#CX7NC
On zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia i to mnie ujęło i sprawiło, że postanowiłam kontynuować tę znajomość. Problem jest taki, że ja nigdy się w nim nie zakochałam. On mnie sobie „wychodził” swoją postawą i wielkim zaangażowaniem. A teraz, po prawie czterech latach, mimo że nadal nie czuję tego, co on do mnie, trzymam się tego związku. Po pierwsze dlatego, że ostatnią rzeczą, jakiej bym chciała, to sprawienie mu cierpienia. Po drugie mam wrażenie, że mnie już w życiu nic nie czeka – żaden poryw serca, żadne gorące uczucie i boję się po prostu, że zostanę sama. Z drugiej strony obawiam się, że może kiedyś zdarzyć się taka sytuacja, że spotkam na swojej drodze kogoś, w kim się zakocham, i to ze wzajemnością. I co wtedy?! Nie chcę go krzywdzić, bo na to nie zasługuje i wiem, że bardzo mnie kocha.
Czy taki związek ma jakieś szanse? Czy miłość może przyjść z czasem? Nawet jeśli nie ma namiętności i stanu zakochania?
#UNfl9
Wszystko zmieniło się rok temu. Nie wiem dlaczego, ale moi rodzice przestali sypiać w jednej sypialni. Coraz częściej przyłapywałam ich na kłótniach, widziałam mamę jak płacze, a ojca jak samotnie siedzi w garażu. Wiedziałam, że mają jakiś kryzys, to chyba naturalne w tak długich związkach. Z początku nie brałam tego na poważnie, ale gdy zaczęło się robić coraz gorzej, wymyśliłam sobie… że będę śledzić mojego tatę. Wiem, głupi pomysł, ale jak pomyślałam, tak uczyniłam.
Pewnie będzie to dla Was banalne. Okazało się, że mój ojciec spotyka się z jakąś kobietą. Widziałam, jak ją pocałował. Uwierzcie, że dla mnie to było nie do pomyślenia i przeżyłam istny szok! Moi rodzicie nigdy nie byli małżeństwem z rozsądku, nie zostawali przy sobie tylko dlatego, że mają dzieci, oni naprawdę się kochali! Pobiegłam wtedy z płaczem do mamy, a ona… wcale nie była zdziwiona. Powiedziała mi prawdę: zarówno ona, jak i ojciec spotykają się z innymi osobami. Dodała, że lada moment rozpoczynają separację i ojciec ma w planach wyprowadzkę. Zapewniła mnie, że to jeszcze nie oznacza, że nigdy do siebie nie wrócą, ale na ten moment ich relacja wisi na włosku. Widziałam, że trudno jej o tym mówić, wiem, że wahała się, czy powinna mi wyznać prawdę. Jednak jestem jej wdzięczna, że w tej sytuacji potraktowała mnie jak dorosłą osobę i nie karmiła bajkami.
Dziś mój ojciec mieszka osobno. Często się widujemy, jednak brakuje mi go w naszym domu, tęsknię za starymi czasami. Bardzo chciałabym pomóc moim rodzicom w komunikacji, marzę o tym, żeby znów rozmawiali ze sobą jak kiedyś. Mam świadomość, że dziecko nie naprawi związku dwóch dorosłych osób, jednak jestem ciekawa czy wśród Was jest ktoś, kto był w podobnej sytuacji.
Czy ja mogę cokolwiek dla nich zrobić? Być może zorganizować kolację i napisać im list? Chciałabym choć w najmniejszym stopniu przyczynić się do poprawy ich stosunków i spróbować zrobić COKOLWIEK. Będę wdzięczna za cenne rady.
#rjNXM
Jestem wykończona i nie mogę się doczekać, aż pójdę do pracy.
#GLuk4
#mc6gB
Z jednej strony mnie to nie ruszyło, a z drugiej strony zastanawiam się ile dziewczyn, które mają nienajlepszą opinię, znalazło się w takiej sytuacji jak ja.
#DTE4K
Nie pamiętam już, o co nam poszło, ale zdecydowałem się w akcie zemsty naszczać mu do plecaka.
Najlepsza okazja była w szatni podczas WF-u.
Nikogo nie było, więc wprowadziłem swój plan w życie. Nikt mnie nie nakrył ani nic. Co ciekawe, moja ofiara nie zdradzała żadnych oznak, że wie, co się odwaliło. Zapewne uznał, że picie mu się rozlało. Za to ja miałem wtedy straszną radochę przez resztę dnia.
Patrząc na to teraz, czuję lekki wstyd, ale jednocześnie znów zbiera mi się na śmiech, jak o tym pomyślę.
#pnyKN
Miałam jakieś 5, może 6 lat, miałam kilka koleżanek i jednego kolegę, z którym mieszkałam po sąsiedzku – i jak to dzieciom ciekawym świata i swojego ciała, i nam przyszło pobawić się w doktora. Nasi rodzice często pracowali w „polu”, a my zostawiliśmy sami, i nie było to coś złego, pole było blisko, a my zawsze mniej lub bardziej widoczni. Jak doszło do tego, że rozebrani oglądaliśmy swoje ciała, to nie pamiętam dokładnie, ale za to doskonałe pamiętam, jak przyjemne dla mnie było, gdy odkryłam, że jak się złapie za klejnoty chłopaka i trochę mocniej ściśnie, to on fajnie piszczy...
To był początek. Szkoła podstawowa i „ciągnięcia za warkocz” – chłopak mnie za włosy, a ja kolanem w klejnoty. Tak mi się to spodobało, że na każdą zaczepkę tak reagowałam, miałam z tym wiele przygód.
Czym się dziś zajmuję? Panowie płacą mi za to, że ich poniżam i „torturuję”. Czasem tylko między jękami bólu tych delikwentów myślę, czy byłoby tak samo, gdyby wtedy sąsiad nie dał mi maltretować swoich jajek...
#LCkag
Rozumiem, gdybym obnosił się pieniędzmi i dookoła gadał o swoich podróżach (których notabene za dużo nie ma) czy pokazywał każdemu stan konta. Otóż nie. Gdy kupiłem (dla czepialskich – dostałem od rodziców) telefon, nikomu nic o tym nie powiedziałem, w końcu nie ma o czym, telefon to zwykła rzecz. Okazało się, że chyba nie dla nich. Wyciągnąłem go z kieszeni, nie minęła minuta i już słyszałem „To iPhone X?” z wyraźną, nie wiem, pogardą w głosie? Innym razem, gdy ojciec przyjechał po mnie pod szkołę nowym samochodem, niestety znajomi z klasy to zauważyli. Myślałem, że mnie zamordują wzrokiem.
Ludzie, czy to, że moi rodzice są bardziej zaradni życiowo, czyni ze mnie innego człowieka? Nigdy się nie obnosiłem swoim (ba, nawet nie swoim, tylko rodziców) stanem majątkowym, w klasie mam tylko jedną osobę, z którą rozmawiam na co dzień, mimo to nigdy nie zachowywałem się wobec nich jakkolwiek nie w porządku. Skąd to podejście, że jak mam lepiej, to trzeba mnie jakoś „dojechać”?
#Ud2jc
Nasz związek mimo wszystko istniał przez pewien czas, ale w końcu się wyprowadziłem, a ona zaczęła rozpowiadać wszystkim, że to ja ją krzywdziłem i znęcałem nad nią psychicznie. Tak właśnie zostałem damskim bokserem w kręgu głównie jej znajomych, którzy grozili mi przez następne tygodnie.
Sprawa na szczęście dawno ucichła, ale niesmak pozostał. Tak to jest, że jak kobieta bije faceta, to mało kto w jego wersję wierzy.