#DXJNF

W czasach gimnazjum często wagarowałam. Pewnego razu po dwutygodniowej przerwie przyszłam do szkoły akurat w dzień kartkówki z chemii. Na szczęście była na przedostatniej lekcji, więc do tego czasu udałam że bardzo boli mnie żołądek, pozwijałam się trochę z "bólu" i przyszła po mnie mama. Upiekło mi się. 

Ale żeby znów nie chodzić do szkoły ciągnęłam ten "ból" parę dni aż przyszedł piątek i mama kategorycznie zadecydowała, że idziemy do lekarza. Bałam się że moje kłamstwo wyjdzie na jaw i lekarz powie, że nic mi nie dolega - a znając moje wybryki mama od razu się skapnie że udawałam. Okazało się jednak, że mam wrzody. Dzieki mojemu kłamstewku udało się je wykryć wcześnie i już nic mi nie dolega :)

#EwqJc

Wyobraźnia ludzka nie zna granic, a co dopiero jak się pozbawi ją przytomnego myślenia. Miałam ostatnio sen, w którym chrzciłam (już samo to jest dziwne, bo sama nie mam chrztu i nigdy nie zamierzałam mieć) swoje dziecko. Byłam zrozpaczona, bo miała być dziewczynka, więc wszystko naszykowane na różowo, a tu bum! - chłopak. Na domiar złego moja teściowa, najlepsza kobieta pod słońcem, kupiła dzieciątku kolczyki - maluśkie wkrętki z pojedynczymi diamentami. Ze łzami w oczach mówię "Mamooo... ale wyszedł nam chłopak!". Mamuśka wytrzeszcza oczy, myśli, patrzy... I mówi "A ch*j, k***a, będzie raperem!".

#BjZNu

Biegłam szybko na autobus z otwartą torbą na ramieniu. Wiadomo, liczyło się tylko, żeby zdążyć. W tle słyszałam kilkukrotne wołanie "Proszę pani!", ale nie miałam nawet czasu na zwrócenie uwagi w czyją stronę słowa były kierowane. Jest! Dobiegłam do autobusu. Stanęłam przy drzwiach, wtedy wyłoniła się pani, która przez zamykające się drzwi, podała mój aparat fotograficzny. Zdążyła powiedzieć: "Wypadł pani" i drzwi się zamknęły. Minęły już około dwa lata, a ja do dziś mam wyrzuty sumienia, że jej nie podziękowałam, a biegła za mną dobre 50 metrów. Super, że istnieją tacy ludzie.

#YU1r7

Mam syna, który chodzi do gimnazjum, które jest w jednym budynku razem z podstawówką. Jak wszyscy wiedzą weszła w życie ustawa zabraniająca sprzedaży słodyczy w sklepikach szkolnych. Dziś dostaję telefon, że mam stawić odebrać syna od dyrektora. Już sobie w drodze myślę, co on mógł nawywijać. Wchodzę do gabinetu i się pytam co się stało. 

Otóż mój syn razem z trójką kolegów postanowili rozkręcić "mafię cukrową". Złożyli się po 150 złotych każdy i kupili zapasy. Zaczęli to rozprowadzać. A będąc głową tej organizacji mój syn popełnił dwa błędy:
- Wymusił od jednego 9 latka oddanie pieniędzy, które miał na wycieczkę szkolną, bo mu nie płacił za batony.
- Nie podzielił się z kolegami zyskiem, którego pod koniec wyszło w sumie około 850 złotych.
Teraz nie wiem czy się cieszyć, że mam przedsiębiorczego syna czy martwić, że okantował kolegów.

#1WjMD

Ja i moja koleżanka wyjeżdżamy co roku dorobić sobie do Anglii. W każde wakacje poznajemy innych ludzi, zwiedzamy nowe miejsca, etc. 

W tym roku poznaliśmy fajnego barmana, Dana. Od słowa do słowa dogadaliśmy się o wspólny wyjazd do parku rozrywki i jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Po powrocie towarzystwo się rozeszło, a my zostaliśmy w samochodzie, totalny chillout z polską muzyką w tle. Gadka-szmatka zaczęła obracać się wokół ulubionego typu muzyki. Było już koło północy, kiedy Dan zupełnie zrelaksowany powiedział rozmarzonym głosem: "I'm obssessed with you two."

Zamarłyśmy na moment, wytrzeszczyłyśmy na siebie gały w nadziei, że obie się przesłyszałyśmy. Uciekać, czy najpierw przywalić i dopiero uciekać? Po chwili całkowitej ciszy Dan zorientował się, że coś jest nie tak i szybko poderwał się z fotela machając rękoma. 

Okazało się, że jego obsesja obejmowała zespół muzyczny U2, a nie nas. Biedny chłopak nadal się tłumaczył, gdy my turlałyśmy się ze śmiechu.

#EkoV5

To była 6 klasa szkoły podstawowej, rozmawialiśmy na przyrodzie o zmianach jakie przechodzą dziewczynki, czym jest miesiączka. Nie słuchałem zbyt uważnie, ale skojarzyło mi się to od razu z chorobą którą przechodziłem w dzieciństwie (a była to różyczka). Pochwaliłem się pani od razu, że jak byłem mały to miałem miesiączkę. Pani ze śmiechu musiała wyjść z klasy. Ostatnio jak szedłem ulicą i spotkałem panią od przyrody, która jest obecnie na emeryturze, zapytała mi się co u mnie słychać i jak tam moja miesiączka.

#BxUqO

Parę dobrych lat temu miałem przygotowania do bierzmowania. Wtedy co niedziela musiałem chodzić do kościoła z "Indeksem Bierzmowanych" w celu zaliczania obecności na mszach świętych. Po mszy należało udać się do księdza w zakrystii oraz poprosić go o podpis w owym indeksie, aby msza była zaliczona.

Pewnej słonecznej niedzieli byłem dość mocno spóźniony, więc szybko się ubrałem, wziąłem indeks i pośpieszyłem do kościoła. Po nabożeństwie udałem się do zakrystii w celu opisanym wcześniej. Tak, więc wchodzę do zakrystii, proszę księdza o podpis i podaję swój indeks. Ksiądz kiedy już miał zabierać się za podpisywanie obecności dziwnie się na mnie popatrzył i zaczął się śmiać, po czym dodał "Chyba nie mogę ci się tutaj podpisać".

Okazało się, że zamiast indeksu bierzmowanych dałem do podpisu... książeczkę szczepień psa. Spaliłem buraka, wziąłem ową książeczkę i wyszedłem, po drodze patrząc się na okładkę na której był uśmiechnięty owczarek niemiecki. Kolor indeksu oraz książeczki był bardzo podobny, stąd pomyłka.

#ZNrqr

Gimnazjalne Boże Narodzenie. Wszyscy happy, bo właśnie odbyły się jasełka. Akurat rozpoczęło się dzielenie opłatkiem. Najpierw podchodziłam do moich koleżanek (całuski, przytulasy, etc.), potem do nauczycielek (trzy cmoknięcia w policzki, wiecie) i na końcu do nauczycieli. Wszyscy co najwyżej podawali im ręce, a ja świeżo zjarana tremą przez jasełka myślałam niejasno. Do tego ta ciemna atmosfera powodowała, że czułam się przynajmniej jak po LSD. 

Podeszłam do nauczyciela WF-u i oczywiście złożyłam szczere od serca (taaa...) życzenia. Podaliśmy sobie dłonie i akurat w tej chwili nauczyciel odwrócił głowę w bok, a ja... odruchowo wychyliłam się, aby dać całusa mu w policzek. Jakby tego było mało, to on w ostatniej chwili z powrotem odwrócił głowę i tak się złożyło, że nasze usta się zetknęły... Bogu dzięki nikt tego nie widział, ale do końca gimnazjum uśmiechał się dziwnie, kiedy przechodziłam obok niego...

#TKHoa

Dziś byłam nad morzem. Szłam z siostrą po takim niewielkim molo, zauważyliśmy w pewnym momencie jak młoda parka robi sobie "selfie". Niby nic dziwnego, ale byli z małym dzieckiem w wózku, które odjeżdżało sobie powoli w kierunku wody, bo rodzice woleli robić sobie fotki niż pilnować dzieciaka. Gdyby nie przechodząca obok kobieta dziecko wylądowałoby w morzu.
Dodaj anonimowe wyznanie