#CB93f
Kiedyś Wojtek opowiedział mi, że ojciec bije go pasem i to tak żeby uderzać sprzączką. Pokazał na dowód siniaki. Nigdy nie oberwałam, więc byłam w szoku. Powtórzyłam to rodzicom, ale oni przekonali mnie, że Wojtek skłamał, a siniaki na pewno sam sobie nabił. Tłumaczyli, że jest podobny do swojego ojca, a on ciągle kłamie. Wtedy uwierzyłam.
Minęły lata, po przeprowadzce urwał się mój kontakt z Wojtkiem, moi rodzice też nie utrzymywali kontaktu z jego rodzicami.
Jesteśmy dorośli, w ostatnich latach kilka razy spotkałam Wojtka u wspólnych znajomych. Wiem, że ma za sobą ciężki czas, ale wyszedł na prostą.
Zawsze kiedy go spotykam, mam taką myśl, że mógł mówić prawdę i że powinnam była mu pomóc, kiedy byliśmy dziećmi.
Zrobiłaś wtedy dokładnie to, co jako dziecko mogłaś i powinnas - powiedziałaś swoim rodzicom. Sama nic więcej nie mogłaś zrobić
To Twoi rodzice zawalili.
A jak miałaś mu pomóc jak sama byłaś dzieckiem? I jeszcze rodzice Cię zniechęcili
Zastanawiałam się już jako dorosła, co mogłam zrobić. Na pewno mogłam bardziej przekonywać rodziców albo nawet jak nie uwierzyli, poprosić, żeby sami pogadali z Wojtkiem. Wiem, że pewnie nic by to nie dało.
Jak już zauważyli inni, ty zrobiłaś wszystko co mogłaś jako dziecko. To rodzice olali temat od razu oskarżając Wojtka o kłamstwo, mimo że zapewne powiedziałaś im o śladach, bo pewnie ,,co się będziemy wtrącać". Ale znając życie jakby ojciec skatował Wojtka na śmierć to pierwsi by publicznie płakali jaka tragedia, dlaczego nikt nie reagował, udawaliby że o niczym nie wiedzieli. A nie zdziwiłabym się jakby wiedzieli wcześniej niż ty, ale udawali że nic nie widzieli i nic nie słyszeli.
Nie mogłaś zrobić nic więcej.
Ale, twoi rodzice powiedzieli że Wojtek kłamie "jak jego ojciec", czy ty możesz potwierdzić że faktycznie (Wojtek) lubił kłamać?
Przypominam sobie jedną sytuację oczywistego kłamstwa, kiedy byliśmy w zerówce. Wojtek (i jego ojciec też, choć pamiętam to słabo) lubi być w centrum uwagi i kiedy zwraca na siebie uwagę, wyolbrzymia rzeczywiste sytuacje.