Kilka nocy temu obudził mnie wyrywający się z moich ust rozpaczliwy krzyk: „Kacper!”. Chwilę potem w półmroku zobaczyłam swojego wściekłego męża, który zabiera kołdrę i przenosi się na kanapę...
Tak się składa, że Kacper to imię mojego byłego.
Mąż za nic mi nie chce uwierzyć, że śniła mi się olimpiada, a mój szalony umysł pragnął dopingować Tomasiaka.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ale nawet jakby Ci się śniło Twój były, to jaki masz wpływ na swoje sny? Można o tym pogadać, wyznać sobie miłość i wierność kolejny raz i przejść do porządku dziennego.
Jasne, wykazałbyś pełnię zrozumienia.
Cóż, on nie.
No jakby mi się śniła jakaś moja była to nie znaczy że od razu do niej chcę lecieć. Po prostu mózg mi ją pokazał kiedy spałem i nie mogłem go kontrolować.
Sen to odzwierciedlenie podświadomości, więc sam bym się dwa razy zastanawił po takiej akcji