#DXJNF

W czasach gimnazjum często wagarowałam. Pewnego razu po dwutygodniowej przerwie przyszłam do szkoły akurat w dzień kartkówki z chemii. Na szczęście była na przedostatniej lekcji, więc do tego czasu udałam że bardzo boli mnie żołądek, pozwijałam się trochę z "bólu" i przyszła po mnie mama. Upiekło mi się. 

Ale żeby znów nie chodzić do szkoły ciągnęłam ten "ból" parę dni aż przyszedł piątek i mama kategorycznie zadecydowała, że idziemy do lekarza. Bałam się że moje kłamstwo wyjdzie na jaw i lekarz powie, że nic mi nie dolega - a znając moje wybryki mama od razu się skapnie że udawałam. Okazało się jednak, że mam wrzody. Dzieki mojemu kłamstewku udało się je wykryć wcześnie i już nic mi nie dolega :)
blablabla Odpowiedz

to ja nie chcąc iść w poniedziałek i wtorek do szkoły postanowiłam "zwymiotować". dwa palce po śniadaniu, w międzyczasie papka owsiankowa i heja! na środę złapałam już takiego lenia, że postanowiłam znów pozorować. no to co? czwartek i piątek nie opłaca się iść, wiec symulujemy dalej. w końcu mama zaprowadziła mnie do lekarza, wylądowałam w szpitalu gdyż nie piłam niczego w międzyczasie. na pierwszym usg wyszło coś nieciekawego, drugie usg okazało się, że mam torbiel na jajniku. lekarze zdziwieni jak torbiel wywoływała takie wymioty, bo przecież inne wyniki książkowe. ale też dzięki kłamaniu szybko wykryłam to coś.

bojakniemytokto Odpowiedz

Mama nic nie powiedziała na Twoje dwutygodniowe wagary? O.ok

xalkaxddd

Co ty taki tępy. Przecież to logiczne że jak wagary to się rodzicom nie mówi, a nauczyciele też najwyraźniej nie byli zainteresowani aby zadzwonić do rodziców - .-

mokasyn Odpowiedz

ło.. też lubiłam sobie zrobić wolne w gimnazjum, ale nigdy nie było to na taką skalę jak 2 tygodnie. Ja nawet dwóch dni pod rząd nie robiłam. Szkoda mi było robić sobie zaległości, bo nie lubiłam się tak "hurtowo" uczyć. A poza tym, zawsze wagarowałam tak, żeby nie musieć po powrocie zaliczać żadnych kartkówek/sprawdzianów, bo po prostu nie lubię odkładać nieprzyjemnych rzeczy w czasie ;P

Nevermind7 Odpowiedz

Chyba nie mogłabym mieć 2 tygodniowych zaległości :)

Rillianne

Olaboga, dwa tygodnie to nic, ja raz zafundowałam sobie miesięczne wagary :D Nie pytajcie jakim cudem domownicy nie zorientowali się, że przez miesiąc nie chodziłam do szkoły, a nauczyciele nie zrobili z tego problemów. Uprzedzając - nie miałam po tym "incydencie" żadnych kłopotów z nadrobieniem materiału, z ocenami itd.

WhiteOne Odpowiedz

Przeznaczenie :P

poziomkowska Odpowiedz

znam to. wagary norma

nata Odpowiedz

Teraz nie ma tak łatwo, są dzienniki elekroniczne

Dodaj anonimowe wyznanie