#zPT0K

W czasach podstawówki moja klasa dostała zadanie, by wymyślić jakąś przygodę Kubusia Puchatka. Jako że na pracę były aż trzy miesiące, przekonana byłam, że ma to być długa bajka, więc włączyłam moją wyobraźnię i każdego dnia sumiennie wymyślałam nowe historie. Praca miała ponad 70 stron. 

Po trzech miesiącach, oddając pracę, zdziwiłam się, że niektórzy oddają tylko jedną kartkę A4. Gdy pani oddawała ocenione prace, okazało się, że jako jedyna z klasy dostałam 4, wszyscy inni mieli 5 i 6. Spytałam się nauczycielki, czemu tak oceniła. Na co ona odpowiedziała, że praca była dobra, ale za długa. 

Tak oto straciłam zapał do nauki.
SokoliWzrok Odpowiedz

Nasi cudowni nauczyciele i wspaniały system edukacji. Też miałem wiele tego typu sytuacji.

HansVanDanz Odpowiedz

W czasach szkolnych też często się zdarzało, że wielu uczniów nid rozumiało treści zadania.
Miałaś napisać opowieść/przygodę, w domyśle jedną, pojedynczą.
Niestety szkoła nie uczy logicznego myślenia, którego wielu brakuje.

Livarot Odpowiedz

No właśnie. W wielu wyznaniach o czasach szkolnych powtarza się sformułowanie " myślałam że ". A dlaczego po prostu nie zapytać? Albo porozmawiać z koleżankami jeśli nie chcesz się wyrywać.

Solange

Bo nie wiesz, że robisz źle. Jesteś przekonany, że dobrze zrozumiałeś polecenie, więc skąd masz wiedzieć, że robisz źle? To jest "myślałem, że...", a nie "nie wiedziałem, jak więc zrobiłem po swojemu". A tutaj akurat winę ponosi nauczycielka, bo przy pracach pisanych powinno się podawać ile minimum albo maksimum stron ma zostać napisanych. Brak tego ograniczenia oznacza, że długość jest dowolna, a więc zarówno jedna strona powinna być okej, jak i siedemdziesiąt.

Dodaj anonimowe wyznanie