłości, bo również mam w sobie syndrom ratownika i naprawiacza, choć do pewnego stopnia okiełznany.

Jaką lekcje wyciągnąłem? Że znów czuje awersje do kobiet i niepotrzebnie zaufałem. Byłem jej pewny, byłem pewny, że ona nie może, nie jest w stanie mnie oszukać. Nie mam syndromu rstownika, wybawcy. Zwiazalismy sie z sobą na zasadzie, bo oboje byliśmy zdesperowani, chociaż na tamten czas każdo z nas miało inne priorytety tej relacji. Później pojawiło sie uczucie, wzajemne deklaracje, zmiany na coś co miało być już prawdziwym zwiazkiem, a nie tranzakcją wiązaną. Ale jak widać, jej uczucia i deklaracje były kłamstwem. Nie chce od niej żadnych wyjasnień i tłumaczeń. To co widziałem w zupelnosci mi wystarczyło.

ludojadow

I źle Ci było w tej transakcji wiązanej? XD Laska klękała Ci do berła na zawołanie, gotowała obiady, sprzątała i przynosiła zimnego browara w zębach xD Miałeś życie o jakim marzy każdy facet, a Tobie sie zachciało ją naprawiać xD Rzeczy które idealnie działają sie nie zmienia xD

chybajednaknie

@NAUS
Bezwarunkowe zaufanie?
Marzyciel z ciebie niczym nie przymierzając jakaś siksa czekająca na księcia na białym koniu.

coztegoze3

@SandalyMojrzesza pamiętam Twoje wcześniejsze wyznania i Twoje komentarze.

Podszedłeś w wyrachowany sposób do niej, a teraz masz pretensje, że dziewczyna podeszła w taki sam sposób do Ciebie.

Frog Odpowiedz

@SandałyMojrzesza
"której naprawde ufałem i której dałem serce, szacunek, wsparcie, całego siebie"
Miałam nadzieję, graniczącą z pewnością, że z tą kobietą zbudujesz coś dobrego i wartościowego dla Was obojga.
Przykro mi bardzo, że tak się nie stało.

"byłem pewny, że ona nie może, nie jest w stanie mnie oszukać"
Znam tę pewność. Znam też uczucie tej totalnej porażki, gdy okazuje się, jak bardzo się myliliśmy.

Powiem tylko, że dasz sobie z tym radę.
Zapomnieć - raczej się nie da, natomiast życie niesie wiele zdarzeń, a większość z nich z biegiem czasu po prostu przesłania trudne sprawy z przeszłości.

Trzymaj się dzielnie.
Wierzę, że jeszcze wiele pięknych chwil przed Tobą.

Pamietam jak pierwsze wspolne swieta Bożego Narodzenia w wiekszości przeryczała, bo nie mogło do niej dojść, że jest tak suto i pięknie zastawiony stół, że ładnie ubrani zrobiliśmy sobie zdjęcie na tle choinki. Trzymała wtedy telefon z fotografią i mocno wpatrzona, wykrząkała pod nosem słowo "rodzina" i zalała sie łzami. To był wtedy jeden z tych momentów, kiedy myślałem, że to to. Konfrontowała ten obraz z tym co miala w domu, a w zasadzie co nie miała, bo opowiadała, że święta u niej to był zwykły dzień, tyle, że bardziej dołujący, bo wszedzie dookoła były światełka, a u niej nic, poza matką przy lusterku opróżniającą swiąteczne pół litra. Dalej zadaje sobie pytania, dlaczego ona to przekresliła? Co jej jeszcze brakowało? Byłem przekonany, że nasze życie intymne i nasze emocjonalne relacje, są na wspaniałym poziomie.
Nie krytykowałem jej, nie podnosiłem głosu, szanowałem, chwaliłem, zarabiałem na nas. Sama podkreślała, że jestem facetem idealnym, że się staram, że czuje ze mną bezpieczeństwo i zrobi dla mnie wszystko. Nie potrafię zrozumieć jej motywów. Mam taką bitwę myśli, że już naprawde się zastanawiam czy jak to zasugerował Ludojadow, to moja wina, bo chciałem być za dobry? Może trzeba było trzymać się pierwotnych ustaleń, myśleć tylko o sobie, bo to działało. Ale z drugiej strony, nie jestem tyranem i niemoglbym trzymać jej na smyczy. Nie wiem co myślec. Powiem tylko, że cholernie to boli i zaprząta głowę.

NAUS

PsyWPuszczkach napisał świetny komentarz. Po prostu ludzie z rozbitych rodzin często NIE POTRAFIĄ funkcjonować w zdrowym środowisku, nawet jeśli im je podasz na tacy. Ich domyślny tryb funkcjonowania jest inny, ukształtowali się w innym środowisku. Na działania człowieka równie duży wpływ co świadomość, ma podświadomość.

Ona świadomie widziała Twoją ogromną wartość, szansę na dobre życie, to jak wiele dla niej zrobiłeś. Dla jej świadomości byłeś i dalej jesteś spełnieniem marzeń.
Jednak jest też podświadomość, która nie do końca działa logicznie, bardziej na schematach, a ona po prostu pierwszy raz w życiu została rzucona na obcy grunt. Ludzie po przejściach często sabotują takie relacje, tak mają, nic z tym nie zrobisz.

To nie była Twoja wina, że to się rozpadło, możesz zrobiłeś coś tam nie tak, ale to nie były takie rzeczy, żeby skutkować takimi konsekwencjami. Po prostu byliście niedopasowani na poziomach innych niż świadomy. Gdybyś miał zdrową partnerkę, która wychowała się w pełnej rodzinie, wyniosła dobre wzorce z domu, a nie jest wrakiem, byłbyś szczęśliwy. Właśnie. Wyobraź sobie gościa, który szyje żagle. Pewnego dnia do portu wpływa żaglowiec po bitwie morskiej, w wielu miejscach w kadłubie są dziury, całość trzeszczy i stoi nierówno. Szyjesz te żagle, szyjesz, część już nawet wymieniłeś. W końcu jednak kadłub statku wydaje ostatnie żałosne jęknięcie, pęka, a całość idzie na dno. Czy w tej sytuacji była to wina gościa, który wymieniał żagle? Nie, to była konsekwencja bitew z przeszłości i zaniedbań lub bezradności kapitana.

Zachowałeś się dobrze, obroniłeś swoją godność i wyciągnąłeś konsekwencje. Rady ludojadowa są częściowo prawdziwe, ale nie dla ludzi Twojego typu, którym zależy na długoterminowej relacji wypełnionej wzajemnym szacunkiem i oddaniem. Teraz jednak musisz już uznać, że ta relacja umarła, myśli z czasem odejdą. Póki co zaakceptuj je i skup się na sobie.

didja Odpowiedz

Ooo, to Twoja pokorna i zastraszona kobieta tak się... sterapeutyzowała? Jeżeli ta historia, cała, to prawda - to naprawdę bardzo Ci współczuję. Pamiętasz, że wielokrotnie kibicowałam Wam, podpowiadałam, jakim echem traumy mogą być pewne reakcje.

Ale powiem Ci coś... daj jej wytłumaczyć i napisz później, co mówiła. Bo jeżeli oni zaczęli akcję pół godziny po Twoim wyjeździe, to to jest tak absurdalnie nienormalne, że może miałabym pewien wniosek, który chociaż trochę da Ci może nie ukojenie, ale przynajmniej więcej spokoju przy nowym związku.

Mogę tylko domniemywać, że poinformowała go, że wyjechałem, a on czekał już gdzieś w pobliżu. Nie chce wracać do rozmów z nią, nie chce wiecej jej widzieć, jak dla mnie może wracać znów do swojej despotycznej matki, do domu bez łazienki i grzybem po sufit. W ogole przeszło mi przez chwile przez myśl, żeby zawiadomić nadzór budowlany o stanie tego budynku. Boli to też, że tyle pracy, pieniędzy i wysilku wkladałem w terapie, bo ja też chodziłem, chodziłem, nie tylko dla siebie, ale żeby zrozumieć jakie procesy zaszły w niej i jakie jej dalej towarzyszą po 30 latach przemocy i biedy jakich doswiadczyła i jak sobie z nimi radzic i pracować.

NAUS

Didja, ale ona udowodniła już, że jej słowa nie mają żadnej wartości. Więc co nam po jej tłumaczeniach? Co wyciągniesz z komunikacji z człowiekiem, który dowiódł, że jego słowa nie mają znaczenia? Moim zdaniem wysłuchiwanie jej wyjaśnień byłoby niedopuszczalnym błędem ze strony autora, któremu okazała rażący brak szacunku, wręcz niewyobrażalny.

Nie zgodzę się też z Tobą co do tego, że to nienormalne, że zaczęli akcję 30 minut później. Ktoś wpuścił tego faceta do domu. Ktoś poinformował go, kiedy autor będzie nieobecny. Ktoś włączył tę muzykę i to wszystko zaaranżował. Jedynym co mogłoby być na jej obronę jest to, że ktoś się włamał i ją sterroryzował, ale to nie ten scenariusz, więc sytuacja jest nie do obrony, cokolwiek by nie powiedziała. Zbudowała intymną relację z innym facetem za plecami autora i doszła w tym już do dość zaawansowanego etapu, może to nie był ich pierwszy raz, więc "zaczęcie akcji" 30 minut od jego wyjścia nie wydaje mi się niczym dziwnym.

Trzymaj się Sandały.

Dodaj anonimowe wyznanie