Na kilka miesięcy przed swoją śmiercią mój ojciec zdradził mi, że nie jest moim ojcem, ponieważ od urodzenia jest bezpłodny, o czym matka nie wiedziała. Nie wiedział, kto jest moim biologicznym ojcem, ponieważ go to nie obchodziło. Powiedział, że tak naprawdę nie ma znaczenia, kto jest ojcem biologicznym. A jakby matce powiedział, że wie, to pewnie skończyłoby się rozwodem, mnie musiałaby wychować sama, nikomu by to nie służyło.
Dało mi to wiele do myślenia. Czy dziecko musi być „moje”? Niekoniecznie, jak widać.
Po jego pogrzebie matka chciała mi powiedzieć prawdę i była w szoku, że już wiem. Gdy jej opowiedziałem powyższe, stwierdziła: „Twój stary to zawsze był debil, ale przynajmniej dobry debil”. A mój biologiczny ojciec to „większy debil, co zwiał za granicę, gdy dowiedział się o ciąży”.
Dodaj anonimowe wyznanie
Twój ojciec to człowiek, który naprawdę umiał kochać. Piękna pamięć o człowieku.
Piękna pamięć o człowieku debilu*
@StaryCap to akurat świadczy o matce a nie o tym ojcu jak ona się wypowiada.
Mam naprawdę ambiwalentne uczucia względem jak twoja matka wypowiada się o swoim zmarłym mężu...
Rogi mu doprawiła. Myślała, ze chlop nie wie. Traktowała go całego życie jak frajera.
Kolejne wyznanie o takiej tematyce. Czyżby nowa seria fantasty?